Ministerstwo Zdrowia zbyt późno zareagowało na epidemię koronawirusa?

Szumowski pływa jachtem milionera. Czy Rząd opóźnił zamknięcie granic, żeby mógł wrócić z wakacji?

Dziennikarka „Newsweeka” zwróciła się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o informacje, dotyczące podjętych przez resort kroków w związku z doniesieniami o koronawirusie. W nadesłanej do redakcji odpowiedzi znalazło się kalendarium, z którego wynika, że od początku stycznia do prawie końca lutego oprócz monitorowania sytuacji i zwoływania konferencji w Ministerstwie Zdrowia niewiele się działo.

24 stycznia następują pierwsze działania i jest to przekazanie materiałów do ulotek dla podróżnych Ministerstwu Infrastruktury. Następnie na dwóch stronach ministerstwo wylicza, co zrobiło w sprawie epidemii. Problem polega na tym, że z przekazanych nam informacji nic nie wynika. Podano jedynie daty licznych spotkań, narad i rozmów. Dopiero pod datą 26 lutego wymieniono konkretne działania mające na celu na przykład udostępnienie rezerw strategicznych czy zwiększenie w rezerwach asortymentu medycznego” – napisała dziennikarka „Newseeka” Dominika Długosz.

Zamieszczone w tygodniku kalendarium potwierdza, że odbywały się spotkania, narady i konferencje prasowe, ale brakuje w nim informacji o sprawdzaniu „stanów magazynowych środków ochrony osobistej, czyli maseczek, rękawiczek, kombinezonów„. Brak jakichkolwiek wzmianek o tym, że przed 26 lutym były rozpisywane przetargi na zakup testów czy odzieży ochronnej.

Prezes firmy Meritum i były wiceminister zdrowia w rządzie PiS Krzysztof Łanda jest zdania, że rząd zareagował zbyt późno. – „Od połowy stycznia – mniej więcej – było wystarczająco dużo danych z Chin i można było przewidzieć, że to nie jest zwykła grypa, tylko jest to wirus, który charakteryzuje się znacznie większą zakażalnością i umieralnością. Nie dlatego Chiny, które bardzo dbają o swoją gospodarkę zamykają po kolei swoje miasta, żeby się odciąć od świata. Dlatego już w styczniu powinna zostać przeprowadzona inwentaryzacja. Co mamy, a czego nam brakuje. Respiratory, maski, fartuchy, gogle, alkohol etylowy, środki do dezynfekcji. Należało przygotować instrukcje dla lekarzy różnych specjalności, jak postępować w różnych przypadkach. Ja mam wrażenie, że wszyscy – ministerstwo, PZH i GIS – po prostu przespali to, co działo się na świecie” – komentuje Łanda.

Podobnego zdania jest Sławomir Neumann z PO: – „Kiedy cała Europa w styczniu kontraktowała takie zakupy, które teraz są dostarczane, to my dopiero dzisiaj zaczynamy poważnie o tym rozmawiać, czyli pewnie dostaniemy zamówienia na koniec kwietnia„.

wb

Źródło: newsweek.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Zwinka
Zwinka
14 marca 2020 17:35

Rząd w tym czasie był zarobiony po pachy. Musiał przecież zwalczać sądy, „odstrzeliwać” sędziów Juszczyszyna i Tuleyę, grać w palanta z KE i TSUE …no sami widzicie, towarzysze, praca, praca i jeszcze raz praca. A co z Polską ? Ano Polska wcześniej została zawierzona Maryi zawsze Dziewicy ( ministra Szumowskiego nie wyłączając ), to niby czym rząd miał się przejmować ? No czym ?
Ot, tradycyjny tupolewizm w czystej postaci, czyli Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi.

smętek
smętek
14 marca 2020 17:43
Reply to  Zwinka

Bardzo pięknie i zrozumiale przedstawiła to Pani. Dziękuję.

Jantar
Jantar
14 marca 2020 19:43

A służba zdrowia cóż… Mama rozmawiała wczoraj z przyjaciółką, która jak się okazało, jest chora. Miała objawy grypy, więc zadzwoniła pod numer podawany w TVP (innej stacji niestety nie ogląda). Okazało się, że była to infolinia i kobieta była grubo ponad 50-a w kolejce. Jak to zwykle na infoliniach jest, co jakiś czas informował automat. W nagranej wiadomości więc było, że „jeśli ktoś nie chce czekać lub nie może to żeby zostawił wiadomość to ktoś oddzwoni”. Kobieta więc się nagrała i zostawiła nr telefonu i pozostałe dane, o jakie prosili. Minęły 3 dni i myślicie, że ktoś ze służby zdrowia się odezwał??? NIKT. Następnego dnia dodzwoniła się do swojej przychodni, ale okazało się, że żaden lekarz nie przyjmuje pacjentów. Tak wygląda pomoc służby zdrowia w obecnych okolicznościach.

Moja przyjaciółka była w czwartek u swojego lekarza i dowiedziała się, że na kolejną wizytę nie może się zapisać, bo od poniedziałku aż do odwołania są odwołane wszystkie wizyty. Nawet nie wiadomo, co z receptami na stałe leki. Moja mama ma wyznaczoną wizytę w poradni osteroporozy w ostatnim tygodniu marca. Na wizytę czekała równiutki rok. I też zapewne nie będzie, a w poradni nie odbierają nawet telefonu.

Irek
Irek
15 marca 2020 08:57

Paskowy z TVPiS byłby dumny z takiego tytułu artykułu.