Kolejny kryształ „rozbity w drobny mak”. Stanisław Karczewski wychodzi na prowadzenie – nielegalnie zrobił 400 tys. zł.!

Kolejny kryształ „rozbity w drobny mak”. Stanisław Karczewski wychodzi na prowadzenie - nielegalnie zrobił 400 tys. zł.!

Jeden gangster też myślał że jego działalność jest legalna (a nie była i to co myślał nie miało znaczenia)” – komentuje wpadkę Stanisława Karczewskiego jeden z czytelników portalu wp.pl.

 

Wyszło bowiem na jaw, że były marszałek Senatu w latach 2009-2015 zarobił ponad 400 tys. zł, wykonując płatne dyżury w szpitalu w Nowym Mieście nad Pilicą, gdzie jednocześnie korzystał z bezpłatnego urlopu. W 2009 r. podpisał umowę o dzieło dotyczącą dyżurów i wezwań do szpital – ustalił portal TVN24.

Ten sam były już marszałek, który dopiero co zalecał lekarzom „pracę dla idei” brał 65 zł za godzinę pracy w niedzielę, święta i w porze nocnej, 50 zł – w dni robocze i 15 zł za godzinę „pozostawania w gotowości”.

 

Dyrektor placówki początkowo miał ponoć wątpliwości, co do tej formy zatrudnienia Karczewskiego, lecz w pewnym momencie odpuścił uznawszy, że interpretacje kancelarii Senatu – nie wiedzieć dlaczego – przemawiają na jego korzyść.

Odmiennego zdania był wówczas resort, który w 2012 r  w odpowiedzi na pytanie dotyczące senatora oświadczyło, że „lekarz przebywający na urlopie bezpłatnym z powodu sprawowanego przez niego mandatu senatora, nie może, celem udzielania świadczeń zdrowotnych na innej podstawie, zawrzeć umowy cywilnoprawnej z tym samym pracodawcą”. Zaleciło też konsultację sprawy z kancelarią Senatu.

Widać niewiele się działo, bo Karczewski zarabiał w ten sposób jeszcze do 2015 roku.

Prawnik Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie Sebastian Stykowski stwierdził, że to „nietypowy przypadek”. „W tym przypadku możemy mówić o obchodzeniu prawa, bo pełnienie dyżurów faktycznie było bliższe stosunkowi pracy. Umowa o dzieło służy innym celom” – uznał prawnik.

Co na to były marszałek Senatu?

„Działałem w pełnym przekonaniu, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Decyzje o mojej aktywności były starannie konsultowane z prawnikami z kancelarii Senatu i nie znaleziono przeszkód prawnych, bym mógł pracować” – powiedział w rozmowie z tvn24.pl Stanisław Karczewski.

Tymczasem adwokat specjalizujący się w prawie pracy Artur Rycak, były sędzia orzekający w sądach pracy twierdzi, że zapisy umów wskazują, iż stosunek pracy zachodził, więc polityk PiS nie mógł na tej zasadzie pracować w trakcie bezpłatnego urlopu. Mało tego ustawa o działalności leczniczej „nie dopuszcza wykonywana zawodu lekarza na podstawie umowy o dzieło”. (…) „Wykonywanie na tej podstawie zawodu jest niezgodne z prawem” – zaznacza ekspert.

/jk/

Źródło: wp.pl/TVN24

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

11
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
AndrzejPolka gorszego sortuala wilkMarekObserwator Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

A zaś tam jakieś „zapisy umów”. Słynący ze skromności i ascetycznego trybu życia Karczewski pracował, zgodnie ze swoimi przekonaniami ( ujawnionymi w czasie protestu rezydentów ) dla idei, a że mu jakiś parszywy wróg przelał 400 tysiaków na konto w banku to doprawdy nie wina jego osoby. Przecież osoba prezesa Kaczyńskiego przed laty tłumaczyła, że właśnie dlatego nie ma konta w banku. Wróg tylko czyha, aby podstępnie dokonać jakichś grubych przelewów na Ich Osób, kryształowych przecie. Od takich spraw są przecież słupy. I to by było na tyle. P.S. W Wolsce nie ma konkretnych ludzi, z nazwiskiem i imieniem. Są… Czytaj więcej »

Zwinka
Zwinka

ups. uciekło „konta” ( Ich Osób). 🙂

bulka
bulka

tak dziala dwojmyslenie … nawet ich jazn ulega rozszczepieniu …

Janina
Janina

Przeklęci złodzieje, kombinatorzy, oszuści ! Składają bogobojnie ręce przed ołtarzami, a potem tymi samymi łapskami zgarniają wszystko, co się tylko nawinie. A ciemny lud – jak to zdradził Jacek Kurski – łyka jak gęsi kluchy wszelkie rzucane im ochłapy i cieszy się jak stado głupków. Boże, jak nisko upadł ten nasz Naród ! Upadlają nas na każdym polu, poniżają, śmieją się nam w nos, bez hamulców, bez żenady. Do czego doszliśmy ?!

Grzegorz
Grzegorz

A kto to dowoził do pracy i czy to była limuzyna rządowa z ochroną BORU???

Obserwator
Obserwator

Bajkopisarz …. doskonale wiedział , ze nie może …. pazerność nie zna granic

Marek
Marek

Nie mam czasu wgryzać się w temat, bo szkoda czasu na tę pisowską sforę, niemniej interesuje mnie ile razy ta gotowość była wykorzystana? Ile razy pomocna dłoń Karczewskiego przyłożyła się do pracy w Nowym Mieście [to jest godzina jazdy samochodem – poza korkami – z Warszawy]. Szczególnie interesuje mnie ile było takich nocnych interwencji.
Powinno się dokładnie przetrzepać tylną okolicę dyrektora, bo jeśli za niegospodarność i niezgodność z przepisami będą mu grozić realne sankcje może beknąć że mu kazali…albo też on sam to taki pisowski robal.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Ciekawa jestem, jakie jest aktualnie zadłużenie owego szpitala.

Andrzej
Andrzej

Może do NIK. Ostatnio nie mają skrupułów w tym, kogo „trzepią”.

ala wilk
ala wilk

To akurat moim zdaniem jest na plus bo lekarzy w Polsce brakuje i lepiej żeby Karczewski leczył ludzi niż miałby w tym czasie pić z Banasiem czy coś.

Andrzej
Andrzej

Mógł to robić za ideę, a nie kasę.