Luzowanie, zaostrzanie…zaostrzanie, luzowanie… ot, takie życie na karuzeli

Luzowanie, zaostrzanie…zaostrzanie, luzowanie… ot, takie życie na karuzeli

Kolejne spotkanie z Adamem Niedzielskim i kolejne, nowe ustalenia dotyczące pandemii.

Na razie możemy odetchnąć z ulgą, bo na pytanie dziennikarzy o ewentualne zaostrzenie reżimu w okresie Wielkanocy, minister odpowiedział, że  na chwilę obecną „rząd nie rozważa konkretnego rozwiązania dotyczącego obostrzeń w czasie Wielkanocy, ale nastawienie jest takie, że jeżeli tylko będzie przestrzeń, to będziemy podejmowali decyzje luzujące”.

 

Fakt, trudno już dzisiaj zakładać, co dalej, gdy przyspiesza 3 fala, a to „przekreśla możliwość podejmowania tych odważnych decyzji, ale generalnie trzeba wyraźnie powiedzieć, że nasza tolerancja liczby zachorowań zdecydowanie rośnie”.

Z jednej strony więc mamy do czynienia z pewną dozą optymizmu ministra, z drugiej jednak dynamika wzrostu zakażeń martwi, bo przecież z „tygodnia na tydzień obserwujemy wzrost o niemal jedną trzecią nowych zakażeń”.

 

Największy wpływ na wzrost zachorowalności  ma m. in. obecność brytyjskiego i południowoafrykańskiego wariantu koronawirusa SARS-CoV-2, które pojawiły się najliczniej  w woj. warmińsko-mazurskim i to właśnie ten rejon został objęty nowymi obostrzeniami. Będą one obowiązywać przez najbliższe dwa tygodnie, a co dalej…to czas pokaże. W zależności od sytuacji albo się te zaostrzenia obluzuje albo utrzyma.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Tamara Olszewska

Źródło: gazeta.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
HerodAntypis
HerodAntypis
24 lutego 2021 20:53

Jak w piosence Maanamu: Falowanie i spadanie. Obostrzenia, luzowanie, trzecia fala, wzrost zachorowań to wszystko kity z ruskiej satelity. Jak się prawicowa kloaka rozleci, to zaraz się okaże, że nie ma trzeciej fali, nie ma się czego bać, że wirus w odwrocie i inne mowy trawy od morawy. Wszystko po to, aby emeryci, renciści, katole, redneki i inni pisludzie nie bali się iść do urn, bo w nich ostatnia nadzieja pisowców na przetrwanie.