Miłość PiS do narodowców kwitnie

Miłość PiS do narodowców kwitnie

Nie pozwólmy, by Polska została zapaskudzona tym, co w historii ludzkości stało się największą hańbą.

No tak, znowu wracam do marszu „patriotycznych” narodowców z 11 listopada. Powiecie zapewne, że temat jest jak „odgrzewany kotlet”, ale nie zgodzę się z Wami. Wciąż widać wiele emocji i wciąż uderza w nas ten piękny „dwugłos”, płynący prosto z serca naszej władzy. A ja wciąż w szoku, że moja Polska mogła aż tak nisko upaść.

Zaraz po marszu minister Błaszczak zwołał konferencję prasową, by podzielić się z nami, obywatelami, swoimi odczuciami i radością. Otrzymaliśmy w pakiecie nie tylko opis fantastycznej działalności policji, która czuwała, chroniła opiekowała się chłopcami, ale również słowa uznania dla organizatorów i przebiegu uroczystości w stolicy. – „Święto Niepodległości przebiegało w bardzo dobrej atmosferze, było bezpiecznie. Mogliśmy zobaczyć biało-czerwoną na ulicach Warszawy, to był piękny widok. Jesteśmy dumni, że tak wielu Polaków postanowiło wziąć udział w uroczystościach związanych ze Świętem Niepodległości” – mówił pan minister, zapominając o tym, jak policja potraktowała uczestników kontrmanifestacji. Na pytanie jednego z dziennikarzy o rasistowskie hasła, bardzo zdziwiony przyznał, że on nic takiego nie widział i nie słyszał, prosząc jednocześnie o nieuleganie „takim skojarzeniom jednoznacznym”

Równie ślepa była Jadwiga Emilewicz z partii Porozumienie (wcześniej to partia Polska Razem pana Gowina). Hasła? Jakie hasła? Ona widziała tylko rodziny z dziećmi, świętujące rocznicę Niepodległości. Z kolei Andrzej Dera z PiS-u przyznał smętnie: – „Jest ogólna próba pokazania, że 11 listopada ma jakieś cechy faszystowskie. Taki szedł przekaz środowisk lewicowych i jest to smutne”. Antoni Macierewicz uznał ten marsz za fenomen, a faszyzujące hasła i zachowania to tylko „rosyjska prowokacja”. Do tej teorii skłania się Jarosław Kaczyński. Też użył pojęcia „prowokacja” i to zorganizowana przez kogoś, kto „dobrze wie, jak nam zaszkodzić”. Polska Fundacja Narodowa uznała, że określenie uczestników marszu „nazistami” jest skandaliczne, wymaga sprostowania i przeprosin.

Innego zdania o marszu były zagraniczne media. CNN, The New York Times, Al–Dżazira, Politico, Guardian, BBC. Ojjj, długo by wymieniać… Informacje o marszu narodowców znalazły się w prasie całego świata. Zagraniczni dziennikarze dostrzegli to, czego nie raczyły zauważyć polskie władze, tak pełne zachwytu nad pięknym marszem, pięknych chłopców, z pięknym wezwaniem. Dostrzegli i nie owijali w bawełnę, pisząc o antyislamskich, antyuchodźczych i rasistowskich hasłach. Zwrócili uwagę na odpalane race, powrót falangi. Szokiem dla nich, że „masowa manifestacja ksenofobii, w tym antysemickie, antymuzułmańskie i antygejowskie hasła, nie została natychmiast potępiona przez najwyższych przedstawicieli rządu”. Przypomniano też fragment przemówienia Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział w Krakowie, że „nasze żądania zostaną spełnione, gdy będzie stała za nimi siła” . Czy tą siłą ma być właśnie skrajna prawica? Czy dlatego PiS przymyka oczy na „wartości”, jakie ona głosi?

Na liczne słowa krytyki, płynące z całego świata i Parlamentu Europejskiego wreszcie zareagowała
Beata Szydło. Nie miała za bardzo wyjścia, bo nawet tak „wszechmocna” władza musi czasami posłuchać, co mówią inni. Oczywiście zrobiła to bardzo po swojemu. – „60 tysięcy ludzi, którzy w Warszawie wyszli na piękną, biało-czerwoną manifestację, żeby uczcić Święto Niepodległości, nie może być nazywanych przez nikogo (…) faszystami. (…) Bardzo jasno potępiamy wszystkie ekstremizmy. Potępiamy takie zachowania, które godzą w zachowania Europejczyków i Polska nie toleruje zachowań, które są przekraczającymi wszelkie, dopuszczalne normy i to było wyraźnie powiedziane. Ale nigdy się nie zgodzę na to, żeby mój kraj, który był ofiarą dwóch totalitaryzmów, żeby obywatele mojego kraju, byli w taki sposób szkalowani i pomawiani. Nie ma na to zgody polskiego rządu!”. Jej wypowiedź wzbudziła wielki entuzjazm wśród narodowców. „WIELKIE BRAWA PANI POLSKA PREMIER POLAKÓW PANI BEATO SZYDŁO!!! SPOŁECZEŃSTWO POLSKIE JEST Z PANIĄ NIECH PANI BRONI POLSKIEGO SPOŁECZEŃSTWA I NASZEJ OJCZYZNY!!!?”, „Pani Premier Beata Szydło zasługuje na wielkie uznanie i szacunek. Jest Pani najlepszym premierem :)?”, „Brawo Pani Premier, nareszcie jakiś odzew, by bronić Nas Patriotów a nie oczerniać i rzucać wyzwiska… Dziękuję.?”, „Państwa które ze strachu usuwają krzyże niszczą kościoły i symbole religijne rozważają nawet usunięcia krzyża z swoich flag narodowych nie śpiewają swojego hymnu aby nie drażnić islamskich przybyszów nie mają prawa nas pouczać jak mamy żyć w naszym własnym kraju” były zapewne jak miód na jej serce skołatane.

Również rzeczniczka PiS raczyła się obudzić. Pani Mazurek, jak to ona – trzeba coś powiedzieć, to powie, ale zrobi to tak, by wyszło na „jej”. – „Święto Niepodległości to było piękne święto, ale rzeczą bezdyskusyjną jest, że taka sytuacja, jaka miała miejsce w Warszawie, nie powinna się wydarzyć; z takimi transparentami nikt nie powinien się pojawić. (…) Jednak w demokratycznym państwie nikt nie jest w stanie w tłumie 60 tys. ludzi kontrolować transparentów”. Z wielkim bólem wydukała jednak z siebie, że „takie hasła, jakie były widoczne na niektórych transparentach szkodzą Polsce”.

Ugiął się wreszcie i minister Ziobro, wyrażając zgodę na prokuratorskie śledztwo, które wyjaśni w sposób „obiektywny”, czy narodowcy w Warszawie propagowali faszyzm i nawoływali do nienawiści. Już kilkanaście dni policja szuka tych, co nieśli rasistowskie transparenty. Szuka i znaleźć nie może. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” podpowiadają: „w pochodzie widoczni byli członkowie Radykalnego Południa, grupy narodowców z Bielska-Białej i Katowic. W sieci można znaleźć ich zdjęcia z nazistowskimi pozdrowieniami”, ale czy panowie policjanci pójdą tym tropem?

Chłopcy narodowcy są pewni, że nic im ze strony obecnej władzy nie grozi. – „Śledztwo nie ma żadnego sensu, wszyscy wiemy, jak się skończy” – twierdzą i muszę przyznać im rację. Niestety, dla PiS-u są jak „święte krowy”. Tak więc będą sobie dalej maszerować, taki Międlar dalej będzie wywrzaskiwał swoje fobie na pochodach, taki Rybak nadal będzie palił różne kukły, w tym może i tę, przedstawiającą żonę prezydenta Dudy.

Władza nadal będzie ich wielbić, licząc, że może „pójdą po rozum do głowy” i z większą agresją zaczną atakować opozycję obywatelską. I wszystko będzie tak, jak sobie PiS zaplanował, zarządził….tylko Polska już nie będzie taka, jak powinna. Stanie się brudna, czarna, zapaskudzona tym, co w historii ludzkości stało się największą hańbą. Ech….

Tamara Olszewska

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Miłość PiS do narodowców kwitnie"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Tomasz

Musimy sobie uświadomić, że walka z faszyzmem jest niestety bardzo, bardzo trudna. Program socjalny faszyzmu jest akceptowalny, o ile nie tożsamy z programem lewicy. Jego nacjonalizm jest z kolei akceptowalny przez szerokie kręgi ludzi o poglądach prawicowych. W polskim wydaniu, podobnie jak w hiszpańskim czy włoskim, silny jest w nim wątek katolicki, wspierający i mający wsparcie katolickiego kleru. W konsekwencji polski faszyzm wprowadzany przez PiS ma ogromne zaplecze społeczne. Co możemy mu przeciwstawić? Jakie trzeba wyznawać wartości, aby nie akceptować faszyzmu? Co zrobić aby te wartości wyznawała większość?

Tamara

tak. Początki są zawsze kuszące, popularne, ale potem przychodzi czas na otrzeźwienie i … ludzie się budzą z amoku. Jak długo to potrwa? Co można zrobić, by zahamować ten radykalizm? Jest jedyna szansa…albo ulica (niestety), co poprowadzi do wojny domowej, ale porażka PiS- u, które zajmie się wojenką wewnętrzną, choć to jeszcze nie ten etap. Możemy jeszcze liczyć na międzynarodowy kaganiec, którym jest UE. Ale to tylko dywagacje…

Anda

A ja myślę, że pis nie tyle nazioli kocha ile trzęsie przed nimi portkami.

baboon

Mam taką opinię, którą przedsięwziąłem po włączeniu uciążliwych, męczących, a także boleśnie długotrwałych procesów myślowych. Ugruntowałem ją, rozmawiając z osobami różnych narodowości, o wielorakiej krwi w domieszce i być może nawet o różnych zapatrywaniach na miłość. W tych rozmowach trafił się nawet heteroseksualny Japończyk wyznania prawosławnego. Wszyscy byliśmy zdania, że w takich zachowaniach, bądź postawach, które stanowią kanwę do artykułu / wpisu / felietonu Pani Tamary Olszewskiej tkwią pewne głęboko ukrywane kompleksy i prawdy niewyjawione. Zgadnijcie jakie.