Nieporozumienie Sierpniowe

Po 37 latach przyzwoici Polacy stanęli przed pytaniem, czy ustrzegliśmy zdobycze tamtego gorącego lata

Po 37 latach przyzwoici Polacy stanęli przed pytaniem, czy ustrzegliśmy zdobycze tamtego gorącego lata?

37 lat temu Andrzej Waligórski przyniósł do redakcji „Słowa Polskiego” wiersz, który udało się nam, młodym reporterom działu miejskiego, przemycić przed cenzorem i opublikować. Wiersz opowiadał o tym, co działo się wtedy wokół nas. O tym, że nam się zdarzył „piękny, mądry zryw, że Polacy rzekli, gdy się zeszli: – Są w ojczyźnie rachunki krzywd, lecz nie obca dłoń je przekreśli”. Waligórski uważał, że o wydarzeniach tamtego lata powstaną kiedyś „legendy i sagi, będą wiedzieć przyszłe pokolenia, że raz kiedyś narodowe flagi wywieszono bez rozporządzenia”. I prosił, żeby zapamiętać „te noce nieprzespane i te bramy fabryczne wśród kwiatów, gdy przestała naraz być sloganem dyktatura proletariatu”.

Ja zapamiętałem. Do dzisiaj pamiętam klimat tamtego lata, atmosferę napięcia, obaw i wielkich nadziei. Polska zamarła w oczekiwaniu na swoją historyczną szansę. A potem ludzie zaczęli się budzić. Powracające z Wybrzeża wagony kolejowe z hasłami malowanymi na burtach rozwoziły dobrą nowinę do najdalszych zakątków kraju. Na ścianach urzędowych budynków pojawiały się wezwania do strajku i do wsparcia protestujących. W każdym prawie domu można było znaleźć kopię 21 postulatów, często ledwie widocznych, bo przepisanych przez dziesięć kalek na domowej maszynie albo na służbowej w jakimś biurze.

Ludzie byli nie tacy jak dziś. Nieznajomi mijali się na ulicy z uśmiechem i pozdrawiali życzliwie, a czasem zatrzymywali się i rozmawiali ze sobą. Rozmawiali, a nie wykłócali. To byli całkiem inni Polacy. Kiedy zastrajkowała wrocławska zajezdnia – ta, w której Władek Frasyniuk rozpoczął polityczną karierę jako rzecznik prasowy komitetu protestacyjnego – okoliczni mieszkańcy nadal przychodzili na swoje przystanki, bo podjeżdżały tam liczne samochody prywatne, a nawet auta służbowe, oferując bezpłatną podwózkę do pracy lub do domu.

Żeby patriotami nie byli tylko ci, co popierają rząd, a jego przeciwnicy nie stawali się automatycznie wrogami Polski i zdrajcami narodu.

Łączyła nas wtedy nadzieja na lepszy los i na bezpieczną przyszłość. Jednoczyły wspólne marzenia i wiara, że spełni się choćby część postulatów, tych wyartykułowanych na Wybrzeżu, i innych – zasłyszanych, przeczytanych w ulotkach, uznanych za własne. O co nam wtedy chodziło? Głównie o to, by partia panująca oddała Polakom skradzione instytucje demokratyczne, by zwróciła nam zawłaszczoną wolność. Chodziło też o to, żeby władza przestrzegała choćby tylko tej koślawej konstytucji, choćby tego prawa, które sobie ustanowiła i tych międzynarodowych konwencji, które podpisała. Żeby telewizja i inne media anektowane przez partię rządzącą nie kłamały w żywe oczy, nie oszukiwały tak bezczelnie i nie szczuły na przeciwników władzy, nazywając ich warchołami i wichrzycielami na usługach wrogich ośrodków. Żeby patriotami nie byli tylko ci, co popierają rząd, a jego przeciwnicy nie stawali się automatycznie wrogami Polski i zdrajcami narodu. Żeby przywódca przewodniej partii nie był tak wszechwładny i żeby można go było bezkarnie nie lubić. Żeby tajne służby przestały nas podsłuchiwać i podglądać, żeby prokuratura i sądy nie były na gwizdek władzy i żeby ZOMO nie stało tam, gdzie ZOMO. Żeby państwem, administracją i gospodarką kierowali fachowcy, a nie partacze i gamonie z partyjną legitymacją. Żeby naszym dzieciom nie wciskano zafałszowanej historii, a oświata przestała być narzędziem politycznej indoktrynacji. Żeby byle grafoman – wazeliniarz gloryfikujący władzę nie rugował prawdziwego pisarza z polskiego panteonu twórców. Chodziło też o to, żeby opuścić frajerskie sojusze, otworzyć Polskę na zachodni świat i bez powodu nie wieszać psów na demokratycznych krajach i narodach bardziej od nas cywilizowanych. A w ogóle to chodziło o to, żeby naprawdę, tak naprawdę, a nie tylko w propagandowym sloganie, Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej – dzięki własnej pracy i pomysłowości Polaków, a nie metodą rozdawnictwa dóbr po uważaniu. I żeby nie korumpować społeczeństwa za pieniądze wypracowane przez społeczeństwo, byle tylko trwać przy władzy.

Niezapomniany Andrzej Waligórski z wrodzonym optymizmem zakończył ten swój wiersz wyznaniem wiary, że odtąd każdy rok, dzień, i miesiąc pracowitszy będzie i łaskawszy, „wierzę bowiem w sierpień ’80, co – strzeżony – pozostanie w nas na zawsze”. Po 37 latach przyzwoici Polacy stanęli przed pytaniem, czy ustrzegliśmy zdobycze tamtego gorącego lata? Co pozostało w nas z Sierpnia’80? Trzeba przyjrzeć się dzisiejszej Polsce. Warto sprawdzić, czy dopilnowaliśmy realizacji najważniejszych spośród ówczesnych marzeń, dążeń i postulatów. Warto zapytać, czy zdaliśmy egzamin z wolności i demokracji. A jeśli nie – to może zastanowić się, czy historia przewidziała dla nas w tej sprawie sesję poprawkową. A jeśli tak?

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

10 komentarzy do "Nieporozumienie Sierpniowe"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciek123454321
Jakie to smutne, że tak skarleliśmy. W pogoni za pieniądzem straciliśmy coś bardzo cennego – zwykłą życzliwość, bezinteresowność, taki uśmiech na co dzień. Z coraz większą nienawiścią wpatrujemy się w ekrany telewizorów, ręce zaciskają nam się w pięść, bo oto dorwała się do żłoba już nie wataha kolesi, ale zgraja bandytów chcących przemienić Polskę w coś na kształt wczesnej hitlerii. W dodatku każe nam się siedzieć cicho. OTÓŻ MY NIE BĘDZIEMY SIEDZIEĆ CICHO. Obudźmy w sobie ten nastrój nadziei, życzliwości, SOLIDARNOŚCI, pogońmy łajzy wycierające sobie gęby Polską i patriotyzmem, wycinające pierwotną puszczę, plujące na wartości ogólnoludzkie i europejskie, rozbrajające Wojsko… Czytaj więcej »
smętek

Dziękuję za ten zapadający w serce i umysł tekst. Zobaczymy się 10.09.

Wiśnia

Mądry tekst, dziękuję

bart

pis od 12 już lat wyciąga z ludzi wszystko co najgorsze. pod tym względem wielokrotnie przebija polski reżim komunistyczny, no chyba że nawiązujemy do jego początków, czyli polskiego stalinizmu. Tamci także kradli historię. Pod względem kaczyńskiej hagiografii pisowskie przydupasy chyba pomyliły swojego niedużego szefa z Ceausescu. Zdobycie przez bezzębnego prezesa pagórka w beskidzie w opisach jego podręcznych asystentów – niemal jak wniebowstąpienie a co najmniej zdobycie K2 w głupawej pelerynce.
Nisko upadł mój kraj Polska

mędrkowski

No cóż, władzę można zmienić szybko, nawet w sposób bezkrwawy. Mentalność społeczna zmienia się wolno i jedno pokolenie to za mało. A do blokowania zmian świadomości społecznej jest wielu chętnych. Władza okresu przedsierpniowego w tamtych latach miała wsparcie w bloku komunistycznym. Dzisiejsza władza jest zagubioną sierotą i to powinno napełniać nas otuchą. Często przypominamy sobie o ZOMO (Zmilitaryzowanych Oddziałach Milicji Obywatelskiej) czyli tych pilnujących władzy w mundurach. W tamtych czasach było jeszcze ORMO (Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej) pilnująca bezpieczeństwa władzy bez mundurów. Zapomnieliśmy o tych ludziach i ich „zasługach”, ciekawe gdzie się schowali?

smętek

Zarówno ORMOwcy jak i Zomowcy jeśli żyją to są starymi ludźmi i niech dożywają swoich dni. Ty orezentujjesz nienawiść taką jak płaszczak i całe to szemrane towarzystwo. Ja spytam o rzecz istotną: Gdzie podziało się myślenie o żołnierzach I i II Armii Wojska Polskiego, którzy ginęli za naszą wolność. Teraz mamy przekaz, że to jacyś „żołnierze wyklęci” pokonali hitlerowców. Jak pytać, to o wszystko.

mędrkowski

Niechaj upiory komuny pokutują z godnością a ich ofiary osiągną chwałę. Nie pomnę aby Kaczyński kiedykolwiek negatywnie wyraził się właśnie o formacji ORMO. Stąd moja uwaga i nikogo nie stygmatyzuję, dla wszystkich jest miejsce w opozycji.

Waldemar
Retoryczne pytania, niestety, z tym ostatnim włącznie. Oczywiście, ze nie zdaliśmy egzaminu z wolności i demokracji, bo pozwoliliśmy, by je przykrawano jak salami. Wszystkie tematy, które były aktualne w Sierpniu, a które wymienia Autor, są tak samo aktualne i dziś, tylko zmienił się adresat protestu. Z PZPR na…. i tu jest niezły paradoks, bo na partię, która nieustannie mianuje się dziedzicem Sierpnia 1980. I jak się ostatnio dowiedzieliśmy, jej zmarły lider był „symbolem Solidarności” (!). Ta partia podobnie jak PZPR zamierza kupić poparcie za pomocą rozdawnictwa, kolejnych „plusów” i wygląda na to, iż liczy na wieczne zarządzanie partyjnym państwem. Z… Czytaj więcej »
Marianna

Świetny artykuł.Trafnie przywołał wspomnienia z tamtych lat. Niestety odnoszę wrażenie, że obudziła się w świadomości tylko garstka. Nie wiem, czy garstka wizjonerów, czy proroków, czy po prostu inteligentnych ludzi. Ogromna większość ma w d. co się dzieje z tym krajem. Postoją, popatrzą, czasami przyklasną, ale zwykle nie zrobią nic. Tym się niestety różnią Polacy teraz od Tamtych Polaków. Zmieniliśmy się w bezwolne stado konsumpcyjnych baranów, które nie widzi, że idzie na rzeź i beczy pod noskiem „to nie moja sprawa”.

Nihil

Prawda P Marianno.Mam wielu znajomych,niby inteligentni,rozsadni ludzie.Jednak to co się dzieje,ich nie obchodzi.Mają pracę,pełne półki w sklepach to czego więcej chcieć?To smutne że nie dostrzegaja destrukcji polski

wpDiscuz