Nie każdy wybierze się z Kaczyńskim na wyspę wolności

Kaczyński chce odejść za rok

Nie wszystkich wprawiła w zachwyt wizja wyspy wolności i tolerancji prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Mamy być na niej co prawda nieco samotni, ale za to bezbrzeżnie szczęśliwi. Nie wszystkich perspektywa ta dostatecznie cieszy. Wystąpienie Kaczyńskiego wygłoszone podczas 89. miesięcznicy smoleńskiej, wywołało w mediach społecznościowych oburzenie i falę krytycznych komentarzy. Wszystkie przebił jednak list otwarty, jaki sformułował do prezesa Prawa i Sprawiedliwości płk Adam Mazguła, opublikowany przez portal thefad.pl. Pułkownik poprosił w nim Kaczyńskiego, by nie zabierał go ze sobą na swoją „odizolowaną wyspę wolności i ogólnego szczęścia”. Ostrzegł, że będzie tam miał z nim same kłopoty. Poradził, by w miejsce które wymarzył sobie Kaczyński, wybrał się sam wraz ze swoim 18-procentowym elektoratem. „A nam dajcie żyć normalnie!” – napisał.

Dowodząc, że nie po drodze mu z prezesem, stwierdził „Chcę budować nasz świat wspólnych wartości z tą niegłosującą na pańską partię 82-procentową częścią Polaków. Jestem spokojnym obywatelem, kochającym moją ojczyznę, która żyje w zgodzie z innymi narodami. Szanuję prawo i ludzi, wymagam, żeby inni szanowali i moje prawa oraz wolności. Przysięgałem, że będę bronił ojczyzny bez warunków wstępnych i stał na straży konstytucji i honoru żołnierza” – podkreślił.

W dalszej części swojego listu, pułkownik wypomniał liderowi PiS m.in. dostatnie życie i fakt, że nigdy nie służył w wojsku. Porównał też czasy studenckie, swoje i prezesa. Nawiązał do doświadczeń w walce o Polskę.

Mazguła napisał: „Pochodzę ze zwykłej rodziny, z ojca AK-owca i mamy robotnicy. Nie było w domu kokosów. Skromne wojskowe mieszkanko i czterech braci, wychowywanych na patriotycznych wzorcach AK. Nie to, co pan – arystokrata żoliborski. Mógł się pan cieszyć kontaktami z niezwykłymi ludźmi, którzy podpisywali wyroki śmierci na polskich bohaterów. Przy tak mocnych osobach opływał pan ptasim mleczkiem. Mieszkał pan w wygodnej willi, odebranej rodzinie bohatera wojny z bolszewikami. Korzystał pan z luksusów, stworzonych ludziom, będącym na usługach władzy – dyktatury proletariatu. Nawet, gdy zbrzydła panu nauka, sam kurator oświaty najwyższej władzy PZPR pomógł”.

Nawiązując do swojej kariery wojskowej, pułkownik zapytał bez ogródek: „Przepraszam, ale nie słyszałem, gdzie pan służył, prawdopodobnie prasa tego nie zauważyła, ale powszechny obowiązek obrony ojczyzny zapewne był panu nieobcy i odsłużył pan te dwa obowiązkowe lata dla ojczyzny, żeby, jak wtedy mawiano, stać się mężczyzną. Pewnie podziela pan mój pogląd, że trudno było się od wojska wymigać, chyba że ktoś ręki lub nogi nie miał albo na tzw. żółte papiery, bo wariatom wtedy broni nie dawali, prawda?!” – dodał. Wchodząc w szczegóły życia prezesa zadał nie mniej odważne pytanie: „To kiedy stał się pan mężczyzną? Ludzie mówią, ale nie wierzę, że to prawda, że nadal trudno panu zrobić cokolwiek samemu” – stwierdził.

Cofając się do czasów studenckich autor przypomniał: „Z pisaniem pracy inżynierskiej czy magisterskiej też nie miałem problemów. Pamiętam jednak to stukanie jednym palcem na maszynie, bo maszynistka była zbyt droga. Przepraszam, ale nie doczytałem, czy pisał pan jakąś pracę magisterską? Niektórzy mówią, że wtedy można się było od razu doktoryzować, szczególnie gdy pisało się o umacnianiu władzy i samorządów w socjalistycznym państwie. Mówią też, że szczególnie trudno było, gdy się miało wymagających promotorów, rodem z kraju ojczyzny socjalistycznych przemian. Oni to się znali na rzeczy” – napisał.

Nie koniec na tym. Pułkownik w szyderczym tonie przypomniał prezesowi jego karierę w „Solidarności”:

„Słyszałem, że chciał pan do Solidarności, ale się pan nie zapisał. Szkoda, bo teraz mówią, że był pan tam przywódcą i tylko przez nieuwagę nie internowano pana w stanie wojennym. A to ci dopiero nieodpowiedzialni partacze. W stanie wojennym zajmowałem się zwykłym zabezpieczaniem Sztabu 2 Dywizji i nawet na żaden patrol mnie nie wysłano. Moi koledzy wspominali, że ludzie przynosili im gorące napoje w siarczysty mróz. Wszyscy mówili, że to nie ich wojna. Panie Kaczyński, a pana internowali albo bili?” – zaakcentował.

Nie pominął też tematu miesięcznic smoleńskich i kompromitującej oprawy jaka im towarzyszy. „Każe pan tysiącom policjantów, wspieranych zasiekami i wysokimi płotami, pilnować siebie w tym akcie religijnym i pacyfikować tych, którzy stoją i przyglądają się z boku. Czy wszystkich tych policjantów też pan zabierze na tę wyspę dobrobytu? – zapytał w swym liście płk Adam Mazguła.
(Źródło: thefad.pl/WP)

/j/

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
wiśniaPiotrshaqadamagość Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
agatka
agatka

Sprawdzaja sie bajki slyszane w dziecinstwie o zlym ludzie- krasnoludzie. Zadnemu z najlepszej fantazyi slynacemu bajkopisarzowi nie snilo sie ze powstanie stwor nikczemny – kaczorem zwany bedzie o posturze krasnoluda . jednakoz .

gość
gość

jest w tym dużo prawdy ale ciemny lud tego nie zauważy zamroczony małym Ludzki Panem

adama
adama

Mazguła mógłby zorganizować wokół siebie jakieś stowarzyszenie bylych wojskowych, podobnie myślących – razem byliby bardziej widoczni. Kaczyński jest chory na władzę i może spełniać się tylko jako dyktator. Gdyby miał rodzinę to pewnie by się nad nią znęcał, a tak znęca się nad nami.

shaq
shaq

Bardzo ładne podsumowanie żałosnego życiorysu bezzębnego prezesa.

wiśnia
wiśnia

No nie jest to jeszcze niestety, ze szkodą dla nas wszystkich podsumowanie.

Piotr
Piotr

Dzielny oficer.