Morawiecki dał nogę z Brukseli

Władze PiS nie będą mogły liczyć na veto Węgier

Wygląda na to, że pierwszy wyjazd za granicę i pierwszy szczyt Unii Europejskiej skończył się klęską dla nowego premiera rządu polskiego Mateusza Morawieckiego. Nominat Jarosława Kaczyńskiego spanikował i kilka godzin przed końcem spotkania przywódców europejskich po prostu uciekł, dał nogę.

Tego jeszcze nie mieliśmy w naszej historii i chyba także pozostali przywódcy europejscy tak się nie zachowali. Z czym do Brukseli pojechał premier Morawiecki? Z buńczucznym nastawieniem prezesa, który go klepnął, aby odkręcał wszystko, co może, co zostało spaprane przez politykę PiS. Przede wszystkim Morawiecki niczego nie może załatwić bez zgody Kaczyńskiego.

Najpierw usłyszeliśmy, jak Morawiecki się napiął, zapowiedział przed spotkaniem z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, że w kontekście deformy polskiego wymiaru sprawiedliwości wytknie mu specyfikę reformy wymiaru sprawiedliwości we Francji po upadku Francji Vichy.

Morawiecki myśli, że na świecie uprawia się politykę wedle syndromu resortowych dzieci, albo poprzez narrację „przez 8 lat Platforma Obywatelska to i tamto”, przez absurdalne kolokwium historyczne. Doszło do spotkania z Macronem w cztery oczy, niczego takiego – oczywista oczywistość – nie powiedział.

Widać teraz, iż Morawiecki dostał tego tchórza po spotkaniu z prezydentem Francji. Dowiedział się, co to jest twarda polityka i jakie standardy demokratyczne obowiązują na Zachodzie. Tym bardziej, że Macron wraz z kanclerz Niemiec Angelą Merkel zapowiedzieli poparcie wniosku o uruchomieniu artykułu 7 unijnego traktatu, czyli dotyczącego sankcji z powodu poważnego zagrożenia dla praworządności w  Polsce.

To zdarzy się po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej. Na takie wody został rzucony Morawiecki, więc nie bądźmy zdziwieni, że zaczął wołać w panice „ratunku!” i uciekł do Warszawy.

Donald Tusk zaproponował Morawieckiemu spotkanie, ale ten nie zareagował. Tusk sformułował bardzo jasno cel takiego spotkania: przekonać „kolegów z Polski, żeby byli bardzo otwarci i gotowi do znalezienia wspólnych, konsensualnych rozwiązań”.

Co jednak Morawiecki może? Niewiele. Prezes Kaczyński nie pozwolił mu się spotkać z Tuskiem. Ucieczka Morawieckiego przez korespondentów z Brukseli najpierw była interpretowana, że premier pobieżył na wigilię partyjną. Co zdaje się było wielce ironiczną metaforą imposybilizmu Morawieckiego.

Dopiero po kilku godzinach wydany został komunikat służb prasowych PiS, iż Morawiecki ma w Warszawie uzyskać dostęp do „bardzo pilnych, tajnych dokumentów”. Jakby tych papierów nie można było poznać w ambasadzie, która do takich nagłych zdarzeń jest przygotowana.

Morawiecki niewiele może, jest bezsilny, miał okazję przekonać się, jak Polska została zdegradowana, do czego doprowadziła polityka PiS. Uciekł z Brukseli prosto w warszawskie ramiona Kaczyńskiego.

Waldemar Mystkowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Polka gorszego sortuObserwatorewkaNihilRyszard Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ryszard
Ryszard

Najlepiej niech schowa się takjakjego ojciec przedSB w PRLu..

Nihil
Nihil

Pisiory siedząc w Warszawie wieszają psy na P.Merkel P.Macronie i innych zachdnich politykach.Krztwousty bajkopisarz pokazał jaki z niego twardy;światowy polityk.Chyba zrozumiał że tam nie ma elektoratu PiS-tam bajek i bredni nie lykaja,więc co mówić?Jeżeli nie ma się nic sensownego do powiedzenia

ewka
ewka

może dopiero w Brukseli dowiedział sie prawdy o Polsce, Becia nic mu nie mówiła, chociaż był wice premierem, bo najpierw szla do Jarka, a Jarek powtarzam i podawal dalej „po swoim rozumku”

Obserwator
Obserwator

Nic się nie stało, „tatko” Jarosław go przytuli i po sprawie.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Wystraszył się, chłopaczyna, i musiał się wypłakać na podołku Jarozbawa. Guru pogłaszcze po główce, uspokoi, a potem znów wypchnie na pierwszą linię, żeby za niego oczami świecił. Czyżby sytuacja go przerosła? Chyba wiedział, na co się pisze. Brosia nie uprzedziła?