Kolejny polityk PiS z „szemraną” przeszłością

Kolejny polityk PiS z „szemraną” przeszłością

PiS wciąż walczy z „komuną”, piętnuje każdego, kto miał jakiekolwiek bliższe związki z PRL-em, podkreśla krystaliczną przeszłość swoich członków, szuka i śledzi wśród przeciwników politycznych osoby skażone poprzednim ustrojem i święcie wierzy, że w niej tacy ludzie nie mają racji bytu.  Tymczasem wyskakuje nam nieoczekiwanie Dariusz Drelich.

 

Drelich, wojewoda pomorski, który nie ukrywa swojego antykomunizmu i ogromnej niechęci do polityków liberalnych. Swego czasu kręcił się przy Lechu Wałęsie, był działaczem Kongresu Liberalno–Demokratycznego i miał już za sobą próbę startu do Sejmu, wraz z Donaldem Tuskiem. Bardzo broni swojej prywatności, a jego życiorys, opublikowany na stronie urzędu wojewódzkiego liczy raptem trzy zdania. Teraz kandyduje do Senatu, oczywiście z listy PiS.

Kilka dni temu skontaktował się z „Gazetą Wyborczą” mieszkaniec Kolbud, rodzinnej gminy Drelicha i zwrócił uwagę na fakt, że w PRL-u pan wojewoda był aktywnym członkiem PRON-u. Przypomnijmy, że PRON został powołany przez Wojciecha Jaruzelskiego, a jego zadaniem były działania propagandowe, pokazujące poparcie społeczeństwa dla władz PRL-u.

 

23 marca 1987 r. w Gdańsku odbył się II zjazd wojewódzki PRON-u. Z zachowanych materiałów wynika, że jednym z jego uczestników był właśnie Dariusz Drelich, członek zarządu miejskiego Ligi Obrony Kraju oraz członek Rady Miejskiej PRON. Miał on wówczas 19 lat. Wiadomo, że do PRON-u zapisało się wówczas wiele organizacji i nie pytały one swoich członków o zgodę, ale nie można było ot tak, z automatu, zostać członkiem rady Miejskiej PRON i delegatem na zjazd. Drelich musiał więc być w pełni świadomym aktywistą tej organizacji. PRON zakończył swoją działalność w 1989 roku i potem Drelich był już widziany w otoczeniu Lecha Wałęsy.

Jak mówi mieszkaniec Kolbud, „W młodym wieku świadomość polityczna może być ograniczona i też każdy ma prawo do zmiany poglądów. Aczkolwiek w tym przypadku mamy osobę, która upatrywała swoich szans na karierę polityczną migrując z jednej opcji do drugiej. Tak radykalna zmiana poglądów politycznych od lewa do prawa zawsze rodzi wątpliwości co do rzeczywistych intencji polityka” i trudno się z nim nie zgodzić.

Pan wojewoda ma też w życiorysie jeszcze jedną, niewyjaśnioną kartę. Około 10 lat temu wraz z kolegami próbował reaktywować przedwojenną spółkę, która miała reprywatyzować majątek na Śląsku wart 40 mln zł. Posiadał nawet dwie akcje tej spółki, jednak niewiele z tego wyszło. Ówczesna prokuratura kierowana przez Zbigniewa Ziobrę negatywnie ją zaopiniowała podkreślając podjęcie przez nią bezprawnych działań zmierzających do reprywatyzacji. Pan wojewoda pominął ten fakt w swoim oświadczeniu majątkowym z 2014 roku, gdy został radnym PiS, uznając, że nie wspomniał o pełnionej funkcji w spółce Śląskiego Przemysłu Cynkowego, gdyż „był przekonany, że już jej nie pełni, skoro spółka nie została zarejestrowana”. Przeoczył też tę informację, gdy wypełniał oświadczenie majątkowe już jako wojewoda. Tym razem tłumaczył się, iż nie wpisał w nim akcji ani dochodu ze sprzedaży, bo zagubiły mu się one podczas remontu domu. Na pytania zadane przez dziennikarzy wojewoda konsekwentnie odpowiada milczeniem.

No cóż, pan Drelich jest kolejnym przykładem na to, że jego koledzy partyjni szukają zła daleko, choć powinni zacząć od własnych szeregów.

Tamara Olszewska

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
JeżJerzyJanuszWaldemar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Waldemar
Waldemar

No cóz, nowe elity dopiero w przedszkolu, więc Kaczyński korzysta z elit Jaruzelskiego. Sprawdzone w boju kadry.

Janusz
Janusz

pierwszorzędny materiał na szm…ę

JeżJerzy
JeżJerzy

To nie drelich tylko popelina…