Konstytucja demokratycznie łamana

Konstytucja demokratycznie łamana

Podła zmiana podkręca tempo – prawda tkwi skulona u nóg Kaczyńskiego. Prezes unieważnił świat realny, tworząc jego rozmaite wersje alternatywne.

Prezes wie, co robi, podkręcając szaleńcze tempo odzierania Polski z resztek demokracji. Opozycja nie nadąża, mnożąc konferencje i oświadczenia, które umacniają opinie o bezprogramowych partiach protestu i negacji. Oszołomieni przeciwnicy zwariowanej zmiany ledwie zdążą umówić się na demonstrację w jakiejś sprawie, a już ten protest przestaje być aktualny, bo w międzyczasie PiS zrobił nam kolejne, jeszcze większe świństwo. Obezwładniona niekonstytucyjną hucpą I Prezes Małgorzata Gersdorf nieświadomie pojawia się u p. prezydenta, głównego strażnika połamanej Konstytucji, na intronizacji dublera innego dublera. Półprzytomny pełny skład Sądu Najwyższego miga się od oceny legalności wyboru prezes Trybunału Konstytucyjnego, choć dobrze wie, że ten wybór był nielegalny i mgr Przyłębska (w TVP Info „profesor Przyłębska”) wybrała się sama. Państwowa Komisja Wyborcza z początku unika oceny ewidentnego przekrętu w postaci reklamowania programu PiS za publiczne pieniądze. Fachowcy roztrząsają, czy numer z billboardami był przestępstwem, czy też ma on jedynie wymiar „moralno-etyczny” (nikt im nie powiedział, że ta zbitka nie ma sensu, bo etyka to nauka o moralności). W mediach debatują, czy Konstytucję lepiej jest naruszać większością zwykłą, dwie trzecie czy może trzy piąte. Komentatorzy opiniują przezornie, że „zdaniem części konstytucjonalistów”, ustawy bezczelnie łamiące Konstytucję są niekonstytucyjne. Hierarchowie Kościoła kładą uszy po sobie, gdy Kaczyński demonstracyjnie ignoruje ich nieśmiałe głosy, krytykujące antydemokratyczne poczynania PiS. Ogłupieni dziennikarze rozważają, czy łamanie Konstytucji przez Dudę jest bardziej demokratyczne niż ten sam proceder w wykonaniu Ziobry – chociaż założę się, że jeśli napadnie ich banda kiboli, to nieważne będzie, który z bandziorów przywalił im w gębę, a który tylko kopnął. Ważniejsze będzie, że napastnicy poszli siedzieć, bo poczucie bezpieczeństwa zaspokaja sam fakt, że przestępstwo nie pozostaje bezkarne.

Podła zmiana podkręca tempo. Prawda nie leży już tam, gdzie się sama położy, nie leży nawet gdzieś pośrodku, tylko tkwi skulona u nóg Kaczyńskiego. Prezes unieważnił świat realny, tworząc jego rozmaite wersje alternatywne. Fakty są dla niego ciałem obcym, więc postępuje z nimi jak z obcymi: kwestionuje ich uczciwość i pochodzenie, odmawiając im prawa do reprezentowania rzeczywistości. A rzeczywistość porażona bezczelną hucpą cofa się odruchowo. Na chamskie zaczepki i wygrażania, odpowiada cicho, niesłyszalnie dla Polaków, którzy coraz liczniej przyłączają się do silniejszego, bo mamy w genach kibicowanie tym, co głośniej krzyczą i demonstrują większe muskuły. Kraj ogarnia niepewność. Słowom „tak” i „nie” towarzyszą dziś ochroniarze: Tak, ALE… Nie, CHYBA ŻE… Ustawy, które jeszcze niedawno wyprowadzały na ulice dziesiątki tysięcy Polaków stają się jakby mniej bezczelne i już tak nie rażą. Taki jest skutek hybrydowej wojny Kaczyńskiego o pełnię dyktatorskiej władzy, której towarzyszy propagandowy zgiełk, pustoszący nawet trzeźwe umysły.

– Nie może istnieć władza, nad którą społeczeństwo nie ma żadnej kontroli! – wykrzykuje PiS. – Prezydenta wybierają ludzie w bezpośrednich wyborach, na kandydatów do Sejmu i Senatu głosuje naród, a Sąd Najwyższy i Krajowa Rada mają wybierać się same? – zdumiewają się funkcjonariusze totalnej władzy, a wielu przytomnych Polaków potakuje im z zakłopotaniem.

Tak właśnie podgryzany jest główny kanon demokracji – idea trójpodziału władzy, która polega na tym, że niezależna władza sądownicza stanowi jedyną tarczę przeciw zakusom ustawodawców i wykonawców ustaw, których motorem politycznego działania jest utrzymanie władzy, poprzez poszerzanie jej zakresu, kosztem praw społeczeństwa.

To układ zerojedynkowy, bez możliwości kompromisu. Jakakolwiek ingerencja w samodzielność i niezależność sądownictwa obala zaporę, która chroni społeczeństwo i otwiera drogę dyktaturom, reżimom i tyraniom. Oczywiście żadna władza nie może funkcjonować bez kontroli, ale w przypadku sądowniczej – formą społecznego nadzoru może być jedynie pełna transparentność poczynań oraz sprawny i publicznie monitorowany system wewnętrznej kontroli, umożliwiający usuwanie z zawodu tych, którzy sądownictwo kompromitują. A na marginesie: czy elektorat głosuje na kogo chce, czy tylko na kandydata, któremu partia nadaje numer gwarantujący wybór lub eliminujący z rozgrywki? Czy tak naprawdę posłów PiS wybiera suweren, czy Kaczyński? I właściwie jaką kontrolę ma społeczeństwo nad wybranymi parlamentarzystami? Czy wyborca może odwołać posła? Jakie ma szanse zwolnić z roboty prezydenta, z którym nie umawiał się przecież na łamanie Konstytucji?

PiS wymachuje wynikiem sondażu, gdzie prawie 80% ludzi chce poprawy pracy sądów. Ale równocześnie 78% badanych chce, by politycy NIE mieszali się do wyłaniania sędziów. Natomiast podobna liczba respondentów źle ocenia parlament! Równie usprawiedliwione byłyby więc działania a rebours. Wyobraźmy sobie zatem, że KRS podejmuje uchwałę o przerwaniu kadencji Sejmu. Sędziowie wysyłają na emeryturę 40% parlamentarzystów (ze szczególnym uwzględnieniem Jarosława Kaczyńskiego) i wybierają sobie nowych. KRS uchwala, że nie mogą być posłami ludzie, którzy mieli jakikolwiek związek z PRL (chodzi o związek rządu, związek zgody i związek przynależności – całkiem jak w języku polskim) albo mieli związek ze Związkiem Radzieckim, co dodatkowo eliminuje ministra wojny. Poselski status można też obwarować wieloma równie niekonstytucyjnymi warunkami, eliminując kandydatów o IQ poniżej 100, osoby z objawami słowotoku, nieczujące związku z rzeczywistością, nieodróżniające prawdy od kłamstwa, maniaków religijnych – według własnych, naprędce wymyślonych kryteriów. Wyobraźmy sobie jeszcze, ze Pierwsza Prezes SN podejmuje decyzję o wygaśnięciu kadencji Marszałka Sejmu, ponieważ np. nie przeczytał Konstytucji, nie zna regulaminu Sejmu, a ponadto nie spełnia wymogu posiadania minimalnego ilorazu inteligencji. Wyobraźmy sobie na dokładkę, że Sąd Najwyższy tworzy w parlamencie trzecią wysoką izbę – Dyscyplinarną (że co? że jest już komisja etyki? sądownictwo też ma swój sąd dyscyplinarny, a przecież PiS–owi to nie wystarcza). W tej trzeciej parlamentarnej izbie sądzić będą sędziowie i ławnicy, wybrani przez KRS, albo grupy 20 organizacji lub 10 redakcji reprezentujących czwartą władzę. A na koniec wyobraźmy sobie, że decyzją SN w Sejmie powstać musi Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, gdzie orzekać będą sędziowie i wybrani przez SN ławnicy, a każdy obywatel może zaskarżyć dowolną ustawę czy uchwałę w ciągu 5 lat od jej uchwalenia…

Zarysowana powyżej wizja zdaje się być absurdalnie nierealna i wręcz idiotyczna. Ale właściwie dlaczego? Dlaczego symetryczne ustawy PiS mają być bardziej realne i sensowne? Jak już łamać Konstytucję, to przynajmniej demokratycznie, symetrycznie i zgodnie z trójpodziałem władzy, który polega również na tym, że żadna władza nie próbuje zdominować innej. A jak już, to przynajmniej niech wszystkie władze przejmą nad sobą równoważną kontrolę.

Sąd sądem, a sprawiedliwość nie może być po stronie Kaczyńskiego. Bo prezes, słusznie nazwany przez internautów kierownikiem kuli ziemskiej, przestał już ukrywać, że wszystko, co zrobił do tej pory – począwszy od zawłaszczenia TK – służyć ma przedłużeniu jego władzy w dożywotnią nieskończoność.

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "Konstytucja demokratycznie łamana"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
kpt. Arianator

Może warto było by okazać solidarność Katalonczykom, którzy padają teraz ofiarą praktyk autorytarnych rządu hiszpańskiego. Myślę, że wypadałoby coś powiedzieć w tej kwestii.

Nika

Moj hiszpanski kolega jest teraz w Barcelonie. Mówi, ze rzad oszalal.

jacek

Z tego co nie dawno widziałem w TV to czuć swąd napalmu… Jest zagrożenie wojną domową i mówię to na poważnie.

George

Jak na Śląsku zorganizują podobne referendum, to mam nadzieję że też nie będziesz miał nic naprzeciwko.

jacek

Nie wiem jak kolega, ale ja nie mam nic przeciwko.

Andrzej

SN wymigał się od oceny legalności wyboru prezes TK. Europa źle przyjęła ten unik.

jacek

Co tu mówić… jak ratować kogoś kto nie chce się ratować?

jurek

Lata 2005-2007 nie stały się szczepionką o odpowiedniej sile, widać musimy bardziej zniszczyć nasz kraj. Polska sinusoida historii musi zawrócić z krzywej wznoszącej, doszła do apogeum i teraz pora na zjazd (Partii). Sami sobie – jest gdzieś podobny „wybrany” naród?
Przy następnym wznoszeniu, które kiedyś nastąpić musi, pamiętajmy, że prawdziwy trójpodział władz zakłada ROZDZIELENIE władzy wykonawaczej od ustawodawczej. Poseł nie może być ministrem.

Wojciech

Świetne pomysły Panie Andrzeju choć podane w lekko absurdalnym sosie. Nadzieja napawa mnie ostatni.fragment Pańskiego artykułu. Wszyscy jesteśmy śmiertelni, nawet najgorsze łobuzy, Przyjdzie moment, prędzej czy później, a czas biegnie szybko, zrobienia porządku również na Wawelu. A co niektórzy będą pochowani „pod płotem”

wpDiscuz