Kradną, ale czy na pewno się dzielą?

Prokuratura zebrała materiał ws. polityków PiS, którzy rzekomo mieli okraść PCK

Ludzie PiS pełnymi garściami drą kasę, co przy szybko postępującej drożyźnie i rosnących kosztach utrzymania zaczyna suwerena kłuć w oczy.

Kradną stare ciuchy z koszy PCK, kradną pieniądze z kasy CBA i kradną środki z budżetu.

Rozdają swoim jak Joanna Lichocka, która wraz z partyjnymi towarzyszami sypnęła kasą dla funkcjonariuszy aparatu propagandy, a oponentom pokazała środkowy palec.

 

I jak minister Piotr Gliński, który dotacje na działalność kulturalną w 2020 r. dał tylko swoim, znowu odmawiając wsparcia tak ważnym i prestiżowym ośrodkom intelektualnym, jak „Liberte” czy „Krytyka Polityczna”. Formalnie zachował pozory legalizmu, ale w praktyce wszyscy wiemy, o co chodzi: to zwykła kradzież środków pochodzących z podatków nas wszystkich. Gliński je zawłaszczył i dał kumplom ze swojej ferajny.

A pamiętacie, jak w 2016 r. Tomasz Sakiewicz z „Gazety Polskiej” – swoją drogą niezły cwaniaczek – chciał wyciągnąć 6 mln zł z funduszy UE na telewizję o Puszczy Białowieskiej? Bruksela się zorientowała i po kontroli Europejskiego Urzędu Zwalczania Nadużyć Finansowych zablokowała wypłatę, więc zamiast tego Sakiewicz w 2018 r. wyciągnął kasę z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – i to nie 6, lecz ponad 7 mln złotych.

„To jest defraudacja pieniędzy Polek i Polaków” – trafnie stwierdziła posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, komentując w tym tygodniu decyzję o przekazaniu 2 mld zł z budżetu dla TVP.

W ten oto sposób PiS wniósł cenny wkład do światowej kryminalistyki i politologii – przestępczość polityczna wzbogaciła się o nową kategorię. Dotąd, gdy mówiliśmy o „zbrodniach politycznych”, mieliśmy na myśli głównie morderstwa, pobicia, tortury, prześladowania politycznych oponentów. A teraz dzięki partii Jarosława Kaczyńskiego pojawia się nowy fenomen: kradzieże polityczne.

 

Rzecz jasna, wyborcy to widzą i zawsze widzieli. Tyle tylko, że do niedawna ci, którzy głosowali na PiS, byli gotowi patrzeć na to przez palce, mówiąc: „Kradną, ale przynajmniej się dzielą”. Jednak dziś, gdy właśnie podano styczniowe dane o inflacji – 4,4 proc.! – można się spodziewać, że ta wyrozumiałość suwerena rychło się skończy. Miejmy nadzieję, że jeszcze przed wyborami.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
ZbyszekKarol Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karol
Karol

Nie sądzę, że sympatycy pisu przejrzą na oczy, to są zacietrzewieni ludzie, zawsze znajdą usprawiedliwienie postępowania swoich pryncypałów.

Zbyszek
Zbyszek

Kradną bo wyborcy tego od nich oczekują. Wygrali wybory to mogą kraść. Tak przynajmniej myślą. Może się mylą? Zobaczymy po wyborach.