Ludzie PiS wpadli do Trójki jak Dżyngis Chan i wyrzynają tubylców

Ludzie PiS wpadli do Trójki jak Dżyngis Chan i wyrzynają tubylców

„Jakby mi kto obcy po domu chodził” komentuje  zmiany w Trójce Maciej Stuhr a Wojciech Cieślak w ostatnim Newsweeku powołując się na opinie zasłyszane od dziennikarzy stacji pisze, że Trójka przypomina dziś pobojowisko. W tej sytuacji nie sposób nie zgodzić się z Wojciechem Surmaczem, jednym z dyrektorów III programu, który stwierdził sentencjonalnie, iż „Co się zjebało tego się nie da odzjebać”. Tak soczyście komentuje odejścia kolejnych dziennikarzy z programu – Artura Andrusa i Roberta Kantereita. Zaraz po nich z anteną pożegnało się troje innych: Michał Gąsiorowski, Monika Sułkowska i Wojciech Zimiński. W ciągu dwóch lat rządów PiS z Trójki odeszło albo zostało wyrzuconych 26 dziennikarzy. Będzie więc faktycznie bardzo trudno… Codziennie w Polsce Trójki słucha około 2,5 miliona ludzi. To najpopularniejsza rozgłośnia wśród osób z wyższym wykształceniem.

O ile w rozumieniu szefów z nadania PiS, czystka kadrowa to dobra zmiana, zaplanowana kolonizacja nielubianego radia, o tyle w odczuciu najbardziej zainteresowanych, czyli cytowanych przez tygodnik dziennikarzy – to po prostu katastrofa.

 „Za dobrej zmiany szefostwo Trójki wymieniło się już kilkakrotnie” – zauważa jeden z rozmówców „Newsweeka”. „Ludzie PiS wpadli do Trójki jak Dżyngis Chan i wyrzynają tubylców. Dziennikarze ze starej ekipy próbują robić dawną Trójkę, ale jest coraz gorzej. Coraz smutniej. Atmosfera? Fatalna, a „Trójka” to konik Jacka Sobali, prezesa radia. Mści się za upokorzenie sprzed lat. W 2010 r. wyrzucono go z Trójki za udział w wiecu „Gazety Polskiej”.

„Ostatnio – mówi inny dziennikarz – w zespole wszyscy dostali podwyżki – oprócz dziewczyny, która puściła informację o człowieku, który spłonął pod Pałacem Kultury. „Była taka dyskusja z czasów ulicznych protestów w lipcu dodaje kolejny. Ktoś mówi: trzeba wysłać samochód satelitarny. Kierownik: ale po co? Bo to największy protest od lat. Kierownik: no to nie ma samochodu” – opowiada…

„O pewnych rzeczach nie można mówić. Kiedy się okazało, że mamy patronat nad festiwalem teatralnym Dialog, wybuchła panika. Bo wystawiali tam „Klątwę”. A „Klątwa” to zło, bo tak powiedział minister Gliński” – wspomina inny.

Prawdziwa katastrofa jest w soboty, kiedy dziewięćdziesiąt procent serwisów to imprezy religijne, kazania, ingresy. „Budzimy się w innym świecie” mówi reporter Trójki. „Klimat jest taki, że nie ma klimatu”.  „Jest jak na statku. Nie ma jak wysiąść, a rzygać się chce” – opisuje nastroje w Trójce jeden z czołowych dziennikarzy”.
(Źródło: Newsweek)

/jp/

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Ludzie PiS wpadli do Trójki jak Dżyngis Chan i wyrzynają tubylców"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Samocha

I to wszystko – no, nie widać, ale na pewno – słychać i czuć! Niestety. Ale porównanie ze statkiem – bomba!

Maciek123454321
Należałoby wezwać społeczeństwo do bojkotu pisowskich (dawniej publicznych) publikatorów. Dla mnie słuchanie PIsradia i oglądanie KURwizji już dawno odczuwam jako coś w rodzaju zdrady ideałów demokracji. Radio z ryjem czasem w samochodzie sobie włączę, żeby się pośmiać. Szmaty typu GazPol, „sieci”, „do rzeczy” omijam z daleka. I jak na ironię, polskie kino zaczęło wypuszczać świetne filmy (ostatnio „Pewnego razu w listopadzie” – polecam) polscy sportowcy osiągają znakomite sukcesy, gospodarka osiągnęła szczyt (niestety powoli zjeżdżamy już w dół, co przewidywałem od początku rządów faszystowskich). Po ostatniej wypowiedzi błaszczaka i obejrzeniu wyżej wspomnianego filmu nie mam już wątpliwości – w Polsce rządzą… Czytaj więcej »
wpDiscuz