Macierewicz w domu latających sztyletów

„To nie był mord polityczny" – dowodzi Antoni Macierewicz

Nie tylko my mamy kłopot z Antonim Macierewiczem. Kłopot natury – że nazwę na okrętkę i zapytam – „czy jest on ci nasz?” Takie domniemania wynikają nie tylko z publikacji Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice”. „Od zawsze”, czyli od 1989 roku jest on „enfant terrible” naszej suwerenności. I zawsze jest gdzieś na horyzoncie. Jeżeli nie w głównym nurcie polityki – jak teraz – to na jej znaczących obrzeżach.

Macierewicz nie jest szczególnie inteligentny, stwarza swój obraz sardonicznie – tak trafnie psychologicznie zidentyfikował go Maciej Maleńczuk. Buduje bowiem swoją postać na zimno, co nie wyklucza, iż ma kłopoty natury tejże psychologii. Kłopoty nie z budowaniem wizerunku, ale kłopoty zakodowane w wizerunku, tj. genetyczne z mentalnością.

Im dłużej się go słucha, im dłużej identyfikuje jego poglądy, tym bardziej natrafia się na nierówności, nielogiczności, które w języku potocznym określane są, jako „nierówności pod sufitem”.

Macierewicza znam „od zawsze”. Najpierw była to lektura jego „Głosu”, którego miałem większość numerów z bezdebitu, a potem kilka razy z nim rozmawiając – zwłaszcza po nieudanej próbie lustracji, gdy rządził Jan Olszewski. W tamtym rozmowach, jak zresztą dzisiaj, Macierewicz sprawia wrażenie piskorza: wymyka się, ucieka, wyślizguje, jest nieprzyjemny w obcowaniu, jest… właśnie nieinteligentny. Nie ma się frajdy, że z kimś interesującym obcujesz, ale z kimś obcym, bardzo ograniczonym, z kimś, kto nie sprawia ci przyjemności, że jest.

I dlatego nie dziwię się, że Macierewicz promuje takich Misiewiczów, Kownackich, Dworczyków. To są ludzie, którzy w sferze publicznej nie powinni zaistnieć, są podrzędni. Nie najlepsze odczucia do Macierewicza mają osoby, które wraz z nim były w opozycyjnym KOR-ze. Był jakby zakamuflowany, zakonspirowany wśród swoich. Nie chcę nadużywać narracji odbrązowiania, ale Macierewicz nie pokazuje się w interesującym, mającym coś do powiedzenia towarzystwie, nie jest obecny w znaczących mediach. Jest obecnym w podrzędności mediów Rydzyka, z całym szacunkiem dla TV Trwam, ale nie jest to telewizja profesjonalna.

Dzisiaj osiągnięcia Macierewicza jako ministra są takie, że znamy je z zerwania kontraktów, z zapewnień zakupów uzbrojenia dla armii, które nie dochodzą do realizacji i z wypowiedzi, które mijają się z sensem, z logiką. Dlaczego jest ministrem? Czy stworzenie mitu smoleńskiego przeciętnego prezydenta jest usprawiedliwieniem dla kariery Macierewicza?

Tomasz Siemoniak – były minister obrony – używa bardzo dynamicznej metafory: – „Czuję się, jak w domu latających sztyletów” – tak nazywa bezpieczeństwo Polski, które ma zapewniać resort obrony. Macierewicz jest niebezpieczny i sytuacje, które stwarza są niebezpieczne. Tak wygląda nasze bezpieczeństwo jako państwa – Polska jest „domem latających sztyletów”. Czy daleko od niej do mniej dynamicznej, ale groźniejszej metafory: „hybrydowej wojny”?

W tej chwili Rosja Putina na Białorusi przeprowadza wielkie manewry Zapad 2017, które mają znaczenie militarne i polityczne. Jaka jest reakcje polskich władz? Jeden z zastępców Macierewicza wyraża obawy, aby wojska rosyjskie po manewrach nie zostały na stałe na Białorusi. Ależ wojska rosyjskie tam od dawna stacjonują.

Nie oskarżam Macierewicz na podstawie poszlak, ale mam wrażenie, że on przeprowadza od początku sprawowania urzędu ministra manewry Wostok 2015-2017, a jak będzie nadal ministrem, będzie to Wostok 2018 itd. I nie są to manewry mające na celu przećwiczenie obrony Polski, tj. bezpieczeństwa w domu latających sztyletów.

W czasie manewrów Zapad 2017 sekretarz obrony USA James Mattis nareszcie zaprosił Macierewicza do siebie. I wcale nie jest to wyróżnienie, jak „sardonicznie” z pewnością oświadczy Macierewicz. Polski minister obrony czekał dwa lata na to wyróżnienie, a będąc w USA nigdy nie dostąpił zaproszenia do Pentagonu – takiego afrontu nie doświadczali wcześniejsi ministrowie. Wspomniany Tomasz Siemoniak za każdym pobytem w USA spotykał się z sekretarzem obrony USA, w kraju zaś o tym nie trąbiono, bo to było oczywiste.

Amerykanie mają wiedzę – i możliwe, że lepszą od nas – kto to zacz ten Macierewicz, niezależnie od tego, co o nim sadzą, muszą się wreszcie spotkać z naszym szefem resortu obrony, bo dzisiaj Polska leży w centrum wschodniej flanki NATO. Amerykanie dwa lata zwlekali z kłopotliwym Macierewiczem, aby spotkać się z nim w swoim pieleszach, które z pewnością nie są domem latających sztyletów.

Waldemar Mystkowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AndrzejMordazdradzieckaHANNA Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
HANNA
HANNA

POPIERAM WYPOWIEDZ P. M. MALEŃCZUKA I P. T. SIEMONIAKA. NIC DODAĆ , NIC UJĄĆ…..

Mordazdradziecka
Mordazdradziecka

Jesli wybuchnie jakas wojna, to PiSiarnia bedzie pierwsza w uciekaniu, jak sanacyjni ”bohaterowie” w 1939 roku.

Andrzej
Andrzej

Może w końcu ta paskuda wystawi się na otrze latających sztyletów.