Kuglarski regulamin Trybunału Konstytucyjnego

Hochsztaplerski regulamin Trybunału Konstytucyjnego

Prawie dwa tygodnie temu Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK przyjęło w trybie „bez dyskusji” kilka kluczowych dokumentów, regulujących pracę Trybunału. Wymieńmy je: są to statut i regulamin Trybunału, statut Kancelarii Trybunału i Kodeks Etyczny Sędziów TK. Niestety, pomimo dziennikarskich monitów w tej sprawie, do dziś Trybunał nie chce ujawnić na swojej stronie treści tych dokumentów! Ponieważ jednak regulamin obowiązkowo musi być ujawniony w Dzienniku Urzędowym, i to do 1 sierpnia – pojawił się tam kilka dni temu. „Jak można się było spodziewać po trybie przyjęcia tych dokumentów („starych” sędziów zawiadomiono pismami położonymi na biurku kilkanaście godzin przed terminem Zgromadzenia, nie dopuszczono do dyskusji), jest to regulamin sprzeczny nie tylko z konstytucją (co akurat partii rządzącej nigdy nie przeszkadza), ale nawet z ustawą o Trybunale uchwaloną przez PiS” – alarmuje Ewa Siedlecka, wieloletnia dziennikarka GW, a od niedawna „Polityki”.

W dzisiejszej Polsce te nowe dokumenty dają nieograniczoną władzę człowiekowi, który będzie pełnił administracyjną (!) funkcję prezesa TK. Po pierwsze – władzę blokowania rozpoznawania spraw. Ewa Siedlecka wyjaśnia to następująco: „Otóż prezes może – jeśli taka będzie jego wola – po prostu nie przyjąć do rozpoznania przez Trybunał wniosku skierowanego przez Rzecznika Praw Obywatelskich, grupę posłów czy senatorów, prokuratora generalnego, marszałków Sejmu i Senatu oraz premiera (co w obecnej sytuacji raczej się nie zdarzy), prezydenta, Prezesa Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego czy Krajowej Rady Sądownictwa. Może też nie przyjąć do rozpoznania pytania prawnego sądu” – czytamy w jej felietonie. Chociaż instancje te mają konstytucyjne prawo wnioski składać, a uchwalona przez PiS ustawa o trybie działania TK – prezesowi takiego prawa nie daje! Daje je nowy regulamin, który „uzupełnia” ustawę. Jest to sprzeczne z konstytucją, jak zauważa sędzia Piotr Tuleja, który – wiedząc, że w programie Zgromadzenia Ogólnego nie przewidziano dyskusji nad projektami statutów i regulaminu – złożył w tej sprawie do protokołu swoje uwagi.

Kolejnym elementem tej nieograniczonej władzy prezesa TK będzie zastrzeżona w nowym regulaminie dowolność w ustalaniu składów sądzących. Jak tłumaczy Ewa Siedlecka, „z brzmienia tego przepisu wynika, że prezes daje sprawę temu, komu mu się spodoba”. Nieoficjalne informacje i analiza składów wyznaczanych do sądzenia potwierdzają ten stan rzeczy –  otóż Julia Przyłębska i Mariusz Muszyński wyznaczają składy „po uważaniu”, zamiast alfabetycznie. I wiele wskazuje na to, że podobny „tajemniczy algorytm” – jak zgrabnie określa go Siedlecka – już wkrótce zacznie działać przy wyznaczaniu składów sędziowskich w sądach powszechnych. Wszak za trzy dni wchodzi w życie zmiana ustawy o ustroju tych sądów, ta niezawetowana przez prezydenta Dudę, a dzięki której minister Ziobro bez zbędnej zwłoki wymieni prezesów sądów. Wróćmy jednak do wszechwładnego prezesa TK. Dostanie on także kolejną – sprzeczną z ustawą i konstytucją – władzę nad rozpatrywaniem spraw w Trybunale. O co chodzi? Skład sądzący już nie będzie mógł samodzielnie decydować o tym, czy sprawę należy skierować na pełny skład (minimum 11 sędziów TK) z powodu jej zawiłości (lub np. dlatego, że chce odstąpić od dotychczasowej linii orzeczniczej TK). Dotychczas jego decyzja w tej sprawie była dla prezesa TK wiążąca. Teraz już nie. Skład orzekający może jedynie zwrócić się z wnioskiem w tej sprawie, z wiadomym już – jak widać z praktyki – skutkiem. Jednym słowem – jak wynika z uwag sędziego Tuleji –  prezes TK może teraz bezpośrednio ingerować w sferę orzekania, czyli naruszać niezawisłość sędziów orzekających i niezależność Trybunału. Prezes TK, podkreślmy – czyli osoba pełniąca w tymże TK administracyjną funkcję!

A to nie koniec. Robi się bowiem coraz ciekawiej. „Do tej pory o tym, czy skład sadzący może, w ramach postępowania, zwrócić się o stanowisko, wyjaśnienia czy dane do sądów (w tym SN i NSA), organów państwowych, organów międzynarodowych czy organizacji pozarządowych, decydowali sami sędziowie. Teraz skład sądzący będzie musiał prosić o zgodę prezesa”, czytamy na blogu Siedleckiej. Jak wyjaśnia dziennikarka – to mniej więcej tak, jakby skład sądzący w sądzie rejonowym musiał prosić prezesa o zgodę na wezwanie świadka czy zamówienie opinii biegłego. W praktyce oznacza to, że prezes może zablokować (bo nie ma terminu na wydanie decyzji) lub przynajmniej utrudnić rozpatrzenie sprawy.  I znów ucierpi na tym nie tylko sama sprawa, jeśli taka będzie wola prezesa TK, ale – też także i przede wszystkim niezawisłość TK.

Na deser, jeśli tak można powiedzieć, PiS poradził sobie w nowym regulaminie z przykrym dla niego zjawiskiem składania przez „starych” sędziów orzekających w składach z dublerami zdań odrębnych, w których kwestionują prawo dublerów do orzekania. Po prostu – nałożył ograniczenia w kwestii tego, czego może dotyczyć zdanie odrębne. Proste, prawda? Od teraz jest tak, że „zdanie odrębne „nie może dotyczyć rubrum orzeczenia”. Owo „rubrum” to nic innego niż część wyroku, w której podaje się skład sadzący i inne formalne dane o orzeczeniu”. A przecież konstytucja mówi, że sędziowie TK w sprawowaniu urzędu są niezawiśli i podlegają tylko konstytucji właśnie! Zacytujmy: „Sprawowaniem urzędu jest m.in. zgłaszanie zdań odrębnych. Skoro w tym zakresie sędzia TK podlega tylko konstytucji, to oczywistym jest, że nie można nakładać na niego ograniczeń w regulaminie TK. Regulamin może jedynie określać organizacyjne kwestie związane ze składaniem zdań odrębnych”.

Wieść niesie, że sędziom nałoży się knebel. Jak? Ponoć w nieujawnionym jeszcze „Kodeksie etycznym” umieszczono zakaz uczestnictwa sędziów „w debacie publicznej”, która dotyczy „spraw politycznych”. A dziś przecież „sprawą polityczną” jest wszystko, łącznie z wycinką Puszczy Białowieskiej, zauważa Ewa Siedlecka. Dziennikarka pyta: Kto może zbadać zgodność z prawem, w tym z konstytucją, regulaminów, statutów i innych aktów wydanych przez Trybunał Konstytucyjny? Pozostaje liczyć na to, że Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nie będzie wymagał, by autorzy skarg z Polski wyczerpali cały tryb odwoławczy, łącznie ze skargą do TK, zanim poskarżą się do Strasburga. Bo ta do TK nie ma już sensu. Siedlecka wyjaśnia: gdyby to były zarządzenia prezesa TK, można by je zaskarżyć do sądu administracyjnego. Ale to są akty Zgromadzenia Ogólnego sędziów TK, a więc nie są aktem administracyjnym. Szach – mat. Wszystkim uprawnionym do składania do TK wniosków i skarg konstytucyjnych Ewa Siedlecka radzi, żeby… sobie to darowali. Zresztą wniosków w tym roku już nie ma – z wyjątkiem kilku skierowanych przez PiS. Tak oto partia Jarosława Kaczyńskiego stworzyła sobie układ zamknięty – puentuje swoje wywody dziennikarka.
(Źródło: polityka.pl)

mpm

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Kuglarski regulamin Trybunału Konstytucyjnego"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciek123454321

Przechodziłem niedawno obok budynku TK. Zatrzymałem się na chwilę, bo coś mi zaśmierdziało. Powiał wietrzyk od strony budynku, fetor zrobił się nie do wytrzymania. Szybko odszedłem.

wpDiscuz