Międzymorze – między farsą a realną szansą

Międzymorze – między farsą a realną szansą

Czy – jak chce prawica – „nadszedł czas ostatecznego zrzucenia uciskającego od setek lat kagańca niewolnictwa gospodarczego i politycznego”?

Sojusznicy od sankcji

„Przyszłość Słowacji jest w jądrze Unii Europejskiej. Słowacja powinna być częścią tego silnie zintegrowanego jądra, kierowanego przez Niemcy i Francję” – powiedział w połowie sierpnia Robert Fico, premier naszego południowego sąsiada. Podkreślił ponadto, że jest zainteresowany współpracą w ramach Grupy Wyszehradzkiej, ale żywotne interesy Bratysławy są w Unii Europejskiej. W podobnym tonie po kilku dniach wypowiedział się premier Słowenii Miro Cerar. Cytowany m.in. przez agencję Bloomberg polityk oznajmił, że Słowenia uczyni, co możliwe, by pozostać w pierwszym szeregu państw UE. Premier tego niewielkiego kraju zauważył także, że Europa wielu prędkości już jest rzeczywistością, a powinnością jego kraju jest być w najbardziej zintegrowanym kręgu Unii. Polityk odniósł się także do sytuacji w Polsce. – „Widzimy działania, które zagrażają praworządności w Polsce. Jeśli ktoś będzie prawdziwie zagrażał praworządności w Europie, to Słowenia poprze sankcje, jeśli okażą się one potrzebne” – powiedział Cerar.

Być może obaj wymienieni wyżej liderzy nie wiedzą, że nad Wisłą ich kraje zaliczane są do tzw. Międzymorza, czyli bloku państw, który ma stanowić przeciwwagę dla roli Berlina i Paryża w Unii, a także sprzeciwiać się dalszej integracji oraz być odpowiedzią na „wtrącanie się” Brukseli do spraw wewnętrznych członków wspólnoty. Za koncepcją Międzymorza opowiadają się przede wszystkim członkowie Prawa i Sprawiedliwości. W tej narracji wspierają ich działacze Kukiz’15 oraz prawicowi publicyści.

Trochę historii

Międzymorze to nic innego, jak powrót do koncepcji sprzed I wojny światowej, za którą optował m.in. Józef Piłsudski. Federacja państw położonych między Adriatykiem, Morzem Bałtyckim i Morzem Czarnym miała nawiązywać do wielokulturowości I Rzeczypospolitej i jej jagiellońskich tradycji (przedstawiciele dynastii Jagiellonów władali nie tylko Polską i Litwą, ale w XV i XVI wieku także Czechami i Węgrami). Takie państwo miałoby stanowić zaporę przed niemieckimi i rosyjskimi zakusami do dominacji nad Polską, Ukrainą, Litwą, Węgrami czy Rumunią. Idea ta nie spotkała się jednak z uznaniem naszych ewentualnych partnerów – Litwini i Ukraińcy dążyli do pełnej niepodległości, odrodzona Czechosłowacja wdała się z Polską w konflikty graniczne, a Węgry w niedalekiej przyszłości stały się sojusznikiem III Rzeszy (podobnie jak niezależna Słowacja, która militarnie uczestniczyła w hitlerowskiej agresji na Polskę). Międzymorze okazało się więc niewypałem. Tym razem ma być jednak inaczej.

Ten zgniły Zachód, czyli wschodnia odnowa

Polityczna inwestycja w Międzymorze jest uzasadniana tym, że Europa Zachodnia bliska jest zniszczeniu i dezintegracji, topi się w odmętach poprawności politycznej i rozbudowanego systemu socjalnego. Współpraca z nią przestała być atrakcyjna i naszedł czas na nowe rozdanie, w którym rolę krupiera odegra Polska, stając na czele sojuszu państw Europy Centralnej. – „Słuch potrafi być zawodny, z oddali można pomylić wiatr historii z tętentem koni Apokalipsy. Żyjemy w okresie przejściowym. Wiele wskazuje na to, że może być on końcem świata, który do tej pory utożsamialiśmy z cywilizacją Zachodu (…) Na naszych oczach to wszystko ginie” – przekonuje na łamach portalu niezalezna.pl Marcin Wolski, szef TVP 2. W obecnej sytuacji międzynarodowej znajduje historyczną analogię – miasta starożytnego Rzymu, takie jak Londyn czy Paryż zaludnione miały być przez analfabetów, podczas gdy wschód, przyszłe Bizancjum, miał dalej rozkwitać. W swoim felietonie (opublikowanym 7 lipca), zatytułowanym – nie inaczej – „Międzymorze”, stawia również inną mocną tezę: – „Żałośnie brzmi szczekanie kundli z opozycji pod adresem polskiej polityki zagranicznej, która, moim zdaniem, ma wizję, o jakiej od czasów Batorego i Sobieskiego się nie śniło. I w dodatku w warunkach lepszej koniunktury”.

W antyzachodniej retoryce wtóruje mu Adam Andruszkiewicz, poseł z ramienia Kukiz’15. – „Pseudoelity brukselskie są ślepe, głupie, cyniczne, mówiąc wprost nieraz pijane i widzowie wiedzą, o czym mówię” – mówił w połowie sierpnia w Telewizji Republika. Z kolei na swoim profilu na Facebooku przekonuje (we wpisie z 2 września): – „Szansą dla budowy silnej Polski jest zgnilizna, w jaką idzie Zachód”. Kilka dni wcześniej pisze wprost: – „Z naszej dyskusji [ze swoimi sympatykami – przyp. red.] jasno wynika, że Unia Europejska idzie ku rozpadowi”.

O nieuchronnym upadku Niemiec przekonuje od dawna Wojciech Cejrowski, stały ekspert TVP Info. Nie przeszkadza mu to, że RFN zanotowała w 2016 roku największą nadwyżkę budżetową od ponad 25 lat.
O rychłej wojnie domowej w Szwecji rozpisywała się (a w zasadzie skopiowała artykuł z innych „antysystemowych” mediów, które te przepisały go z rosyjskiego propagandowego Sputnika) wspomniana wcześniej Telewizja Republika. Położone na północ od Polski królestwo stało się także celem ataku samego Jarosława Kaczyńskiego. Od kilku miesięcy wiemy już, że Malmo i inne szwedzkie miasta to w zasadzie jedna wielka strefa no-go, opanowana przez imigrantów, opanowanych z kolei przez pierwotniaki.

Kolejnym krajem, który padł na kolana, jest Francja. Prezydent Emmanuel Macron jest przez rządzących Polską zgodnie krytykowany. Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych, w niedawnej rozmowie z Radiem Maryja przekonywał, że francuska gospodarka nie jest w tej chwili w stanie konkurować z tą znad Wisły. Była ta odpowiedź na krytykę Warszawy przez Paryż oraz na tournee francuskiego lidera właśnie po Międzymorzu – Macron zawitał m.in. do Bukaresztu i Wiednia, spotkał się także z premierami Czech i Słowacji, odwiedził ponadto Bułgarię. Młodego polityka nie oszczędza także Beata Szydło.

Realna siła kontra mrzonka

Nad stwierdzeniem Waszczykowskiego warto zatrzymać się nieco dłużej. Produkt krajowy brutto Francji wynosił w 2016 roku (według danych Banku Światowego) 2,46 biliona dolarów. PBK Polski – 469 miliardów dolarów. Łączne PKB Polski, Rumunii, Węgier, Czech, Słowacji, Słowenii, Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Litwy, Estonii i Łotwy (te kraje wzięły udział w szczycie Trójmorza w Warszawie w lipcu tego roku) to około 1,68 biliona dolarów.

Gospodarka 12 państw stanowi niemal 2/3 potęgi ekonomicznej Francji. Wiadomo, że to tylko statystyka – nie oddaje ona dynamiki rozwoju poszczególnych krajów, pokazuje jednak jasno, że Paryż to nadal wielka siła, a porzucenie dobrych stosunków z Francją na rzecz ścisłej współpracy (z całym szacunkiem i sympatią do tych państw) z Chorwacją czy Słowenią jest co najmniej nielogiczne. Jeszcze gorzej wychodzi porównanie z gospodarką niemiecką, która w 2016 roku była o równo tryliard dolarów bogatsza od tej znad Sekwany.

Francja, Niemcy i Szwecja to także państwa, które są w czołówce rynków eksportowych naszego kraju. W zeszłym roku, jak podaje bankier.pl, opierając się w swej analizie na danych GUS, polskie firmy sprzedały za granicę towary o wartości 798,2 mld złotych. Ponad 27% naszego eksportu trafiło do Niemiec, po 6,6% do Wielkiej Brytanii i Czech, a 5,5% do Francji. Na kolejnych miejscach uplasowały się Włochy, Holandia, Szwecja, Federacja Rosyjska, Hiszpania oraz Węgry. W imporcie jest podobnie – czołówka to Niemcy, Chiny, Rosja, Włochy, Francja, Holandia i Czechy. W rankingach nie znajdzie się Słowenii, Chorwacji czy Estonii z jednej prostej przyczyny – są to po prostu rynki bardzo niewielkie. Estonię zamieszkuje mniej ludzi niż Warszawę.

Polska z kolei jest dla Niemiec ósmym kierunkiem eksportowym, dla Francji – 10. Nawoływanie do bojkotowania ich towarów (jak robili to ostatnio Arkadiusz Mularczyk, Krystyna Pawłowicz czy Joanna Lichocka) to już nie tylko odmrożenie sobie uszu na złość mamie, ale odcięcie sobie – w przypadku reperkusji – obu nóg. To realne straty – w setkach miliardów złotych – dla naszej gospodarki. Chyba że założymy, że rynek bułgarski bądź łotewski będzie w stanie pochłonąć ponad 30% naszego eksportu. Jak ma się do tego teza posła Andruszkiewicza sprzed kilku dni, że „Polska może być silna jedynie wtedy, gdy Niemcy są słabe”?

Słowiańscy Romowie, słowiańscy Bałtowie…

Prym w rozkładaniu pionków na geopolitycznej szachownicy i zagrzewaniu do walki z Unią – na rzecz Międzymorza – wiodą politycy związani z Pawłem Kukizem. I tak Jacek Wilk – wybrany do niższej izby parlamentu właśnie z list zasłużonego dla polskiej muzyki rockmana – zastanawia się nad decyzją, która zadecyduje o losach naszych losach „na najbliższe nie kilkadziesiąt, ale być może nawet kilkaset lat”. Polityk (w swoim wpisie na Facebooku z początku lipca) opcje widzi dwie. Jedną z nich jest właśnie sojusz państw Europy Centralnej (pod polskim, rzecz jasna, kierownictwem), drugim natomiast współpraca z Chińską Republiką Ludową, co wiązać by się miało z poprawą relacji z putinowską Rosją i Białorusią.

Wizja oddania się pod nasze kierownictwo silnie uprzemysłowionych i rozwiniętych gospodarczo Czech czy Austrii, a nawet mającej swoje ambicje, dodatkowo napędzanej dynamicznym wzrostem gospodarczym Rumunii jest tak samo absurdalna, jak strategiczny sojusz z Pekinem. Wspomniany wcześniej Adam Andruszkiewicz zagrzewa natomiast rząd do niepodejmowania dialogu z Komisją Europejską. – „Siłą zainstalujecie nam Tuska na prezydenta, a Petru na premiera?” – pokpiwa z uwag unijnych biurokratów. W wywiadzie z marca zeszłego roku dla wsensie.tv przekonuje, że przyszłość to współpraca z krajami Grupy Wyszehradzkiej, gdyż mamy podobną kulturę i język. Faktycznie – język polski jest niemal bliźniaczo podobny do węgierskiego. Głosu Brukseli nie ma zamiaru słuchać również dr Jerzy Targalski, prowadzący program Telewizji Republika „Geopolityczny tygiel”. Na początku sierpnia, w rozmowie z Polskim Radiem, podzielił się ze słuchaczami swoimi przemyśleniami. – „Ja bym się nim nie przejmował, tylko przeszedł do ataku przeciwko władzom unijnym. Jeśli oni stosują przeciwko nam wojnę hybrydową, nie rozumiem, czemu my nie stosujemy tych samych metod i nie kontratakujemy” – stwierdził.

Pranie mózgów młodzieży

Pomysł budowy Międzymorza, który wyłoni się na zgliszczach Unii Europejskiej, zdobywa popularność zwłaszcza wśród ludzi młodych. – „Kraje jak Rumunia, Bułgaria, Chorwacja i Słowenia są zbyt małe, by same mogły się bronić i przeciwstawić polityce zlewaczałej Unii Europejskiej” – przekonuje w jednym ze swoich filmów kiki85uuu, mający niemal 100 tysięcy subskrypcji youtuber. Przed trudnym wyborem stanie według niego Austria, która wybierze między „lewactwem europejskim a naszą normalnością”. Bułgaria z kolei wzmocni Międzymorze „7 milionami obywateli i plażami na czas wypoczynku”. Nie są to bajania kogoś, kto nie ma w Internecie posłuchu – film od stycznia obejrzało ponad 800 tysięcy ludzi, reakcje są w ogromnej większości pozytywne i antyzachodnie. Filmik udostępniła m.in. internetowa strona „Gazety Polskiej”, od lat utożsamianej ze środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego.

Pracę u podstaw na rzecz przedwojennej koncepcji – i jednocześnie antyunijną propagandę – uprawiają także mniej znani, ale już zasłużeni działacze. Jednym z nich jest Tobiasz Wiesiołek. W 2015 roku młody członek Kukiz’15 był nominowany do nagrody Człowieka Roku czytelników „Tygodnika Pilskiego” za próbę pobicia Rekordu Guinnessa w liczeniu osób niosących flagę narodową. Funkcję radnego gminy Szydłowo łączy z prowadzeniem biura poselskiego Błażeja Pardy oraz stanowiskiem wiceprezesa pilskiego oddziału ruchu Pawła Kukiza. W swoim artykule „Grupa Trójmorska ratunkiem dla upadającej Europy” na łamach portalu publicystyczny.pl dowodzi: – „Marksizm kulturowy i poprawność polityczna zamieniają się w terror umysłowy stosowany przez ortodoksyjne liberalne elity na rdzennych Europejczykach. Polska, Węgry, Czechy, Austria czy Słowacja są zaszczuwane na brukselskich salonach. Jesteśmy wytykani palcami jako Ci niesolidarni. Należy się zastanowić czy nie zmienić narracji. Może powinniśmy na tych samych salonach solidarnie wytykać palcami Niemców, Francuzów czy Belgijczyków, których polityka multikulti prowadzi do zagłady Niemiec, Francji czy Belgi jaką znamy choćby sprzed dekady? [pisownia oryg. – przyp. red.]”. Międzymorze – w jego rozumieniu – to „dobrowolny sojusz narodów słowiańskich i austriackiego”. Wiceprezes Wiesiołek ujawnia tu dość duże myślenie życzeniowe – zarówno Węgrzy, jak i Litwini, Estończycy, Rumuni i Łotysze nie są Słowianami. Kontrowersyjne jest także zaliczanie do Słowian Bułgarów, mających również tureckie korzenie. Niemcy czy Francja mają „zabrać swoje judaszowe srebrniki”. Kraje Europy Środkowej muszą odpowiedzieć na jedno pytanie: – „Czy nadszedł czas ostatecznego zrzucenia uciskającego od setek lat kagańca niewolnictwa gospodarczego i politycznego? Czy jesteśmy na tyle silnymi narodami, potrafiącymi przeciwstawić się układowi sił panującemu w Europie od wieków?”.

Trudno uznać, że Rumunia – językowo i kulturowo związana z Francją czy Hiszpanią – nagle postanowi zaangażować się „w ten wielki międzynarodowy i gospodarczy projekt słowiański”. Podobny problem może być z Estonią, raczej zaliczającą samą siebie do grona państw skandynawskich, z uznaniem i podziwem patrzącą na blisko im kulturowo Finlandię. Międzymorze to tak naprawdę konglomerat różnych wyznań i kultur – mieszkają tu katolicy, prawosławni, kalwini, luteranie, grekokatolicy i wiele innych.
Podobną rolę do wymienionego powyżej działacza pełni w PiS Paweł Szefernaker, 30-letni sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który uważany jest za szefa „bandy prawicowych trolli internetowych”, tworzących i popularyzujących takie treści w Internecie. Młody polityk już kilkukrotnie musiał tłumaczyć się ze swojej działalności w sieci.

Są i korzyści

Plusy z międzynarodowej współpracy – nawet z najmniejszymi krajami – zawsze są mile widziane. Warto jednak, by plany, które mają określać międzynarodową politykę naszego państwa były realne i opierały się na rzeczywistych przesłankach. Ulepszenie infrastruktury, łączności gospodarczej, pokonywanie różnic telekomunikacyjnych w regionie – wszystko to jest bardzo ważne i dobrze, że znalazło się w lipcowej deklaracji, którą kraje Międzymorza przyjęły w Warszawie. Z pewnością nie warto grozić wojną gospodarczą europejskim i światowym potentatom i mamić ludzi, że przyjaźń i handel ze Słowenią czy Węgrami będzie równie żywotnym interesem, co wymiana handlowa z Niemcami. Ważne też, by w sojuszu z 11 państwami naszego regionu pamiętać o własnych sprawach. W przypadku drogi Via Carpatia zostały one zupełnie pominięte – wschodnioeuropejska trasa połączy Saloniki z Kłajpedą, a jej odnogi poprowadzą do portów Rumunii i Bułgarii. Nie zaplanowano jednak odnogi do Gdańska, więc konkurencyjność litewskiego portu względem polskiego znacząco wzrośnie. Unikajmy także kuriozalnych sytuacji, jak chociażby akcja sprzed dwóch lat, która polegała na wklejeniu przeprosin na portalach społecznościowych dla krajów Grupy Wyszehradzkiej za decyzję, którą w sprawie relokacji uchodźców podjął rząd Ewy Kopacz. Uwłaczający narodowej dumie i godności obrazek zamieścił wtedy na swoim profilu na Facebooku m.in. obecny wojewoda pomorski Dariusz Drelich.

Marcin Karabasz

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

56 komentarzy do "Międzymorze – między farsą a realną szansą"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Sobiepan

W odpowiedzi na „Nigeryjskie oszustwo” wysylam idiotom w Togo, Ghanie i Nigerii propozycje zatrudnienia przy specjalnym wyrebie drzew toporami- na Kolymie (sloje w drzewie powinny sie odpowiednio ulozyc przy pomocy wibracji) przeznaczonego do produkcji aromatycznych tapet z przeznaczeniem dla bogatych Amerykanow. Mam jeszcze kilka takich patentow w zbiorku pod tytulem „hodowla karpia na sucho”- (bez wody). Koncepcja „Miedzymorza” gloszona wraz z „uzasadnieniem”, przez idiotow z PiS-u i od Kukiza-Tatarzyna pasuje mi jak ulal do mojego „zbiorku patentow” Jest tak samo nierealna, jak „drewniane blaszki”, albo „gumowe dzwoneczki”

Stanisław
. „Produkt krajowy brutto Francji wynosił w 2016 roku (według danych Banku Światowego) 2,46 tryliarda dolarów”- ile???????? Może chodziło o biliony?- 10 do potęgi 12? Tryliard to 10 do potęgi 21 i jest większy od biliona miliard razy. Przypuszczam, że cała ludzkość od epoki jaskiniowej tyle nie wyprodukowała, mogliby się podziałkować. „PBK Polski – 469 miliardów”; no to może by tak liczyć w tych samych jednostkach? tysiąc 1 000 103 milion 1 000 000 106 miliard 1 000 000 000 109 bilion 1 000 000 000 000 1012 biliard 1 000 000 000 000 000 1015 trylion 1 000 000… Czytaj więcej »
jacek

Zostanie sukinsynem… szczyt ambicji Polski. A i wiele spraw wyjaśnia:
– Kaczyński to polski Kadaffi
– Międzymorze nie jest suwerenną inicjatywą
– o Szlaku Jedwabnym można zapomnieć (Macierewicz już tego dopilnuje)

Stanisław

Uważam, że decyzje w sprawie Jedwabnego Szlaku wykuwają się trochę dalej niż w Warszawie. Nasz najważniejszy sojusznik może zapytać krwawego Kaczora : „no to z kim chcecie się przyjaźnić- z nami czy z Chinami? A kto ci d…ę obronił w grudniowym puczu? Pamiętasz?” A złowrogi Macierewicz jest, jakby tu powiedzieć, za chudy w uszach.

jacek

A w Polsce był pucz? Może poinformuj o tym Erdogana… może poinformułuje cię się bronić przed tymi wszystkimi terrorystami.

Stanisław

„A w Polsce był pucz? Może poinformuj o tym Erdogana…może poinformułuje cię się bronić” – że jak???? Składnia trochę murzyńska- „moja kochać twoja”. A tak ogólnie: lekko Pan przesadza z moim znaczeniem. Trochę to łechce moją dumę, ale nie pytał mnie o zdanie. Nie jestem też jego konfidentem (zanim podniesie się krzyk, proponuję sprawdzić znaczenie słowa).

jacek

Te murzyńskie sformułowania wyszło niechcący… Ale to też niechcący oddaje pewną rację:
– o ile Piłsudski starał się grać w I lidze, patrz cała ta wojna związana z tzw. cudem nad Wisłą
to dobra zmiana chce być murzynem Ameryki, nawet po wygranej przez Clinton.

Waldemar
Przerażający stek bredni i wyssanych z palca teorii, które do realiów politycznych mają się jak pięść do nosa. Jak się głębiej zastanowić, to ci panowie (nieraz jak widać na bakier z ortografią i historią), wciąż wytykający „elitom brukselskim” mityczną lewackość, w pełni realizują antyzachodnią politykę Putina. Pożyteczni idioci? Mówiłbym raczej o mimowolnych „agentach wpływu”. Dodatkowo przygnębia fakt, że kompletnie skompromitowana przed 1939 rokiem idea Międzymorza, równie realna co Inflanty Zagłoby, wraca w lekko odświeżonej wersji w XXI wieku. Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi?
jacek

To , że Międzymorze budowali idioci to nie znaczy, że sama idea jest głupia… zwłaszcza teraz gdy na sporo z niej elementów można wynegocjonowac różne dopłaty, subwencje z Brukseli. Między innymi na:
– interekonektory gazowe, które mogą być częścią hubu gazowego
– autostrady Północ-Południe
– użeglownienie rzek
– infrastruktura drogowo-torowa szlaku jedwabnego

Waldemar

Te wszystkie sprawy, o których Pan pisze, daje się załatwić w drodze regionalnych porozumień, bo to są zrozumiałe wszędzie międzysąsiedzkie projekty gospodarcze. Tymczasem PiS dorabia do tego przedziwną ideologię rzekomo odrębnych od UE interesów i roi o jakiejś przeciwwadze. Już widać, że ten element polityczny owego „pakietu” nikogo w „Międzymorzu” nie interesuje i nikt do krucjaty antyzachodniej pana Wiesiołka z Wolskim przyłączyć się nie zamierza. Poza oczywiście pewnym miłośnikiem motolotni w nieodległym wschodnim państwie.

jacek
(…)Te wszystkie sprawy, o których Pan pisze, daje się załatwić w drodze regionalnych porozumień, bo to są zrozumiałe wszędzie międzysąsiedzkie projekty gospodarcze.(…) Projekty międzysąsiedzkie to ruch przygraniczny czy jakieś wspólne konsorcja, które animują współpracy firm po obu stronach granicy oraz interkonektory wszelkiej maści oraz takie wspólnoty jak Grupa Wyszehradzka, Grupa Brzeska czy wspólnota Bałtycka. A tu mamy projekty, które lecą od wybrzeża Bałtyku do wybrzeża Adriatyku i/lub Morza Czarnego, a i trafią się takie co obejmują spory kawał EuroAzji, czyli to jest pełnoskalowa współpraca regionalna, która powinna stanowić autonomiczne jądro integracji w UE, ale potrafiące się w nią integrować i… Czytaj więcej »
Waldemar

Nie chodziło mi o sformułowania, pies to trącał (za przeproszeniem) jak nazwiemy tego rodzaju porozumienia. Chodziło mi jedynie o traktowanie ich jako sposobu nacisku lub wręcz rozbijania UE, a dokładnie taka jest intencja cytowanych wyżej publicystów (o ile zgodzić się na takie okreslenie). Pisze Pan o „dopłatach, subwencjach z Brukseli”. Przepraszam bardzo, ale na jakich zasadach? Albo gra się w jednej drużynie albo schodzi z boiska: nie ma trzeciego rozwiązania. To chyba proste.

jacek

(…)Przepraszam bardzo, ale na jakich zasadach? Albo gra się w jednej drużynie albo schodzi z boiska: nie ma trzeciego rozwiązania. To chyba proste.(…)
Na rozwoju infrastruktury Międzymorza skorzysta cała Europa.

Waldemar

Pełna zgoda. Ale ja nie polemizuję z Panem, tylko z autorami cytowanymi w tekście. Cały czas chodzi mi o stronę ideologiczną tej koncepcji,a nie o kwestie ekonomiczne.

Stanisław

„Albo gra się w jednej drużynie albo schodzi z boiska: nie ma trzeciego rozwiązania.”- w piłce kopanej to tak. Polityka to bardziej skomplikowana gra. Co do „dopłat, subwencji” – może „swoje ucapić” i w nogi? Autora zwrotu Pan oczywiście kojarzy.

jacek

Nie kojarzę.

Stanisław

Ernest Bryll.

Stanisław

cyt. „równie realna co Inflanty Zagłoby”- poważnie? Do tej pory byłem przekonany, że to były Niderlandy.

Waldemar

Dzięki za sprostowanie. Nie ja jeden, jak sprawdziłem, popełniłem ten błąd, może z tego powodu, ze i O Inflantach Zagłoba raz po raz w „Trylogii” wspomina.

Stanisław

„O Inflantach Zagłoba raz po raz w „Trylogii” wspomina.”- raz po raz????? Ja tak na szybko kojarzę tylko „inflancką kobyłę” Longinusa. No to raz. A gdzie „raz po raz”????.

Waldemar

„- Nie chciałbym ja być teraz księciem Bogusławem – rzekł po chwili – choćby mi kto całe Inflanty do tytułu dodał” To dwa. ” Byle z tymi Szwedami prędzej skończyć, byle skończyć! – rzekł Zagłoba. – Jechał ich sęk! Niech ustąpią Inflanty i miliony pozwolą, darujem ich zdrowiem.” To trzy. Wystarczy?

Stanisław

4 (łącznie z moim) przykłady, na parę (muszę sprawdzić) tysięcy stron. Jednakże argument przyjmuję. Przy kolejnej lekturze „Trylogii” spróbuję sobie wynotować „inflanckie” skojarzenia. Dziękuję (poważnie piszę) za inspirację.

jacek

Międzymorze może być realną szansą, trzeba przestać patrzeć na ten interes przez pryzmat sanacji, dobrej zmiany itp.

Stanisław

Oczywiście, ma Pan rację. Na ten projekt należy patrzyć z punktu widzenia interesów Polski, a nie Niemiec czy Rosji.

jacek

I Pan ma rację. Na ten projekt należy patrzyć z punktu widzenia interesów Polski, a nie Stanów czy Chin.

Stanisław

Oczywiście. Pełna zgoda. Kłopot w tym, że Najwyższy dał nam trochę kiepską lokalizację. Nasi sąsiedzi ze wschodu i zachodu chcieliby nas widzieć jako swoich, że tak powiem wasali (jak w feudalizmie – co suzeren {senior, który nie był niczyim wasalem} pozwoli- np. reforma sądów). To z zachodu. Wschód widziałby nas raczej jako „bliską zagranicę”. Tak że jeżeli muszę z kimś trzymać, to wolałbym USA.

jacek

(…)Tak że jeżeli muszę z kimś trzymać, to wolałbym USA.(…)
Powiedz jedną rzecz… jak zamierzasz w razie inwazji pozyskać pomoc z USA, która jest hen daleko stąd, a nie daj boże ich wojska wycofały się z Europy w szczególności z Reindsteim?
Nie można też wykluczyć też takiego wariantu, że Rosja razem z Turcją ruszą na podbój Bałkanów. I jak w nim wyobrażasz sobie wsparcie Ameryki?

Stanisław
„Powiedz jedną rzecz… jak zamierzasz w razie inwazji pozyskać pomoc z USA, która jest hen daleko stąd, a nie daj boże ich wojska wycofały się z Europy w szczególności z Reindsteim?” Hm,Reindsteim, a gdzie to jest? A tak z ciekawości; czemu zadaje Pan gwałt polskiej ortografii pisząc „boże’ małą literą? Bóg pewnie wybaczy, ale osoby posługujące się językiem polskim mogą tego nie zrobić. „Nie można też wykluczyć też takiego wariantu, że Rosja razem z Turcją ruszą na podbój Bałkanów. I jak w nim wyobrażasz sobie wsparcie Ameryki?” Wyobrazić można sobie wszystko. Bardziej niż los Bałkanów martwi mnie los Polski. Co… Czytaj więcej »
jacek
(…)„Powiedz jedną rzecz… jak zamierzasz w razie inwazji pozyskać pomoc z USA, która jest hen daleko stąd, a nie daj boże ich wojska wycofały się z Europy w szczególności z Reindsteim?” Hm,Reindsteim, a gdzie to jest? A tak z ciekawości; czemu zadaje Pan gwałt polskiej ortografii pisząc „boże’ małą literą? Bóg pewnie wybaczy, ale osoby posługujące się językiem polskim mogą tego nie zrobić.(…) Główna baza wojsk amerykańskich w Niemczech, która jest kluczowym punktem na jedynym szlaku, którym może przybyć ich odsiecz… oczywiście nie wspominając o wariancie Kuklińskiego, czyli bombardowania nuklearnego. (…)„Nie można też wykluczyć też takiego wariantu, że Rosja razem… Czytaj więcej »
jacek

(…)A zresztą… ile są warte amerykańskie gwarancje widać teraz na Ukrainie…(…)
Dobrym wskażnikiem ich jakości są nuklearno-rakietowe harce Kima.

Stanisław
Zapewne miał Pan na myśli Ramstein. Cyt.” Ramstein Air Base to największa amerykańska baza lotnicza w Europie, siedziba United States Air Forces in Europe”. „Tylko, że po takiej inwazji można o Międzymorzu praktycznie zapomnieć, a i V artykuł NATO może legnąć w gruzach. A zresztą… ile są warte amerykańskie gwarancje widać teraz na Ukrainie…”- sądzę, że ma Pan sporo racji. Mogłoby tak się zdarzyć, że żadnego Międzymorza by nie było, a i z Unii Europejskiej zostałyby żałosne resztki. Co do gwarancji dla Ukrainy: warto przypomnieć, że nienaruszalność granic (za oddanie posowieckiej broni jądrowej) zapewniały także unijne „potęgi”- W. Brytania i… Czytaj więcej »
jacek
(…)Zapewne miał Pan na myśli Ramstein.(…) Tak, Raimsteim. (…)sądzę, że ma Pan sporo racji. Mogłoby tak się zdarzyć, że żadnego Międzymorza by nie było, a i z Unii Europejskiej zostałyby żałosne resztki.(…) Aż tak mapie się nie przyglądałem, ale możesz mieć rację… granicą tej ofensywy to zapewne granice Polski, Czech, Austrii i Włoch. (…)Co do gwarancji dla Ukrainy: warto przypomnieć, że nienaruszalność granic (za oddanie posowieckiej broni jądrowej) zapewniały także unijne „potęgi”- W. Brytania i Francja. (…) Tylko, że sygnatariuszem układów, na które się powołujesz się nigdy nie było USA… A jeśli to je rozgrzesza to nie rozgrzeszy ich i… Czytaj więcej »
Stanisław
„A zapowiedzi o gniewie i pożodze jakich świat nie widział to niewinne żarciki?” Czy niewinne, tego nie wiem, ale jakoś ich się nie boję. Przypominają mi się opisy dawnych bitew, w których np. oblegający pochodzili pod wały i na wszelkie sposoby obrażali przeciwnika. A potem bywało i tak, że w wyniku układów wojska rozchodziły się w swoje strony. Bez bijatyki. „który nie bał się zbombardować rosyjskiej bazy w Syrii…” – no, jeżeli się nie bał, to chyba dobrze o nim świadczy. Znaczy, że ma , no sam Pan wiesz co. Inna sprawa, że w tej bazie Rosjan nie było (wg… Czytaj więcej »
jacek

(…)Czy niewinne, tego nie wiem, ale jakoś ich się nie boję.(…)
Bo nie mieszkasz w żadne z Korei, wyspie Guam czy Hokkaido.

(…)Znaczy, że ma , no sam Pan wiesz co. Inna sprawa, że w tej bazie Rosjan nie było (wg moich informacji). Czytałem gdzieś (nie pamiętam szczegółów i nie wiem, czy to prawda), że tuż przed atakiem Amerykanie uprzedzili Rosjan.(…)
Na prawdę wyobrażasz sobie, że Trump zadzwonił i zapowiedział:
– Władek za godzinę was zbombardujemy
a przywódtca Wielkiego Narodu Rosyjskiego (za Putinowską propagandą) puści to płazem?

Stanisław
„Bo nie mieszkasz w żadne z Korei, wyspie Guam czy Hokkaido.”- no, może masz rację. Możliwe, że gdybym tam żył, to skóra na d…e by mi się marszczyła. „Na prawdę wyobrażasz sobie, że Trump zadzwonił i zapowiedział” : Tak, wyobrażam sobie takie rozwiązanie, choć żaden z polityków z tego regionu nie zwierza mi się ze swoich planów. Mogło tak być- podkreślam- mogło, że dyskretnie- przecież tego nie ogłosiłby na konferencji prasowej- poszedłby komunikat „chowaj swoich bojców, zaraz w coś poleci w stronę Syrii. To coś nie jest dla was. Tym razem jeszcze nie”. A Putin, no cóż, nie na darmo… Czytaj więcej »
jacek

(…) A Putin, no cóż, nie na darmo ma ksywę „zimny czekista” i emocje trzyma na wodzy.(…)
Może swoje… ale na emocje wojskowych, nacjonalistów itp. wielkoruskiego elementu musiał użyć jakiegoś konkretnego argumentu. Możesz podpowiedzieć jakiego?

(…) A wysłanie przez radiostacje komunikatu „”sp….ć do bunkrów” to kwestia sekund.(…)
A i tak po nalocie na terenie lotniska, które no ta bene wiele nie oberwało znaleziono 4 trupy. To nie jest podejrzane?

Stanisław
„Możesz podpowiedzieć jakiego?” – pisałem już, że Putin mi się nie zwierza, więc nie wiem. „ale na emocje wojskowych, nacjonalistów itp. wielkoruskiego elementu musiał użyć jakiegoś konkretnego argumentu” – argumentów nie musiał używać. Pamiętasz sprawę zestrzelenia przez turecki F-16 ruskiego Su-24? Sprawa była niejasna, „suka” spadła na terytorium Turcji, ale chyba była trafiona nad Syrią. Krzyk w Rosji podniósł się wielki, ale tylko wrzask. Żadnych „spontanicznych” ataków na obiekty tureckie, coś tam mówiono o sankcjach i na tym się skończyło. Teraz wydaje się, że Turcja z Rosją i Iranem coś wspólnie knują. Tak więc nawet w tak drastycznym przypadku Putin… Czytaj więcej »
jacek

Tylko, że przy tym zestrzeleniu cała narracja poszła w naruszenie przestrzeni powietrznej, a tu „amerykańscy poplecznicy terrorystów zbombardowali naszych obrońców pokoju”… A co do trupów to przypominam, że mieli szmat czasu na ewakuację, co wzbudza podejrzenia, które są dodatkowo potęgowane faktem, że efekt użycia 50 Tomahawków na tym lotnisku tylko marginalnie zaburzyło jego funkcjonowanie (tzn. nie było żadnego piekła na Ziemii). Jakoś mi się nie mieści w pale, że to byli idioci, którzy znaleźli się w miejscu, gdzie trafiła ich rakieta.

jacek

(…)A zresztą… ile są warte amerykańskie gwarancje widać teraz na Ukrainie…(…)
a także rakietowo-nuklearne harce Kima.

Marek

Czy ktos to czyta? Czy tylko pisze? Dochod narodowa Francji 2,46 tryliarda dolarow!!! USA w roku 2013 mialy dochod 16,8 biliona $. Tryliard to 10 do 21 potegi, czyli miliard bilionow (bilion to 10 do 12 potegi). Moze czasmi warto zerknac do slownika -w jezaku angielski te liczby nazywaja sie inaczej

autor

Wszystkie źródła polskojęzyczne podają PBK Francji w tryliardach (2,46 tryliarda=2460 mld). Niektóre nieporozumienia mogą wynikać z innych oznaczeń w Stanach Zjednoczonych. Żeby się o tym przekonać, wystarczy wpisać „PKB Francji” do wyszukiwarki internetowej. Sam nad tym siedziałem dobre kilkadziesiąt minut, żeby się upewnić. Pozdrawiam serdecznie

Stanisław
Poważnie, wszystkie? Po przeczytaniu Pańskich danych spadłem z krzesła. Kiedy obolały usiadłem z powrotem, to zacząłem „guglać”. Trzeba tylko przy tym używać rozumu. Faktycznie, po wpisaniu frazy „BK Francji”, na pierwszym miejscu pokazały się „tryliardy”. No i spadłem drugi raz. Do korzystania z Internetu potrzebna jest pewna porcja wiedzy ogólnej- pewnie, że nie zweryfikujemy tych danych np. co do miliarda, ale ogólną lipę widać od razu. To tak, jakby napisać „ludność Polski liczy 38 miliardów „- chyba od razu widać, że coś jest nie tak. Przecież w szkole (przynajmniej w mojej) uczono o wielkich liczbach, oczywiście pobieżnie, jak to w… Czytaj więcej »
jacek

(…)Tam też można znaleźć wiadomość, że właśnie UFO wylądowało. No i co mam się okopać w ogródku?(…)
A kto ich wie… Tylko uważaj, żeby przy kopaniu nie przekopał się na drugą stronę dysku… A przed wszystkim strzeż się jaszczurów i chemtrails oraz ekranuj sobie głowę przed HAARP,

Stanisław

Dziękuję za rady. Będę zachowywał się ostrożnie. Bo gdybym dokopał się np. do wulkanu, to…

jacek

Raczej do kosmosu, bo Ziemia jest płaska jak naleśnik:):):)

Stanisław

No racja, może da Pan namiar na sklep ze skafandrami?

jacek

Z jakimi skafandrami? przecież nikt nie lata w kosmos! Agencje kosmiczne to tak naprawdę studia filmowe.

Stanisław

„przecież nikt nie lata w kosmos!” – no a Twardowski to co? A ja nie mogę? Co mi będą ci faszyści z PiS zabraniać.

jacek

No to… Ahoj przygodo!

Stanisław

No to ruszam, ale zanim pożegnam Ojczyznę, to trzeba się przygotować:

A kiedy w kosmos wielki wyruszał nasz Staś,
żona na drogę sucharów mu wór nasuszyła
i dziury na szatach mężowskich starannie zaszyła,
i w dwóch zawiniątkach mu dała machorkę i sól.

Tekst lekko zmieniłem, ale autora Pan poznaje?

autor

Dopowiem jeszcze, że takie dane podaje w języku polskim Bank Światowy, a na nie się powoływałem. Aczkolwiek jeśli bardziej czytelna będzie liczba 2460 mld to jasne, mogę poprosić o zmianę

Stanisław

Cyt. „Może czasami warto zerknąć do słownika -w języku angielski te liczby nazywają się inaczej” Ciekawe, czy autor tego odkrywczego („Międzymorze – między farsą a realną szansą”) tekstu tankuje benzynę w galonach, a piwo zamawia w pintach.

Plus ujemny

Widać że tekst pisał prawdziwy dzienikarz. Liczby ma w głębokim poważaniu.
PKB Francji to 2460 miliardów dolarów. To jest zrozumiałe dla wszystkich.
Jeśli uzywa się innych jednostek to trzeba je najpierw zdefiniować.
Wszystkie te bajki przypominają albo proroctwa Wernyhory albo proroctwa Towiańskiego.

autor

Jeszcze raz podkreślę – powoływałem się na konkretne dane konkretnej instytucji na podstawie udostępnionych przez nią danych. Dla mnie było to czytelne aczkolwiek jasne – Państwa uwagi są słuszne i w stricte języku polskim faktycznie lepiej wygląda to w obecnej wersji

Stanisław

Cyt. „Jeszcze raz podkreślę – powoływałem się na konkretne dane konkretnej instytucji na podstawie udostępnionych przez nią danych”. Jeżeli inne dane tych instytucji są tak samo wiarygodne….

Amerykanka

Już spokojnie panie Wiesiołek

wpDiscuz