Mateusz Morawiecki pojechał kłamać na prowincję

Mateusz Morawiecki pojechał kłamać na prowincję

PiS w kampanii stawia na kontrolowane przez proboszczów wsie i małe miasta. Jednak przemiany cywilizacyjne sprawiają, że elektorat wielkomiejski ma w Polsce coraz więcej do powiedzenia.

W rozkręcającej się kampanii wyborczej PiS bierze na celownik prowincję. Nie przypadkiem w wystąpieniu na zeszłotygodniowej konwencji Zjednoczonej Prawicy premier Mateusz Morawiecki tyle uwagi poświęcił PSL-owi, czyli głównemu konkurentowi Prawa i Sprawiedliwości poza wielkimi miastami, atakując tę partię bezpardonowo i kłamliwie.

Na co właściwie Morawiecki liczył? Że Polacy mają tak krótką pamięć i nie sprawdzą podstawowych faktów? Przecież to nie PiS, lecz rząd PO-PSL wprowadził ułatwienia w sprzedaży przez rolników ich produkcji. A zasiłek 1000 zł na dziecko nosi nazwę „kosiniakowego” od nazwiska szefa PSL, a nie działacza PiS. I tak dalej.

Rządzący wiedzą, że ich szanse w największych miastach są niewielkie. Patryk Jaki może dwoić się i troić, utworzone na potrzeby kampanii sondażowe firmy-krzaki mogą publikować coraz bardziej absurdalne wyniki, wskazujące, że kandydat PiS cieszy się poparciem większości, a i tak partia władzy raczej nie przebije tu szklanego sufitu.

Ale to nie ma większego znaczenia. Ważna jest wieś i małe miasteczka. Prowincja. Tu trzeba wygrać. To jest klucz do rządzenia Polską. Tak uważa PiS i dlatego premier wsiadł w autobus i ruszył ze swymi kłamstwami w teren.

W Polsce jak na całym świecie: liberalne miasta, konserwatywna wieś

W prawie wszystkich krajach świata powtarza się ten sam schemat: wielkie aglomeracje są bardziej liberalne, lewicowe, zlaicyzowane i kosmopolityczne, a prowincja, wieś, małe miasteczka są bastionem konserwatyzmu. Nawet w USA liberalne mieszczuchy z Nowego Jorku mają pogardliwe słowo „redneck” oznaczające konserwatywnego tradycjonalistę z prowincji – po polsku najbliższe znaczeniowo i równie pogardliwe jest chyba określenie „wieśniak” czy „burak”.

Kluczowa jednak jest proporcja między tymi dwoma elektoratami. W większości krajów rozwiniętego Zachodu społeczność wielkomiejska i liberalna jest na tyle duża, że w wyborach ma szanse na zwycięstwo. W rejonach, które dawniej określano mianem „trzeciego świata”, mieszkańcy konserwatywnej prowincji stanowią większość. Choćby w Kabulu czy Teheranie zamieszkało tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów, to i tak nie przegłosują afgańskiej czy irańskiej prowincji zdominowanej przez wyznających islam konserwatystów.

Polska liberalna ma szansę na zwycięstwo

W tej konkurencji Polska sytuuje się gdzieś w połowie stawki. Daleko przed Afganistanem i Iranem, ale też daleko za zlaicyzowanym i zurbanizowanym Zachodem. Widać to wyraźnie w statystykach i sondażach dotyczących nie tylko polityki i preferencji partyjnych, ale także innych kwestii związanych z ogólnie rozumianym światopoglądem.

Z wielu badań wynika, że w uczciwej rywalizacji Polska liberalna i wielkomiejska już dziś miałaby szansę na zwycięstwo nad Polską zachowawczą i prowincjonalną. Np. wprowadzony przez PiS zakaz handlu – motywowany religijnie, choć wspierany nie tylko przez biskupów, ale i przez etatystyczną lewicę – cieszy się poparciem na prowincji: pochwala go 52 proc. mieszkańców wsi. W wielkich miastach opowiada się za nim tylko 17 proc., a miastach do 50 tys. mieszkańców – 38 proc. W skali kraju daje to przewagę przeciwnikom zakazu, których jest 48 proc. Zwolennicy są w wyraźnej mniejszości – 38 proc. Zakaz utrzymuje się jednak, bo władzę sprawuje partia, która – delikatnie mówiąc – niezbyt przejmuje się tym, jakie jest zdanie większości obywateli.

PiS chce wepchnąć pastę z powrotem do tubki

W miarę upływu czasu Polska zbliża się do standardów zurbanizowanego i zlaicyzowanego Zachodu. Lata, jakie upłynęły od upadku komunizmu, były okresem przyspieszonej ewolucji. Otwarcie granic i liberalizacja gospodarki sprawiły, że Polacy zostali poddani presji modernizacyjnej, która dla wielu okazała się bolesnym szokiem.

Obecna kontrrewolucja PiS jest spontaniczną reakcją na ten szok. W istocie jest to desperacka próba cofnięcia procesu przemian. Dodajmy: próba skazana na niepowodzenie, bo zawrócenie zmian cywilizacyjnych jest niemożliwe, tak jak niemożliwe jest zawrócenie Wisły kijem czy wepchnięcie pasty do zębów z powrotem do tubki.

Kościół motorem kontrrewolucji cywilizacyjnej

Wehikułem tej kontrrewolucji jest PiS, jednak jej prawdziwym motorem, napędzającym wehikuł, jest Kościół katolicki. To on jest głównym hamulcowym polskiej ewolucji cywilizacyjnej. To polscy biskupi naciskają na władzę, by wprowadzała konserwatywne ustawy, dostosowujące polski system prawny do anachronicznych standardów religijnych. To proboszczowie zamieniają parafie w podstawowe organizacje partyjne, a msze w wiece, w czasie których agitują wiernych, by głosowali na Prawo i Sprawiedliwość. W mniejszości są ci kapłani, którzy zdają sobie sprawę, że taka polityka wiedzie Kościół w ślepy zaułek.

Wszystkie statystyki pokazują, że polskie społeczeństwo modernizuje się i laicyzuje. Tej ewolucji nie da się powstrzymać manipulowaniem przy ustawach i narzucaniem Polakom konserwatywnego stylu życia.

Lawinowo rośnie odsetek dzieci pozamałżeńskich – w latach 90. poza małżeństwami rodziło się 6-7 proc., w roku 2000 r. – 12 proc., a w 2015 – już 25 proc. dzieci. Statystyki kościelne pokazują, że spada odsetek wiernych uczestniczących w niedzielnych mszach – w latach 80. było ich ponad 50 proc., w latach 90. – ponad 45 proc., a po 2012 r. już poniżej 40 proc. W 2016 r. tylko 36,7 proc. wiernych chodziło na msze (to ostatnie dane, opublikowane na początku tego roku).

Kościół oczywiście stara się przesadnie nie eksponować tych danych, a gdzie może, próbuje przedstawić optymistyczny obraz. Pochwalił się np., że w roku 2016 liczba chrztów w stosunku do roku poprzedniego wzrosła o 5 tys. Nie dodał jednak, że w tym samym roku wzrosła też liczba urodzeń, i to o 15 tys. A to oznacza, że 10 tys. dzieci z tej „nadwyżki” nie zostało ochrzczonych.

Także inne dane pokazują, że systematycznie rośnie grupa Polaków niechrzczących dzieci. Wg Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego liczba chrztów w 2015 r. w porównaniu z rokiem 1990 była mniejsza o 200 tys. W tym samym czasie liczba rodzących się dzieci spadła o trochę ponad 150 tys. To oznacza, że odsetek niechrzczonych dzieci rośnie.

Awangardą tej ewolucji jest warszawskie Miasteczko Wilanów, gdzie już ponad połowa rodzących się dzieci nie jest chrzczona.

Przyszłość należy do „lemingów” i „słoików”

To osiedle, zamieszkane w większości przez rekrutującą się z najnowszego awansu społecznego młodą klasę średnią, przybyłą do stolicy z prowincji, stanowi laboratorium przemian cywilizacyjnych. Nie przypadkiem jest szczególnie znienawidzone przez zwolenników PiS. W publicystyce i w twitterowych wpisach wyznawców „dobrej zmiany” mieszkańcy miasteczka tytułowani są lemingami i stanowią wzór ideologicznego wroga. Bo w wyborach zwyciężają tu partie liberalne – w 2015 r.: PO 33 proc., Nowoczesna 25 proc., PiS 22 proc.

Mateusz Morawiecki doskonale wie, że nie ma tu czego szukać. Dlatego 2 września, wsiadając w autobus po konwencji PiS, kazał się wieźć do Łowicza. PiS liczy, że zawojowanie prowincji jest sposobem na zdobycie Polski. W tej chwili jeszcze może się to udać, ale biorąc pod uwagę kierunek przemian cywilizacyjnych, w dalszej perspektywie ta strategia nie wróży sukcesu. Przecież „słoiki” i „lemingi” masowo ciągną z Łowicza do Miasteczka Wilanów, a nie odwrotnie.

Wojciech Maziarski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

10
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
HipokratesryszadZgredzinkaKasiaMirek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
marek
marek

Populiści zawsze grają na konflikt i ostry podział w społeczeństwie. Był już podział „na Polskę solidarną i Polskę liberalną” było szukanie układu”….. były „resortowe dzieci ” komuniści i złodzieje” , „gorszy sort”, ” wykształciuchy”, „lemingi”. Czy ostatnio uniwersytety jako miejsce gdzie kształci się lewactwo, żeby przytoczyć niektóre. Nagle okazało się że wzorem Polaka jest stadionowy kibol, hajlujący narodowiec chętny do bitki , i wszyscy ci którzy popierają PiS. Nagle według PiS Polska straciła znaczną część obywateli tylko dlatego że ich nie popierają. Nagle wzorem do naśladowania i największymi bohaterami stali się, nie warszawscy powstańcy, nie partyzanci z AK BCH czy… Czytaj więcej »

Zgredzinka
Zgredzinka

Świetny tekst !!!

Mirek
Mirek

ble ble ble Matoołusza……

Zgredzinka
Zgredzinka

Matołżesza ?

Kasia
Kasia

Prosze o wywiezienie Pani Jandy z Polski na taczkach. W trybie natychmiastowym. Za Odre. Taczki zasponsoruje.

Zgredzinka
Zgredzinka

Kretynka.

Hipokrates
Hipokrates

O! To Teorii już wypuszczają podłączonych?

Hipokrates
Hipokrates

Oczywiście-znów przekręcenie! Ma być: Teorii (lub inny szpital od głowy)!

Hipokrates
Hipokrates

TWORKI!!!!!!tJ6Kr

ryszad
ryszad

ciekaw jestem kto tych ludzi w tle z Morawieckim zgonił na agitkę , znam to z PRL-u .nie wierzę że tylu mamy niemyślących