Marszałek wysokich lotów (czyli o frajerach oraz standardach)

Sędzia organizował zbiórkę pieniędzy na hejterską działalność kochanki

Dla mniej więcej połowy rodaków najbardziej liczy się zaradność i dbałość o własne (i znajomych) interesy

Pan Marszałek Kuchciński (Kochany) poleciał, a PiS-owi znowu urosło w sondażach o ładnych parę procent. To zjawisko daje się obserwować od początku rządów formacji pana prezesa, ale teraz, pod koniec kadencji, wyraźnie się nasiliło, przechodząc w regułę. Im bardziej jawnie państwo z PiS-u „lecą sobie” ze społeczeństwa, w tym zwłaszcza z własnego elektoratu, tym wyżej szybują im wyniki poparcia.

Jak to działa, to zagadnienie dla socjologów (czy też raczej psychologów), ale w zasadzie nie ma w tym żadnej tajemnicy. Po prostu – w osobie Marszałka Kochanego Kuchcińskiego aktualna władza spełniła – i to nawet z naddatkiem – swoje wszystkie obietnice wyborcze. I to się ludziom podoba.

 

Bo przecież miała być skuteczna, zaprowadzić ład i porządek, zadbać o potrzeby zwykłego człowieka i zadbać o poszanowanie „wartości” i tradycji. I ona, władza w osobie Kochanego Marszałka Kuchcińskiego, właśnie to robiła! Dlatego pan prezes z niekłamanym żalem mówił, w związku z marszałkową dymisją, że to kara „za niewinność”.

Weźmy skuteczność, bo w tej pan marszałek nie ma sobie równych. Dziewięćset ustaw uchwalonych za jego skróconej kadencji, to światowy rekord. Zwłaszcza przy czynnym (próba puczu) oporze opozycji. A przecież marszałek Kochany dał radę. Nie spał po nocach, a dał. A w przerwach głosowań w Sali Kolumnowej zdążył jeszcze pięknie umundurować (a wcześniej powołać) Straż Marszałkowską! Nikt, jak on, nie zdołał dotąd przywołać poselskiego żywiołu do porządku i nikt nie sprawił, żeby Sejm mówił – jak za jego rządów – jednym głosem (tak się składa, że był to akurat głos partii aktualnie rządzącej). Tak więc, w parlamencie panował przez niemal cztery lata niespotykany tam dotąd ład oraz porządek. Udało się nawet obronić panie i panów posłów przed nagabywaniem przez pismaków i spacyfikować bojówki niepełnosprawnych, które wdarły się przemocą na sejmowe korytarze!

Takiej władzy ludziom trzeba. Skutecznej, zdecydowanej i stanowczej. No i takiej, która coś może.

Bo co było wcześniej? Przyszedł człowiek do znajomego polityka w sprawie dowolnej, dajmy na to potrzebował dobrze płatnej posady dla syna, miejsca w szpitalu dla kuzynki, jakiegoś pozwolenia, koncesji czy dotacji, i co słyszał? No, że sorry, stary, ale wiesz, jak jest. No co ja mogę? Sam rozumiesz – konkursy, przetargi, przepisy, a wszystkie decyzje i tak zapadają gdzieś niżej. Nie mam – jak to mówią – przełożenia na szpital w X czy urząd miejski w Y.

Teraz to są zupełnie inne standardy. Partia aktualnie rządząca jak obiecała zmianę tychże (standardów, znaczy) tak też uczyniła i teraz polityk zbliżony do prezesa może wszystko. Potrzeba nowa droga asfaltowa, przekop przez Mierzeję, stanowisko asystentki w banku dla sympatycznej rusycystki lub lotnisko międzynarodowe w Radomiu? Mówisz i masz! Trzeba tylko znać (i popierać) kogo trzeba. No a w „ustawianiu się” i układach to wciąż jesteśmy znacznie lepsi niż w konkursach i przetargach. Taka tradycja, którą partia rządząca przywraca, i której broni.

Z tym mieszkaniem w pałacu i lataniem na Podkarpacie pan Marszałek Kochany też utrafił w oczekiwania elektoratu. Jak się panuje, to się żyje po pańsku. Inaczej nikt władzy nie szanuje i ona nie budzi należnego respektu. Niby gdzie miał mieszkać, w bloku może? Albo latać Ryanem? A zresztą – była okazja, to skorzystał. Inaczej wyszedłby w oczach wyborców na ostatniego frajera. No a czy frajer może (i powinien) rządzić państwem? A poza tym – jakby miał zadbać o interes własny i narodu, gdyby nie umiał (lub nie chciał) korzystać z okazji?

 

A że się nie przyznał i szedł w zaparte, to też słusznie, bo jak w końcu powiedział, jak było, to zaraz się musiał podać do dymisji, że niby naruszył jakieś standardy. Europejskie, znaczy. Ale nie od dziś wiadomo, że nam z Europą to nie za bardzo po drodze i u nas normy etyczne są zupełnie inne. Bo taka już nasza kulturowa specyfika. No i właśnie dlatego pan prezes żegnał Marszałka Kochanego tak serdecznie, odwołując „za niewinność”. Zwłaszcza, że był to marszałek naprawdę wysokich lotów. I na wysokim poziomie.

Natomiast co do standardów, to nie od dziś wiadomo, bo tak było również za komuny, że dla mniej więcej połowy rodaków najbardziej liczy się zaradność i dbałość o własne (i znajomych) interesy. Po co płacić, jak się nie musi. Dlaczego nie ominąć zasady, przepisu czy ustawy? Dlaczego nie ściągać na testach? Nie brać lewych zwolnień? Nie sięgać po świadczenia? Czemu nie donieść na kogoś (zwłaszcza fałszywie) gdy można się w ten sposób pozbyć konkurencji? Jak nie wykorzystać pijanej (to patent redaktora Ziemkiewicza)? I jak nie powtarzać w kółko „wina Tuska”, jeśli lud zawsze „to kupi”, co wcale nie znaczy, że jest „ciemny”, ale raczej, że ma w tym interes? Tylko głupi by nie poparł takiej sprytnej, zaradnej i rozumiejącej moralność i potrzeby zwykłego człowieka ekipy. Ona jest jak zwierciadło na gościńcu. Kto w nie spojrzy, to jakby oglądał samego siebie.

Toteż z każdą „aferą” poparcie dla partii rządzącej tylko rośnie.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Dami.PZJaninasmętekewa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ewa
ewa

Najsmutniejsze jest to że mimo 30letniej obowiązkowej katechizacji dla Polaka złoodziejstwo oszustwo kłamstwo to przymioty ! Ale to zasługa kościoła bo przykład idzie od nich

smętek
smętek

Prawdziwy Polak katolik jest pełen uznania dla złodzieja i współczuje, że takowego przyłapano. W tych chorych mózgach nie postoi myśl o tym, że złodziej kradnie nasze, a więc i ich, pieniądze. Czego jednak po nich oczekiwać. Wystarczy pójść na przystanek komunikacji miejskiej i zobaczyć ile tam na chodniku niedopałków chociaż stoją dwa kosze na śmieci z częścią wydzieloną na niedopałki. Teren wokół przystanka wspólny to dbać o niego nie należy. Polska to też twór mający dostarczać pieniędzy ale dbać o nią nie trzeba.

Janina
Janina

No, święta prawda. A poparcie suwerena jeszcze im wzrośnie, bo jak świat światem moi Rodacy w większości kochają i podziwiają cwaniaków, spryciarzy omijających prawo, migających się od pracy, takich „do bitki i wypitki”. Ludzie prawi, pracowici, szanujący władzę i przestrzegający przepisów to według tego suwerena niedojdy i tępaki. Dlatego temu „ciemnemu ludowi” bardzo podoba się sposób rządzenia pisiorów, tym bardziej, że dostają z „pańskiego stołu” ochłapy . Ciemnota myśli, że uczestniczy w uczcie z panami, a tymczasem są traktowani jak psiarnia czekająca pod stołem biesiadnym na niedojedzone resztki.

Dami.PZ
Dami.PZ

A może…. to kwestia natury wielu Polaków.? Jak to mówił anioł w Alternatywy 4 „najważniejsze aby się pod kogoś podpiąć” PiS to wyczuł i zgodnie z tym działa. Pewnie znowu „bal” skończy się jak znajdziemy się w głębokiej dupie i to wszyscy razem. Obym się mylił!!!!

Janina
Janina

Ależ my już od 4 lat w tej dupie jesteśmy ! I tej większości pisiorskiej jest w niej cudownie, chwalą sobie i urządzają się w niej na lata. Razem , niestety z całą resztą Polaków.