„Nie budzi chyba u nikogo z nas wątpliwości, że policjant na służbie nie jest osobą prywatną”!

"Nie budzi chyba u nikogo z nas wątpliwości, że policjant na służbie nie jest osobą prywatną”!

W Łodzi doszło do skandalu z udziałem policjantki – funkcjonariuszka chciała dostać od opozycjonistki 2 tys. zł odszkodowania. Poszło o rzekome naruszenie dóbr osobistych i transmisję live na Facebooku.

Wczoraj zakończył się proces w łódzkim Sądzie Rejonowym. Ewa Kruszyńska, liderka demokratycznej organizacji „Błysk Budzik”, pozwała policjantkę i zarzuciła jej naruszenie dóbr osobistych. Pozew poprzedziły działania ze strony policjantki, która oskarżyła aktywistkę o nagrywanie jej i umieszczenie video na Facebooku (pod postacią tzw. live streama, czyli relacji na żywo).

 

Sąd odrzucił wnioski i nakazał policjantce, aby ta zapłaciła 917 zł – pieniądze te mają zostać przeznaczone na rzecz E. Kruszyńskiej i mają sfinansować opłatę skarbową i za usługi adwokackie.

Do incydentu doszło na początku lutego 2018 r., kiedy Kruszyńska rozdawała ulotki w centrum Łodzi. Działaczka zaapelowała w nich o to, żeby iść na zbliżające się wybory. W drodze powrotnej – według relacji Kruszyńskiej – aktywiści zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy policji. Policjantka pokazała im tekturowe tabliczki, które demokraci, rzekomo, mieli zostawić na miejscu protestu. Kruszyńska tłumaczyła policjantom, że nie mają z nimi nic wspólnego i pokazała im broszury, które miała jeszcze przy sobie.

 

Czterej policjanci i dwa radiowozy brali udział w akcji sprawdzania dokumentów czterech starszych kobiet i jednego studenta. Otoczyli nas. Policjanci nie chcieli nas wylegitymować na ruchliwej ulicy, przy ludziach. Skręcili w pustą uliczkę”, „Wtedy w mediach było głośno o różnych akcjach policji, że Frasyniuka wynieśli itp. Mieliśmy nawet szkolenie o tym, że różne rzeczy mogą się zdarzyć, że lepiej interwencje policji nagrywać” – tłumaczyły potem przed sądem aktywistki Błysku Budzika.

Kruszyńska przyznała potem, że włączyła transmisję tylko dlatego, bo bała się, że telefon zostanie jej odebrany. Filmik w szybkim czasie został obejrzany przez dziesiątki osób – do dziś wyświetliło go aż 881 tys. internautów.

Policjantka twierdziła potem, że po jej publicznym występie, stała się rozpoznawalna i wylało się na nią „morze hejtu”.

W trakcie ogłoszenia wyroku na sali obecna była grupa aktywistów organizacji i poseł PO Cezary Grabarczyk, były minister infrastruktury. „W tej sprawie doszło do kolizji dwóch wartości: swobody wypowiedzi, z której skorzystała pani Kruszyńska i prawo do ochrony wizerunku. Nie budzi chyba u nikogo z nas wątpliwości, że policjant na służbie nie jest osobą prywatną” – przyznał w uzasadnieniu sędzia Krakowiak.

/nt/

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
KazioKanapka z margaryną na PCV Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kanapka z margaryną na PCV
Kanapka z margaryną na PCV

Jak można wnioskować, ze strony policjantki, było to wykonanie akcji będącej prowokacją. Zapewne na polecenie „przełożonych” pokazali tekturę (z kartonu po margarynie?).
A kto zeżarł margarynę?????

Kazio
Kazio

„Morze hejtu” by się na nią nie wylało gdyby po prostu umiała zachować się przyzwoicie