Michnik o Łukaszence: „(..)to jest taki kołchozowy wiejski chytrus, który jednocześnie jest chuliganem”

Michnik o Łukaszence: „(..)to jest taki kołchozowy wiejski chytrus, który jednocześnie jest chuliganem”

W rozmowie ze Sławomirem Sierakowskim Adam Michnik ocenia Łukaszenkę, którego miał okazję poznać osobiście. Sytuacją na Białorusi jestem zaskoczony tak samo, jak byłem sytuacją w Polsce 1980 r. – opowiada redaktor naczelny Gazety Wyborczej – „Z podziwem, i wielkim szacunkiem obserwuję to, co robią dzisiejsi bohaterowie Białoruskiej Rewolucji Godności”.

 

Łukaszenka zafundował Białorusi taki sam okres zastoju, jaki Breżniew Związkowi Radzieckiemu. „Byłem nie tak dawno w Mińsku, to więcej słyszałem narzekań na brak demokracji niż na sytuację gospodarczą”. Po rozmowie z Łukaszenką Adam Michnik stwierdza, że „to jest taki kołchozowy wiejski chytrus, który jednocześnie jest chuliganem”, niestety – pozbawionym jakichkolwiek skrupułów. On uważa, że jakieś prawo, wartości europejskie, prawa człowieka to bzdura, mydlenie oczu. Prawdziwa polityka to fałszowanie wyborów i argument siły, a nie siła argumentów. Jest to człowiek niezdolny do dialogu, podobnie jak Kaczyński czy Orban. Tacy ludzie na dialog zdobywają się tylko wtedy, gdy mowa jest o warunkach kapitulacji.

Natomiast opozycja na Białorusi postępuje bardzo mądrze, organizując się wokół hasła sprzeciwu wobec dyktatury, bez określania, jaka ma być Białoruś w przyszłości. Swiatłana Cichanouska ogranicza się do żądań przeprowadzenia wolnych, demokratycznych wyborów i uwolnienia więźniów politycznych.

Rosja ma dwie możliwości działania wobec Białorusi: wesprzeć Łukaszenkę albo go poświęcić. Gdyby jednak na Kremlu rozważano możliwość obalenia Łukaszenki, nie bardzo byłoby go kim zastąpić. Rosja może wtedy liczyć tylko na skłócenie wewnętrzne opozycji.

 

Jeśli Łukaszenka się utrzyma – to Moskwa woli, by w oczach Zachodu okazał się człowiekiem skompromitowanym, bo wtedy nie mógłby już pogrywać kartą swojej niezależności. Jako ceny za poparcie, Rosja będzie żądała tym razem od Łukaszenki znacznie więcej. Może wspólnej waluty? Z drugiej strony chyba jednak nie zdecyduje się na zastosowanie wariantu ukraińskiego. Białoruś jest w sytuacji Armenii – ktokolwiek będzie tam rządził, musi mieć dobrze ułożone stosunki z Kremlem – dopóty, dopóki w samej Rosji coś się nie zmieni.

Zostań patronem KODUJ24.PL

 

Mam przekonanie, że to białoruscy demokraci walczą dziś nie tylko za siebie, oni walczą za demokrację na Ukrainie, za demokrację w Rosji, za demokrację w Polsce, za demokrację w krajach bałtyckich. To jest dziś najważniejsza walka za demokrację w tym regionie”. Oczywiście, pomoc Zachodu jest potrzebna, ale nie do końca wiadomo, jak ma wyglądać.  Na pewno konieczne jest wsparcie dla ruchów prodemokratycznych, uruchomienie mediów. Do tej pory Zachód stosował wobec państw zza żelaznej kurtyny taktykę zaostrzania kursu, a od 1955 – także taktykę zmiękczania. Trudno powiedzieć, która okaże się lepsza. Być może potrzebny jest i kij, i marchewka?

/ep/

Źródło:Wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o