Nie bądźmy neutralni, po prostu mówmy prawdę

Nie bądźmy neutralni, po prostu mówmy prawdę

PiS nadaje ton debacie publicznej, a liberalne elity na najlżejsze tupnięcie prezesa czmychają, gdzie pieprz rośnie

Wystąpienie Leszka Jażdżewskiego na Uniwersytecie Warszawskim, przed wykładem Donalda Tuska było ciekawym testem na dwie rzeczy. Po pierwsze na to, czy liberalne media i komentatorzy nauczyli się myśleć samodzielnie i nie biec stadnie, natychmiast, za każdym tematem i emocją, podrzucaną przez sztabowców PiS.
Po drugie, testem dla polityków, jak bardzo wciąż boją się kościoła. Część komentatorów i szef PSL, Władysław Kosiniak Kamysz ten egzamin oblali z kretesem.

Obserwując reakcje na przemówienie szefa magazynu Liberte!, nie mogłam wyjść ze zdumienia. Nie powiedział niczego szokującego, nikogo nie obraził. Powiedział, jak jest i powiedział prawdę, między innymi o zachowaniu kościoła katolickiego w Polsce i jego konsekwencjach dla tej instytucji. Stał się jednak obiektem takiej nagonki, także ze strony liberalnych i lewicowych komentatorów, że nie wierząc własnym oczom, sięgnęłam do tekstu jego przemówienia jeszcze raz i przeczytałam je z wielką uwagą pod kątem wykrycia treści, które najwyraźniej na mnie robią wrażenia, ale mogły zszokować nawet rozsądnych, nowoczesnych ludzi. A nuż wykryję coś, co umknęło mi w ferworze majowych wydarzeń?
Nie znalazłam niczego.

Bo czy jakiegokolwiek rozsądnego i przytomnego człowieka zaszokować może banalne stwierdzenie, że „Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy stracił moralny mandat do tego, żeby sprawować funkcję sumienia narodu”?
Czy może zgorszyć skonstatowanie oczywistego faktu, iż „Polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa”, a krzyża używa „jak pałki, żeby zaganiać pokorne owieczki do zagrody”?
A może, pomyślałam w desperacji, Jażdżewski zasmucił oświecone liberalne głowy stwierdzeniem oczywistości, którą sami przy każdej okazji powtarzają: że trzeba zmienić zasady publicznej debaty, bo „rywalizacja na inwektywy i na negatywne emocje (…) nie ma sensu, dlatego że po kilku godzinach zapasów ze świnią w błocie orientujesz się, że świnia to lubi?”.
Chyba nie…
Cóż, wydumałam, wciąż nie mogąc w przemówieniu wytropić niczego niewłaściwego, zapewne chodzi o to, że Jażdżewski śmiał powiedzieć, że „Nie może być mowy o odnowie polityki, jeśli rozmowę o niej zaczniemy od pytania „z kim trzymasz”?, zamiast „o co walczysz”? . I że „ci, których łączy tylko matematyka, będą mieli poważny problem z wyborczym sukcesem”?

Ale nie, po stokroć nie! – przecież to wszystko jest oczywiste, proste, wręcz banalne i wcale nie powinno być tematem dyskusji! Że jest, jak powiedział, widzimy przecież wszyscy. Wystarczy otworzyć oczy. Jażdżewski nie zaatakował katolików ani kościoła (skrytykował wyłącznie kościół instytucjonalny, który zachowuje się niegodnie i faktycznie dawno już stracił moralny mandat do bycia sumieniem narodu. Zresztą, na marginesie, dlaczego miałby być sumieniem narodu? Jeśli już to najwyżej sumieniem katolików). Był ostry, z pazurem, polemiczny, ale nikogo nie obraził.
O co więc chodzi?
Czemu dostał baty z własnej, wydawałoby się, centrowej, umiarkowanej strony?
Moim zdaniem, krytycy dali się (nieświadomie oczywiście) po raz kolejny ponieść narracji PiS.

Nie chodzi o wymienianie nazwisk (nie chcę, żeby znienawidzili mnie moi szacowni koledzy), tylko o proces, który można prześledzić krok po kroku, i na który niemal natychmiast zwrócili uwagę co bystrzejsi internauci.
Proces atakowania i dezawuowania wystąpienia Donalda Tuska (jako wydarzenia, niezależnie od tego co powie lub zrobi) i jego treści.
Miał on swoją logikę i kolejność. Najpierw posłowie i sympatycy PiS w internecie i mediach próbowali umniejszyć to wydarzenie. „Tusk spodziewa się, że ludzie przyjdą na niego popatrzeć?” – wyśmiewał się na TT poseł PiS, manipulatorsko fotografując pusty placyk pod telebimem, na którym miało być emitowane przemówienie szefa RE. Zapomniał dodać, że fotkę wykonał dużo wcześniej przed planowanym czasem wystąpienia, więc brak publiki niczego nie dowodził.

Kiedy to nie chwyciło i okazało się, że na wykład przybyły tłumy i tłum czekały na wyjście Tuska z uniwersytetu, rządowa machina propagandy wyprodukowała kolejny przekaz: przemówienie miało być nudne, flaki z olejem, jakaś ekologia, nowoczesność, przyszłość, masło maślane, sam Tusk bez charyzmy i polotu, poprawny, ale nudziarz, jednym słowem, Tusk się kończy …

Po kilku godzinach okazało się, że i to nie chwyciło. Internet szalał, Anna Mierzyńska pokazała, że Donald Tusk zrobił 12 milionów „zasięgów”, a defilada wojskowa emitowana w rządowych mediach tylko cztery. Tusk zdecydowanie Polaków ciekawił i chcieli go wysłuchać.

I wtedy dopiero, jako ostatnią deskę ratunku, podrzucono sklecone naprędce z niezbyt nadającego się do tego przemówienia Jażdżewskiego (które było mocne, fajne i słuszne, ale nie padło w nim przecież nic, co dotąd by wiele razy w debacie publicznej nie wybrzmiało) hasło: Jażdżewski zaatakował kościół. W domyśle: To on, Donald Tusk, wróg Polaków pozwolił, by Jażdżewski brutalnie zaatakował kościół!
Mam wrażenie, że sami PiS-owcy podrzucali temat bez przekonania, a jednak… chwyciło! Co za radość!

Nagle przegrzał się internet i twitter, facebook i portale, rozemocjonowani liderzy opinii komentowali w studiach tv (sądząc po jakości opinii, większość z nich przemówienia Jażdżewskiego nie słyszała, ani nie czytała) – powtarzając propagandowe wrzutki sympatyków władzy.
Bo – niestety – te same argumenty, których na skrajnie prawicowych forach używali fani PiS, zostały powtórzone przez część najważniejszych liberalnych komentatorów.
A więc: moment był niewłaściwy (wiadomo, że przed wystąpieniem Donalda Tuska można było albo wygłosić pean na jego cześć, tak jak w PiS wygłasza się peany na cześć prezesa albo mówić o niczym, żeby uśpioną salę obudził dopiero DT).

Metafora o świniach (znana przecież i powszechnie używana) to atak na kościół! Obraza katolików (z tego powodu od przemówienia odciął się właśnie Kosiniak – Kamysz, który w trakcie przecież klaskał i przyznam, że byłam zażenowana patrząc na to).

Cała ta sytuacja pokazała, że ciągle jeszcze PiS nadaje ton debacie publicznej, a mające aspiracje do pokonania go liberalne elity choć werbalnie stroszą piórka, na najlżejsze tupnięcie prezesa czmychają, gdzie pieprz rośnie.

Radziłabym zyskać nieco odwagi i wziąć sobie do serca niedawne słowa Christine Amanpour, że dziennikarz nie powinien być neutralny, tylko mówić prawdę. Ja rozszerzyłabym to po prostu na ludzi, zwłaszcza tych, którzy kształtują opinię publiczną. Nie bądźcie neutralni, poprawni. Mówcie prawdę, a wszystko będzie dobrze.

Eliza Michalik
Wesprzyj wolne media

20
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
8 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
ZgredzinkaStaszekLechGrzegorzantyuzurpator Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciej
Maciej

Pani Elizo ma Pani rację jak zwyklę zresztą 🙂 .Tak myślę i powtarzam od jakiegoś czasu ,że polska scena polityczna funkcjonuje według narracji pisu i działa „antypisem „chcąc zdobyć poparcie . Jest to beż sensu chyba ,ze o to im chodzi .Siedza w tym swoim zascianku , a Tusk 3 maja pokazał ,ze poleciał dalej . Pan Jażdżewski wykazał sie odwagą i ja nie znalazlem tez czegokolwiek pod czym bym się nie podpisal .Mam szacunek dla Niego ,że to i tak powiedzial .Komentarze politykow koalicji – zenada , a pisowców raczej dno , ale oni tak mają .”Nazywaj rzeczy po… Czytaj więcej »

antyuzurpator
antyuzurpator

Jeszcze wczoraj (8.05) Monika Olejnik prowadząc wywiad z p. Jażdżewskim w „Kropce”, w pełni potwierdziła diagnozę p. Michalik co do popłynięcia mediów z prądem narracji pisiatych. Tyle dni minęło, a Olejnik nadal nie zorientowała się, że to kolejny temat zastępczy. Z uporem dopytywała, czy p. Jażdżewski chce obrazić, poniżyć, zniszczyć polski kościół katolicki. W dodatku wywiad prowadziła w swoim najgorszym chamskim stylu (a już się wydawało, że zaczęła wreszczie szanować swoich rozmówców). Gdy p. Jażdżewski pierwszy raz zaczął mówić w czasie, gdy Olejnik jeszcze nie skończyła zdania, ta natychmiast zareagowała „proszę mi pozwolić dokończyć”. Póżniej, przez cały wywiad sama ciągle… Czytaj więcej »

Grzegorz
Grzegorz

Masz rację , Monika wyraźnie pogubiła się wczoraj. Czyżby także boi się rządzących?

Zgredzinka
Zgredzinka

Nic dodać, nic ująć.
Aż się dziwię, że ktoś jeszcze przyjmuje zaproszenia do jej programu.
Mój mąż dawno jej już nie słucha, twierdząc … że tego nie da się słuchać … i to nie tylko ze względów merytorycznych.

miro
miro

Polska sie uzdrowi, gdy zerwie sie haniebny konkordat.

smętek
smętek

Prościej i szybciej będzie kiedy zacznie się wdrażać zapisany w Konstytucji rozdział państwa i kościoła.

Zgredzinka
Zgredzinka

A kto niby jest tym tak naprawdę żywotnie zainteresowany?
Przecież ten cholerny konkordat to czasy SLD.

Adam
Adam

Może czas zacząć popierać Wiosnę, moja ulubiona do niedawna Pani Redaktor?

paragraf22
paragraf22

Owszem. Nie mam nic przeciwko Wiośnie, ale dlaczego atakuje KO z równą zawziętością jak PiSs? Czyżbym się mylił, że Wiosna po wyborach nie zawiąże koalicji z PiSs? Biedroń przewiduje taką ewentualność?

antyuzurpator
antyuzurpator

Też od pewnego czasu widzę w Wiośnie sygnały, że wejdzie w nieformalną koalicję z pisiatymi. Reakcja Biedronia na przemówienie p. Jażdżewskiego potwierdza, że ich antyklerykalność to tylko hasło wyborcze, a gdy przyjdzie co do czego, sprzedadzą się (czyli będą głosować zgodnie z pis) w zamian za jakieś drobne i pozorne ustępstwa, np. ograniczenie hejtu na LGBT. No bo dlaczego tak im zależy, żeby to właśnie kościół uznawał małżeństwa jednopłciowe?

Maciek123454321
Maciek123454321

Jak zwykle – pani Elizo – trafiony zatopiony. Opozycja wciąż nie umie się określić. Między bajki należy włożyć nadzieję, że być może uda się komukolwiek z opozycji obłaskawić hierarchów KK. Na pewno się to nie uda z żadnym Gądeckim, Jędraszewskim (który potrafi olać nawet samego papieża), ani moczymordą Głodziem. Wymowny jest fakt, że papież Franciszek jak dotąd nie uznał za stosowne żadnego z hierarchów – nawet prymasa abpa Polaka – mianować kardynałem. Jedynym czynnym kardynałem w polskim kościele jest obecnie Kazimierz Nycz, mianowany przez Benedykta XVI. Zaś jedynym Polakiem mianowanym przez Franciszka na kardynała jest jego jałmużnik Konrad Krajewski. Zastanawiam… Czytaj więcej »

Zgredzinka
Zgredzinka

Oby, oby …. oby.

Czasna
Czasna

Uważnie wysłuchałam wystąpienia Leszka Jażdżewskiego i uważam, że było bardzo mądre.

jurek
jurek

Zacznijmy od zbadania PRAWDZIWEJ siły politycznej Kościoła, rozmawiajmy o faktach.
Ilu wyborców oddało głos pod wpływem agitacji z ambon, ilu z nich w niedzielę wyborczą usłyszeli wskazanie na kogo głosować (PKW przypominam, za to są kary)?
Tak trudno zbadać reprezentatywną próbę? Nie ma pieniędzy – jest crowdfunding. Nie, to lęki, nawet w środowisku naukowców, ostatni dał im wyraz rektor UW!

Miranda
Miranda

Pan Jażdżewski mówił do ludzi i do rzeczy , krytyka to nie głaskanie po głowie . Mądry nie obruszy się a przemyśli i wyciągnie wnioski. Ale czy mądrość jest w dzisiejszej Polsce modna ? Śmiem wątpić , Nie mogę się jednak pogodzić z tym , że niektórzy „demokraci” dostają małpiego rozumu, gdy w grę wchodzą relacje państwa z kościołem katolickim. I tak łatwo wpadają w pułapkę , zastawioną przez PiS.

greg
greg

Szanowna Pani redaktor, ma Pani dużo racji jednakże tylko w odniesieniu do części elektoratu, tej części której w zasadzie nie trzeba przekonywać, bo i tak z samego zwykłego rozsądku jest antypisowska. Tak więc nawet to, że publicyści nie pisowskich mediów w większości faktycznie zajmują się w istocie rozpowszechnianiem, część zresztą świadomie, pisiej propagandy nie będzie miało większego wpływu na wybory ich odbiorców. Istotą sprawy jest „ten drugi internet”, w którym rolę hostów pełnią kościelne ambony, a w tym internecie publikowana jest praktycznie wyłącznie pisia propaganda i dlatego też musi być i będzie pisia narracja o ataku na KK.

smętek
smętek

Szanowna Pani Redaktor, za każdym razem kiedy widzę zapowiedź Pani tekstu cieszę się na jego czytanie. Pisze Pani mądrze o ważnych sprawach. W tym przypadku wystąpienie Pana Jażdżewskiego. Ja zarejestrowałem sobie zarówno to, co mówił Pan Jażdżewski jak i wykład Pana Tuska. Chciałem, kiedy opadną emocje, posłuchać spokojnie. Uważam, że Pan Jażdżewski miał odwagę mówić publicznie o problemach, które uświadamia sobie każdy w miarę inteligentny człowiek. I tutaj odezwały się Dulskie. Co innego wiedzieć a co innego mówić o tym. Kolejny raz dziękuję obydwu panom za wykłady z 3 maja, a Pani przekazuję moje wyrazy szacunku i poważania.

HerodAntypis
HerodAntypis

Zanim przeczytałem ten artykuł, nie do końca wiedzalem o co chodzi z tą swinią i błotem. Metafora zacna! Na pisowskie badziewie patrzę teraz zupełnie inaczej! Taka Pawlowicz, którą do tej pory pogardzalem, jawi mi się teraz jako sympatyczne skądinąd zwierzątko taplajace sie w błocie i zupełnie nierozumiejace dlaczego mimo nachalnych zachęt inni nie chcą się przyłączyć do tej pysznej zabawy!

Lech
Lech

Oczywiscie , pani Olejnik swoje najlepsze czasy ma juz za soba. Byc moze nigdy takich nie miala. Zawwsze zdziwiony bylem zachwytem nad jej profesjonalnoscia. Zbyt czesto z braku argumentow po prostu obraza swoich rozmowcow. Pan Jazdzewski nie pasuje jej do prostej ukladanki . Mysli takimi schematami jak obecna opozycja nie mogac wyjsc poza swoje max. 35% czyli drugie miejsce czyli porazka. Trzeba zgodzic sie ze stwierdzeniem ze wypowiedz skierowana byla glownie przeciw PO i Schetynie w tym sensie , ze partia ta nie potrafila stworzyc interesujacej oferty dla szerokich kregow dla potencjalnych wyborcow jak np ludzie mlodzi. PO nie nadaza,… Czytaj więcej »

Staszek
Staszek

Szanowna Pani Elizo. Oglądam często Pani programy (ostatnio w Superstacji zmieniono godzinę nadawania „Nie ma żartów” na bardzo niekorzystną – zachodzi na Fakty TVN) i uważam, że jest Pani osobą, której się chce. Podejrzewam, że tym dziennikarzom, którzy napadają na Jażdżewskiego nie chciało się wysłuchać jego wystąpienia, natomiast wsłuchali się w propagandę pis (krótka i treściwą) i uznali tę propagandę za prawdę. To nie wymaga wysiłku umysłowego, poświęcenia czasu na zapoznanie się z oryginalnym wystąpieniem jest proste, łatwe i przyjemne. Chciałbym się mylić w tej sprawie ale …