Misiewicz Brudziński i jego prostacka wizja historii

Szczecin: atak na aktywistów roznoszących ulotki wyborcze PiS

Prostactwo PiS –  tych Misiewiczów – ma się coraz lepiej, a Polsce jest coraz gorzej.

Problem z Jarosławem Kaczyńskim i jego partią zasadza się na tym, że nie powinni nigdy zaistnieć w polityce. Bliźniacy z Żoliborza zaistnieli dzięki Lechowi Wałęsie, wcześniej byli znani z tego, że nie byli znani. Wałęsa dla własnych potrzeb wyciągnął ich za uszy, chciał mieć swoje zaplecze – konkurencyjne do takich tuzów osobowościowych, jak Bronisław Geremek, Adam Michnik czy Tadeusz Mazowiecki.

Tak wyciągnięty za uszy – króliczek Wałęsy – Jarosław Kaczyński od razu nabrał ambicji. Nie miał żony, nie miał domu, bo mamusiny to nie dom stworzony własnymi rękoma – więc musiało mu pójść w jakieś ambicje, w jakieś uszy.

Kaczyńskiego uszami – wobec braku ogólnych – stała się polityka. Nie potrzeba mieć specjalnych walorów osobowościowych, wiedzy szczególnej i ogólnej, ale można nauczyć się knuć w polityce.
Kaczyński niczego nie stworzył, zawsze pasożytował, acz wiedział, aby rosnąć w siłę, potrzebny do tego jest coraz większy organizm – najpierw partia (jak jedna upadnie, zakłada się drugą), a najlepszy do pasożytowania jest organizm największy – państwo, Polska.

Właśnie widzimy to stadium ostatnie. Prezes PiS Kaczyński jest pre-figurą Misiewicza, jest pre-Misiewiczem. Rok 1989 roku dla Misiewiczów jak Kaczyński był zaczątkiem idealnym, wszystko się zawaliło. Organizm Polski można było zacząć pacyfikować, zawłaszczać.

Wcale nie przesadzam z opisem prezesa PiS, jego odpowiednikami w literaturze są grafomani. Ci piszą z powołania, mają łatwość pisania, piszą, co im ślina na język przyniesie. Kaczyńskiemu ciągle na język przyniesiona jest grafomania retoryczna, taki jego pypeć. A to patriotyzm, Polska we wszelkich odmianach deklinacji i koniugacji, a jak komuś się nie spodoba – i zapyta za Juliuszem Słowackim: jaka Polska (polscy pisarze zawsze dystansowali się do takich grafomanów patriotyzmu, jak Kaczyński) – prezes PiS obrzuca wówczas swoim produktem organoleptycznym: kanaliami, gorszym sortem, mordą zdradziecką, gestapo etc.

To jest ta słynna już retoryka głoszona z taboretu na Krakowskim Przedmieściu. I tacy ludzie garną się do Kaczyńskiego. Wokół Kaczyńskiego aż się roi od ludzi bez właściwości, bez umiejętności. PiS to zbiór klonów Misiewiczów, powiększający się z chwilą dorwania się do koryta, obsiedli Polskę i na niej pasożytują.

Za dużo nie chcę pisać o prezesie Kaczyńskim, który nie „zasługuje” na większą ekspozycję narracyjną. Wspomnę o jednym Misiewiczu Kaczyńskiego, postaci bez żadnych zasług, a która sobie uwiła szczególne miejsce do pasożytowania – o Joachimie Brudzińskim.

Kto to zacz? Co onże wniósł do dobra wspólnego, oprócz trajlowania w sposób szczególnie nieprzyjemny estetycznie tych samych myśli „własnych”, które wyprodukowane zostały przez PR-owców na Nowogrodzkiej. Brudziński był łaskaw zamieścić w internecie takie oto spostrzeżenie o naszych zachodnich sąsiadach Niemcach: – „Wielu z pouczających dzisiaj w Niemczech polityków czy dziennikarzy, jak ma wyglądać w Polsce demokracja, to ich wnukowie”. Oczywiście, ten wyrób pisowski – Brudziński – nie miał na myśli Willego Brandta, Tomasza Manna czy Bertolda Brechta. Katarzyna Kolenda-Zaleska nazywa wypowiedź Brudzińskiego prostacką wizją historii. Tak! Tylko na takie prostactwo stać tego Misiewicza PiS.

Misiewicz Brudziński to taki sam spadkobierca, jak ci, których chciałby spostponować, odżegnać. Polscy nacjonaliści i faszyści w tamtym czasie lat 30-tych mieli podobną siłą w narodzie, jak naziści w Niemczech, jak dzisiaj PiS – 30 kilka procent.

Niemieckim nazistom nie było po drodze z polskimi nacjonalistami – tylko do Zaolzia. Dzisiaj podobne umizgi Misiewicze PiS robią do Marine Le Pen, do liderów niemieckiego AfD. To są te klony historyczne, które się odradzają. Prostactwo PiS –  tych Misiewiczów – ma się coraz lepiej, a Polsce jest coraz gorzej. Za długo nie potrwamy, gdy organizm Polski będzie toczyć taki liszaj, taki pasożyt, jak partia Kaczyńskiego.

Waldemar Mystkowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

17
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
10 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
issaNicola49HiszpandPo2Ssmętek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Słwaomir
Słwaomir

Jesteśmy znowu w reżimowej d….

Nicola49
Nicola49

Was jest dwóch?

mariana131kXWf
mariana131kXWf

Polski kosciol jest taki jak jego wyznawczy …

magdalena
magdalena

Ma pan rację, PIS to partia nieudaczników i pasożytów. Jakie kwalifikacje mają Pies i Penelopa, byli hipisi, a może i coś używali w przeszłości, jakie kwalifikacje ma sołtys Brzeszcz, jakie kwalifikacje ma J. B., jakie kwalifikacje mają wszyscy z PISu, co łamią konstytucję non-stop i dlaczego profesor prawa PAD chce wprowadzić chaos prawny przez skargę na wyrok sądowy do SN. W tym układzie sprawy sądowe nigdy się nie zakończą. Chyba o to chodzi, ludzie będą się zagryzać, a prezes będzie wygaszał demokrację i wprowadzał totalitaryzm. Kiedyś obudzimy się jako niewolnicy. Tylko Bóg może to rozwiązać i powołać J K do… Czytaj więcej »

bart
bart

Brudziński to człowiek składający się wyłącznie z kompleksów. te zaś spowodowane są wstydliwą przeszłością i niedostatkami intelektualnymi, które wyłażą z niego przy każdej wypowiedzi, wzmacniane intonacją człowieka z marginesu.
Myślę, że kaczyński w swoim bandyckim wyrachowaniu dobrze sobie zdaje z tego sprawę i brudzińskiemu, choć to niby jego ‚ulubieniec’, nie dał nigdy żadnego istotnego stanowiska.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Jojo Bruździński to etatowy ujadacz prezesa. To bardzo „istotne” stanowisko.

dPo2S
dPo2S

To ciągle przypominanie, że Kaczyński nie ma żony, jest doprawdy żałosne. Ja też nie mam i co teraz? Trudno uznać za poważny tekst, w którym pojawiają się takie, jakże odkrywcze, stwierdzenia. Zresztą, w ogóle ze świecą szukać tekstu o Kaczyńskim, który byłby obiektywny. Zbyt często podążają one wydeptaną ścieżką: Jarek; nie ma żony; kot.

dPo2S
dPo2S

O dziwo, tak.

Waldemar
Waldemar

Trochę w tym racji, bo nawet „Wyborcza” nie wiedzieć po co, bodaj w lipcu uznała za stosowne poświęcić całą kolumnę kotom prezesa. Tyle że w przeciwieństwie do żelaznej gwardii, w tym Brudzińskiego, produkującego tak błyskotliwe fajerwerki dowcipu, Kaczyński nie jest politycznym obiektem do prostej i jednoznacznej analizy. Dostosowywał swoje poglądy do aktualnej sytuacji i wystarczy poczytać jego wywiady sprzed 2015 roku (mam takie zachowane wycinki), by zastanowić się, czy jest to wciąż ta sama osoba. To, co niestety, jest w nim wartością stałą, to pogarda dla przeciwników, ignorowanie procedur demokratycznych, spiskomania, chorobliwe zamiłowanie do starć i konfliktów. Może najwięcej mówi… Czytaj więcej »

Janina
Janina

Tu nie chodzi o proste stwierdzenie, że Kaczyński nie ma żony. To tylko słowa, za którymi kryje się jego wygodnictwo, próżniaczy i pasożytniczy styl życia, brak osobistej odpowiedzialności za rodzinę, dzieci. Z trudem pokończył nauki, normalną, rzetelną pracą na etacie się „nie zhańbił”. Otoczył się swoistym „dworem”, sługusami, bałwochwalcami,którzy go wyręczają w najprostszych nawet czynnościach (robią zakupy, przywożą posiłki, otwierają drzwi do samochodu, nawet wiążą sznurowadła u butów, nie mówiąc o całodobowej ochronie uzbrojonych strażników za nasze, podatników pieniądze). Jedyne, co potrafi, to przemawiać z pasją, co zawsze było cechą dyktatorów i reżimowców. Tym porywa tłum ludzi sfrustrowanych, złych, z… Czytaj więcej »

Waldemar
Waldemar

Całe życie? Z noty w wiki wynikałoby, że owa etatowa praca trwała od 1971 do 1983 roku. Między 1983 a Okrągłym Stołem luka informacyjna, potem króciutki epizod w „Tygodniku Solidarnośc”, i w Kancelarii Prezydenta, a potem już tylko rozmaite wyższe lub niższe polityczne „stołki”. Jest to typowy zawodowy polityk, żyjący polityką i żyjący z polityki. Uwagi p. Janiny o jego wyobcowaniu są w punkt, bo do historii przeszły jego sławetne „zakupy” w spozywczaku, ochrona godna Kadafiego, ustawiane wcześniej wywiady w zaprzyjaxnionych tygodnikach czy reżyserowane wiece poparcia. Słuszna jest również uwaga o „dworze”, który Dorn nazwał „sułtańskim”: jak ten pan traktuje… Czytaj więcej »

dPo2S
dPo2S

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Podałem tylko przykład o żonie, co nie znaczy, że w tekście nie ma więcej takich „kwiatków”. Jest zatem mowa o tym, że Kaczyński nie miał domu („mamusiny”), nie ma specjalnych walorów i zawsze pasożytował. Wiele można mieć zastrzeżeń do prezesa, ale jedno trzeba mu oddać – jego partia wygrała wybory, chociaż mobilizacja po drugiej stronie była pełna. Przedstawianie Kaczyńskiego w tak negatywnym świetle i stosowanie tak kiepskich argumentów źle świadczy o autorze. Sam nie przepadam za PiS, ale staram się patrzeć na sprawę obiektywnie, bez emocji. Tym bardziej boli mnie fakt, że zarówno zwolennicy i przeciwnicy… Czytaj więcej »

Hiszpan
Hiszpan

Wytrawny polityk i tyle. Wulgaryzmy nic tu nie zmienią.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Ma pan jakieś konkretne propozycje? Na razie wszystkie próby przypominają walenie głową w mur. Ignorancji i chamstwa.

bart
bart

tu nie chodzi o to, że ten dyktatorek nie ma żony. Chodzi o to, że stoi na czele partii, która prześladuje za wszelkie odchylenia od normy, oczywiście normy w ich rozumieniu, Skoro partia wymusza paternalizm (na przykład mężowi wolno lać żonę, skoro wypowiadają konwencję antyprzemocową), to kaczyński powinien mieć żonę i ją lać. Dlaczego nie ma? Dlatego, że nie ma normalnej kobiety, która by wyszła za typa, który łazi z oberwanymi guzikami, nieobciętymi paznokciami i nadpsutym uzębieniem, a prócz tego jest wiecznie obrażony i nienawidzi połowy ludzkości.
Nawet Szczypińska się ostatecznie nie zdecydowała.

smętek
smętek

Każdy tępy cham z chwilą kiedy dorywa się do władzy ma poczucie swojej wielkości, nieomylności. Przy każdej okazji lekceważy, poniża i opluwa innych. Godnie potrafią się zachować ludzie kulturalni, a o kulturze osobistej człowieka wcale nie wykształcenie decyduje. Casus Pawłowicz potwierdza, że stopień naukowy nie stanowi o człowieku.

issa
issa

ciekawe kim będa wnuki „jojo” i kto kiedy im dziadka wypomni…
Tak, że panie „jojo”,na pana miejscu raczej bym sie wstrzymywała z tego rodzju uwagami, jak sie samemu nie ma kryształowej karty.