Masowe podsłuchy bez kontroli sądowej

Masowe podsłuchy bez kontroli sądowej

Nie tylko Pegasus podsłuchuje. W 2012 r. Służba Wywiadu Wojskowego kupiła 3 stacje do podsłuchiwania rozmów telefonicznych – oficjalnie tych na wschodniej granicy. Po wygranej PiS urządzenia zaczęły być masowo zamawiane przez policję i służby specjalne w całym kraju. Sąd  nie ma nad nimi kontroli.

 

O Pegasusie, przejmującym szyfrowane komunikatory typu WhatsApp czy Signal wiedzą wszyscy. Tymczasem istnieją jeszcze 2 inne urządzenia, zwane „ELKA” i „Jaskółka”. To pierwsze, sprzedawane przez Israel Aerospace Industries specjalizuje się w radarach, autonomicznych systemach naziemnych i produktach cybernetycznych. Pod tymi nazwami kryje się głównie podsłuchiwanie rozmów z telefonów komórkowych.

ELKA bardzo spodobała się PiSowi, ponieważ nie musi współpracować z operatorami sieci komórkowych. Przejmuje rozmowy ze stacji bazowej, którą obejmuje swoim zasięgiem. System ten występuje w 2 wersjach: stacjonarnej i przenośnej. Stacjonarna instalowana jest w pobliżu masztów przekaźnikowych i służy do podsłuchiwania rozmów na całym obszarze – bez informowania o tym operatorów komórkowych. A jeśli oni nawet przy swoim maszcie znajdą jakieś podejrzane urządzenie, to wolą się tym nie interesować. Zwłaszcza, że na urządzeniu nie ma nazwy służby, jaka z niego korzysta.

 

Według tajnej specyfikacji, będącej w posiadaniu „Wyborczej”, ELKA może równocześnie:  monitorować ruch telefoniczny na co najmniej 64 różnych częstotliwościach, , przechwytywać SMSy, co najmniej 16 połączeń jednocześnie, prowadzić odsłuch i nagrywać rozmowy online, rozkodowywać szyfrowane połączenia, identyfikować numer IMEI telefonu, a także głos i określać usytuowanie rozmówcy.

Ratujmy Koduj24.pl - Zrzutka.pl

 

Pierwotnie ELKA była ustawiana wzdłuż granicy z rosyjskim obwodem kaliningradzkim i Białorusią, a służyła do podsłuchiwania przestępców, zwłaszcza przemytników. Obecnie może być wykorzystywana do inwigilacji partii politycznych, opozycyjnych mediów i stowarzyszeń. Nie wiemy, ile tych urządzeń ma obecnie policja i służby. Wszelkie informacje na ten temat są ściśle tajne.

Nadal jednak informacje zdobyte w ten sposób nie mogą być wykorzystywane jako dowody w sądzie czy śledztwie. Niemniej warto pamiętać, że wróciliśmy do świata, opisanego w „Seksmisji” słowami Maksa: permanentna inwigilacja!

/ep/

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Antykaczor
Antykaczor
22 lipca 2021 18:04

Jeśli ktoś miał złudzenia, że ci panowie czegoś się nauczyli po aferze z A. Leperem to współczuję. Kiedyś już złamali prawo, zostali ułaskawieni przed ogłoszeniem wyroku przez długopisa. A teraz mając taką władzę będą go przestrzegać?

Maciek123454321
Maciek123454321
23 lipca 2021 00:46
Reply to  Antykaczor

Ale ta okupacyjna władza niebawem się skończy. Na szczęście,

daroo
daroo
23 lipca 2021 09:50

Daj już spokój , wieszczysz ten koniec od dwóch lat i co ? i nic .Oni się tak „przyssali” do żłoba że ich niczym nie oderwiesz. Jedyna metoda to rozwiązanie siłowe ale jest za mało odważnych (póki co)

Dociekliwy
Dociekliwy
22 lipca 2021 21:37

Facet nie do końca wie o czym pisze. Tego typu urządzenia są wykorzystywane w Polsce od ponad 20 lat. Pierwsze urządzenia pochodziły z Niemiec. Z jednej strony wraz z rozwojem technologicznym wzrasta ich funkcjonalność (dostępna opcjonalnie za dodatkowe nie małe pieniądze. Ta najbardziej rajcująca nie jest zwykle dostępna w wersji podstawowej). Z drugiej strony nie jest to sprzęt na wieczność. Może to przypadkowa zbieżność ale od 2011 roku na terenie Polski w łączności mobilnej była intensywnie rozwijana technologia LTE. Stąd mogła w 2012 powstać potrzeba zakupu nowego sprzętu bo stary nie realizował nawet podstawowych funkcji.
Temat zrobił się popularny po nagłośnieniu zakupu Pegasusa, ale nie jest to jedyny tego typu produkt. Popularność mogła mu przynieść przystępna cena. Np produkt Candiru (chłe, chłe też z Izraela) za jedne 16 milionów euro pozwala monitorować 10 urządzeń, ale za 1,5 miliona można wykupić możliwość monitorowania dodatkowych 15. Tylko 5,5 miliona euro pozwala monitorować dodatkowo 25 urządzeń.
Gdy przyjdzie czas na podstawie ceny zakupu będzie można ustalić czy wykupiono opcje łamiące polskie prawo czy urządzenia były faktycznie wykorzystane tylko w „zbożnym celu”.