Legalnie czy nielegalnie, bez znaczenia

Legalnie czy nielegalnie, bez znaczenia

Kto przypuszczał, że w Polsce poszukiwacz układów sam stworzy monumentalny układ?

Debata polityczna wyraźnie nam się ożywiła, przybierając formę charakterystyczną dla ostatnich polskich dyskursów: media ujawniają kolejne afery z udziałem rządzących, a Polacy zapamiętale roztrząsają, kto i na ile jest umoczony, ze szczególnym uwzględnieniem kierowniczej roli Jarosława Kaczyńskiego. Czy to on stoi za korupcyjną propozycją prezesa KNF? Które przepisy naruszył próbując zbudować najwyższe w Polsce wieże na chwałę swoją i swojego brata?  I w ogóle, w jakim stopniu upubliczniane przekręty były elementami świadomej strategii szeregowego posła, a na ile przejawami radosnej twórczości jego rozzuchwalonych przybocznych, bezkarnych pod parasolem prokuratora ministra magistra Ziobry?

Nie potrafię zrozumieć, jakie znaczenie ma ustalenie, czy w jakiejś sprawie Prezes złamał prawo, albo odkrycie, że przypadkiem prawa nie naruszył?  Powiedzmy, że w sprawie spółki Srebrna Jarosław Kaczyński nie podeptał ustawy o partiach politycznych, ani o wykonywaniu mandatu posła i senatora, ani żadnej innej. Dajmy na to, że nie chciał też oszukać krewniaka z Austrii, tylko tak jakoś wyszło. Załóżmy nawet, że cały ten galimatias wzajemnych zależności między spółką, fundacją imienia i nazwiska brata prezesa oraz partią PiS jest lege artis. No i co z tego? – grzecznie pytam. Co ma wynikać z faktu, że akurat tu czy tam prezes nie łamie prawa, a tylko wygodnie mości się w szczelinach między przepisami? Czy zasługuje na szacunek, bo odkrył wygodną dla siebie lukę legislacyjną i wymyślił coś, co do głowy nie wpadło przyzwoitym ludziom piszącym nowe kodeksy w nowej Polsce? Czy należą mu się oklaski za to, że wykiwał koryfeuszy prawa, którym kiedyś nie przyszło na myśl, że władza może wpaść w łapy cwaniaków, co to każdy przepis potrafią rozebrać na śrubki i złożyć na powrót tak, by można go było korzystnie interpretować wbrew intencjom prawodawców? Kto przypuszczał, że w Polsce poszukiwacz układów sam stworzy monumentalny układ?  Kto przewidział, że tępiciel ośmiorniczek u przeciwników politycznych osobiście wyhoduje ogromną ośmiornicę, zagarniającą mackami wszelkie ośrodki stanowienia i realizacji prawa?

Debaty o ewentualnej legalności nieetycznych i nieprzyzwoitych machlojek mają taki sens jak rozważanie, ile PiS-u jest w aferze GetBack – szemranej firmy, która dopieszczała wierchuszkę PiS tytułami i nagrodami oraz finansowała partyjne kampanie medialne.  Sprawy oczywiste łatwo zagmatwać pytaniami.  Na przykład o zasadność zarzutu symbiozy PiS z parabankami sieci SKOK czy z polskim Kościołem. Po czorta roztrząsać, czy za zawłaszczenie Polski odpowiada osobiście Jarosław Kaczyński, czy jednak to wina złych bojarów, którzy panoszą się i oszukują dobrego, skromnego człowieka, kulturalnego starszego pana, „miłego dla kobiet”, który chciałby dla Polski jak najlepiej, ale mu nie dają?

Mam wrażenie, że wraz z doniesieniami o kolejnych przekrętach rządzących przybywa ludzi ogarniętych swoistą amnezją, którzy zapomnieli, z jaką partią i z jakim człowiekiem mają do czynienia. A to PiS właśnie! Partia z ambicją dorównania PZPR sprawującej kierowniczą role w państwie, grupująca wielu niedouczonych cwaniaczków, którzy obsiedli intratne posady i kręcą swoje lody  pod żartobliwym szyldem „Prawo i Sprawiedliwość”. A to przecież Jarosław Kaczyński – mniemany właściciel naszej ojczyzny, żądny władzy i gotowy na podeptanie wszelkich praw z Konstytucją na czele by zdobytą władzę utrzymać. Nie zmieni tego nawet dowiedziony legalizm któregoś z jego przedsięwzięć, ani rzekomy brak wpływu na poczynania funkcjonariuszy wyznaczonych do zarządzania Polską.

Jarosław Kaczyński traktuje ludzi dokładnie tak, jak przepisy prawa: wykorzystuje ich ułomność. Gawędy przybocznych Kaczyńskiego o otwartej i ufnej naturze ich szefa są tak nieprawdopodobne, że same wkładają się między bajki. Wierzą w nie tylko ci, którzy ostatnio przekazują swojakom wiadomość, że w zamyśle prezesa w wieżowcach Srebrnej miały być mieszkania socjalne dla bezdomnych. Ale i oni zapewne nie wierzą opowieściom o prezesie, który każdemu wierzy bez zastrzeżeń i dopiero po latach dowiaduje się, że jeden z jego towarzyszy partyjnych był wcześniej funkcjonariuszem wrażej partii, że inny okazał się konfidentem, a jeszcze inny napadał na ludzi i okradał szkolnych kolegów.

Mam wrażenie, że komunista, kapuś, bandzior, konfident to dla prezesa jedynie słowa użytkowe, traktowane jak podręczna amunicja przeznaczona do ataku na przeciwników. W odniesieniu do „swoich” słowa te nie robią na nim większego wrażenia. Kaczyński uważa, że ludzie są z reguły słabi i z natury skłonni do wszelkiego złego, a człowiek silny tym się od nich różni, że potrafi wykorzystać słabości innych.  Dlatego prezesa fascynują życiorysy.  Nie raz już grzebał w przeszłości swoich przeciwników do trzeciego pokolenia, by poszczuć na nich partyjnych harcowników. Nie raz w publicznym wystąpieniu osobiście rzucał aluzyjne domysły: – Coś o nim wiem, ale na razie nie mogę ujawnić… A już szczególnie wnikliwie interesował się przeszłością ludzi, których dopuszczał do członkowstwa w grupie trzymającej władzę.

Jeśli nawet coś przeoczył, to zawistni o względy prezesa donosili mu o czym trzeba.  Jednak niewiele potrafili wskórać, bo Kaczyńskiemu niespecjalnie przeszkadzają brudne plamy w życiorysach podwładnych. Przeciwnie. Myślę, że witał je z uznaniem, jeśli tylko nie były zbyt widoczne. Bo ludzie ze spapranym życiorysem to jego najwierniejsi żołnierze. Przecież gdyby obsadzał stanowiska państwowe uczciwymi, to nie udałoby mu się zrealizować nawet połowy swoich zamysłów. Przyzwoitego człowieka niełatwo przekonać, że cel, którym jest zdobycie i utrzymanie nieograniczonej władzy, uświęca bezprawne lub półlegalne środki i jazdę po bandzie odgradzającej sferę ludzi przyzwoitych od rewirów bezczelnych hucpiarzy. Idealnym narzędziem do manipulowania prawdą są natomiast ludzie z szemraną przeszłością, z plamą na życiorysie. Stąd wśród przybocznych prezesa tak często trafiają się gorliwi i karni żołnierze, umoczeni w kryminalne zarzuty, peerelowski wymiar sprawiedliwości czy współpracę z komunistyczną służbą bezpieczeństwa.

Kaczyński od zawsze chyba miał opinię kolekcjonera haków – nie tylko na wrogów, ale też na tych, których dopuszczał do kręgu władzy. Jednak w tej metodzie zapewnienia sobie lojalności jest pewien haczyk. Otóż faceta z hakiem łatwo utrzymać w ryzach, ale trudno się go pozbyć. Jeśli umościł się na szczytach władzy i trwał tam odpowiednio długo, to wiele zobaczył i usłyszał, wiele się dowiedział i w poczuciu krzywdy może podzielić się tą wiedzą z wrażym obozem. Zagrożenie to wydaje się bardzo realne, bo w okolicy prezesa prawdziwa lojalność jest towarem deficytowym, a i nauczyć się jej niesposób. Dlatego wielu niesławnych bohaterów ujawnianych afer i przekrętów w PiS pozostanie na swoich stołkach. I będą trwać tak długo, dopóki Polacy nie pozbawią władzy ich patrona.

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

11
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
darooZgredzinkaWiktorsmętekGrzegorz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jabis
Jabis

Przykład Kujda! Przykład Piotrowicz! Przykład Ziobro! Przykład Glapiński!
Pozbyć się – to zagryzą. Lepiej trzymać na smyczy niepewności.
Ale zawsze jest jakaś masa krytyczna … potem lawina. On dobrze o tym wie. Ślepka coraz bardziej rozbiegane, świdrujące.
Ciekawe kiedy zacznie się czmychanie szczurów?

Zgredzinka
Zgredzinka

Albo realne przygotowania do totalnego fałszerstwa wyborczego.

andrzej
andrzej

Srebrne taśmy prawdy-jedne z wielu.

korab1
korab1

I to by było tyle słów Ewangelii Świętej na dzień dzisiejszy!!

Jacek
Jacek

w punkt.

Jabis
Jabis

Eeee … jemu układ zmontowali byli BUDOWNICZY PRL TW Kujda; SEKRETARKA Skrzypek; członek ZMS i PZPR Czabański; kusiciel Renaty od owsa – Lipiński. W obecnej pajęczynie Instytut-Srebrna są jeszcze żony: Czabańskiego, Lipińskiego, Kujdy; dwaj kierowcy zwykłego posła i jego kuzyn; Janina Goss; Mirosława Romanowska; ks. Rafał Sawicz.
Czyli wszystko po bożemu. Co wiemy o tych KRYSZTAŁKACH prezesa? Pisać! Niech się lud Wolski edukuje.

Grzegorz
Grzegorz

I jako kolekcjoner haków musiał mieć własną ochronę. A najbardziej zabawne jest to, że zorganizowali mu tę ochronę i zapwniają wikt i opierunek jak również kupują karmę dla kota właśnie ci na których głównie te haki zbiera.

smętek
smętek

Nie bez powodu już przodkowie mawiali „Najciemniej pod latarnią”.

Wiktor
Wiktor

Kaczyński vel Balbina vel Developer na czele układu mafijnego założonego w latach 90 XX w przy pomocy esbeckich fachowców i szemranych spółek telegraf ,Srebrna i pajęczyny innych ;Kaczyński wszystko to firmuje do dzisiaj .wróże mu lata we Wronkach ,żadna władza nie jest wieczna a rozwiązanie rumuńskie tez wchodzi w rachubę, tylko kto zgra męża kaczora

daroo
daroo

Obawiam się że „rozwiązanie rumuńskie” będzie jedynym możliwym ,bo demokratycznie raczej się tej sprawy nie załatwi ..O bym się mylił

Wiktor
Wiktor

Taśmy Kaczyńskiego to afera na niespotykaną po 1989 roku skalę wszystkie inne to Pikuś ;teraz rozumiem dlaczego Kaczyński zaczął od przejęcia wymiaru sprawiedliwości i przywrócenia systemu sowieckiego podporządkowanego politykom ;czuł ,że prędzej czy później sprawa się wyda.
W normalnym kraju cały ten rząd by upadł a gangsterzy wylądowali za kratkami; sprawa jest rozwojowa kolejne taśmy czekają na odpalenie