Nam chodzi o życie, Panie Prezydencie!

Długi nos pana prezydenta

Wyborcom zdaje się nie przeszkadzać, że Andrzej Duda jest pierwszą w historii Polski głową państwa, który wprost zadeklarował, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków.

Andrzej Duda ma mnóstwo wolnego czasu, a do tego pieniądze z budżetu, państwowe środki techniczne, dyspozycyjne media publiczne – i tych zawłaszczonych zasobów nie waha się użyć w kampanii wyborczej, którą na dobrą sprawę rozpoczął już w chwili objęcia urzędu.  Ostatnio przemierza kraj w tempie Forresta Gumpa oferując spektakl, który nazwać można politycznym dniem świstaka. Podobne miejscowości, podobni widzowie o podobnych poglądach, te same teksty, gesty, miny i prymitywne dowcipy na kapralskim poziomie, identyczne obelgi rzucane na opozycję i obietnice manny z nieba, jeśli w najbliższych wyborach zgodzą się, by pan Duda mógł nadal pilnować żyrandola w pałacu prezydenckim.

 

Wyborcom zdaje się nie przeszkadzać, że Andrzej Duda jest pierwszą w historii Polski głową państwa, który wprost zadeklarował, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków. Nie było to zresztą wielkim zaskoczeniem, bo wcześniej wielokrotnie dowiódł, że jest bezwolnym notariuszem prezesa i czasem tylko udaje, że ma własne zdanie.  Wyborcom nie przeszkadzają żałosne wpadki prezydenta próbującego brylować na krajowych salonach. Nie wadzą im też kompromitacje i błazeństwa dowodzące zagubienia w świecie wielkiej polityki. Poczesne miejsce zajmowane w rankingu zaufania wskazuje, że większość wyborców wybacza doktorowi prawa zaangażowanie w bezprawie i jego ochoczy udział w demolowaniu demokratycznego państwa prawa. Nie jest to jednak zaufanie bezgraniczne. Ostatnie badania opinii dowodzą, że Polacy gotowi są tolerować łgarstwa pana prezydenta o jego wielkim przywiązaniu do praworządności i reguł demokracji, natomiast nie darują nikomu wypowiedzi i działań zagrażających ich życiu i zdrowiu. Pod warunkiem, że się o tym dowiedzą…

Dramatyczny stan służby zdrowia coraz częściej rodzi pytanie, co zrobili rządzący przez cztery lata, by kolejki do lekarzy nie rosły? Dlaczego reforma tego sektora nie przyniosła poprawy sytuacji, a przeciwnie, na SOR-ach umierają ludzie? Dlaczego władza nie dokłada pieniędzy do zdrowia, a trwoni miliardy dotując niewydarzone reklamy, kłamliwą telewizję, wątpliwe inwestycje pana Rydzyka i niebotyczne apanaże coraz liczniejszej kasty nominatów PiS, którym pieniądze „się należą”? I wreszcie: dlaczego dla prezydenta Dudy historyczne postacie rozmaitych niezłomnych ważniejsze były dotąd od chorujących i przedwcześnie umierających współczesnych Polaków? Czemu nie tupnął nogą, nie przyłożył pięścią w odpowiednie biurko, ani nie zająknął się nawet o tych zagrożeniach, dopóki opozycja nie wzięła tematu służby zdrowia na wyborcze sztandary?

Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała o wynikach badania skutków zanieczyszczenia powietrza w poszczególnych krajach. Polska należy tu do europejskich outsiderów, w ubiegłym roku wskutek zatrutej atmosfery zmarło przedwcześnie 46 tys. rodaków.  Co na to prezydent Duda? Jasno sformułował swoją opinię na spotkaniu sumującym kampanię Ministerstwa Środowiska: „Ja nie wiem, na ile w rzeczywistości człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych. Głosy naukowców są bardzo różne”… Trzeba wyjątkowego cymbała, by zanegować wyniki tysięcy potwierdzonych badań wpływu człowieka na zatruwanie środowiska. Prezydent Duda wyjątkowym cymbałem nie jest (choć ta teza może się komuś wydać nęcąca), a zatem dlaczego mówi głupstwa? To proste. Wszystkie liczące się projekty zahamowania degradacji atmosfery ziemskiej mówią o konieczności natychmiastowej rezygnacji z energetyki opartej na spalaniu węgla. A dla środowiska politycznego Andrzeja Dudy jest to niewyobrażalne i wcale nie dlatego, ze ekonomicznie niemożliwe w realizacji. Polski węgiel należy do kolekcji amuletów chroniących rządy zakonserwowanych dinozaurów, którzy źle się czują w nowoczesnym państwie. A poza tym – jeśli rządzący tak naprawdę czegoś się boją, to wizyty rozwścieczonych górników pod Sejmem i Belwederem. Dlatego prezydent Duda ogłosił w małopolskich Brzeszczach, co następuje: „Proszę się nie martwić: dopóki ja pełnię w Polsce urząd prezydenta, nie pozwolę na to, aby ktokolwiek zamordował polskie górnictwo”.

Raport WHO informuje również o milionach ofiar globalnego ocieplenia, nie tylko wskutek przegrzania i odwodnienia. Rośnie liczba zabitych podczas kataklizmów i powodzi . Zmiany klimatu są przyczyną 20% zawałów serca. Zastraszająco rośnie statystyka chorób zakaźnych, w tym boreliozy i zbliżających się do granic Polski malarii, żółtej febry oraz groźnego wirusa zika. W Polsce doświadczamy zjawisk do niedawna nieznanych: huraganów, trąb powietrznych, nagłych skoków temperatury, wysychania rzek i pustynnienia terenów rolnych, gwałtownych załamań pogody. Wielkie wrażenie wywarła publikowana ostatnio symulacja skutków podniesienia poziomu wód: na mapie Polski zabraknie Żuław i sporej części Niziny Szczecińskiej. Nie wiadomo kiedy, ale wiadomo, że na pewno. A co na to wszystko pan prezydent Duda?  „Wiemy doskonale o tym, że mamy do czynienia też ze skrajnościami, ale patrząc obiektywnie, historycznie, według takiej wiedzy, która jest pewna: zmiany klimatu były w historii świata”…  Cóż, to prawda, że do zmian klimatu dochodziło także przed pojawieniem się człowieka na ziemi, ale odbywały się one na przestrzeni tysiącleci, całych epok. Obserwując obecne tempo zmian nikt o zdrowych zmysłach nie może zanegować intensywnego wpływu ludzkości na zaburzenia klimatyczne.

Andrzej Duda nie jest odosobniony w swoich wątpliwościach.  Korwin Mikke spytany czy nie obawia się skutków globalnego ocieplenia zadrwił: – „To dobrze, bo ja lubię ciepło”. Czołowy publicysta „dobrej zmiany” Stanisław Michalkiewicz wyjaśnił natomiast, ze cała ta panika jest świadomym i celowym działaniem, spiskiem bliżej niesprecyzowanego lobby, które opłaca propagandowe pseudobadania. Nie wiadomo komu i w jaki sposób ma się to opłacać, wiadomo natomiast, że zmiany klimatyczne wiążą się z ogromnymi kosztami. Obliczono, że jeśli nie kiwniemy palcem, to do końca dekady zmiany klimatu będą nas kosztowały 86 miliardów. Nie wierzy w tę prognozę prezydent Duda, który na konferencji klimatycznej woli biadać nad stosunkowo niewielkimi wydatkami na pudrowanie skutków globalnego ocieplenia w Polsce: „ Jak sobie pomyślę ile płacimy na to globalne ocieplenie, to mnie szlag trafia…”.

Prezydent woli o tym nie myśleć, ale przypominają mu o klimacie rozmaici „zieloni” pytając, co zrobił dla bezpieczeństwa Polaków i zapewnienia nam zdrowych warunków życia, za co jest przecież współodpowiedzialny, mając do dyspozycji inicjatywę ustawodawczą? Bo tymczasem wjeżdżają do Polski tysiące rzęchów trujących spalinami, zdyskwalifikowanych już na Zachodzie, a bez przeszkód rejestrowanych u nas. Nie ma komu podnieść prawie najniższych mandatów w Europie, choć w Polsce zdarza się prawie najwięcej śmiertelnych wypadków drogowych.  Średnio co drugi dzień pali się jakieś wysypisko trujących odpadów sprowadzanych przez firmy, które dostały zezwolenie bez sprawdzenia , czy są w stanie bezpiecznie cokolwiek zutylizować.  Wspieranie równie kosztownych, co chybionych, inwestycji geotermalnych w Toruniu jest dla władzy ważniejsze niż dopłata do wymiany setek tysięcy kopciuchów wysyłających w atmosferę całą tablicę Mendelejewa.

 

Prezydent ma ważniejsze sprawy na głowie niż wątpliwe zmiany klimatu i zagrożenia zdrowia wymyślane przez farmaceutyczne lobby. Widziałbym w tej sprawie wpływ prezydenckiej małżonki, byłej nauczycielki, która być może wyjaśniła Andrzejowi Dudzie, że nie powinien się przejmować: zagrożeń klimatycznych nie ma, bo gdyby były, to uczyłyby się o nich dzieci w szkołach, ale się nie uczą, ponieważ temat „globalne ocieplenie” wycofano właśnie z podstawy programowej.

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
smętekBGmbleMaciejdffsdaroo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bart
Bart

Bardzo możliwe, że haniebne postępowanie tego człowieka w sprawach niszczenia planety będzie w przyszłych podręcznikach głównym antyosiągnięciem jego kadencji. Oby jedynej.

smętek
smętek

W tym lekceważeniu zagrożeń ma kolegę w osobie Trumpa.

daroo
daroo

Oj tam, oj tam sezon narciarski „za pasem” a tu jakieś straszenie klimatem toć Adrian już doczekać się nie może . A tak poważnie to nie udał nam się ten prezydent, oj nie udał. Może następnym razem….. 😐

dffs
dffs

wyborcom nie przeszkadza również to że pajac jest ich prezydentem

Maciej
Maciej

A co na to nasza tfu.. pierwsza dama. jeszcze nie pamiętam (a żyję już dużo lat) takiej idiotki jak ona. Kiedyś to się skończy moja pani a wtedy………………………………………………………………………….

BGmble
BGmble

Roznice miedzy Adrianem zwanym Zarowka, a prezydentem Walesa bylo wyraznie widac na pogrzebie G.Bush’a:

– z Walesa wszyscy chcieli sobie zrobic fotke
– Adrian chcial zrobic sobie fotke ze wszystkimi. Ostatecznie zrobil selfie z koniem…