Nie pójdą na wybory, bo ich… polityka nie dotyczy

Nie pójdą na wybory, bo ich… polityka nie dotyczy

Ci, którzy nie głosują, nie chcą zrozumieć, że każdego dnia i w każdej chwili dobija się ona do ich drzwi, wpływa na ich codzienność.

Kilka dni temu spotkałam się z dawno niewidzianą młodą osobą. Porozmawiałyśmy o tym, o tamtym, ale nie byłabym sobą, gdybym nie odniosła się do czekających nas 13 października decyzji. Zapytałam więc, czy wybiera się na wybory i w odpowiedzi usłyszałam, że nie. Argument powalił mnie na kolana – nie pójdzie na wybory, bo polityka jej nie interesuje… No właśnie, takich jak ona jest ponad 40% w naszym społeczeństwie. To z reguły młodzi ludzie na tzw. dorobku życiowym. Mieszkają w swoich M-ileś, wziętych na kredyt, mają całkiem dobrą pracę, wychowują albo lada moment będą wychowywali dzieci. Stać ich na wakacje co najmniej raz do roku, wszędzie dojadą własnym samochodem, żyją sobie spokojnie i skupieni są bardzo przede wszystkim na sobie.

 

Nie mają zielonego pojęcia, że polityka to m. in. działalność instytucji państwowych, co bezpośrednio wpływa na ich możliwości funkcjonowania. To taki układ stosunków społecznych, w których wyraźnie widać kontrolę i wpływ na codzienność władzy lub autorytetu. To system, który zapewnia rozwój społeczny poprzez rozwiązywanie konfliktów. Ale co tam… polityka ich nie obchodzi i nawet sprawy sobie nie zdają, że chcąc czy nie, są częścią tej polityki. Każdego dnia i w każdej chwili dobija się ona do ich drzwi, wpływa na ich codzienność, kreuje obraz ich życia, wspomaga podejmować decyzje. Nie pomoże tutaj żadne zaprzeczenie, bo siedzą w polityce po uszy, choć wydaje się, że są tego zupełnie nieświadomi.

Dzisiaj twardo stoją na stanowisku, że ich jakaś tam polityka obchodzi. Zamiast na wybory wolą pooglądać telewizję, jakąś komedię romantyczną, wyskoczyć za miasto na piwko ze znajomymi. A jednak przyjdzie czas, gdy ta polityka walnie ich ostro i co wtedy? Kogo będą winić, do kogo będą mieli pretensje, gdy ich, tak pięknie poukładany świat, rozsypie się jak domek z kart?

Może zdarzyć się taka sytuacja, gdy wracając sobie spokojnie do domu, zahaczą o kolumnę samochodów rządowych, która wymusi na nich pierwszeństwo i doprowadzi do kolizji. Nagle okaże się, że to oni są winni zdarzeniu, bo przecież nie prominenci władzy. Ich samochód będzie nadawał się do kasacji, a oni stracą mnóstwo kasy na opłacenie adwokata, który przed upolitycznionym sądem będzie chciał dowieść ich niewinności. Dostaną jakiś tam wyrok, w najlepszym przypadku – w zawieszeniu, ale odnotowany w aktach, co utrudni im rozwój kariery zawodowej. Oczywiście, nie musi to być kolumna, wystarczy samochód prowadzony przez kogoś, mocno związanego z partią rządzącą.

Może zdarzyć się tak, że podczas niedzielnego spaceru z rodziną, zupełnie nieświadomie znajdą się w pobliżu protestujących w obronie demokracji w Polsce. Przypadkowo zgarnie ich dość brutalnie policja, zabierze na komisariat, spisze, a za jakiś czas sąd dowali im karę za udział w manifestacji. Karę, która również będzie odnotowana w aktach. Mało tego, odpowiednie służby mogą uznać, że narazili swoje potomstwo na niebezpieczeństwo i zaczną się wywiady środowiskowe, wizyty kuratora, straszenie, że dzieci im się odbierze. Mogliby też, przypadkowo, trafić w sam środek marszu dumnych narodowców, maszerujących sobie ku chwale i z pełnym poparciem rządzących. Tutaj nie policja byłaby dla nich groźna, ale jakaś puszczona raca, rzucony kamień. W takim tłumie agresywnych osiłków łatwo o zranienie, uszkodzenie ciała. A potem płacz, nerwy, koszty leczenia i… zwykły spacer zamieniony w koszmar chichoczącej polityki, którą przecież się nie interesują, bo ona ich nie dotyczy.

W którymś momencie ich dzieci trafią do szkoły. Szkoły, która zdążyła już odejść od modelu instytucji świeckiej, nie podlegającej indoktrynacji, a uczyć w niej będą nauczyciele, odpowiednio zweryfikowani testami na patriotyzm w rozumieniu władzy. Zdobywana wiedza będzie oparta na wartościach tylko chrześcijańskich. Historii będę uczyli chłopcy narodowcy, wciskający kit, że tylko żołnierze przeklęci, ups przepraszam, wyklęci, są warci pamięci, a patriotyzm polega na tym, by dać się zabić za Ojczyznę. Mało tego, biorąc przykład z władzy, dzieci będą dowalały sobie na całego, jeszcze gorzej niż teraz. W końcu jak władza w taki sposób walczy ze swoimi oponentami, to i oni tak mogą, prawda? Hejt, agresja, nienawiść będą na porządku dziennym i jeśli ich dziecko nie wtopi się w tłum, to będzie miało przerąbane. Wystarczy zbyt ciemna karnacja, lekka nadwaga, wiara w innego, nie katolickiego Boga, jakaś dysfunkcja i już pozamiatane. Na ich dziecku skupią się owoce takiej polityki, która sankcjonuje i aprobuje walkę z wszelką innością. Nie chcę nawet myśleć, co się wydarzy, gdy okaże się, że córeczka lub synek mają inną orientację seksualną. Prześladowcy w imieniu obowiązującego prawa i za zgodą władz, będą mogli go spokojnie pobić, zniszczyć mu życie. Ale co tam… ich polityka nie interesuje.

 

Coraz większe zapotrzebowanie na rozdawanie pieniędzy doprowadzi do nakładania co rusz nowych podatków, które kto będzie płacił? Oczywiście oni. Postępująca inflacja, wynikająca ze złego zarządzania państwem, uderzy ich po kieszeni, jakiś niewielki nawet kryzys gospodarczy spowoduje drastyczny wzrost rat kredytów. Nie dla nich będzie prawo, obejmujące tylko grupę uprzywilejowaną, wiara w sprawiedliwość okaże się fikcją, jeśli nie znajdą się po właściwej, rządowej stronie mocy. W sądach będą traktowani jak obywatele drugiej kategorii. W szpitalach będą umierali w oczekiwaniu na lekarza, a w razie ciężkiej choroby sami będą musieli finansować własne leczenie. Na wakacje zagraniczne odechce im się wyjeżdżać, bo wszędzie będą traktowani jak pariasi, ci gorsi, z wariatkowa, więc nie pasujący do demokracji światowej. Zresztą, czy będzie ich na takie wypady stać? Karmieni papką propagandową, zapomną o dobrej książce, sztuce, którą warto zobaczyć. Swoją biernością dadzą przyzwolenie na łamanie praw człowieka, ale czy to ważne? Ich polityka nie interesuje…

Zadowoleni będą spędzać dzień 13 października po swojemu i z dala od lokali wyborczych, wierząc, że są Bogami swego świata i nikt oraz nic tego nie zmieni. Do czasu…

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

20
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
15 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
FranciszekdarooMadosmętekAndy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
vint
vint

Ale ja nie rozumiem? Mamy żałować tych 40%??? Ależ ja im z całego serca serdecznie życzę żeby decyzje partii rządzącej, którą BIERNIE POPIERAJĄ jak najbardziej uwidoczniły się w ich życiu! Naprawdę serdecznie im tego życzę! Tak samo jak zwolennikom pisu. Niech wszyscy oni mają okazję z radością płacić kolejne nowe podatki, kupować drożejącą żywność, płacić horrendalne sumy za energię, Niech się „leczą” w niedofinansowanych szpitalach borykających się z brakiem personelu („niech jadą”), leków, itd. Ja nawet serdecznie się cieszę, że doświadczą efektów „pracy” wybranych przez siebie polityków!!

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

NIE!!! Trzeba ich przekonywać, a nie odpuszczać. Przecież jeśli to się ziści, (Tfu! Na pisa urok!) to ten koszmar czeka WSZYSTKICH, nie tylko ich! Rozmawiać, argumentować i drążyć temat. Może do części to dotrze i zapali im się czerwona lampka, że wszystko, co mają, jest zagrożone.

vint
vint

Droga Polko gorszego sortu. Doskonale Cię rozumiem i podziwiam za optymizm. Niestety opiera się on na błędnym przekonaniu (tak jak i w przypadku autorki tego tekstu), że te 40% jest „nieprzekonane”. Absolutna nieprawda. Ci ludzie w większości doskonale zdają sobie sprawę z tego jak wygląda sytuacja polityczna. Im jest jednak najzwyczajniej w świecie obojętne kto rządzi bo oni zainteresowani sią tylko i wyłącznie własnym „dobrem”. A o to „dobro” potrafią się troszczyć doskonale za pomocą oszustwa, kombinatorstwa itp. Taka jest smutna prawda! I tym osobom jest wręcz na ręke, że pis rządzi bo ta mafijna struktura partyjna stwarza doskonałe wrunki… Czytaj więcej »

Tamara
Tamara

Nie mogę się z Panem zgodzić, bo nie przekonane to jedno, ale po licznych rozmowach wiem, że brak zainteresowania polityką bierze się również z faktu, iż patrzą oni tylko na swój czubek nosa, jakoś im się nieźle żyje i mają po prostu gdzieś przyszłość. Nie patrzą do przodu, nie oceniają, nie wyciągają wnioskow, nie zastanawiają się nad konsekwencjami, bo..po co…? Bolesna prawda, ale jednak prawda

Tamara
Tamara

chyba nie przeczytał Pan uważnie artykułu, bo właśńie mówi on o tym, o czym i Pan, a nie o tzw. niezdecydowanych.

Zbyszek
Zbyszek

Głupek

Andy
Andy

Drogi Zbyszku Głupku, twoja wylewność zaiste dorównuje intelektowi.

smętek
smętek

Acan tak samokrytycznie? Nie trzeba upubliczniać samooceny.

Zbyszek
Zbyszek

Trolle, wypad!

Maciek123454321
Maciek123454321

TAK JEST! Ale mam argument nie do obalenia. Żyjemy w kraju ludzi wiecznie niezadowolonych że wszystkiego, prawda? No to jak nie glosowałeś/aś, to morda w kubeł i zamknij ryj. Nie masz prawa narzekać, bo sam/sama się pozbawiasz prawa do wypowiadania się. Tak właśnie załatwiłem jednego malkontenta w przychodni, który marudził, że za długo czeka do rejestracji. Zamknął się od razu. A tak na serio od tych właśnie idiotów zależą wyniki wyborów. Tragedia…

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Niedawno w sklepie młoda ekspedientka narzekała na naszą rzeczywistość. Spytałam, czy idzie na wybory. Odparła że nie, bo przecież nic od niej nie zależy. A ja na to, że tak myślących jest parę milionów i jeśli się zmobilizują, to te parę milionów głosów może dużo zmienić, ale trzeba tych ludzi przekonać, że to możliwe. Mam nadzieję ,że to do niej dotarło.

Stanisław
Stanisław

Polityka to działalność polityków, polegająca głównie na uchwalaniu ustaw. Takich jak zakaz używania tabletki „dzień po”, takich jak całkowity zakaz aborcji, takich jak zakaz in vitro. Jeśli młodzi ludzie uważają, że to ich nie dotyczy to pogratulować tępoty umysłowej.

Tamara
Tamara

polityka ma jednak szersze znaczenie. Odniósł się pan tylko do jednej z jej zasad.

daroo
daroo

Polityka to działalność polityków, polegająca głównie na babraniu się w szambie którym w istocie jest

bisnetus
bisnetus

Bezpartyjni i środowiska lokalne nie mogą w Polsce do sejmu kandydować – tak jak w komunie.
To ja pier….. takie „wybory” i taką „demokrację” – tak jak komunę.

Na listy partyjne i okupantów z zasady nie głosuję. Niedemokratyczne wybory bojkotuję.
To jest mój wybór i postawa obywatelska.

smętek
smętek

Ale przy takim podejściu do problemu to się nigdy nie zmieni i znów do sejmu będą wchodzili ci, których Pan bojkotuje.

Mado
Mado

Tymczasem inni obywatele wybiorą za ciebie, urządzą ci życie, narzucą swoją wolę itd… I co z tego, że będziesz się sprzeciwiać, jeśli np. podwyższą ci podatek, ocenzurują internet, zabronią wychodzić z domu po g. 22 itp… a na koniec zabiorą paszport.

Tamara
Tamara

na listach są tym razem osoby znane z działalności obywatelskiej, nie należące do partii, więc proszę nie mówić, że nie ma na kogo głosować. Sama w tych wyborach będę na kogoś takiego głosowała.

daroo
daroo

No popatrz a taki Kukiz dał radę (nie żebym go jakoś szczególnie lubił), czy ty aby nie jesteś zwyczajnym oportunistą?

Franciszek
Franciszek

Najkrótsza odpowiedź na pytanie: gdzie zaczyna się działalność polityczną? Politykiem zaczynają być Ci którzy decydują na co przeznaczyć pobrany od innych podatek. A więc każdy radny w gminie jest politykiem bo współdecyduje o tym na co wydawane będą podatki mieszkańców, którzy muszą płacić podatki pod przymusem prawnym.