Morawski nie przyjechał na obronę pracy swojego doktoranta

Morawski za pomocą maila zrezygnował z bycia promotorem

Dzisiejsza obrona pracy doktoranta prof. Lecha Morawskiego po raz drugi nie doszła do skutku. Promotor, a obecny sędzia-dubler Trybunału Konstytucyjnego, nie przyjechał do Torunia, bo… się obraził.

Dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu Zbigniew Witkowski zadecydował o ponownym przełożeniu obrony. – „Nie zostaliśmy poinformowani przez prof. Morawskiego o tym, że nie pojawi się na obronie. Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów Naukowych wydała opinię w tej sprawie, która jest jednoznaczna i nie dopuszcza możliwości obrony doktoratu bez obecności promotora pracy. To najsmutniejszy dzień w mojej karierze akademickiej” – powiedział Witkowski. Doktorant Tymoteusz Marzec stawił się w planowanym terminie obrony w sali WPiA, podobnie jak tzw. komisja doktorska oraz recenzent pracy.

Morawski natomiast wydał oświadczenie, w którym czytamy: – „Moja nieobecność jest efektem dyskredytującej moją osobę i obraźliwej w swojej treści uchwały podjętej dn. 16 maja 2017 r. przez Radę Wydziału Prawa i Administracji UMK. Jest mi przykro, że moja decyzja wpływa na sytuację mgr T. Marca. Mój udział w obronie pracy doktorskiej w dniu 19 czerwca 2017 roku oznaczałby jednak, że uznaję prawomocność uchwały Rady WPiA UMK”.

Obronę pracy doktoranta Marca już raz odwołano. Część członków komisji chciała w ten sposób zaprotestować przeciwko wypowiedziom Morawskiego w Oxfordzie, m.in. o korupcji wśród sędziów Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. 16 maja Rada Wydziału Prawa i Administracji UMK podjęła przez aklamację uchwałę potępiającą słowa Morawskiego.

Prof. Morawski od 2015 r. nie pracuje już na UMK. Według rzecznika toruńskiej uczelni Marcina Czyżniewskiego sytuacja, w której profesor prowadzi dalej doktoranta, pomimo że nie pracuje już na danej uczelni, jest normalna i częsta. „Jest tak chociażby wtedy, gdy prof. przechodzi na emeryturę, ale nadal ma prawo do doprowadzenia swojego wychowanka do zdobycia tytułu naukowego. Pan Marzec nie może już zrezygnować z promotora, gdyż ma zakończony przewód doktorski, a pozostała mu tylko obrona doktoratu. Możemy tylko zaapelować do prof. Morawskiego o wypełnienie obowiązków promotora, bo przecież ten młody człowiek mu zaufał i jest między nimi szczególna więź” – dodał rzecznik UMK.
(Źródło: onet.pl)

bt

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Morawski nie przyjechał na obronę pracy swojego doktoranta"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jacek

Morawski powinien zrezygnować z funkcji promotora, a nie łamać temu młodemu człowiekowi kariery.

ala

promotor ma złamać karierę?!? a co to jest, jeden organizm? Chyba nie wiesz co to obrona magisterki, a co dopiero doktoratu… Jak zrezygnuje z funkcji promotora to dopiero może złamać mu karierę.

Jacek

A jak ty sobie wyobrażasz sobie taką obronę przed komisją, w której jeden z członków oskarża resztę o złodziejstwo?

Wiśnia

Morawski się nie obraził, tylko zdał sobie chyba sprawę że znalazł się z ręką w nocniku zawierzając „dobrej zmianie”. Aczkolwiek człowiek z tytułem profesora powinien mieć więcej wyobraźni. Ale idealnym przykładem głupoty wykształconych pisdzielców jest panna Krysia.

Sabina

Oto morale promotora Morawskiego: podjął się prowadzenia doktoranta, a w najważniejszej dla niego chwili zawodzi. Promotorze, gdzie twoje sumienie?

bart

Czy morawski został wyciągnięty z Tworek? Każda informacja o nim to jak news z oddziału psychiatrycznego.
Choć, gdy się zastanowić, to nawet pasuje do swojej nowej szefowej z TK…

wpDiscuz