Kto się boi Donalda Tuska?

Tusk: „Grzechy, głupota obecnie rządzących mogą nas naprawdę wiele kosztować”

Przesłuchanie Tuska może się zakończyć dla Wassermann tylko porażką.

W istocie to pytanie retoryczne. Donalda Tuska boi się całe PiS, począwszy od wierchuszki – prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Nie tylko z tytułu tego, iż w debacie – tak, dawniej takie coś się odbywało – zwykł przegrywać z byłym premierem RP i obecnie szefem Rady Europejskiej.

Bez mityzowania osoby Tuska i nadmiernych oczekiwań, należy stwierdzić, iż to obecnie najlepszy polski polityk, którego słucha Europa i ma wśród przywódców innych państw przyjaciół, a więc w polityce wartość bezcenną. Z naszego kraju długo nikt tak wysoko wespnie się w hierarchii globalnej – na pewno nie za naszego żywota.

Wartość Tuska w kraju to pochodna siły opozycji, dla której on jest ponadto wysoką premią, wartością dodaną. A więc PiS w jakiejkolwiek konfiguracji przegra każde wybory, gdy w tle będzie Tusk (nie musi kandydować na prezydenta), jeżeli przy urnach nie dojdzie do „cudu” przekrętów, które zaakceptuje Sąd Najwyższy.

Dlatego Tuska partia Kaczyńskiego chce wyeliminować, skompromitować. Ale niczego na niego nie mają, nawet zegarka za 30 tysięcy. Gdy porównamy rządy PO-PSL z dzisiejszą korupcją polityczną, chwytamy się za głowę, że mogło być normalnie, a teraz jest jak w szambie.

Tuska może przestał się bać Jarosław Kaczyński, bo on naprawdę już odchodzi. Boi się jego były doradca Mateusz Morawiecki, który zresztą z żadnym znaczącym politykiem Platformy już nie wejdzie w polemikę, bo za dużo kłamstw i szachrajstw stworzył w krótkim czasie swego premierostwa, a ten brud za paznokciami będzie mu rósł i rósł.

Tusk dla pisowców jest jak piorun z jasnego nieba dla Balladyny. I zdaje się, że tym kieruje się Małgorzata Wassermann, która pierwotny termin przesłuchania Tuska w komisji ds. Amber Gold przeniosła z 2 października na 5 listopada, na dzień po wyborach samorządowych.

Przesłuchanie Tuska może się zakończyć dla Wassermann tylko porażką. Ale to nie byłaby jej porażka w terminie 2 października, lecz innych kandydatów PiS w wyborach samorządowych. O przesunięciu przesłuchania więc nie ona decydowała, ale Nowogrodzka. Biedna Wassermann tłumaczy, że nie chce wykorzystywać komisji do swojej kampanii samorządowej (kandyduje na prezydenta Krakowa), co samo w sobie jest śmiechu warte, temat na skecz kabaretowy. Który polityk PiS nie wykorzystuje okazji? Uśmieliście się?

Przesłuchanie Tuska dzień po wyborach będzie politycznie bez znaczenia, gdyż Wassermann przybita porażką w pojedynku z Jackiem Majchrowskim, jako przewodnicząca komisji jest skazana na los Balladyny, zostanie podczas przesłuchania dobita piorunem. Tak działają nie tylko metafory literackie, taka jest siła Tuska, Donalda Tuska.

Waldemar Mystkowski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
AntyKaczor Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
AntyKaczor
AntyKaczor

Panegiryk na cześć. Nic z tego nie będzie…jak nie pójdziemy na wybory.