Ks. Lemański do proboszcza komentującego pogrzeb Kory: „Zamilknij, klecho”

Ks. Lemański do proboszcza komentującego pogrzeb Kory: "Zamilknij, klecho”

Sławomir Marek, proboszcz parafii w Stanowicach na Dolnym Śląsku, „słynie” z komentowania na Twitterze bieżących wydarzeń. Postanowił zabrać głos także na temat pogrzebu Kory. Tę piękną i wzruszającą uroczystość tak podsumował: – „Samozbawienie. Zamiast krzyża zdjęcie z młodości. Zamiast Salve Regina pioseneczka o niczym. Smutny koniec”.

https://twitter.com/fullconvergenza/status/1027143251382423552

Tego było już za wiele dla ks. Wojciecha Lemańskiego, który na Facebooku napisał: – „Zamilknij, klecho. Po tym, jak została przed laty skrzywdzona przez faceta podobnego do ciebie, powinniśmy Bogu dziękować, że zmarła nie zażyczyła sobie, by na jej pogrzeb nie wpuszczano żadnego księdza. Nie martw się, była i msza w intencji zmarłej i Salve Regina. Gdybyś miał w sobie odrobinę miłosierdzia – sam byś taką mszę odprawił. A gdybyś miał w głowie choć kilka kropel oleju – milczałby w takiej chwili”. Ks. Lemański nawiązał do wyznania Kory, że w dzieciństwie była molestowana seksualnie przez księdza.

Do wpisu proboszcza ze Stanowic odniósł się także jezuita Grzegorz Kramer. – „Najpierw księża mówią: Kora nie miała nic wspólnego z Kościołem, to nie powinno być katolickiego pogrzebu. Teraz, kiedy on rzeczywiście nie był katolicki, mówi ksiądz: „Samozbawienie. Zamiast krzyża zdjęcie z młodości. Zamiast Salve Regina pioseneczka o niczym. Smutny koniec”. Czy my naprawdę nigdy nie zrozumiemy, że takim chamskim zachowaniem nikogo do Chrystusa i Kościoła nie przyciągniemy?” – napisał na Twitterze o. Kramer.

I jeszcze jeden głos duchownego katolickiego – księdza Stanisława Walczaka.

„Dziękowałem Bogu za tę kobietę. Kobietę, którą w dzieciństwie kapłan odtrącił od Boga… I potem nie znalazł się inny, który by jej ranę zabliźnił. Na pogrzebie Pani Kory nie raziła mnie nieobecność kapłana. Ksiądz jakoś nawet nie pasowałby do tego wydarzenia. Kościół zaś był obecny w swoich wiernych, szczególnie tych, którzy wyrażali wiarę w spotkanie zmarłej z jej matką, za którą tęskniła. Ludzie przyszli tłumnie, a wielu wierzyło, że śmierć nie może być końcem… A na koniec wspomniana w świeckiej pieśni „Czarna Madonna”, jakoś bardziej tu pasowała niż tradycyjne „Salve Regina”.

bt

Źródło: Facebook, Twitter

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o