Na co liczy pisowska nomenklatura?

Sędzie Igor Tuleya w dalszym ciągu z immunitetem. Izba Dyscyplinarna podjęła decyzję

Ludzie „dobrej zmiany” zapewne mają w pamięci los, jaki spotkał funkcjonariuszy reżimu komunistycznego po upadku PRL – i łudzą się, że im tak samo się upiecze.

Zupełnie nie wiem, na co liczy niejaki Dariusz Ziomek. Ponieważ osobnik ten jest nieznany, spieszę wyjaśnić: to właśnie ten prokurator, który skierował do tzw. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego sprawę sędziego Igora Tulei.

Pies z kulawą nogą nie słyszał dotąd o Ziomku, ale teraz to się zmieni. Najpierw zainteresuje się nim opinia publiczna, a później organy ścigania. Za kilka lat, kiedy Igor Tuleya będzie już pełnił urząd odpowiadający jego kwalifikacjom intelektualnym i moralnym – bo ja wiem, może będzie ministrem sprawiedliwości, a może prezesem Sądu Najwyższego? – ziobrowskie kreatury, które brały udział w przestępczej akcji nękania go, muszą się liczyć z poważnymi konsekwencjami prawnymi. I to nie dlatego, że Tuleya będzie chciał się mścić, lecz dlatego, że tego będzie wymagać społeczne poczucie sprawiedliwości.

 

Ludzie w rodzaju Ziomka zapewne mają w pamięci los, jaki spotkał funkcjonariuszy reżimu komunistycznego po upadku PRL – i liczą na to, że im tak samo się upiecze. Ale się nie upiecze, bo sytuacja jest dziś inna.

Polska uwalniała się w 1989 r. spod władzy imperium, które opanowało niemal pół globu ziemskiego i którego fundamentów strzegły dywizje sowieckich czołgów. Polacy mieli świadomość, że ich lokalni komunistyczni zarządcy są tylko wykonawcami woli Moskwy i gdyby się przeciw niej zbuntowali, skończyliby tak samo, jak reformatorscy komuniści czechosłowaccy w 1968 r. czy ekipa Imrego Nagya na Węgrzech w 1956 r., a kraj zalałyby sowieckie dywizje.

W dodatku, jak na standardy obowiązujące w bloku wschodnim, polski komunizm był dość liberalny i łagodny. W porównaniu z tym, co spotykało buntowników w wielu innych krajach kontrolowanych przez Kreml, prześladowania naszej opozycji demokratycznej to były na ogół niewinne pieszczoty. Polscy komuniści mogli więc mówić: robimy, co musimy, ale w ramach dostępnych możliwości, staramy się z grubsza trzymać standardów obowiązujących w świecie cywilizowanym.

Punkt odniesienia i geopolityczny kontekst przestępczych rządów PiS jest całkowicie odmienny. Mafijna władza, która opanowała państwo polskie nie jest ekspozyturą groźnych zewnętrznych sił. Kaczyński i jego ferajna nie mają nic na swoje usprawiedliwienie. Nie mogą powiedzieć: robimy to, co robimy, bo za plecami mamy dywizje czołgów, które nas do tego zmuszają.

Łamanie Konstytucji i praw obywatelskich, nadużywanie władzy, demolowanie struktur demokratycznego państwa, dewastacja życia publicznego, prywata, nepotyzm, korupcja, zamordyzm, niszczenie społecznych autorytetów i opluwanie ludzi, którzy powinni być wręcz stawiani na piedestale – to wszystko bezpośrednio obciąża rachunek rządzących. Żadne siły zewnętrzne ani żadna dziejowa konieczność ich do tego nie popychają, wręcz przeciwnie – zewnętrzni partnerzy z UE starają się ich przed tym powstrzymać, broniąc interesów społeczeństwa polskiego przed nękającą go władzą.

Krótko rzecz biorąc – nie ma dziś okoliczności łagodzących, które po 1989 roku sprawiły, że ludzie reżimu komunistycznego zostali potraktowani wyjątkowo łagodnie i wyrozumiale.

 

W dodatku pisowska „dobra zmiana” jest cezurą w procesie politycznego i mentalnego dojrzewania obywateli. Można powiedzieć, że po 2015 roku utraciliśmy polityczną niewinność. Pożegnaliśmy dziecięce iluzje i naiwną wiarę we wrodzoną dobroć wszystkich Polaków. Wcześniej żyliśmy w przekonaniu, że owszem, możemy się politycznie różnić i spierać o różne kwestie, ale jednak nie ma wśród nas nikogo, kto chciałby łamać prawa obywatelskie, wprowadzać cenzurę, prześladować oponentów, ustanawiać dyktaturę. Takie rzeczy znamy tylko z filmów i z lekcji historii.

Teraz już wiemy, że to nieprawda. Że tacy ludzie są wśród nas i właśnie dorwali się do władzy. Gdy więc im ją odbierzemy, będziemy musieli ich rozliczyć. I tu wracamy do punktu wyjścia tego felietonu: zupełnie nie wiem, na co liczy niejaki Dariusz Ziomek.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

10
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
7 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
ZgredzinkaLehoosmętekMaciek123454321Jantar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jacek Doliński
Jacek Doliński

Ziomek – jak Ziomek, ale na co liczy Kaczyński?
A może na to, że po nominacji swoich ludzi do Państwowej Komisji Wyborczej i nowej izby Sądu Najwyższego która będzie rozstrzygać o ważności wyborów, wynik tychże będzie odtąd określany nie przy urnach wyborczych, tylko w KC PiS?

smętek
smętek

Błagam, niech Pan nie pisze tego czarnego scenariusza. Apelujmy do Rodaków niech zachowają się odpowiedzialnie i wezmą udział w wyborach! Karty do głosowania mają moc bomb.

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Fakt, że im większa liczba wyborców zagłosuje przeciw Dudzie, a więc im większa procentowo będzie jego przegrana, tym trudniej będzie PiSim sfałszować wynik wyborów. Ale poza tym jest konieczna obywatelska kontrola wyników! Skompletowanie zdjęć wyników ze wszystkich obwodowych komisji wyborczych i niezależne podsumowanie głosów.
Chowanie głowy w piasek nic tu nie da. PiS przecież w konkretnym celu zmienił cały skład PKW i przeniósł sprawy związane z wyborami do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, obsadzonej przez swoich ludzi. Poprzednie ustawy – od tych które dewastowały Trybunał Konstytucyjny do ostatniej – kagańcowej – też miały swój konkretny cel.

Jantar
Jantar

„Na co liczy pisowska nomenklatura?” – na wieloletnie, długie rządy gwarantujące im bezkarność. Na to liczą, a właściwie to są tego absolutnie pewni.

Lehoo
Lehoo

Tysiącletnia III Rzesza przetrwała lat dwanaście, a zakończyła się procesem norymberskim

Maciek123454321
Maciek123454321

Przypomnę, tak dla porządku – 55 mln trupów jako wynik II wojny światowej. Na razie – póki co – tworzone są rejestry i zbierane dowody na wszystkich krewnych i znajomych królika. To bogate archiwum przyda się śledczym sporządzającym w niedalekiej przyszłości akty oskarżenia.

Zgredzinka
Zgredzinka

Tak? … wiesz to na pewno, czy to tylko takie myślenie życzeniowe?

Maciek123454321
Maciek123454321

Nie może być inaczej. Jestem pewien, że opozycja od dawna zbiera materiały do aktów oskarżenia.

Zgredzinka
Zgredzinka

Maćku, w jakim świecie Ty żyjesz?
Właśnie może być zupełnie inaczej.
Opozycja już miała historyczną szansę rozprawić się za swoich rządów z tymi szujami i co?
My nie mamy opozycji … niestety.

Maciek123454321
Maciek123454321

Tylko zanim to się stanie, menelowi opijającemu się piwskiem i inkasującemu 500+ razy ileś tam za spłodzenie niewiadomej liczby Bogu ducha winnych dzieci, trzeba wbić do durnego i zakutego łba, że głosowanie na bandziorów per saldo bokiem mu wyjdzie, albowiem właśnie wchodzimy w kryzys, i za niedługo ta uwielbiana przezeń władza (jeden taki płakał ze szczęścia przy dudeuszu) zabierze mu „pińcet” razy ileś tam w myśl zasady, że „nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobi?” albo zniszczy mu te „pińcet” rozkręcająca się właśnie inflacja. Jedynym usprawiedliwieniem kretyństwa owego menela jest tylko to, że ma dostęp jedynie do KURwizji.… Czytaj więcej »