Nauka w służbie PiS

Nauka w służbie PiS

Znam z historii taki naród, który wykorzystał naukę do tworzenia pseudoteorii i fatalnie na tym wyszedł.

Był sobie kiedyś uczony. Nazywał się Iwan Pietrowicz Pawłow. Prowadził eksperymenty na psach i odkrył, że podawanie zwierzakom jedzenia powoduje u nich wydzielanie śliny. Taką reakcję nazwał odruchem bezwarunkowym. Z czasem do tego eksperymentu Pawłow włączył dźwięk. Okazało się, że psiaki na samo jego brzmienie zaczynały się ślinić, nawet jeśli na jedzenie się nie załapywały. I tak właśnie rosyjski uczony odkrył odruch warunkowy, tak zwaną reakcję nabytą poprzez regularne, systematyczne powtarzanie konkretnej czynności i skojarzenie jej z inną. Z czasem odkryto, że konkretna reakcja danego obiektu może zostać wymuszona poprzez przyzwyczajenie. Na przykład zwierzę, które jest nagradzane przez pokarm, chętniej wykonuje daną czynność niż zwierzę, które jest karane za nieposłuszeństwo. Warunkiem jest skojarzenie czynności z inną i świadomość korzyści.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że Zjednoczona Prawica idealnie wykorzystała eksperymenty Pawłowa, by wyrobić w narodzie tenże odruch warunkowy, dopasowany do interesów partii i budzący silne poparcie dla prezesa oraz jego ekipy. W tym przypadku jedzenie zastąpiły „słowa klucze”, a zamiast ślinienia się, partia rządząca wprowadziła naród w stan nienawiści.

 

„Słowami kluczami” karmił PiS naród przez lata i obserwował uważnie, pieczołowicie wybierając te, na które zaślini się z nienawiści jak najwięcej Polaków.

Tym sposobem „Donald Tusk” przestał być postrzegany jako zwykły polityk opozycyjnej partii. Na to hasło lud widział już tylko rudego Niemca, którego dziadek walczył w Wehrmachcie, a on sam działa na szkodę Polski i korzyść sąsiada z Zachodu. „Smoleńsk” to już nie tragiczna w skutkach katastrofa, ale zamach dokonany przez Tuska i Putina, którego celem było wymordowanie elity politycznej i uwalenie Lecha Kaczyńskiego, najwybitniejszego prezydenta Rzeczpospolitej. „Ośmiorniczki” to nie dobra zakąska, ale symbol zepsucia i lekceważenia narodu przez polityków PO.

Z czasem „słów kluczy” przybywało. Pojawiła się „zdrada”, czyli działania na szkodę państwa każdego, kto nie z PiS-em. „Kasta” jako określenie zasiedziałych sędziów, działających na szkodę obywateli, zamkniętych hermetycznie w swoim gronie, udających niezależnych, wyrokujących podług własnego widzimisię i oderwanych od realiów. „Złodzieje”, czyli sędziowie i wszyscy ci, którym PiS odebrał przywileje, oderwał od koryta i zmusza do uczciwości, a oni bronią się rękami i nogami, bo tak im było przed PiS-em dobrze. „Gorszy sort”, czyli ten, co jest częścią opozycji i nie chce uznać wiodącej roli partii prezesa. „Wróg” to każdy, kto czuje się obywatelem Unii Europejskiej, tym samym zdradzając ideały prawdziwej „polskości”. „Peerelowska elita intelektualna” obejmuje profesorów oraz wybitne autorytety z dziedziny nauki, prawa, kultury i gospodarki, którzy nic nie wiedzą, są zerem w swoich dziedzinach, bo kształceni w poprzednim systemie nie dorastają do pięt absolwentom szkół średnich oraz magistrom pisowskiej generacji. Mamy jeszcze „wstawanie z kolan”, „sukcesem” nazywaną każdą wpadkę, „zwycięstwo” i tu lud nie wnika, o jakie zwycięstwo i nad kim chodzi, „potęga”, czyli Polska wolna, suwerenna i jeszcze jakaś tam… itp., itd.

„Słowa klucze” idealnie się sprawdzają, a cały eksperyment PiS może uznać za niezwykle udany. Gdy tylko lud usłyszy te hasełka, staje na czterech łapkach jak pieski i ślini się z nienawiści obficie. Do tego jego odruch warunkowy został wzmocniony odpowiednim bodźcem, czyli rozdawnictwem socjalnym i jest wspaniale. Społeczeństwo podzielone jak nigdy wcześniej, tylko patrzeć jak ruszy do walki, a wszystko z powodu PiS i jako skutek świetnie przeprowadzonego eksperymentu.

Nie tylko jednak doświadczenia Pawłowa dały się przerobić politykom Zjednoczonej Prawicy na idealne narzędzie prowadzące do zidiocenia narodu. Prezes i jego ludzie sięgnęli do nauki, zajmującej się dziedziczeniem genów i twardo usiłują dostosować ją do własnych teorii. Wiadomo przecież, że istnieje dziedziczenie epigenetyczne, za sprawą którego potomstwu może być przekazanych wiele cech zależących m.in. od czynników środowiskowych czy stylu życia rodziców.  Stąd używając słowa klucza „komuch”, politycy PiS nazywali tak każdego przeciwnika, wmawiając narodowi, że mając rodziców lub inne bliskie osoby, które były w PZPR, otrzymali oni w prezencie gen czerwonej zarazy. Są tym genem skażone, ich polskość jest tym genem zepsuta i to tłumaczy, dlaczego są wrogami tak wspaniałej, praworządnej oraz sprawiedliwej partii.

 

Zastanawia mnie tylko jedno. Skąd prezes wie, kto jest bardziej lub mniej, a może nawet wcale, skażony tym genem czerwonej zarazy? Przecież Zbigniew Ziobro miał tatusia należącego do PZPR i wielu członków PiS to również partyjniacy z czasów PRL. Ojciec prezesa też w poprzednim ustroju nie należał do opozycjonistów władzy i miał się całkiem nieźle, wyjeżdżając na kontrakty zagraniczne. Skąd więc wiadomo, kto jest skażony złym genem, a kto nie? Skąd wiadomo, że Kryże, Piotrowicz, Jasiński, Karski i wielu, wielu innych są genotypowo czyści?

Odpowiedzi na to zapewne nie uzyskam, ale przyznać muszę jedno. Znam z historii taki naród, który wykorzystał naukę do tworzenia pseudoteorii, który również zastosował eksperyment Pawłowa do podporządkowania sobie narodu i fatalnie na tym wyszedł. Mówi się, że historia lubi zataczać koło, więc wydaje się, że właśnie historycznie losy PiS są już przesądzone… mimo tej wiary w dziedziczenie czerwonego genu czy w pozytywny i trwały skutek utrwalania odruchu warunkowego w narodzie.

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
marekjurekdarooAntoniPiotr Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Piotr
Piotr

A może trzeba było zauważyć ten elektorat ? Coś mu zaproponować ? Przede wszystkim policzyć ? Teraz wielkie zdziwienie, że ich jest więcej ? Dając idiotom demokratycznie liczoną władzę, jej się nie odzyska, póki oni nie wyginą….

daroo
daroo

I tu się mylisz , PiS wygrał ostatnie wybory nie dzięki elektoratowi tylko dzięki systemowi liczenia głosów bo w rzeczywistości na opozycję głosowało blisko mln. obywateli więcej i to są fakty z którymi raczej trudno dyskutować,

Antoni
Antoni

To są słowa dedykowane dla młodych- to ostrzeżenie przed rzadami Dudów, Kaczyńskich, Morawieckich i całej tej hałastry.. Słowa wypowiedziane przez Mariana Turskiego w Muzeum Auschwitz z okazji 75.rocznicy wyzwolenia Auschwitz: „…I to chciałbym powiedzieć mojej córce, to chciałbym powiedzieć moim wnukom. Rówieśnikom mojej córki, moich wnuków, gdziekolwiek mieszkają: w Polsce, w Izraelu, w Ameryce, w Europie Zachodniej, w Europie Wschodniej. To bardzo ważne. Nie bądźcie obojętni, jeżeli widzicie kłamstwa historyczne. Nie bądźcie obojętni, kiedy widzicie, że przeszłość jest naciągana do aktualnych potrzeb polityki. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek mniejszość jest dyskryminowana. Istotą demokracji jest to, że większość rządzi, ale demokracja… Czytaj więcej »

jurek
jurek

Słowa-klucze dobrze zostały udomowione przez dziennikarzy („dziennikarzy”?) nawet mediów racjonalnej zdawałoby się strony.

„Miesięcznice” , idiotyczny neologizm, natychmiast znalazł się na paskach tvn24. „Dziecko poczęte” szybko pojawiło się w dyskursie. „Lemingi”, choć doskonale opisujące zachowanie zwolenników „partii” idących na ślepo za wodzem, stało się natomiast synonimem opozycji. Fasadowe instytucje zawłaszcona przez okupanta w relacjach medialnych nazywane są starymi nazwami.

A prof. Kleiber optował za równorzędnym traktowaniem „ekspertów smoleńskich” w dyskusji z fachowcami od katastrof lotniczych. Teraz będzie organizował Forum dla praworządności pod auspicjami PAN.

marek
marek

Zgadzam się w całej rozciągłości. Nie tylko dziennikarze „opozycyjni” ale i politycy z opozycji łyknęli słowa klucze jak pelikany i „walczą z PIS” równocześnie robiąc im dobrze. Promowanie legend o „wspaniałym sukcesie 500+”, „walce z mafią Vat”, „życiu poczętym” jest wodą na młyn całej tej propagandy. Kłamią bezkarnie ile wlezie i chociaż większość rozsądnych ludzi tego nie kupuje to jednak słowa się przyklejają i pozostają w naszej świadomości.