Na kolanach do Częstochowy i to autostradą? W Polsce jest to możliwe!

Na kolanach do Częstochowy i to autostradą? W Polsce jest to możliwe!

Do absurdalnej, nawet jak na standardy kraju, sytuacji doszło na obwodnicy Krakowa – po autostradzie, ku zdziwieniu kierowców, na klęczkach szedł pielgrzym z krzyżem. Mężczyzna chciał dojść na kolanach do sanktuarium w Częstochowie.

 

Zaniepokojeni zachowaniem pielgrzyma kierowcy poinformowali o zdarzeniu policję. „Jeden z kierujących poinformował, że na 406 kilometrze autostrady na wysokości Kryspinowa w kierunku Rzeszowa porusza się mężczyzna z krzyżem” – przekazała „Faktowi” Barbara Szczerba z biura prasowego policji w Małopolsce.

Zdjęcie z interwencji funkcjonariuszy w sprawie pielgrzyma znalazły się w sieci. „Kraków, Balice, 2h temu. Koleś popierdziela na kolanach do Częstochowy autostradą, bo krócej i rzuca się w oczy – to powiedział policjantom” – napisał kierowca, który udostępnił zdjęcia pielgrzyma w mediach społecznościowych.

 

Policja potwierdziła, że mężczyzna rzeczywiście zmierzał w kierunku Częstochowy. „Okazało się, że mężczyzna to 70-letni mieszkaniec powiatu krakowskiego” –powiedziała Szczerba. Pielgrzym został przewieziony na obserwację do szpitala.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Co myślicie o takim zachowaniu?

/nt/

Źródło: fakt.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka
Agnieszka
19 października 2020 19:21

Oszolom!!!

p.malawski
p.malawski
19 października 2020 19:23

Jeżeli tego „pielgrzyma” wzięto na obserwację to powinni też zainteresować się osobami które obchodzą miesięcznice katastrofy smoleńskiej i pogrzebu na Wawelu od 10 lat

Nihil
Nihil
19 października 2020 19:25

Mógł na bramkach w Katowicach pocisnąć do Czech, przez Austrię i paść na pysk w Watykanie.
Ilu jeszcze świrów „wyprodukuje” ta sekta?

antyuzurpator
antyuzurpator
20 października 2020 09:10

Ma rację Ewa 565, że tzw. „wiara” to kwestia wychowania, a nie samoistnego, „wbudowanego” przekonania o istnieniu bóstw czyniących cuda i rządzących naszym życiem.
Gdyby niemowlaka od początku wychowywać w izolacji od wszelkich guseł i zabobonów, wyjaśniając że gadające misie i prosiaczki z bajek nie istnieją, że to tylko wymyślone i narysowane postaci, później dostarczając naukowej wiedzy o otaczającym go świecie, to nigdy nie będzie on muzułmaninem, hinduistą ani innym katolikiem. Sam pamiętam, jak podczas burzy z piorunami babcia mówiła mi, że to „bozia się gniewa”. Miałem chyba pięć lat, ale już jakieś podstawowe pojęcie o elektryczności – umiałem czytać, a rodzice mieli książki popularno-naukowe (ulubiona: „Wszechświat, ty i ja”). Strach pomyśleć co by było, gdybym do dorosłości był karmiony wyłącznie tekstami typu „bozia się gniewa”. Napotkałem kiedyś wpis jakiejś internautki, że aż do wieku ok. 15 lat myślała, że aktorzy w filmach naprawdę giną w odgrywanych np. strzelaninach czy wypadkach.
Brak wiedzy lub indoktrynacja fałszywą „wiedzą” może zrobić chaos w mózgu, wykrzywić myślenie i doprowadzić do kompletnie irracjonalnych zachowań. A potem się pełznie na kolanach po autostradzie.

Jantar
Jantar
20 października 2020 15:10
Reply to  antyuzurpator

Babcia przyjaciółki mojej mamy od dziecka straszyła ją, że kot może ją zagryźć w nocy. No i kobieta całe życie panicznie boi się kotów… Za to oczywiście wychowała ją na wierzącą, praktykującą katoliczkę, która nie chce nic słyszeć o zbrodniach kościoła, ani o wyskokach księży.

Lehoo
Lehoo
20 października 2020 11:33

Paranoja eklezjogenna w stanie czystym do analiz