„Król życia”, czyli Grzesiuk według Janiszewskiego

„Król życia”, czyli Grzesiuk według Janiszewskiego

Nie był pisarzem, a jednak jego trzy książki przeczytało wiele pokoleń i kilka milionów Polaków. Twierdził, że nie można nazywać go muzykiem, a jednak stworzone przez niego piosenki na stałe weszły do kanonu polskiej popkultury. Wychwalał przedwojenną Warszawę, jej sznyt i urok miejsc zakazanych. Portretował całą plejadę przedwojennych charakterów i „charakterków”. Bez wątpienia zasłużył na miano barda stolicy i prawdziwej ikony szemranej ballady.

Stanisław Grzesiuk jest także moim idolem. Egzemplarze „Boso, ale w ostrogach”, „Pięciu lat kacetu” i „Na marginesie życia” zaczytałem do imentu, a płyty z piosenkami opisującymi historię warszawskich przedmieść i ich lokatorów zajmują zaszczytne miejsce na mojej półce z krążkami.

Dlatego też na pierwszą oficjalną biografię „apasza” z Grochowa czekałem z wypiekami na twarzy. Stworzył ją znany z wieloletniej współpracy z „Newsweekiem” i „Wprost” dziennikarz Bartosz Janiszewski, opatrzył tytułem „Grzesiuk. Król życia” i wydał nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Ja książkę przeczytałem i… poczułem niestety spore rozczarowanie…

„Król życia”, który ocalił od zapomnienia świat, ludzi i legendy przedwojennej Warszawy zasłużył bowiem moim zdaniem na zdecydowanie więcej niż to, co przyniósł swoją książką Janiszewski. Grzesiuk wiódł życie barwne, pełne zawirowań i zakrętów. Ale też pełne radości i dobrej zabawy. Przeżył koszmar obozów koncentracyjnych, ale też uroki „warsiawskich” ulic. Kochał swoje miasto, był jego symbolem. Rządził i dzielił, żył mocno i pełnią życia! Na biednym Czerniakowie, w piekle obozów, a po wojnie w licznych sanatoriach i szpitalach gruźliczych – zawsze i wszędzie grał pierwsze skrzypce, będąc Panem Losu. Kochał wolność, życie i ludzi. Mimo, że oni sami często na to nie zasługiwali.

To, co na ten temat znaleźć można w książce Janiszewskiego nie wykracza niestety poza fakty, które każdy, kto kocha Grzesiuka i jego twórczość znaleźć może w Internecie – na licznych stronach poświęconych autorowi „Balu na Gnojnej” czy choćby w Wikipedii. Autor chwali się, że tworząc książkę dotarł do bliskich Grzesiuka, odnalazł niepublikowane nigdzie do tej pory opowiadania i teksty barda Warszawy. To jednak za mało! Za mało nowych szczegółów, informacji czy chociażby zdjęć. Za mało też ciepła skierowanego w stronę bohatera opowieści, a za dużo „suchych” kronikarskich zapędów. Za plus uznać należy natomiast książkowy wątek poświęcony żonie barda, która z miłością i zrozumieniem wiernie trwała przy Grzesiuku, mimo wielu życiowych kłopotów i zawirowań.

Po latach oczekiwań na biografię Legendy chciałoby się dostać od autora więcej niż doskonale już znane fakty i anegdoty, więcej niż liczne cytaty i fragmenty najbardziej znanych książek Grzesiuka…

Cóż, wygląda na to, że na opowieść godną człowieka, który nikomu (wliczając w to Boga) nie chciał oddać życia, przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Tomasz Moskal

Bartosz Janiszewski: Grzesiuk. Król życia, Prószyński i S-ka

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz