Nieustraszeni obrońcy życia

Masowe szczepienia i przymusowa kwarantanna

Z czego polski rząd zasłynął ostatnio na świecie?

Najbardziej, to chyba z …ochrony życia. Nie było bodaj żadnego liczącego się tytułu medialnego, który nie dał ostatnio na okładce zdjęcia z czerwoną błyskawicą. No ale każdy przyzna – życie jest najważniejsze!

W obronie tegoż wystąpili chyba wszyscy posłowie formacji rządzącej, a już na pewno ci znani z „genetycznego patriotyzmu”, bo patriotyzm, tak się składa, chodzi nad Wisłą w parze z postulatem całkowitego zakazu aborcji. Tymczasem działania „ za życiem” , z których Polska zasłynęła właśnie na świecie, na razie ograniczyły się do kwestii przerywania ciąży.

Ale spokojnie. Od czegoś trzeba było zacząć, a najbardziej oczywiste jest zaczęcie od poczęcia. Ale na inne aspekty życia zwykłych Kowalskich też – zapewne – przyjdzie pora.

Póki co, obóz rządzący debatuje jednak przeważnie o egzystencji własnej, bo zawisła nad nim groźba znacznie poważniejsza niż covid-19. Władza aktualnej władzy może być zagrożona, a to z powodu nie dość zaangażowanych w ochronę jej długiego i dostatniego życia koalicjantów. Tak więc, w tym tygodniu obradowano głównie o ratowaniu słabnącego sojuszu, co było o tyle trudne, że obóz ministra sprawiedliwości zdecydowanie wystąpił przeciwko proponowanym metodom terapii. Stanowczo odmawia przyjęcia finansowej „kroplówki” z Unii Europejskiej. Z drugiej strony upiera się przy oddychaniu smogiem, wierząc – zapewne – że tę umiejętność dostaliśmy w genach, w pakiecie z patriotyzmem.

W tej sytuacji walka o przedłużenie życia koalicji może być trudne. Bo po pierwsze nie da się o to zawalczyć bez pieniędzy, ponieważ intratne posady w spółkach już się, w zasadzie, pokończyły. I taka jest zresztą geneza problemów formacji rządzącej. Ludzie chcą więcej kasy! A skąd brać, jak media polskojęzyczne nie chcą płacić podatków?

Po drugie – nie bardzo da się wyjść z pandemii bez pomocy Unii. Nawet szczepionki, które na razie „ nie dojechały”, też są „unijne”.

Po trzecie zaś – geny patriotyzmu są chyba coraz rzadsze, bo oddychanie smogiem kiepsko wychodzi nawet zwolennikom ministra Ziobry. Z badań GUS wynika, że powietrze ciężkie od smogu powoduje około 40 000 dodatkowych, niepotrzebnych śmierci rocznie. No ale dla obozu ministra sprawiedliwości to nie musi być argument przeciw „parciu na węgiel”, bo skoro obywatele umierają z powodu naturalnego dla nas smogu, to widać nie są to prawdziwi patrioci! I są nie dość „polscy”.

O czym na pewno nie rozmawiano w tym tygodniu w obozie władzy, to o pandemii, służbie zdrowia i szczepieniach, choć wszystkie te kwestie dotyczą życia, i to w zasadzie stosunkowo bezpośrednio. Być może dlatego, że brakło akurat ministra delegowanego do kontaktów z koronawirusem – Michała Dworczyka. Bo właśnie zapadł na… covid.

Poza tym nie bardzo było o czym gadać, bo akurat na polu zarządzania epidemią, partia aktualnie rządząca radzi sobie znakomicie, o czym codziennie przypomina TVP w wieczornych „Wiadomościach”.

Wprawdzie zrezygnowano z zakupu większej partii szczepionek Moderny, a respiratory od „handlarza bronią” zapodziały się gdzieś, razem z pieniędzmi. Natomiast maseczki, uroczyście witane na Okęciu przez pana premiera, okazały się nie posiadać stosownych atestów ( papiery były po chińsku). No ale za to w ostatni poniedziałek Kowalscy mogli obejrzeć statystyki, z których wynika, że Polska pod rządami PiS-u jest europejskim liderem szczepień! I to pomimo planowanych deficytów w dostawach.

Autorzy materiału pominęli wprawdzie Maltę i Rumunię, no ale nie ma takiego państwa „Malta”. Malta to wyspa. No a Rumuni, to wiadomo. Nic, tylko cyganią w statystykach.

Nie tylko – zresztą – najwięcej szczepimy, ale w ogóle mamy się doskonale, o czym świadczą otwarte imprezy na Krupówkach, czynne galerie, muzea i stoki. Oraz prowadzące do tych ostatnich „korytarze życia” dla polityków. No, przynajmniej dla tych, którzy są „ za życiem”.

Ów pro-życiowy trend odzwierciedlają również statystyki. W poniedziałek z powodu pandemii odeszło „tylko” 17 chorych. Reszta, jak to w weekendy, zmarła elegancko na „choroby towarzyszące”, ewentualnie „niewydolność krążeniową”.

Tak, że proliferska polityka rządu sprawdza się nad Wisłą znakomicie.

Nie to, co w takiej Ameryce.

Jak tylko nastał prezydent Biden, od razu doliczono się tam pięciuset tysięcy ofiar pandemii, więc w miniony poniedziałek urządzono z tego powodu specjalną smutną uroczystość w Białym Domu. Państwo, głosem nowego prezydenta, pożegnało swoich zmarłych i obiecało zrobić wszystko, co w mocy rządowej administracji, żeby zatrzymać te ponure statystyki. I robi.

W miesiąc po objęciu rządów przez nowy gabinet tak zwana wyszczepialność wynosi w USA ponad 22 na każde sto osób, a do lipca planowane jest – i co ważniejsze – wykonalne zaszczepienie całej amerykańskiej populacji.

Nad Wisłą ta proporcja wynosi 7 na każde 100 osób, czyli trzy razy mniej niż za oceanem. Brak natomiast szacunków, ile potrwają szczepienia, bo rząd ma aktualnie ważniejsze problemy natury egzystencjalnej. Musi zadbać o przeżywalność własną i kolegów.

Natomiast co do ofiar wirusa, to nikt ich dotąd, zdaje się, nie liczył, o jakimś specjalnym upamiętnieniu, to już nawet nie wspominając.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Covid to w sumie taka grypa, tymczasem u nas upamiętnia się wyłącznie ofiary katastrof lotniczych. Taka narodowa specyfika. Poza tym zaraza zabrała „raptem” niecałe 45 tysięcy rodaków. Plus dodatkowe 30 tysięcy, które odeszły z „nieznanych powodów”. Razem jest to jakieś 70 tysięcy. A w Stanach zmarło ich aż pół miliona.

Gdy jednak porównać wielkość populacji USA i Polski (328: 38) to wychodzi, że Amerykanów jest niecałe 10 razy więcej niż Polaków, i wtedy, pomnożywszy te 70 tysięcy przez 10…

Tak więc, wygląda na to, że rzeczywiście jesteśmy światowym liderem, jeśli chodzi o życie. Z tym, że głównie o to bezsensownie utracone.

Bożena Chlabicz-Polak

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
daroo
daroo
25 lutego 2021 07:50

Brawo pani redaktor !! Jak zwykle ,celnie prosto w „dychę”

Marek
Marek
25 lutego 2021 08:47

Dziękuję!!! Świetny i mądry tekst, p. Bożeno! Cóż w takich paranoicznych czasach żyjemy, a właściwie to młodzi mogą na żywo obejrzeć jak wyglądała propaganda sukcesu w latach 70, czego dziś mamy powtórkę w TVPiS. Za paranoję należy uznać ze jedyne życie jakie interesuje rządząca partię ( i o zgrozo nie tylko ich!!!!) to kilka dopiero co zapłodnionych komórek. Tu razem z biskupami potrafią drzeć szaty krzyczeć o grzechu i straszyć paragrafami. Potem jak się urodzi zainteresowanie gwałtownie spada. Żadnego PiS-owczyka nie rusza że, nie ma jak leczyć dzieci z chorobami rzadkimi, ze internet jest pełen zbiórek na leczenie dzieci ( i nie tylko), nie interesują ich dzieci niepełnosprawne i ich rodzice….. i tak można by wymieniać. A już za kompletny odlot należy uznać że największym wrogiem PiS i TVP jest człowiek który od prawie 30 lat pomaga szpitalom leczyć dopiero co narodzone dzieci. To co się dzieje z innymi dorosłymi chorymi też rządzących specjalnie nie rusza, i nawet cyfra umarłych wrażenia na nikim nie zrobiła, bo to tylko 70 tyś. Ale z uporem maniaka każdego 10 dnia miesiąca celebruje się „miesięcznicę” śmierci 96 osób. Dla prezesa i jego świty ważniejsze jest 96 a właściwie tylko 1 z tych 96, a te 70000 ich zupełnie nie interesuje, żadnych co miesięcznych modłów nie odprawiają.
Co ciekawe na PiS-owskim elektoracie tez jakoś te cyfry nie robią wrażenia. Elektorat pamięta cyfrę 500 (na dziecko) a inni 13 i 14 (emeryturę).