Nie chcemy głosować korespondencyjnie. Nie ufamy tej formie wyborów?

Wybory muszą zostać przesunięte

Dziś mija termin zgłoszeń chętnych do udziału w wyborach drogą korespondencyjną. Jedynie osoby pozostające w kwarantannie mają termin zgłoszenia do 23 czerwca. Osoby, którym kwarantanna zacznie się po tym terminie  mogą zgłosić chęć udziału w wyborach korespondencyjnych do 26 czerwca. Co z osobami, które zachorują 26, 27 albo w dniu wyborów – nie wiadomo.

 

Jak widać z dotychczasowych zgłoszeń, chętnych jest bardzo niewielu. Oczywiście spora liczba zgłoszeń może napłynąć w ostatniej chwili, jednak już teraz widać, że np. w dużych miastach to są ułamki procentów. Czy oznacza to, że wyborcy nie mają zaufania do formy korespondencyjnej? Nie wiemy.

Do końca tego tygodnia Ministerstwo Zdrowia ma wydać wniosek do PKW o wprowadzenie korespondencyjnego głosowania w okręgach szczególnie zagrożonych epidemią. Politycy PO ostrzegali PiS przed próbą manipulowania danymi o zachorowaniach w okręgach, gdzie Rafał Trzaskowski ma duże szanse na wygraną. Inne sztaby wyborcze nie podnosiły tej kwestii.

Wśród Polonii zagranicznej istnieją liczne obawy co do sposobu organizacji wyborów korespondencyjnych. Ilość zgłoszeń w samej tylko Wielkiej Brytanii jest rekordowa, wczoraj o północy miejscowego czasu było 132 580 zgłoszeń, ma całym świecie – 373 011 osób (dane ze strony e-wybory). Kiedyś, przy znacznie mniejszej zgłoszonej liczbie w Wielkiej Brytanii utworzono 54 komisje, w tej chwili jest tylko 11 komisji, co oznacza, że na jedną osobę w Komisji przypadać będzie ponad tysiąc pakietów.

 

Rejestrujący się zagranicą Polacy nie kryją rozgoryczenia wyjątkowo złym kontaktem z ambasadami, sprzecznymi informacjami odsyłanymi w potwierdzeniach zgłoszenia, a przede wszystkim zamieszaniem z podaniem czasu końca rejestracji. Wszędzie podawano jako koniec terminu północ 15 czerwca i rzeczywiście o północy naszego czasu zakończono rejestrację na terenie Unii Europejskiej. W Wielkiej Brytanii zakończyła się ona godzinę później. Największe głosy oburzenia dochodzą z krajów obu Ameryk, gdzie wszyscy śpieszyli się, by zdążyć przed północą czasu polskiego, nie wiedząc, że chodzi o 24.00 czasu lokalnego.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpiera zarzuty polityków opozycji o utrudnianie głosowania” – podaje Rzeczpospolita. Decyzja, czy „w danym państwie możemy w ogóle przeprowadzić wybory, nie jest decyzją polskiego MSZ – za Rzeczpospolitą cytujemy słowa wiceszefa resortu Piotra Wawrzyka.

W sześciu krajach, m.in. w Chile, Afganistanie i Kuwejcie głosowanie w ogóle nie będzie możliwe.

/ep/

Źródło: rp.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

7
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
JeremyvintJacek DolińskiPredatorMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Ja nie ufam niczemu, w czym łapy trzyma PiS.

Maciek123454321
Maciek123454321

I tak wygramy te wybory. Jestem tego pewien.

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Że wygramy (tzn. że Duda przegra) te wybory jestem pewien. Ale jaki będzie ich wynik – głowy bym za to nie dał, że po podliczeniu głosów Duda nie będzie pierwszy

Predator
Predator

pisuary są takimi debilami że niepotrafią nawet sfałszować wyborów, bo i tak to się wyda.

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Sfałszowanie wyników korespondencyjnego głosowania jest łatwiejsze niż sfałszowanie wyników głosowania w lokalach wyborczych, bo kart wyborczych wrzuconych do przezroczystej, zaplombowanej urny nie da się podmienić bez wtajemniczenia w to całej obwodowej komisji wyborczej, natomiast głosy korespondencyjne znikają z pola widzenia w momencie wrzucenia zaklejonej koperty do skrzynki pocztowej na co najmniej 2 dni. A co to za problem w tym czasie rozkleić kopertę zewnętrzną i wymienić w niej kopertę z wypełnioną kartą do głosowania, a potem zakleić ją ponownie? Albo przełożyć podpisane oświadczenie do nowej koperty zawierającej głos na Dudę, a pozostałości oryginalnej koperty zniszczyć? Nie zostanie po tym żaden… Czytaj więcej »

vint
vint

Dlatego z ciezkim sercem zdecydowalam sie nie brac udzialu w wyborach. Nie ufam tow. Wolfgangowi, a to niestety przez jego rece Beda przechodzic glosy Polakow w Niemczech. Nie chce by w moim imieniu podlozony zostal glosy na dudopisa.

Jeremy
Jeremy

Trzeba się z tym pogodzić ze jesteśmy obywatelami kraju trzeciego świata, tylko niefortunnie w samym centrum Europy.
Koperty do glosowania są przezroczyste, posadzić kogoś przy lampce i można je posegregować, absolutna kpina. W normalnym kraju takie cos przesunęło by sprawy w czasie do momentu, kiedy tak karygodne „niedopatrzenie” zostało by poprawione, a odpowiedzialni pozbawieni stołka. „U nas” to jest norma, absolutna tragedia urzędnicy robią co chcą, aparat wykonawczy. Nad prawidłowością tych wyborów powinna czuwać komisja międzynarodowa, bo demokratycznymi to ciężko je nazwać