Międlar nie będzie ścigany za swoje wypowiedzi. Tak rozumieją „wolność słowa” ludzie Ziobry

Międlar nie będzie ścigany za swoje wypowiedzi. Tak rozumieją „wolność słowa” ludzie Ziobry

Prokuratura ostatecznie umorzyła ciągnące się od czterech lat śledztwo w sprawie rasistowskich wypowiedzi Jacka Międlara. O jego skazanie już od czterech lat zabiegali członkowie Związku Ukraińców w Polsce, Żydowskiego Stowarzyszenia „B’nai B’rith” oraz Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. A także śledcze z wrocławskiej prokuratury rejonowej na Starym Mieście, gdzie trafiała dokumentacja większości wybryków byłego księdza, zarówno przed zrzuceniem przez niego sutanny, jak i po tym fakcie – czytamy w tekście Jacka Harłukowicza.

 

Prowadzone śledztwo początkowo dotyczyło jedynie antysemickich i antyukraińskich wypowiedzi wygłaszanych przez Jacka Międlara podczas jednej z manifestacji ONR we Wrocławiu w 2016 r. Jednak akt oskarżenia w tej sprawie wycofano na osobiste polecenie Krzysztofa Sieraka – zastępcy prokuratora generalnego, Zbigniewa Ziobro. Oficjalnie powodem była … konieczność uzupełnienia materiału dowodowego. Co ważne, w podobnym czasie z sądu nakazano wycofać także akt oskarżenia szefowej dolnośląskiej brygady ONR, a gdy podpalacz kukły Żyda na wrocławskim Rynku, Piotr Rybak został skazany na karę bezwzględnego więzienia, nadzorcy prokuratury na starówce nakazali złożenie apelacji od tego wyroku na jego korzyść.

Wrocławscy śledczy jednak Międlarowi nie odpuszczali, mimo sprzyjającego nacjonalistom klimatu politycznego. Prowadząca śledztwo prok. Justyna Trzcińska, mając wsparcie kierującej jednostką prok. Małgorzaty Kalecińskiej, zebrała w jedno śledztwo wszystkie toczące się wówczas przeciwko Międlarowi sprawy z różnych prokuratur w kraju i postawiła nowe zarzuty. Dotyczyły m.in. jego antysemickich wpisów na Twitterze oraz publikacji w „Warszawskiej Gazecie” i tygodniku „Polska Niepodległa”. Do śledztwa ponownie włączony został też wątek kazania, które Jacek Międlar, jeszcze jako katolicki ksiądz, wygłosił w 2016 r. w białostockiej katedrze podczas mszy z okazji rocznicy powstania ONR. Padały w nim słowa m.in. o „ciemiężycielach” i „otumanionym, pasywnym, żydowskim motłochu”, w tym hasła: „Zero tolerancji dla żydowskiego tchórzostwa!”. Co ciekawe, za kazanie przepraszała wówczas białostocka kuria, odciął się od jego treści także przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Cóż, kiedy Marek Czeszkiewicz, szef Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, po doniesieniu złożonym na Międlara przez stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita i posłankę Joannę Scheuring-Wielgus nie dopatrzył się w nim nawoływania do nienawiści – po czterech miesiącach od wszczęcia śledztwa postępowanie umorzył. Szybko awansował potem, został doradcą ówczesnego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

 

Tymczasem we Wrocławiu, gdy prokuratorkom Trzcińskiej i Kalecińskiej udało się wreszcie, zgodnie z nakazem Sieraka, uzupełnić materiał dowodowy, śledztwo im nieoczekiwanie odebrano. I z powodu wątku owego kazania przeniesione zostało do Białegostoku. Objął je świeżo powołany prokurator okręgowy Andrzej Purymski, jeden z zaufanych ludzi Zbigniewa Ziobry.

Wtedy to właśnie z pomocną byłemu duchownemu-antysemicie ruszyli nie tylko zaufani prokuratorzy Zbigniewa Ziobry, ale także powołany na biegłego … ksiądz redemptorysta. W aktach sprawy znalazły się bowiem kłopotliwe dla Ziobry opinie biegłych z Uniwersytetu Wrocławskiego – prof. Janiny Fras z zakresu językoznawstwa i prof. Barbary Rogowskiej z zakresu historii i ruchów społecznych. Obie opinie były niezwykle krytyczne wobec łamiącej prawo wypowiedzi Jacka Międlara. Dlatego białostoccy śledczy postanowili … sięgnąć po kolejnego eksperta – został nim ks. prof. Witold Kawecki, redemptorysta i wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, częsty gość TVP Info i TV Republika. Kawecki wsparł Międlara, uznając, iż jego słowa „były częścią liturgii eucharystycznej, a nie częścią [odbywającego się po mszy] marszu ONR”. Zaś słowa z samej manifestacji ocenił jako wyraz „braku akceptacji na panującą rzeczywistość społeczną”, ewentualnie „okrzyki zjadliwe (…) niosące za sobą negatywne emocje, deprecjację innych społeczności, wyznań, grup przy jednoczesnym idealizowaniu własnej nacji”.

Zostań patronem KODUJ24.PL

 

W efekcie postępowanie wobec Międlara znów umorzono, decyzją prok. Purymskiego. Powód? „Gwarantowane Konstytucją RP wolność słowa i wyrażania poglądów mają charakter nadrzędny i obejmują także wypowiedzi, które mogą budzić nawet uzasadniony sprzeciw, niezadowolenie bądź krytykę innych osób” – napisał w uzasadnieniu prokurator. Decyzję o umorzeniu postępowania zaskarżyli działacze z B’nai B’rith, polscy Ukraińcy i OMZRiK. Apelację do rozpatrzenia dostała śledcza Ziobry – Elżbieta Pieniążek, od 2016 r. szefowa Prokuratury Regionalnej w Białymstoku. Na rozpatrzenie apelacji w sprawie Międlara wystarczyły jej dwa miesiące. 7 stycznia śledcza Pieniążek ostatecznie umorzyła śledztwo przeciwko byłemu księdzu, znów opierając się na opinii sporządzonej przez ks. Witolda Kaweckiego. Kluczowym argumentem miała być według niej jego „wiedza specjalistyczna”, natomiast nieprzychylne podejrzanemu opinie B. Rogowskiej i J. Fras uznała ona za… „niekompletne”.

Międlar – uznający się za specjalistę od relacji polsko-żydowskich na przestrzeni wieków i demaskatora spisków, autor dwóch „rozpraw” na ten temat – żywo reagował na toczące się wobec niego postępowania. W filmikach publikowanych w mediach społecznościowych wznosił toast za „dobrą zmianę w sądownictwie i reformy Zbigniewa Ziobry”, innym razem lżył ścigające go wrocławskie prokuratorki. W ich obronie nikt jednak nie stanął! Co więcej – w grudniu ub. roku Małgorzata Kalecińska straciła stanowisko szefowej Prokuratury Rejonowej Wrocław-Stare Miasto, a Justynę Trzcińską odsunięto od prowadzenia spraw z tzw. mowy nienawiści. Dziś w Polsce jest czas Międlarów.

mpm

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Czytelnik
Czytelnik
21 stycznia 2021 11:15

Jak to mówią pisowcy? Za czynienie dobra nie wsadzamy.

Waldemar
Waldemar
21 stycznia 2021 13:49

W naszym kraju mozna głosić poglądy, godne łam dawnego „Der Stürmera” , można być rasistowskim, antysemickim i ksenofobicznym troglodytą, można siać nienawiść, choć kiedyś było (?) się księdzem, ale nie wolno występować przeciw PiS. Tu na straży zawsze stoi paragraf, o którym kiedys pisano, że jest gumowy, ale dziś raczej powiedziałbym że teleskopowy.

Zwinka
Zwinka
21 stycznia 2021 13:53

Za dobro nie karzemy ( Łukasz Piebiak ).

Marek
Marek
21 stycznia 2021 13:59

Oczywiście wolność słowa nie dotyczy krytyki religii, wiary, księży i pisuaru. Za takie słowa ścigają od razu, a jak ścigać nie mogą to represjonują w inny sposób: kontrolami, „delegacjami”, jak są to funkcjonariusze publiczni, albo nasyłaniem sku….. nazywających siebie „dziennikarzami tvp”.

smętek
smętek
21 stycznia 2021 14:32

„Wszystkie zwierzęta są sobie równe ale niektóre…….” „Folwark zwierzęcy” G. Orwell.

Jantar
Jantar
21 stycznia 2021 16:22

A czy to kogoś dziwi?? Mnie wcale!

Nawet w sytuacji, gdy Międlar osobiście podłoży bombę pod synagogę, albo cerkiew prawosławną i będzie dowód w postaci nagrania z kamer, prokuratorzy dowody zniszczą i Międlara uniewinnią. Choćby zginęły dziesiątki osób.

Przypominam, że Międlar wychwalał pod niebiosa tego zbrodniarza Norwega, który zamordował blisko setkę osób na wyspie. Przypadkowych osób dodajmy. Nasza prawica głosi, że miał prawo, bronił religii i bronił rasy. Nie bądźmy zdziwieni, gdy doprowadzą do takich sytuacji u nas, że będziemy się bać wyjść na ulicę na spacer z psem czy do sklepu.

Shaq
Shaq
21 stycznia 2021 19:33

Cóż, po zmianie władzy obrońcy tego gnoja z prokuratury zapewne dołączą do niego w roli podsądnych. Tolerowanie neonazizmu nie będzie trwało wiecznie.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu
21 stycznia 2021 23:02
Reply to  Shaq

Oby. Nadzieja umiera ostatnia.

Rafapon
Rafapon
21 stycznia 2021 22:45

W Kaczystanie, jak w Kaczymstawie, wolność słowa nie oznacza, co wolno, a czego nie wolno mówić, ale dotyczy tego, komu wolno mówić.