Kto nas wiedzie do krainy szczęśliwości

Kto nas wiedzie do krainy szczęśliwości

Polska gospodarka jeszcze się trzyma nie wskutek dobrego zarządzania przez nieudaczników z nadania PiS, tylko dzięki pracy ponadmilionowej rzeszy „tanich” robotników – imigrantów ekonomicznych

Już myślałem, że prezes wszystkich prezesów niczym już nie jest w stanie mnie zaskoczyć. A jednak. Jarosław Kaczyński – niekwestionowany mistrz świata w wywracaniu faktów na lewą stronę i zdobywca czarnego pasa w sztuce naginania rzeczywistości do własnych potrzeb, powiedział na konwencji PiS w Nowym Sączu: „ci, którzy są naszymi konkurentami niezależnie od tego, co mówią, co obiecują, po prostu nie mogą i nie potrafią kontynuować naszego planu. Nie mogą, bo nie umieją, bo na to trzeba mieć kwalifikacje.”

Jarosław Kaczyński nie sprecyzował wyraźnie, który „nasz plan” ma na myśli. Bo projekty są dwa. Jeden zmierza do zagarnięcia mediów, pełnego podporządkowania sądownictwa władzy wykonawczej, zakneblowania opozycji i rozpoczęcia jawnych już rządów autorytarnych. Drugim programem machają na spotkaniach kandydaci PiS, zapewniając, że jest to realny, dokładnie policzony plan zapewnienia Polakom zdrowia, szczęścia, pomyślności w pracy zawodowej i w życiu osobistym. Jeśli Kaczyńskiemu chodziło o ten pierwszy projekt, zmierzający do zawłaszczenia Polski, to jego realizacja nie wiąże się z żadnymi kwalifikacjami, a wymaga jedynie specyficznych cech charakteru, silnego parcia konsumpcyjnego i zaniku hamulców moralnych. Co do drugiego planu natomiast – głoszenie, że zrealizować go mogą jedynie wykształcone i doświadczone kadry PiS, wygląda mi na werbalny przekręt roku.  Wszystkich obietnic zawartych w programie PiS nie jest bowiem w stanie zrealizować nikt na świecie.

 

Podczas procedowania każdego wotum nieufności funkcjonariusze PiS zapewniają, że minister, którego nierozumna opozycja chce odwołać, jest idealny i wręcz wymarzony, a jeśli potem sami go odwołują, to tylko dlatego, że znaleźli kogoś o jeszcze bardziej wymarzonych kwalifikacjach. – Od 30 lat nie było w Polsce władzy tak przygotowanej do rządzenia, jak obecna! – powiedział Kaczyński i w tej akurat sprawie trzeba się z nim zgodzić. Faktycznie, tak przygotowanej władzy, z takimi kwalifikacjami jak obecnie rządzący, jeszcze nie mieliśmy. W państwie PiS doświadczenie na stanowisku burmistrza prowincjonalnego miasteczka wystarczy, by kierować rządem. Technik ogrodnik to odpowiednie wykształcenie dla marszałka Sejmu. Perukarz teatralny zostaje szefem gabinetu premiera, a dowodzenie armią powierza się absolwentowi historii, autorowi pracy magisterskiej pt: „Hierarchia władzy a struktura własności ziemskiej w Tawantinsuyu (państwo Inków) w pierwszej połowie XVI w.”.

Można zrozumieć (chociaż nie wybaczyć), że w chwili objęcia władzy nowa ekipa nie dysponowała doświadczoną kadrą i musiała obsadzać stanowiska na chybcika, na ochotnika lub z łapanki. Ale nie można pojąć, dlaczego ten stan prowizorki kadrowej trwa już czwarty rok. Nic się nie zmienia od czasów, gdy zrujnowano wielki dorobek polskich hodowli koni arabskich, bo cenionych w całym świecie hodowców zastąpili ludzie bez doświadczenia, z nadania partii rządzącej. Nic się nie poprawiło, odkąd pomocnikowi aptekarza z małego miasteczka salutować musieli oficerowie, a żołnierze krzyczeli „czołem, panie ministrze!”. Nie poprawiło się nawet wtedy, gdy z politycznej areny zniknął autor chorych teorii spiskowych, król mitomanów, który rozbroił polskie wojsko i zniszczył wysoko ceniony przez sojuszników dorobek polskich służb wywiadowczych.

Polską rządzi człowiek, który swoje wizje realizuje wbrew prawu, sprawiedliwości i przyzwoitości, który szczuje Polaków na siebie nawzajem, śmieszy ich, tumani i przestrasza, a z opinią Europy nie liczy się już zupełnie, bo świata nie zna i znać nie chce. Polityka kadrowa Prezesa Wszechczasów to nieustanny ciąg wpadek, kompromitacji i afer. Premierem, czyli zarządcą majątku narodowego, ustanowił człowieka, który z własnego majątku nie potrafi się rozliczyć – notorycznego kłamczucha i konfabulanta, ale za to wiernopoddańczo przytakującego wszelkim pomysłom swego mocodawcy.  Mianowany przez prezesa prezydent kompromituje Polaków błaznując podczas oficjalnych spotkań, pokazując „zajączki” na oficjalnych fotografiach zbiorowych, parskając śmiechem z własnych żałosnych dowcipów, podpisując umowę międzynarodową w przyklęku na skraju biurka, obok rozpartego w fotelu partnera – prezydenta sojuszniczego kraju. Zarządzanie sprawiedliwością powierzył Kaczyński człowiekowi skompromitowanemu w poprzedniej kadencji, oskarżanemu o nadużywanie uprawnień, który tylko przypadkiem uniknął Trybunału Stanu. Ten minister ustanowił swoim zastępcą współautora wrednej zmiany w sądownictwie, który odejść musiał w niesławie, bo w wolnych chwilach kierował zorganizowaną grupą przestępczą, nękającą przyzwoitych sędziów za przestrzeganie zapisów Konstytucji. Jest jeszcze szef policji i specsłużb – skazany i wątpliwym prawem ułaskawiony. Wśród stanowiących prawo jest prokurator stanu wojennego, zatem „wybitnie kwalifikowany” do sterowania naprawą systemu prawa. Ostatnio wśród wykonawców prawa znalazł się człowiek związany z seks biznesem, sam manipulujący oświadczeniami majątkowymi, a wśród uprawnionych do oceny przyzwoitości zawodowej sędziów znaleźli się ludzie z zaplamionymi życiorysami i zwyczajni hejterzy, szczujący na kolegów.

Długa jest lista ludzi sprawujących obecnie ważne funkcje publiczne, których kwalifikacje formalne i moralne kompromitują PiS oraz Jarosława Kaczyńskiego osobiście. To nie tylko prezes NBP płacący horrendalne wynagrodzenie ładnym paniom za niewiadomą pracę, nie tylko prezes funduszu ochrony środowiska, który okazał się agentem SB, i nie tylko szef Komisji Nadzoru Bankowego zamieszany w wielomilionową propozycję korupcyjną. To setki, tysiące przykładów zdumiewających decyzji personalnych z całej Polski – takich jak choćby w Magurskim Parku Narodowym, gdzie na miejsce odwołanego dyrektora – szanowanego ornitologa, naukowca i długoletniego konserwatora przyrody – mianowano zapalonego myśliwego, szefa koła łowieckiego, który fotografuje się z upolowanym głuszcem – ptakiem pod ścisłą ochroną.

Wójt gminy Pcim okazuje się najlepszym kandydatem na szefa wielkiego kombinatu paliwowego. A pan premier zawiadamia radośnie, że „realizację wielkiego projektu dogonienia rozwiniętych państw zachodnich gwarantują świetnie wykształcone kadry”.  – To nowe kadry w gospodarce i administracji przyczyniły się do wielkiego wzrostu gospodarczego w ostatnich czterech latach – głosi propaganda PiS. W sprawie owego „wielkiego wzrostu” szanujący się ekonomiści wskazują, że to jednak nie Kaczyński załatwił dobrą koniunkturę światowej gospodarki. Fachowcy mówią też, że w gospodarce skutki zarządzania widoczne są dopiero po dłuższym czasie i efekty „dobrej zmiany” odczujemy w pełni dopiero za jakieś 2-3 lata. Dzisiaj obserwujemy dopiero pierwsze symptomy woluntarystycznej gospodarki: wzrost cen i inflacji.

 

Polska gospodarka jakoś się jeszcze trzyma MIMO „strategii odpowiedzialnego rozwoju”, i „piątki Morawieckiego”. Kołem zamachowym naszego rozwoju jest konsumpcja, która jednak wspomagać będzie gospodarkę tylko do wyczerpania zasobów beztrosko pustoszonej kasy państwa. Motorem wzrostu nie są hołubione przez rząd polskie spółki skarbu państwa, tylko znienawidzone przez Kaczyńskiego firmy z kapitałem zachodnim, które najwięcej eksportują i inwestują. Polska gospodarka jeszcze się trzyma nie wskutek dobrego zarządzania przez nieudaczników z nadania PiS, tylko dzięki pracy ponadmilionowej rzeszy „tanich” robotników – imigrantów ekonomicznych, których władza wpuściła po cichu, głośno pokrzykując, że nie wpuści do nas ani jednego, bo pełno wśród nich terrorystów, którzy ponadto roznoszą choroby i zarażają pasożytami.

O dalszych losach Morawieckiej Strategii Krańcowo Nieodpowiedzialnego Rozwoju zadecydują wyborcy, przekonywani usilnie, że wiedzie ona do krainy obowiązkowej szczęśliwości. Powinni jednak mieć świadomość, kto nas tam prowadzi.

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
BGmbleMarianJantarMarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Marek

Kaczyński otacza się ludźmi których największą zaletą jest wazeliniarstwo, i przytakiwanie. Za kwalifikacje wystarczy to że bezgranicznie wierzy się w nieomylność „prezesa tysiąclecia”. Wazeliniarzom się nie dziwię bo są wyjątkowo mocno, bo ekonomicznie, zainteresowani utrzymaniem PiS u władzy. Za to dziwię się wyborcom którzy na nich głosują. Naprawdę trzeba być wyjątkowo mało rozgarniętym aby wierzyć w te brednie które opowiada Kaczyński i spółka. Bo zdecydowana większość z popierających PiS żadnej korzyści z tych rządów nie zaznało. Odczuwają za to skutki tej polityki w postaci inflacji, coraz wyższych podatków, coraz trudniejszego dostępu do lekarzy i szpitala, coraz dłuższych postępowań w sądach,… Czytaj więcej »

Jantar
Jantar

Po niektórych moich znajomych widzę, że nie myślą, ale ślepo wierzą „prezesowi tysiąclecia”. Jak to mówi mój znajomy, wyznawca PiS-u: „prezes Kaczyński jest święty, całe życie poświęcił Polsce, tylko on wie, co jest dla nas najlepsze, jest najuczciwszy ze wszystkich Polaków, nic z tej swojej działalności nie ma, nawet emerytury się nie dorobił, to prawdziwy ideowiec”. Nie docierają do niego absolutnie żadne argumenty. Jak to mówi „za wszystkich poprzednich rządów niewiele zarabiałem, a potem w ogóle pracy nie miałem, do garnka nie miałem co włożyć, a teraz prezes mi daje”. A dodać muszę w tym momencie, że pan pracował na… Czytaj więcej »

Marian
Marian

Jak tylko zaczęli 4 lata temu powoływać bez konkursów na stanowiska służby cywilnej wiedziałem już że jest coś nie tak. Od tamtego czasu degrengolada władzy pisowskiej pogłębiła się aby obecnie osiągnąć dno. Współpraca tej władzy z przestępcami i szemranym elementem to codzienność.

BGmble
BGmble

Oficjalne stanowisko najwyższych władz PiS jest takie, że PiS jest samym dobrem i miłością, a każdy, kto stara się podważyć ten aksjomat, jest zdrajcą, nienawistnikiem, ekstrema, politycznym bankrutem, obcym agentem, wichrzycielem, mąciwoda i sabotażystą (czyli “zaplutym karłem reakcji”). Partia PiS ma być w centrum. Ma w swej niezmierzonej mądrości decydować, co jest dla obywateli dobre, a co złe. Ma im urządzać życie, organizować je przez mikrozarządzanie ich codziennością poprzez niezliczone regulacje, zakazy, nakazy. Partia PiS ma być dobrym, mądrym ojczulkiem, który będzie kierował swoje głupiutkie dzieciaczki – obywateli – na właściwą drogę, a w razie czego dawał im po pupie,… Czytaj więcej »