Macierewicz spełnia obietnice

Macierewicz spełnia obietnice

Antoni Macierewicz dwoi się i troi, żeby zapewnić Polsce bezpieczeństwo. Cel przewodni: pokazać, że Polska … wstaje z kolan. Jak się okazuje, bez liczenia się z kosztami.

„Dość propagandy PO, koniec z malowaniem w polskim wojsku trawy na zielono” – mówił dwa lata temu Antoni Macierewicz, na posiedzeniu komisji obrony narodowej. Posłowie PiS i Kukiz’15 byli tego samego zdania. Chodziło o baterie Patriot, będące elementem systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej średniego zasięgu Wisła. Macierewicz zarzucał wówczas kierownictwu MON, że kontrakt na program „tak naprawdę nie istnieje”. Jego zdaniem ówczesny prezydent Komorowski – inicjator budowy polskiej tarczy antyrakietowej – został wprowadzony w błąd. O tym, że polski rząd zwróci się do amerykańskiego o sprzedaż systemu, wiadomo było od maja 2015 r. Osiem baterii – które zabezpieczą ośrodki dowodzenia i rejony koncentracji wojska miało kosztować 30 mld zł. Tę sumę Macierewicz stanowczo wówczas oprotestował. Polska chce współpracować z USA – podkreślał – ale na partnerskich zasadach.

Trochę więc zajęło, nim temat powrócił, ale MON ogłosiło, że za sprawą równoczesnego prowadzeniu negocjacji z firmą Lockheed Martin (przygotowuje własny program MEADS) i Raytheonem (producentem systemu Patriot) –  przekonywał minister Macierewicz – udało się zbić znacząco cenę. Na ile? Tak około… 30 mld zł, jak podaje „Gazeta Wyborcza”. Tymczasem gruchnęła wieść, że o takich kosztach to jednak możemy jedynie pomarzyć. Jak się okazuje, za pierwsze dwie baterie patriotów – a przecież chcemy ich kupić osiem – Polska zapłaci … 10,5 mld dol. Docelowo – przypomnijmy – mamy kupić łącznie 16 wyrzutni i 208 najnowszych pocisków PAC-3 MSE plus 11 pocisków testowych. Do tego dochodzą cztery stacje radiolokacyjne AN / MPQ -65, tyle samo stacji kontroli i kierowania ogniem oraz radarów, a także systemy łączności. Ponadto w przyszłości system Wisła ma być wyposażony w system kierowania ogniem IBCS produkowany przez Northop Grumman oraz radary 360 stopni – obecnie produkujący patrioty Raytheon dysponuje jedynie zmodyfikowanymi radarami kierunkowymi. Dwie pierwsze baterie mają być dostarczone do 2022 r., choć minister Macierewicz twierdzi, że będą już w 2019 r. czytamy.

„Nie ma obawy, abyśmy negocjowali na kolanach” – mówił w sobotę w publicznej telewizji wiceminister obrony Bartosz Kownacki. – „Jeśli ktoś tak uważa, to się myli”. Tymczasem wysokością kwoty są zdziwieni nawet… Amerykanie. Tym bardziej, że według amerykańskich komentatorów – czytamy na wyborcza.pl – istnieje ogromna dysproporcja między tym, ile za patrioty ma zapłacić Polska, a tym, ile skłonna jest wydać Rumunia. W lipcu Kongres USA zgodził się, aby Rumunia zaoferowała 3,9 mld dol. za system Patriot w tradycyjnej konfiguracji ze 168 pociskami PAC-3 MSE, 56 starszymi GEM T oraz 28 wyrzutniami. Wysokie koszty w przypadku polskiego zamówienia to efekt polskiej decyzji, aby kupić patrioty w konfiguracji „hybrydowej”. Szkopuł w tym, że do tej pory nie używał jej żaden kraj i ten system nigdy nie był sprawdzony. Ministerstwo zapewne dlatego natychmiast wydało komunikat przypominający, że to suma maksymalna, która może być jeszcze zmniejszona, oraz że w pierwszym zamówieniu znajdują się także elementy przyszłego systemu, w którym kluczową rolę ma odegrać właśnie ten ultranowoczesny IBCS. Jak widać Polska jest gotowa na wiele wydatków, aby tylko pokazać, że Macierewicz rządzi MONem skuteczniej, niż poprzednicy.

Według „Wyborczej” na zmianę stanowiska MON wpływ ma zapewne sytuacja międzynarodowa. Dlaczego? Dalsze opóźnianie negocjacji w sprawie systemu Wisła staje się dla Polski niebezpieczne. Kiedy zostanie podpisany finalny kontrakt, jeszcze nie wiadomo. Wedle szefa MON będzie to możliwe do końca roku. Tymczasem, jak informuje portal WP – żeby nie tracić czasu – Macierewicz postawił na inne atuty. Podpisał umowę na dostawy dronów uderzeniowych krótkiego zasięgu dla polskiej armii. W skład każdego zestawu będzie wchodziło 10 dronów. W zależności od realizowanej misji, zestaw może być wyposażony w głowicę kumulacyjną – do niszczenia lekko opancerzonych pojazdów, odłamkową – do niszczenia siły żywej przeciwnika lub termobaryczną – do likwidowania umocnionych punktów oporu, czytamy na wp.pl. Za 100 mln złotych dostarczy je polska firma WB Electronics z Ożarowa. Oczywiście nic pochopnie: na początek kilkadziesiąt zestawów.

Przypomnijmy: po pokazie poligonowym Macierewicz został oczarowany dronami do tego stopnia, że na fali entuzjazmu obiecał, iż drony staną się bronią produkowaną masowo, a tysiące sztuk trafią do wojsk operacyjnych oraz obrony terytorialnej. Teraz okazuje się, że tysiące stopniały do jednego tysiąca, jednak taka umowa pozwala wybrnąć szefowi MON z rzuconej pochopnie obietnicy. Nawet jeśli mamy do czynienia z urządzeniem jednorazowego użytku (to najmniejsze z bezzałogowców, klasyfikowane jako tzw. amunicja krążąca). Co jak co, ale ludzie Macierewicza wiedzą, jak uderzyć w czuły punkt. Wiceminister obrony Michał Dworczyk tuż przed podpisaniem umowy wyzłośliwiał się, że „niedowiarki z Platformy Obywatelskiej będą musiały zjeść język, bo niektórzy politycy kwestionowali, czy w ogóle do tego zakupu dojdzie”. Pozostaje pogratulować poczucia satysfakcji.  Dotychczas z systemu Patriot możemy jedynie cieszyć się jego ładną nazwą, a zadowolić się wypadnie jedynie 100 dronami.
(Źródło: wyborcza.pl, wp.pl)

mpm
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
WiśniaJoker Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joker
Joker

Antoni jak się domyślam wybierze te z głowicami termobarycznymi

Wiśnia
Wiśnia

No i kto bogatemu zabroni?