Lockdown szkół na podstawie indywidualnych decyzji dyrekcji

Lockdown szkół na podstawie indywidualnych decyzji dyrekcji

O sytuacji szkół w okresie wzmagającej się epidemii w TVN 24 mówi dr nauk pedagogicznych Iga Kazimierczak, prezes Fundacji „Przestrzeń dla edukacji”.  Wg informacji podanych przez MEN 97,76 % szkół pracuje normalnie, a zaledwie 0,59 % w trybie całkowicie zdalnym. Tymczasem nauczyciele już w sierpniu ostrzegali, że scenariusz, w którym szkoły działają bez większych ograniczeń, a procedury polegają tylko na myciu rąk i dezynfekcji, nie zadziała. W wielu szkołach dyrektorzy, w obawie o zdrowie uczniów i nauczycieli,  decydują samodzielnie o locdownie, ponieważ powiatowe sanepidy, do których oficjalnie należą takie decyzje – nie są w stanie ich wydać na czas, a często w ogóle nie odpowiadają na liczne telefony.

 

Przepisy ministerstwa, wydane w wakacje, nie zostały z nikim skonsultowane. „Środowiska nauczycieli zwracały uwagę od kwietnia, jak te sprawy powinny być rozwiązane – tłumaczyła Iga Kazimierczak. – Wydaje mi się, że dialogu zabrakło, bo w efekcie dialogu zawsze trzeba zrobić coś konkretnego, natomiast strategia ministerstwa została wyliczona na pomysł ‘jakoś to będzie’”.

Najważniejszym problemem w tej chwili jest kwestia braków kadrowych – tłumaczyła. „Jesteśmy jeszcze przed sezonem zwiększonych zachorowań na przeziębienia, infekcje grypopodobne czy grypę, a już kilkunastu procent nauczycieli nie ma w placówkach”. Spora część nauczycieli to osoby po 50. roku życia. Teraz, w obawie przed zakażeniem zostają w domu nawet przy lekkim przeziębieniu – z którym kiedyś przyszliby do pracy w poczuciu odpowiedzialności za młodzież.

 

Z prywatnych wypowiedzi w mediach społecznościowych dowiadujemy się, że strach wśród  nauczycieli rośnie, a uczniowie buntują się i samodzielnie przechodzą na kwarantannę. Tymczasem w zamian za jakiekolwiek rozwiązania, słowa otuchy czy pomoc,  pedagodzy usłyszeli haniebne słowa przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów Łukasza Schreibera, że nauczyciele też „giną na przykład w wypadkach samochodowych”.

Zostań patronem KODUJ24.PL

 

Są to słowa straszliwe, okropne, haniebne, które w ogóle nie powinny paść, ale one chyba pokazują, że rządzący i odpowiedzialni za panowanie nad tym, co się w tej chwili dzieje, nie mają kompletnie żadnego planu” – zakończyła wywiad dr Kazimierczak.

Minął uroczyście obchodzony przez MEN Dzień Nauczyciela. Być może wkrótce dowiemy się, że sytuacji w szkołach są winni nauczyciele, jak w szpitalach – lekarze? Im słabiej wykształceni ludzie, tym bardziej wierzą w tego rodzaju propagandę.

/ep/

Źródło: tvn24.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o