Ktoś kpi czy o zdrowie pyta? Ciężka sytuacja finansowa pracujących z chorymi na COVID-19

Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest gorzej nawet niż w Brazylii?

Minister zdrowia, Adam Niedzielski, ciągle obiecuje cuda na kiju czyli tysiąc złotych dodatku do pensji dla tych salowych, sanitariuszy, opiekunek i sekretarek medycznych, którzy pracują na oddziałach covidowych.

Jak czytamy na portalu fakt.pl, nie mają oni zagwarantowanych żadnych dopłat do pensji tak jak lekarze, pielęgniarki i ratownicy. Są skazani na łaskę dyrektorów szpitali i dostają po kilkadziesiąt, góra kilkaset złotych więcej, bo tylko na tyle stać ich pracodawcę.

A przecież salowe, sanitariusze, opiekunki medyczne i sekretarki medyczne narażają swoje zdrowie i życie tak samo jak lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni.

Dziennikarze przypominają, że Ministerstwo Zdrowia od 1 listopada 2020 r. przyznało medykom dodatki covidowe w wysokości 100 proc. pensji, jednak resort pominął „cały personel pomocniczy, który, podobnie jak medycy, ma kontakt z zakażonymi i równie ciężko pracuje ubrany w specjalne kombinezony i hełmy”.

W szpitalu w Sanoku w styczniu jedna z salowych za pracę na oddziale covidowym dostała dodatek w wysokości 43 zł. Fakt.pl pokazał decyzję, którą otrzymała”.

Opiekunka medyczna ze szpitala wolskiego w Warszawie zdradza reporterom, że dostaje 360 zł „dodatku covidowego”. Słusznie uważa, że państwo powinno im wypłacić dużo wyższe dodatki wraz z wyrównaniem.

Pracujemy ciężko, wraz z pielęgniarkami i lekarzami. Dlaczego nie traktuje się nas tak samo? Z dodatku covidowego otrzymujemy 700 zł brutto, czyli „na rękę” dostajemy 500 zł i to jeszcze z opóźnieniami” – żali się jedna z sanitariuszek.

Po miesiącach apeli minister zdrowia zapowiedział przyznanie podwyżek w wysokości jednego tysiąca złotych personelowi pomocniczemu. Czy spełni obietnicę?

Ratujmy Koduj24.pl - Zrzutka.pl

/oe /
Źródło: money.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments