Marek Lisiński, prezes fundacji „Nie lękajcie się”, wyłudził pieniądze od ofiary księdza pedofila

Marek Lisiński, prezes fundacji "Nie lękajcie się", wyłudził pieniądze od ofiary księdza pedofila

Marek Lisiński, przewodniczący Fundacji Nie Lękajcie Się zrezygnował ze stanowisko. Doszło do tego po tym, gdy wyłudził on pieniądze od jednej z ofiar zboczeńca w sutannie.

O finansowym nadużyciu Lisińskiego po raz pierwszy poinformowała „Gazeta Wyborcza”.  Lisiński miał zapożyczyć się na 30 tysięcy złotych u 26-letniej Katarzyny, kobiety, która padła ofiarą zwyrodniałego księdza Romana B. z Towarzystwa Chrystusowego. Pani Katarzyna otrzymała od Kościoła milion złotych zadośćuczynienia.

Marek Lisiński na wieść o wygranej przez Katarzynę sprawie skierował do niej list, w którym poprosił kobietę o pieniądze. Lisiński stwierdził w nim, że jest chory na raka trzustki, a zastrzyk gotówki pozwoli mu na wyleczenie z choroby.  Pieniądze miały pokryć alternatywną metodę leczenia raka.

Mężczyzna miał wystąpić w filmie „Tylko nie mów nikomu” Tomasza Sekielskiego. Nie doszło do tego, gdyż zażądał on od Sekielskiego rekordowej gaży 50 tysięcy złotych.

Lisiński przyznał się do swoich przewinień w oświadczeniu prasowym opublikowanym na swoich kanałach społecznościowych.

Niestety swoimi działaniami zawiodłem zaufanie samych ofiar duchownych, które zwróciły się do mnie o pomoc, jak i osób działających w Zarządzie i Radzie Fundacji, które nie wiedziały o moich działaniach narażających na szwank dobre imię i wiarygodność Fundacji. Naraziłem też na utratę dobrego imienia osoby, które w dobrej wierze współpracowały z Fundacją przy kolejnych projektach mających na celu ochronę dzieci przed przemocą seksualną ze strony duchownych, a także pociągnięcie polskiego Kościoła do odpowiedzialności za systemowe tuszowanie przypadków pedofilii” – napisał były przewodniczący Nie Lękajcie Się.

Równocześnie ukazało się oświadczenie Rady Fundacji Nie Lękajcie Się, w którym zapowiedziała ona wewnętrzną kontrolę w organizacji.

Lisiński w przeszłości padł ofiarą molestowania seksualnego przez duchownego. Kierowana przez niego instytucja przez lata zajmowała się walką z seksualnymi przewinieniami katolickich księży.

/nt/

Źródło: natemat.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Leszek
Leszek
30 maja 2019 12:06

Pożyczył, a to podstawowa różnica. Niezależnie od tego jest oczywiste, że od dawna p. Lisiński był na celowniku a teraz – niestety – nadział się na czysty odstrzał. Zakres zainteresowania fundacji jest przecież w jawny sposób sprzeczny z obowiązującą obecnie polską koscielną i partyjno – rzadową racją stanu, Przy zastrzeżeniu wszystkich proporcji łatwo dają się dostrzec paralele do przypadku p. Kijowskiego. Przykro ….

HerodAntypis
HerodAntypis
30 maja 2019 13:32

Nie wieszajcie psów na tym gościu. Zrobił dużo dobrej roboty a jak wyszedł na jaw kwas, to się z honorem wycofał. Odda kasę i po sprawie. Lepiej wziąć się ostro za tych „na wnuczka czy policjanta” A najlepiej dobrać się do duszy prezesinie co rzeczywiście wyłudził 50 koła i wypiął się na wszystko i wszystkich. Ani dymisji, ani sądu tylko możecie go pocałować tam, gdzie najbardziej lubi.

Marek
Marek
30 maja 2019 19:34

Gdyby podobna sprawa dotyczyła kogoś z PiSu to nie byłoby sprawy, ale że dotyczy kogoś kto nawet tylko pośrednio jest przeciw PiSowi to jest ogromna afera. On się wycofał z funkcji a pisowcy co robią w podobnej sytuacji?