Ludowcy i lewica przygotowują jesienną klęskę wyborczą

Koniec serialu o wielkiej koalicji?

Pomysły wyjścia z Koalicji Europejskiej i utworzenia oddzielnych bloków lewicy czy prawicy to recepta na triumf PiS-u.

Zdumiewające wystąpienia wielu liderów opozycji po wyborach europejskich wskazują, że z polską klasą polityczną naprawdę coś jest nie tak. Zachowuje się często w sposób skrajnie nieracjonalny, nie umie odczytać prawdziwego znaczenia faktów i wyciąga z nich niewłaściwe wnioski. Co bowiem mówi nam rezultat eurowyborów?

Koalicja zdała egzamin

Po pierwsze to, że partie opozycyjne, które zawiązały koalicję, dobrze na tym wyszły. Łączny wynik uzyskany przez alians był większy niż suma wyników cząstkowych ujawniana w sondażach. Po drugie, partie mniejsze – SLD, PSL – zostały dobrze potraktowane przez najsilniejszą w bloku Platformę Obywatelską, która dała im dobre miejsca na listach, dzięki czemu zdobyły więcej niż godziwą liczbę mandatów. SLD wręcz się obłowił, a PSL, które samodzielnie było bez szans, zachowało stan posiadania z poprzednich wyborów.

Jaki z tego wniosek powinien wyciągnąć racjonalnie rozumujący lider partyjny? Taki, że na koalicję należy chuchać i dmuchać. A jeśli jego partia do koalicji tej nie należy, to powinien dołożyć wszelkich starań, by do niej dołączyć.

Zwłaszcza, że z powodu ordynacji wyborczej jesienne wybory będą trudniejsze. Mandaty będą dzielone nie w skali kraju, lecz w małych okręgach wg ordynacji D’Hondta, premiującej najsilniejszych, co sprawia, że praktyczny próg pozwalający na wejście do Sejmu będzie tu wynosić nie 5 proc., jak teoretycznie zapisano w prawie, lecz jak szacują fachowcy – ok. 10 proc. Która z partii opozycyjnych może na tyle liczyć?

Jedyną szansą dla maluchów na dostanie się do Sejmu, a dla Polski na odsunięcie pisowskiej dyktatury jest stworzenie wielkiego bloku partii opozycyjnych.

Lewica i ludowcy zlepiają okruszki

Tymczasem komentatorzy oraz liderzy w rodzaju Adriana Zandberga snują wizje jakichś szczątkowych koalicji pozlepianych z okruchów – Partii Razem, Wiosny i SLD. Wprawdzie SLD zachowuje się racjonalnie i nie ma najmniejszego zamiaru popełnić politycznego seppuku, ale na chwilę załóżmy teoretycznie, że partia ta dałaby się nakłonić Zandbergowi do takiego nierozważnego kroku.

Ile głosów razem zdobyłaby taka lewicowa „potęga”? Najprawdopodobniej nie wystarczyłoby tego do zdobycia mandatu poza Warszawą i może jeszcze dwoma czy trzema metropoliami. Zwycięski PiS natomiast pożywiłby się zmarnowanymi głosami oddanymi na taką lewicę.

Wesprzyj KODUJ24.PL

Równie absurdalnie zachowuje się PSL, gdzie podnoszą się głosy, by wyjść z koalicji. Tu sytuacja jest klarowniejsza, bo zwolennicy wyjścia wprawdzie mówią o samodzielnym starcie, ale w gruncie rzeczy chcą sojuszu z PiS-em. Marek Sawicki już odsłonił karty i w publicznym wywiadzie otwartym tekstem dopuścił alians z partią Kaczyńskiego.

Jednak większość ludowców nie ma chyba zamiaru wystąpić w roli przystawki „dobrej zmiany”. W takim wypadku powinni kurczowo się trzymać koalicji opozycyjnej, która jest dla nich jedyną szansą utrzymania się na powierzchni. Bez tego zatoną. Tymczasem co robią? Snują jakieś księżycowe wizje bloku konserwatywno-ludowego.

Ludowców najwyraźniej zmylił wynik, który ich kandydaci uzyskali w wyborach europejskich w ośrodkach miejskich. Ta tradycyjnie wiejska partia umocniła się w wielu miastach, nawet w największych. W Warszawie jej kandydat Władysław Bartoszewski dostał 35 tys. głosów i wyprzedził Michała Boniego z PO (26 tys.). Tyle tylko, że ten wynik ludowcy mogli uzyskać właśnie dlatego, że byli w Koalicji Europejskiej. Wielu wyborców głosowało na kandydatów PSL, wiedząc, że w ten sposób popierają blok zjednoczonej opozycji. Gdyby ludowcy startowali oddzielnie, dostaliby figę z makiem, a nie te głosy.

Koalicja nie szkodzi małym, lecz im pomaga

Liczni komentatorzy (zwłaszcza popierający młodą lewicę) opowiadają androny, jakoby wejście w sojusz partii o różnych profilach ideowych szkodziło tym ugrupowaniom. W myśl tych teorii prawicowy wyborca miałby nie głosować na koalicję, w której jest Zandberg, a lewicowy wyborca miałby się ze wstrętem odwrócić od bloku, w którym jest Kazimierz Ujazdowski.

I wyniki wyborów europejskich, i zdrowy rozsądek podpowiadają, że jest dokładnie odwrotnie: kandydaci mniejszych czy wręcz niszowych partii mogą liczyć na głosy wyborców tylko wówczas, gdy ich ugrupowania wystąpią w ramach większego bloku opozycyjnego. Dokładnie tak, jak miało to miejsce w przypadku kandydatów PSL w eurowyborach.

Wyborca o sympatiach lewicowych i antypisowskich, podchodząc do urny, będzie ważyć, co dla niego ważniejsze i pierwszoplanowe: ideowa lewicowość czy chęć praktycznego odsunięcia dyktatury PiS. W większości wypadków uzna, że to drugie i nie zagłosuje na Zandberga. Jeśli jednak Zandberg będzie kandydatem koalicji antypisowskiej – wówczas nie będzie mieć tego dylematu i bez wahań odda na niego głos.

Wielu liderów lewicy i ludowców zachowuje się tak, jakby nie rozumiało tej banalnej prawdy. Ciśnie się na usta cytat z Józefa Piłsudskiego: „Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić”.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
ewaZwinkaJacek DolińskiRafał PMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Niech sobie panowie Sawicki, Kłopotek, Pawlak trochę poczytają historię. Kochani ludowcy, ciekawe, jak by się potoczyły losy II wojny światowej, gdyby Amerykanie i Anglicy oddzielnie zaczęli się rozprawiać z hitlerowskimi Niemcami, gdyby Amerykanie nie pompowali w Sowietów sprzęt wojskowy… No, właśnie.

Rafał P
Rafał P

W nadchodzących wyborach wygra Kaczyński et consortes, bo on tam jest jednym jedynym, srebrnym a skromnym. A opozycja to prawie tuzin przeciętnych i mniej niż przeciętnych pseudo-liderów z których każdy chciałby rządzić, mimo że ma charyzmę kwalifikującą takiego osobnika na stanowisko kierownika sklepu Biedronka. Jakieś szanse przeciwko Kaczyńskiemu mógłby mieć Tusk, ale on i tak nie startuje, ale nawet gdyby, to musiałby te wszystkie partyjki skonsolidować w jedną partie, a nie tylko koalicję, ale na to trzeba by przynajmniej kilku lat. Zresztą, przy wyborach w 2015, gdy już wielu miało dość Platformy, uważałem, że należy głosować na PiS, bo oni… Czytaj więcej »

Zwinka
Zwinka

W kraju zainstalowało się ( na stale ??? ) cudaczne i tragiczne jednocześnie „gender”: skrzyżowanie Anieli Dulskiej z Edkiem z „Tanga” Mrożka.

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Za prezesury Kosiniaka-Kamysza PSL totalnie zaniedbało wieś. Nie rozumiałem dlaczego PSL nie zorganizowało rolniczych protestów przeciwko ustawie ograniczającej handel ziemią, czy też przeciw wielomiesięcznym opóźnieniom wypłat kwot z UE spowodowanym przez to, że PiS wywaliło na zbity pysk wszystkich kompetentnych urzędników, by dać etaty swoim matołom. Nie mówiąc już o protestach przeciwko indolencji rządu w zwalczaniu ASF. Przecież wymienione sprawy, a także wiele spraw niewymienionych to były ewidentne prezenty PiS-u dla PSL! Wystarczyło je wykorzystać – i PiS nie miałby dziś czego szukać na wsi. Pewne światło rzucił na to w jednym z wywiadów p. Bartoszewski jr, który powiedział że… Czytaj więcej »

Zwinka
Zwinka

Kundlizm polski, znakomicie zdiagnozowany przez Melchiora Wańkowicza. Niestety, ta diagnoza jest ciągle aktualna.

ewa
ewa

jeżeli PSL pójdzie osobno skońcżą pod kreską a Polske utopią w bagnie propagadny i ciemnoty i to będzie ich odpowiedzialność