Krótka historia choroby (2)

„Przychodziłem skatowany. Oglądałem głupie filmiki”. Szumowski o swoim dramacie

Jarosław Kaczyński dowiódł, że władza wcale nie jest dla niego sprawą życia i śmierci. Władza jest znacznie ważniejsza.

Jak to się dzieje, że Polska stała się nagle zieloną wyspą na wzburzonym oceanie światowej pandemii? Odpowiedzi udzielają codziennie rządowe media, rewanżując się za przyznane im dwa miliardy, te same, które służbie zdrowia okazały się niepotrzebne. Jednak ujawniane ostatnio liczne dowody indolencji i braku wyobraźni rządzących powodują, że coraz ciszej mówi się o dobrym przygotowaniu kraju na kryzys, a jeszcze rzadziej sugeruje, że inne kraje powinny brać z nas przykład. Ale wciąż powtarzana jest teza, że jesteśmy prymusem wśród krajów dotkniętych pandemią i że ten sukces zawdzięczamy obecnej władzy, która działa sprawnie i wyjątkowo rozumnie. Dowodem jej mądrości ma być korzystanie z doświadczeń państw, do których zaraza dotarła wcześniej.

Niestety, nie są to tylko czcze przechwałki. W rzeczy samej rząd PiS pełnymi garściami czerpał i nadal czerpie z zagranicznych wzorców. Ale nie z tych, które rokują sukces. Władza nie skorzystała z przykładu Korei Pd., gdzie szczyt epidemii minął już w połowie marca, bo przyjęto tam zasadę „Zamiast czekać, aż pacjenci przyjdą do nas, poszliśmy za nimi”. Nie powieliliśmy wzorców norweskich, gdzie notuje się najmniejszy w Europie odsetek zgonów i gdzie w przeliczeniu na liczbę mieszkańców robi się dwadzieścia razy więcej testów niż w Polsce. Skąd zatem czerpie wzory rząd zjednoczonej prawicy? Otóż zewsząd po trochu, a w szczególności:

 

Z doświadczeń Wielkiej Brytanii – gdzie na początku epidemii premier Boris Johnson, wychwalany przez prezesa Kaczyńskiego za wyprowadzenie kraju z Unii, dłuższy czas utrzymywał, że do epidemii nie trzeba się szczególnie sposobić, bo kto ma chorować, ten zachoruje, kto ma umrzeć, ten umrze, a pozostali się uodpornią. W przekładzie na język polskich domorosłych wirusologów – skoro coraz więcej Polaków łapie wirusa, to w końcu ludzie wyłapią je wszystkie i będzie po kłopocie.

Z doświadczeń Rosji – gdzie sytuację tak skomentował znany opozycjonista Grigorij Jawlinski: Kłamią w każdej sprawie, więc niby dlaczego nie mieliby łgać o epidemii? Brak tutaj miejsca, by wyliczyć wszystkie kłamstwa i niedopowiedzenia na temat epidemii, autorstwa rosyjskiej, a głównie polskiej władzy (patrz pierwsza część felietonu). W Rosji kary za naruszenia przepisów i nakazów władzy są surowe. W obecnej Polsce za niezastosowanie się do polecenia policjanta – areszt, za świadome zakażenie kogoś grypą – od 5 do 10 lat więzienia, za podszycie się pod polityka w internecie – 8 lat.  W Rosji skorumpowana kasta urzędnicza, jeśli tylko jest prawidłowo „podpięta” pod odpowiedniego prominenta,  najczęściej nie ponosi kary za błędy i świadome naruszenia prawa. A polskie prawo zapewniło właśnie bezkarność sprawcom nadużycia władzy, czyli niedopełnienia obowiązków, lub przekroczenia uprawnień (także w celu osiągnięcia korzyści majątkowej) oraz działania na szkodę przedsiębiorstwa, jeśli podczas stanu epidemii działali „w interesie społecznym”. Różnica jest tylko taka, że w Rosji nieodpowiedzialność rządzących wynika z definicji – kto ma władzę, ten jest bezkarny, a w Polsce władza musi wcześniej ustalić co jest interesem społecznym, a co prywatnym oraz wyborcą której partii jest ten, kto złamał prawo. Ale efekt będzie ten sam.

Z Turkmenistanu – jednego z najbardziej zamkniętych i dyktatorskich krajów na świecie, gdzie aresztuje się ludzi za same rozmowy o epidemii. Natomiast w myśl nowych polskich przepisów za nieprawdziwe informacje o zagrożeniach, za wywoływanie niepokojów, można zostać ukaranym nawet ośmioma latami więzienia. Oczywiście to władza wskazuje różnicę między niepokojem społecznym a obawami rządu i władza definiuje pojęcie „prawda”, przy czym w Polsce Kaczyńskiego prawda już dawno przestała być osądem zgodnym z rzeczywistością i stała się opinią tożsamą z aktualną narracją rządzących. Kolejna zbieżność: w Turkmenistanie dziennikarzom nie wolno nawet używać słowa „koronawirus”. A w Polsce wiceminister Szczurek- Żelazko zabroniła regionalnym konsultantom wygłaszania opinii o epidemii, a prof. Krzysztof Simon, dolnośląski konsultant chorób zakaźnych, dostał od ministra Łukasza Szumowskiego wręcz pisemny zakaz publicznych wypowiedzi na ten temat. I jeszcze jedno: w Turkmenistanie za jakiekolwiek wypowiedzi o kłopotach związanych z absencją chorobową w firmie, wylatuje się z pracy z wilczym biletem.  W Nowym Targu natomiast dyrektor szpitala wyrzucił z pracy pielęgniarkę, która poskarżyła się na brak maseczek i wyposażenia, siejąc tym samym w narodzie „panikę i zwątpienie”. Przy okazji tenże dyrektor Marek Wierzba zwolnił też ordynatora oddziału urazowego, który opiekował się kadrą naszych skoczków narciarskich, a na jego miejsce ma być przyjęty brat zastępczyni dyrektora.

Z Białorusi – gdzie podobnie jak w Polsce żaden pacjent z podejrzeniem koronawirusa nie może być przebadany bez wcześniejszej zgody służb sanitarnych. Badań nie wykonuje się też wszystkim osobom, które miały kontakt z zakażonym. W obu krajach eksperci wyjaśniają, że …  zachorowań mamy tak mało, że nie potrzeba robić więcej testów.  Z tego zapewne powodu polskie Ministerstwo Zdrowia nie odpowiedziało na przyjazną ofertę z Chin oferujących nam milion tanich testów genetycznych, jakie sprawdziły się w Wuhanie.  Na Białorusi również żadna obca pomoc nie jest potrzebna.

Z Krymu – gdzie epidemii nie ma. Nikt nie był, nie jest, ani nie będzie chory na COVID-19, bo na Krymie nie znaleziono nawet jednego wirusa. Ludzie umierają na zapalenie płuc, zator i zatrzymanie akcji serca. W Polsce osoby zmarłe na te choroby, które należą do podstawowych objawów COVID-19, też nie są testowane ani w czasie choroby, ani po śmierci.

Z Węgier – które wraz z Polską nie podpisały europejskiej deklaracji zobowiązującej państwa, by nie wprowadzały nadzwyczajnych przepisów epidemicznych metodami bezprawnymi. Na Węgrzech i w Polsce każdy, kto się domaga, by epidemiczne ograniczenia wprowadzać legalnie, nazywany jest przez władzę zwolennikiem rozszerzania pandemii, a rządowe media robią z niego wroga narodu, choć nieszczęśnik nie naród krytykował, a rząd.  Zbliżona do węgierskiego prawodawstwa jest też poprawka do polskiej ustawy antykryzysowej stanowiąca, że premier przejmuję pełną władzę w Radzie Dialogu Społecznego, skąd może usunąć każdego przedstawiciela pracodawców i związków, który np. ośmieli się pyskować na rząd.

Z Włoch – gdzie podobnie jak w Polsce wirus w pierwszej kolejności zdziesiątkował lekarzy i kadrę medyczną, gdzie wiele szpitali i domów pomocy społecznej trzeba było zamknąć i zamienić w ośrodki kwarantanny, bo pracowników służby zdrowia nie wyposażono w skuteczne ubiory ochronne. Ani tam ani u nas nie robiono medykom systematycznych testów. W Polsce co szósty zakażony to medyk, przy czym, podobnie jak we Włoszech, statystyka zachorowań personelu medycznego aż do ostatniego piątku była niejawna.  Musiało minąć sporo czasu i umrzeć wielu ludzi, by władze obu krajów zrozumiały, że tych, którzy z pandemią walczą na pierwszej linii, trzeba odpowiednio uzbroić i wyposażyć.

***

Jest jedna różnica między epidemią polską a pandemiami zagranicznymi, z których nasza władza czerpie niechlubne przykłady. Różnicę tę najkrócej opisać można dwoma słowami: chamstwo i buta. Polska władza nie jest w stanie pojąć, że ludzie walczący na pierwszej linii frontu nie są kompanią karną, którą wyposaża się w zepsute strzelby i wypędza na wroga bez hełmów i naboi. Trudno o większą bezczelność, jak obarczenie samych lekarzy odpowiedzialnością za hekatombę ich kolegów medyków, którzy dosłownie ryzykują własne życie w walce o życie pacjentów. Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska dał im do zrozumienia, że sami sobie są winni, bo nie stosują się do rygorów i bagatelizują procedury. Tyle tylko, że te rygory i procedury wymagają przede wszystkim odpowiedniego zabezpieczenia w ubiory ochronne, których po prostu brakuje. A władza zamiast zrobić to, co powinna, inicjuje  głupią, bezsensowną przepychankę.

 

Minister oświadcza, że „sytuacja z liczbą i dostępnością środków ochrony jest wręcz modelowa, a braki uzupełniane są na bieżąco”. Lekarze z setek placówek odpowiadają, że modelowa sytuacja jest tylko u ministra na biurku, bo jeśli jakieś wyposażenie trafia do szpitala, to nie od rządu, tylko od sponsorów i pacjentów, którzy muszą zastępować władzę, bo inaczej służba zdrowia padnie ostatecznie. Naczelna Izba Lekarska proponuje wiceministrowi, żeby się zwolnił i zatrudnił np. w szpitalu. Nowe Miasto nad Pilicą, Nowy Dwór Mazowiecki, Radom, Kraków, Grodzisk Wlk., Kielce, Szczecin, Włoszczowa, Legnica, Sanok, Tychy, Wolsztyn, Lublin – szpitale i placówki w tych i w dziesiątkach innych miast zawiadamiają, że prosili i nadal proszą obywateli o wsparcie, bo władza ogłuchła. I jeszcze taki szczegół: kiedy w Senacie zaproponowano poprawkę gwarantującą lekarzom badania testowe chociaż raz w tygodniu – senatorowie PiS głosowali przeciw.  Komu na złość?

 

Andrzej Karmiński

 

PS. Upierając się przy wyborach za wszelką cenę Jarosław Kaczyński dowiódł, że władza wcale nie jest dla niego sprawą życia i śmierci. Władza jest znacznie ważniejsza.

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

15
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
MarekandrzejkrabsmętekDarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gustaw
gustaw

Szumowski to wyjątkowy manipulant

Piotr
Piotr

Nikt mu nie wmówi , że idzie prosto na śmietnik historii,do sarkofagu zapomnienia i basta!

Stary Wuj
Stary Wuj

Żadnych wyborów 10 ani 17 maja nie będzie. Rzecz w tym, że wprowadzenie Stanu Klęski Żywiołowej czy podobnego, zamraża upływ kadencji wszelkich władz i urzędów, a więc również znienawidzonej przez Jarkacza Małgorzaty Gersdorf, dawnej koleżanki z Żoliborza. Jej kadencja kończy się 30 kwietnia, a więc rzeczony stan będziemy mieli choćby pierwszego maja i potrwa dłuuuuugo. Ale prezes SN – nasz jedynie słuszny.! Te wszystkie głupoty o wyborach pocztowych mają zająć posłów opozycji. Typowa „maskirowka”.

Zwinka
Zwinka

Prawdopodobnie tak właśnie będzie, ale jakim trzeba być bydlakiem, aby zestresowanym, żyjącym w lęku o siebie i bliskich, pracę i przyszłość, żyjącym w przymusowym zamknięciu ludziom dokładać jeszcze tak ohydne widowisko ??? To nie są ludzie, tylko banda jakichś kompletnie zdemoralizowanych, pozbawionych ludzkich uczuć potworów …

Darka
Darka

Przecież to od dawna było wiadomo. Człowiek, który ze śmierci własnego brata robi cyrk polityczny, który nie szanuje (co za obce dla Kaczyńskiego słowo) cierpienia innych ludzi, jest zdolny do wszystkiego. Jego nie obchodzą ludzie, on chce władzy i tyle. Że starsi umrą, a co go to…., że młodym uszkodzi płuca, no to co…Ważny jest on i jego akolici dojący państwową kasę. Oni przeżyją kryzys. Tak nawiasem zupełnie , jak ma się poseł Horała? Czy nadal pobiera oprócz pensji i diety poselskiej 40 tys za organizowanie „Centralnego Portu Lotniczego”?????

smętek
smętek

Co za pytanie świadczące o nieznajomości realiów. CPL być nie musi. Zarząd powołany i członkowie otrzymują stosowne pieniądze.

daroo
daroo

Naukowo udowodniono że nawet najbardziej uczciwy człowiek po wejściu do świata polityki najpóźniej po roku zaczyna przejawiać cechy socjopatyczne, teraz przyłóżmy ten szablon do Kaczyńskiego 😐

smętek
smętek

Gdyby nie byli taką bandą nie trzymaliby się tego psychola. On dał im stanowiska i pieniądze w zamian mają go słuchać. Rozkaz wodza nie gazeta czytać nie należy.

Marek
Marek

Wersja o prezesie SN krąży od początku, ale czy aby na pewno? Przedstawi pan interpretację jaka za nią przemawia, bo mnie jakoś umyka. Może być też ktoś inny głęboko przekonany o jej prawdziwości i mający na poparcie jakieś fakty bądź wypowiedzi ekspertów.

Krzysztof
Krzysztof

Dzisiaj zobaczyłem w TVN24 rozmowę Moniki Olejnik z Kamilem Bortniczukiem, takim gumowym kolesiem od Gowina. Wiecie, co powiedział? Powiedział, że wiceminister Maksymowicz (ten od kasy na badania nad zastosowaniem komórek macierzystych w leczeniu koronawirusa – moim zdaniem to standardowy dla „dojnej zmiany” przekręt) dostał od partii POZWOLENIE na użycie sumienia podczas głosowania!
Zbieram resztki żuchwy z podłożą (i odkażam płynem na bazie etanolu) 😉

Darek
Darek

Kłamstwo i obłuda. Tyle można powiedzieć o zabezpieczeniach dla szpitali.
Posiadam autentyczne zdjęcia żekomej kurtyny antywirusowej oddzielającej w warszaskim szpitalu część zakaźną od zwykłej, jest to zwykły parawan z materiału.
Do dnia dzisiejszego stoi nadal…

smętek
smętek

Plotą rozliczne opowieści dziwnej treści o wyobrażonych faktach i jeśli te fakty do opowieści nie pasują tym gorzej dla faktów.

smętek
smętek

Szanowny Autorze, Pana teksty to plaster na moje umęczone serce. Dobrze, że pan jest i pisze. Dziękuję!

krab
krab

chamstwo i buta ? to za slabe slowa!

andrzej
andrzej

Bardzo źle mu z oczu patrzy