Ministrowi Ziobro nie spodobał się wyrok sądu

Ministrowi Ziobro nie spodobał się wyrok sądu

Władza rozsądzi, gdzie są granice wolności sumienia. Ale nie władza sądownicza, tylko wykonawcza, z sądowniczą zlepiona. O czym mowa? O wyrażonych w publicznym radio sprzeciwie ministra Ziobry względem wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi. Ziobro zapowiada… kasację wyroku oraz takie zmiany w prawie, które – mówiąc wprost – jednym pozwolą pod byle pozorem dyskryminować drugich.

Przypomnijmy: parę tygodni temu Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w mocy wyrok widzewskiego sądu rejonowego i uznał drukarza Adama J. – który odmówił drukowania plakatów LGBT – za winnego wykroczenia, ale odstąpił od wymierzenia mu kary. W uzasadnieniu sąd podkreślił neutralność ideologiczną wyroku: „Sąd nie wypowiada się ani za, ani przeciw orientacji grup LGBT albo pana obwinionego. Jest wyrazem tego, że zasada równości wobec prawa jest nadrzędna. Niezależnie od tego, czy sprawa dotyczyłaby odmowy wydrukowania roll-upu dla organizacji LGBT, czy plakatów promocyjnych dla ruchów obrony życia, to należy ocenić ją dokładnie tak samo – w kategoriach błędnego pojmowania wolności sumienia”.

Tymczasem Zbigniew Ziobro, czyli minister sprawiedliwości i prokurator generalny w radiowej jedynce stwierdził: – „Uważam ten wyrok za błędny, naruszający konstytucyjną zasadę wolności sumienia”. Dlaczego? – „Nie może być tak, że zmusza się ludzi do wykonywania czynności, które są w sposób jaskrawy sprzeczne z ich wewnętrznymi przekonaniami, które gwałcą ich przekonania i są w ich hierarchii sumienia nieakceptowane” – perorował szef resortu sprawiedliwości. – „To jest fundamentalna zasada wolności i ja stoję po stronie wolności”.

W radiowej wypowiedzi Ziobry padła nie tylko zapowiedź kasacji wyroku, ale specjalny wywód dotyczący powodów planowanej zmiany prawa.  – „Chodzi mi o to, żeby środowiska homoseksualne nie wymuszały pod pretekstem homofobii angażowania się w ich ideologiczne pomysły ludzi, który się z nimi stanowczo nie zgadzają. Ja też się nie zgadzam z tymi środowiskami, które chciałyby np. promować możliwość adopcji dzieci przez pary homoseksualne, tzw. małżeństwa homoseksualne, ale nie pozwolę nikomu krzywdzić homoseksualistów, którzy wykonują profesjonalnie i uczciwie swoją pracę” – przekonywał minister Ziobro. Warto zapamiętać ten rodzaj myślenia: tym, co chroni homoseksualistów w oczach ministra jest nie prawo, ale „profesjonalne i uczciwe wykonywanie przez nich pracy” (!) – cokolwiek to znaczy. Jakie kryteria przy ocenianiu tejże miałyby panować, minister nie powiedział. Jednak nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby zobaczyć, że kategoria „użyteczności” może zacząć obejmować dowolnie wybrane grupy, już nie tylko wyróżniające się określoną orientacją seksualną…

To nie koniec pokrętnego wywodu, który zapewne otworzy furtkę do naginania prawa godnie z poglądami aktualnie sprawujących władzę. Minister Ziobro tłumaczy bowiem:  – „W Ministerstwie Sprawiedliwości czy prokuraturze nie pytam, co pracownik robi prywatnie w domu, ale czym innym jest ochrona osób z uwagi na te uprzedzenia co do życia prywatnego, a czym innym – przenoszenie tych prywatnych przekonań i narzucanie ich innym, i to siłą, przemocą państwa. Polska musi być państwem wolności i również środowiska homoseksualne nie chciałyby być zmuszane do drukowania w swoich drukarniach czy czasopismach umieszczania stanowisk, które krytykują ich poglądy, albo określają homoseksualizm jako chorobę. Jest wolność i tę wolność szanujmy” – skonkludował minister Ziobro. Wróg został zdefiniowany. Są to geje, posiadający „swoje drukarnie” i „narzucający innym poglądy”. Logiki w tym większej nie ma, ale może pociągnijmy temat dalej? A może w Polsce drukarze to właściciele opiniotwórczych klubów, odpowiadający za treść wszystkich komercyjnie drukowanych materiałów? A co będzie, kiedy jakiś piekarz stwierdzi, że nie życzy sobie, aby jego chleb i bułki jadły osoby o nieheteroseksualnej orientacji i zacznie o nią pytać zza lady swojego sklepu?

Teraz Zbigniew Ziobro staje po stronie drukarza skazanego z odmowę drukowania plakatów LGBT. Kto będzie następnym razem?
(Źródło: strajk.eu)

mpm

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Ministrowi Ziobro nie spodobał się wyrok sądu"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Zwinka

Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po pisiej stronie.

smętek

Tutaj nie ma mowy o sprawiedliwości. Ma być jak pisuary wymyśliły i ze sprawiedliwością nie ma to nic wspólnego.

Zwinka

Zapomniałam o cudzysłowie …

Mariola

Wśród gejów i lesbijek w identycznych proporcjach jak wśród osób heteroseksualnych znajdują się nieudacznicy, tchórze, złośliwcy i bandyci. Przeciw środowiskom LGBT występuje najczęściej właśnie ta grupa . Zamiast chodzić z wysoko podniesioną głową jak robią to inni, ci tchórze kryją się za własnymi, wypowiadanymi również a może zwłaszcza do samych siebie słów pogardy. A „zero”?, jak nakręcona zabawka mechaniczna tak się porusza jak naczelny gej mu każe.

susann

Politycy maja tez dzieci, niech uwazaja, bo znam takiego waczacego z gejami, ale jak jego syn okazal sie homo, to ze wstydu uciekl na koniec Polski, przy pomocy wysoko postawionych kolesi.

smętek

W naszym nieszczęśliwym kraju jest dwóch osobników wiedzących co to znaczy stosowanie prawa.. Karzeł, siedząc przy Nowogrodzkiej, wymyśla jaką wykładnię konkretnego przepisu przyjąć a minister zero stosuje się do tego. Wg ich wyobrażeń będzie najlepiej kiedy zero będzie oskarżał i sądził. Zdecydowanie skróci się czas oczekiwania na wyrok w sprawach karnych.

Wiśnia

To może zlikwidować sądy, po co je „reformować”. Powołać grupę niedouczonych i mściwych ziobrów, a zaoszczędzone pieniądze na podwyżki dla pisdzielców. Prokuratura też nie będzie potrzebna, wszechwiedzące ziobry wszystko załatwią. A jak pracy będzie za dużo to można zatrudnić córke leśniczego.