Kurski wstrzymał emisję filmu o Smoleńsku, bo nie spodobał się Macierewiczowi?

Wojna w podkomisji smoleńskiej

Na początku roku prezes TVP Jacek Kurski zapowiadał wyemitowanie filmu o katastrofie smoleńskiej. Produkcja Ewy Stankiewicz miała się ukazać 20 stycznia. Nie doszło jednak do tego, ponieważ pojawiły się wątpliwości natury prawnej.

 

„Do Telewizji Polskiej wpłynęły zastrzeżenia natury formalno – prawnej, stwarzające poważne wątpliwości co do ryzyka użycia w filmie materiałów prawnie chronionych” – podało w oświadczeniu Centrum Informacyjne Telewizji Polskiej.

Nieoficjalnie, jak informuje Press.pl, chodzi o pisma wystosowane do TVP przez… Antoniego Macierewicza, które wysłał on do stacji w maju ubiegłego roku.

„Wynika z niego, że Ewa Stankiewicz nie miała zgody na wykorzystanie materiałów należących do podkomisji, a Macierewicz zażądał od TVP wstrzymania emisji filmu” – podaje w swoim artykule serwis informacyjny Onet.pl.

 

Sama Ewa Stankiewicz nie może wyjść ze zdziwienia, dlaczego wstrzymano film. „Przegrała wolność słowa – zwyciężyły naciski polityczne. Nie zobaczycie Państwo filmu Stan Zagrożenia. Tak jak od 5 lat nie widzicie Raportu Podkomisji podstawowego narzędzia do naprawy bezpieczeństwa Państwa, ani zarzutów Prokuratury. Tutaj sojusze są zdumiewając” – napisała w oświadczeniu.

Zostań patronem KODUJ24.PL

 

Całe zamieszanie, w błyskotliwy sposób , skomentował Andrzej Stankiewicz.

Konflikt między politykami PiS o ten film spowodował, że Jacek Kurski zdecydował, by go nie pokazywać. Dla niego nie jest jasne, która z frakcji zwycięży: smoleńska czy ta – nazwijmy ją – ostrożna wobec teorii zamachowych, a on się woli w wojny smoleńskie nie angażować” – ocenił.

/nt/

Źródło: onet.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Czytelnik
Czytelnik
22 stycznia 2021 20:19

Za mało trotylu?

Wujo Wkurw
Wujo Wkurw
22 stycznia 2021 23:39

Kolejna litania objawień kultu smoleńskiego. Wszystko co można nabajdurzyć, by przykryć brzydką i trywialną prawdę.
To wisielczy łańcuch zaniedbań, bezhołowia, hucpy i śmiercionośnej głupoty. Nie trzeba macać wraku, Wszystko jest w zapisach rozmów i odczytów parametrów lotu oraz wskazań przyrządów. Można sobie wyguglać. Lech K. wraz z małżonką dociera na Okęcie poł godziny po planowanym odlocie. W nocy pisał sobie przemówienie i zaspał. To wystarczyło by zaczęła się poranna mgła. Tego dnia gęsta jak mleko. Od braciszka usłyszał przez satelitarny telefon cos w stylu „Ląduj dziadu i przemawiaj do ludu przez TVP, bo przegramy! ” Kiedyś wszyscy wysłuchają tej rozmowy. Generał Błasik, zaszantażowany wstrzymaną nominacja do kwatery głównej Lotnictwa NATO w USA – dosłownie dyszy w kark pospiesznie awansowanemu pilotowi. Poprzedniego, doświadczonego, prezydent kazał wywalić za odmowe lądowania w obleganym Tbilisi. Podchodzą do lądowania z nad doliny rzeki. Samolot się obniża, a grunt się podnosi. Za szybą – zamiast widoku lotniska – czysta biel. Amerykański system TAWS wydziera się od dawna: Pull up! Terrain ahead! Pull up! Rosyjski kontroler lotu, patrząc w radar z lat 70 -tych, daje im przedostatnią szansę ocalenia. Dwa razy krzyknął w mikrofon: Pol’skoj sto adin! Gorizont! (polski sto jeden – wyrównaj lot, nie zniżaj się więcej) Ale… nie będą nam tu w obcych językach… Zapewne myśli.. Przecież zaraz ten pas zobaczę, wykonam zadanie, będzie premia i awans… Generał Błasik odczytuje na głos wskazania radio wysokościomierza (realna odległość od ziemi) gdy mówi sto! (metrów) – jest już ostatnia szansa bezpiecznego odlotu. Pilot Protasiuk dalej próbuje cos dojrzeć w gęstej mgle… 80! 60! Pas był dalej i 70 m. w bok. Bez szans. W potwornym stresie wciska duży czerwony guzik „Abort”. To już gwóźdź do trumny.” Zapomniał, że system automatycznego odejścia działa tylko na lotniskach wyposażonych w ILS – zachodni system automatycznego lądowania bez widoczności. Takiego bajeru tu nigdy nie było i nie będzie! Samolot dalej się zbliża do ziemi… 40… 20..W mleku migają korony drzew. Pilot uświadamia sobie swój śmiercionośny błąd. Daje pełen ciąg, zadziera przód. ale już krawędzie skrzydeł jadą po szczytach sosen i są szarpane na strzępy- szybkość ponad 250km/godz! Silniki wchodzą na pełną moc. Tu 154 jest teraz jak ranny koń, spięty ostrogami. Gdyby nie ta feralna brzoza – może upadł by już na płytę lotniska, na płask. Rzeczywiście ktoś mógłby wtedy ocaleć.
Kolejne mozolnie spreparowane kłamstwo smoleńskie, nie zdążyło na 10-cio lecie. Kurski uznał, że to już „nie żre” więc kazał zapłacić i włożyć na półkę „rezerwa programowa”.
A trywialna prawda o tym wypadku lotniczym nie doczeka się filmu – byłby nudny i smutny. Jak mój wpis.

Rafapon
Rafapon
23 stycznia 2021 01:47

Mogłoby się wydawać, zwłaszcza po tytule artykułu, że wreszcie chociaż trochę poznamy bardziej realistyczny obraz katastrofy smoleńskiej. Pewnie nic bardziej błędnego. To wszystko to tylko walka o zupełnie nieistotne szczegóły.