Magdalena Ogórek, kiedyś SLD, dzisiaj pisowski króliczek

Magdalena Ogórek chwali się na twitterze "niesamowitą" przygodą z fanami

Wstrzeliła się w oczekiwania prawej strony, której jest już integralną częścią.

Magdalena Ogórek to króliczek Leszka Millera wyciągnięty z wyborczego kapelusza, gdy SLD rywalizowało z ugrupowaniem Janusza Palikota. Ścigali się na wszystkich polach, nawet na takich wydawałoby się mało politycznych: który z nich ma ładniejsze kobiety. Miller wystawił do wyścigów prezydenckiego Ogórek, ta choć pod względem urody była całkiem, całkiem, to politycznie żadna.

Kiedy Miller zjednoczył się w koalicję wyborczą z Palikotem, było już jednak za późno, niewiele ułamków procenta zabrakło do 8-procentowego progu wyborczego, a dzięki temu PiS sięgnęło po pełnię władzy. Nie twierdzę, że Miller jest jednym z twórców sukcesu Kaczyńskiego, acz zostawił w spadku Ogórek, która odnalazła się w zawłaszczonych przez PiS działkach – w mediach i kulturze.

Wizerunek Ogórek może cieszyć oko, jej rozum raczej nie, a także pokraczne wypowiedzi, które od czasu do czasu przebijają się w mediach. Ogórek wyraża ciągoty intelektualne, co najczęściej w jej wydaniu śmieszy.

Dla PiS Ogórek jest jakąś wartością, faworytka Millera na bezrybiu PiS jest rakiem uchodzącym za rybę, choć chciałaby być kimś więcej, np. rusałką, syreną morską. Stąd od czasu do czasu będziemy mieli do czynienia z jej ambitnymi przedsięwzięciami takimi, jak z publikacją „Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków”, która właśnie ukazała się na rynku wydawniczym.

Temat iście pisowski, bo można bardzo wiele ugrać na patriotyzmie, antyniemieckości. Ogórek wstrzeliła się w oczekiwania prawej strony, której jest już integralną częścią. Bo generał SS Otto von Wächter to zbrodniarz nazistowski, gubernator dystryktów krakowskiego i galicyjskiego Generalnego Gubernatorstwa, który zagrabił wiele bezcennych polskich dóbr kultury.

Zaś syn esesmana Horst często odwiedza Kraków, stara się wybielić ojca, twierdzi, że ten był dobrym człowiekiem. Magdalena Ogórek tę okoliczność wykorzystała, wkupiła się w łaski Wächtera, uzyskała dostęp do jego rodzinnego archiwum, przekazał jej materiały i informacje. A teraz Niemiec czuje się oszukany.

Ogórek orżnęła także Piotra Glińskiego. Ministerstwo Kultury dofinansowało książkę 40 tys. zł. Ogórek zarzekała się, że dla niej z dotacji nie skapnie ani złotówka („Dotacja jest dla wydawnictwa, autor nie ma z niej ani 1 zł” – oburzała się Ogórek na Twitterze). Kandydatka SLD na prezydenta została sprawdzona przez portal Wirtualna Polska u źródeł, czyli w wydawnictwie Zona Zero, a tam w spisie wydatków z dotacji stoi, jak byk: 9 tys. zł – honorarium Magdaleny Ogórek.

Nie jest to suma powalająca, ale króliczek Millera kłamie jak z nut, co jest niejaką normą w środowisku PiS. Nie piszę o jakości prozy Ogórek, bo książki nie czytałem, jednak dostępne w internecie fragmenty nie wyrokują, abyśmy mieli z czymś więcej do czytania niż z grafomanią. Taki patriotyczny króliczek, który kica z kłamstewka na kłamstewko.

Waldemar Mystkowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

7
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
3 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
ZgredzinkaDamis PZRyszardWaldemargboor Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gboor
gboor

I po co pan wystawiał ogórka, panie Miller…. 😀

Waldemar
Waldemar

Do tej pory nie rozumiem, co stało za zamysłem Millera, by wywalić milion złotych w błoto na najbardziej nieudolną, by nie rzec, żałosną kampanię prezydencką w III RP. Rozumiem – ogromna siła, hm, hm, perswazji pani Ogórek, ale są przecież w partii bardziej przytomni i bardziej krytyczni towarzysze. Niestety – zawiedli. Lans za milion SLDowskich złotych – gest godny francuskiego markiza w cieniu gilotyny. Dopiero po kampanii prezydenckiej, tak ochoczo przerżniętej przez Ogórek okazało się, jak to jest z tym kompletnym brakiem programu kandydatki na prezydenta. W istocie jest to wyłącznie zaleta – dzięki temu z SLD Ogórek tak błyskawicznie… Czytaj więcej »

Zgredzinka
Zgredzinka

Waldemarze, czyżbyś rezydował za zachodnią granicą?
Celna konkluzja.

Waldemar
Waldemar

Nie, w Warszawie. A to powiedzonko – Kisielowe. Akurat pasuje jak ulał. Pozdrawiam

Zgredzinka
Zgredzinka

Fakt.
Przyjemnie czytać Twoje komentarze.
Również pozdrawiam.

Ryszard
Ryszard

„Nie twierdzę, że Miller jest jednym z twórców sukcesu Kaczyńskiego”. No ale właśnie tak jest. To Miller wymyślił Ogórę, co odrzuciło natychmiast multum potencjalnych wyborców, to Miller zgodził się na koalicję, przez co SLD nie wszedł do Sejmu, a przez to niewejście PiS może rządzić i uchwalać samodzielnie.

Damis PZ
Damis PZ

Dla Milera Nie jest ważne czy wygrała ważne kto robił jej tą kosztowną kampanię!!!!