Nikt nie głosował na Dudę

Ex-ksiądz do Dudy: „Jarek RZĄDZI, ale niech go pan zapyta może się zgodzi”

Ci, którzy głosowali na kandydata PiS, wcale nie głosowali na Andrzeja Dudę. W rzeczywistości głosowali na Jarosława Kaczyńskiego i na jego groźną wizję Polski.

Jest sto powodów, dla których Andrzej Duda nie powinien być dłużej prezydentem. Sto pierwszego dostarczył nam ten kandydat podczas spotkania w Grajewie, gdzie odpowiednio przeszkoleni zwolennicy witali go zgrabnym okrzykiem: „Witaj w domu”. Tam właśnie padły wiekopomne słowa głowy polskiego państwa słowa, które zgubiły się w odmętach prezydenckiego słowotoku, choć powinny zostać wyryte w kamieniu: – Nie muszą nas chwalić. Mogą nas atakować i krytykować. Ważne, żeby czuli respekt, to wystarczy, że będą czuli do nas respekt. Więcej nie potrzebujemy … Tym samym butny Prezydent dumnej Rzeczpospolitej powiedział wszystko, co należy wiedzieć o planach PiS na obecną kadencję.

 

Uprzedzając tradycyjny zarzut funkcjonariuszy partii władzy, że ich wypowiedzi nie są głupie ani kłamliwe, tylko zmanipulowane, dopowiadam od razu, że kontekst owego wyznania był taki: – Jeżeli ktoś pyta, w jaki sposób prowadzić polskie sprawy, to ja mówię: z dumą i godnością. Zawsze powtarzam – nie muszą nas za granicą po plecach klepać. Lepiej nawet niech tego nie robią – poprzedził prezydent swoją główną wiadomość dla rodaków i narodów świata – wiadomość, że jego formacja, a co za tym idzie cała Polska, nie potrzebują niczego oprócz respektu.

Pomińmy litościwie fakt, że Duda zaraz potem poleciał do USA właśnie po to, by populistyczny i nieobliczalny kolega Trump protekcjonalnie poklepał go po plecach. Zastanówmy się raczej, jak potraktować owo wyznanie ogłoszone w końcówce kampanii. Moim zdaniem nie da się go potraktować inaczej jak groźbę. Prezydent powiedział przecież niemal wprost, że Polski rządzonej przez obecną formację nie trzeba lubić, cenić, ani tym bardziej traktować życzliwie. Polski rządzonej przez PiS trzeba się bać.

Człowiek, którego psim obowiązkiem jest troska o wizerunek reprezentowanego przez siebie kraju i narodu, po raz kolejny zaprezentował swój lekceważący stosunek do cywilizowanego świata, ze szczególnym uwzględnieniem „jakiejś tam wyimaginowanej Unii”, dzięki której przecież polska gospodarka i infrastruktura urosły do imponujących rozmiarów. Żądając respektu, sam nie okazuje cienia szacunku sąsiadom i sojusznikom.  Już wcześniej lekceważył rozsądne opinie, ponieważ wyrażane były w nieznanych mu obcych językach, w których „nikt nas nie będzie pouczać”. W wyborczym spocie, przygotowanym zapewne we współpracy z telewizją północnokoreańską, Duda oświadczył:Nasze wartości są dobre, najlepsze i sprawdzone. Jednak w Grajewie prezydent RP po raz pierwszy ogłosił w naszym imieniu, że nie potrzebujemy życzliwości narodów świata. Dał więc do zrozumienia, że Polacy gwiżdżą na empatię krajów, od których zależy, czy i w jakim stopniu dotacje unijne zasilą polski budżet, już niemal do dna wyssany przez pazernych i rozrzutnych rządców. Dla pana Dudy nie ma znaczenia czy świat ma o Polsce opinię kraju przewidywalnego i mądrze rządzonego, gdzie inwestorom zachodnim opłaca się lokować kapitał. Prezydentowi jest obojętne, czy jego kraj oceniany jest jako kraj praworządny, gdzie interesy można robić bezpiecznie i bez obawy, że któregoś dnia jakiś niestabilny szeregowy poseł wymyśli „repolonizację zagranicznego majątku”. Andrzej Duda de facto ogłosił w naszym imieniu, że nie potrzebujemy renomy kraju gościnnego, gdzie warto przyjechać na urlop i zostawić pieniądze i niepotrzebna jest nam reputacja kraju, gdzie każdy czuje się bezpiecznie, niezależnie od koloru skóry, wyznania czy preferencji. Nie potrzebujemy nawet wsparcia w utarczkach ze wschodnim sąsiadem, którego zdaniem „relacje z Polską jeszcze nigdy nie były tak złe”. W ogóle niczego od nikogo nie potrzebujemy. Niech się wypchają! Nie będą obcy pluć nam w kaszę. Sami sobie naplujemy.

Polsce należy się respekt – i już. Respektowanie Polski jest zdaniem Dudy obowiązkowe, a kto nie respektuje, ten jest zwykłym… wrogiem. Ci, co ośmielają się nam wskazywać czym jest demokracja i praworządność, mają się zamknąć. Mają nas szanować i mają się nas bać. W wypowiedziach pana Dudy Polska jawi się światu jako napakowany bandzior z prowincjonalnego miasteczka, który stanął pośrodku rynku, toczy dokoła złym wzrokiem i warczy: – No, który? Który mi chce fiknąć…

O Andrzeju Dudzie i jego dotychczasowej prezydencji można opowiadać na dwa sposoby. Niezłomny i samodzielny, ale bez reszty podporządkowany temu, który go wymyślił. Krasomówca i sprytny orator mówiący każdemu to, co chce usłyszeć, jednak z rażącymi brakami wykształcenia, nieświadomy definicji praworządności i nieodróżniający ludzi od ideologii. Poważny mąż stanu, który błaznuje na salonach Europy. Inteligentny, ale głównie we własnych oczach, a ze swoich żartów śmieje się tylko osobiście. Doktor prawa z praktyką konstytucyjną, który ku rozpaczy swoich nauczycieli z UJ od początku kadencji systematycznie i złośliwie fauluje Konstytucję. W opinii swojej formacji rzetelny i prawdomówny zasłynął z odjechanych fantasmagorii i z rzucania obietnic na wiatr historii. Bezbłędny, bo nigdy nie przyznał się do błędu i nie przeprosił nikogo, kogo obraził i na kogo poszczuł. Prezydent wszystkich Polaków, ale zapatrzony tylko w jednego, którego otacza taką czcią, jakby był pewny, że któregoś dnia Kaczyński zacznie chodzić po wodzie.

 

Występy Prezydenta na finiszu kampanii, a także liczne głupstwa wygadywane wcześniej, są – jak mniemam – wytworem rozchybotanej jaźni człowieka, który do dziś nie bardzo wie, co robi na najwyższym polskim stołku. Lekceważony przez zachodnie głowy państw, wykpiwany w światowych mediach za liczne gafy, atakowany w internecie za legalizację bezprawia, powtarza rozmaite idiotyzmy na ogół po to, by „błysnąć” i zasłużyć się w oczach prezesa – słońca narodu. Tyle tylko, że wszystko to nie ma to żadnego znaczenia. I w ogóle – jeśli się chwilę zastanowić – rozważania o zaletach i słabościach Andrzeja Dudy nie mają najmniejszego sensu. Nie jest istotne, czy PAD dysponuje jakimiś przymiotami niezbędnymi Prezydentowi Rzeczpospolitej, czy nie ma żadnej predyspozycji do reelekcji, która w jego przypadku powinna się nazywać recydywą. Naprawdę obojętne jest, czy Duda to mąż stanu, czy nadęty pajac bez twarzy i honoru. To wszystko nie ma najmniejszego znaczenia, bo przecież – nie ulega wątpliwości, że ci, którzy głosowali na kandydata PiS, wcale nie głosowali na Andrzeja Dudę. W rzeczywistości głosowali na Jarosława Kaczyńskiego i na jego groźną wizję Polski.

Prezes Wszechczasów, który dotąd oszczędnie gospodarował swoją osobą, uświetnił jednak finał kampanii wyborczej Andrzeja Dudy zapewniając zgromadzonych, że wolności nie zapewni Polakom żadna organizacja, czyli żadna Unia ani NATO. Prawdziwą wolność – zdaniem Kaczyńskiego – zapewnić może Polakom tylko państwo. Z tym, że państwo, to on.

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
greg
greg
29 czerwca 2020 07:17

Na Kaczyńskiego głosowały pisowate (partyjni towarzysze, wyznawcy macierewicza i obdarzeni przez partię pracą, funkcjami i pieniędzmi również w formie kredytów), a beneficjenci 500+ i emeryci głosowali na kasę. Bardzo niewielu głosowało na wizję bo nawet o niej nie słyszeli.

andrzej
andrzej
29 czerwca 2020 09:11
Reply to  greg

Głosując na Dudę, który obiecywał kolejne profity i prezenty w zamian za wyborcze poparcie, w istocie głosowali jednak za wizją Kaczyńskiego – dyktatora śmiertelnie chorego na władzę. To prawda, że wielu Polaków nie wie lub nie chce wiedzieć o projekcie ostatecznego zniewolenia Polski. Mamy 2 tygodnie, by upowszechniać wiedzę kto jest rzeczywistym przeciwnikiem Trzaskowskiego i jakiej sprawie służyć będą oddane na niego głosy. O tym jest ten tekst. Pozdrawiam.

greg
greg
29 czerwca 2020 09:48
Reply to  andrzej

Przykro mi, ale pozostaję przy swoim zdaniu. Dla pisowatych (bez ‚nawiedzonych’) liczy się nie wizja, w którą nie wierzą, ale koryto, przywileje i bezkarność (zwłaszcza ci, którzy mogą zostać sądzeni, którzy są na hakach, a także ci co pozaciągali kredyty których mogą nie spłacić po zmianie władzy i stracie pracy i stanowisk), natomiast wyborcy socjalni w większości nie wiedzą nic o żadnych wizjach i obietnicach, natomiast już wydali dotychczas rozdaną kasę i chcą ją dostać i wydać ponownie. I nie zmieni takiego nastawienia żadna kampania wyborcza. Dokładnie tak samo działo się w Grecji, w której jednak dodatkowo rządząca hunta przekupywała też przywilejami klasę średnią (np. słynne dodatki za brak windy w jednopiętrowych domkach) i dlatego tak długo to trwało Jeżeli nasza klasa średnia teraz się nie zmobilizuje, to będziemy mieli dokładnie to samo, tylko my nie mamy euro i nas nie będą musieli ratować.

smętek
smętek
29 czerwca 2020 11:05
Reply to  andrzej

Bardzo przepraszam, ale większość potomków chłopów pańszczyźnianych nie widzi niczego złego w trzymaniu ich w tym zniewoleniu. Oni są przekonani, że te wszystkie datki i prezenty wypłacają pisuary z własnych pieniędzy. Nie mają pojęcia co składa się na budżet państwa, który już teraz wykonuje ślizg w dziurę. Jak mówią inteligentni seniorzy, pamiętający czasy powstania PRL, czeka nas zamordyzm.

Jantar
Jantar
29 czerwca 2020 12:03
Reply to  smętek

Dodać tu jeszcze wypada, że nie widzą niczego złego w trzymaniu nas „za mordy” przez kler. A klerowi PiS i Kaczyński odpowiadają, bo dzięki nim kościół może odzyskać swoje utracone wpływy.

Jerzy
Jerzy
29 czerwca 2020 13:38
Reply to  Jantar

A ciebie kler trzyma za mordę? Mam wrażenie, że nie, więc dlaczego piszesz o trzymaniu NAS za mordy? Mnie nikt za mordę nie trzyma, w I turze głosowałem na Andrzeja Dudę i w II zrobię to samo. Zanosi się na drugą kadencję Pana Prezydenta.

מְנֵא
מְנֵא
29 czerwca 2020 20:58
Reply to  smętek

Błękitnokrwisty się odezwał. 90% społeczeństwa tego kraju to potomkowie chłopów pańszczyźnianych a przodkowie żyjących dziś „herbowych”, to była w większości ta tchórzliwsza część szlachty, która nie uczestniczyła w żadnym powstaniu, lizała buty zaborcom okazując za to głęboką pogardę i ponad miarę wyzyskując swoich poddanych (którzy od czasu do czasu odwdzięczali się im z nawiązką organizując różne rabacje, czy ruchawki). Natomiast gdyby w 1920 roku te Maćki, Jaśki, czy Wicki (którymi tak pogardzasz) nie odpowiedziały na apel Wincentego Witosa (wspartego przez tak na tym forum tępiony i oczerniany kler katolicki) i nie wstąpiły do wojska a potem nie przelały swojej krwi, dzisiaj pisałbyś na tym forum po rosyjsku (o ile w ogóle bolszewicy daliby Twojemu dziadkowi czy pradziadkowi szanse na prokreację).

smętek
smętek
30 czerwca 2020 12:32
Reply to  מְנֵא

Wbrew twoim wyobrażeniom wywodzę się z rodu inteligentów i intelektualistów. Moi protoplaści oddawali życie i indywidualne umiejętności w walce o niepodległą wolną Polskę. Robili to z nakazu serca i umysłu nie przymuszani do poświęceń. O tym, kim są Polacy dnia dzisiejszego znajdziesz wyjaśnienia, wywiedzione z badań naukowych” w pracy Prof. Andrzeja Ledera „Prześniona rewolucja”.

מְנֵא
מְנֵא
1 lipca 2020 00:02
Reply to  smętek

Szanowny potomku inteligentów i intelektualistów. Proszę sobie zapamiętać raz na zawsze, że prawdziwi inteligenci i intelektualiści nie nie gardzili prostym niewykształconym człowiekiem, ale starali się go zrozumieć i przekonać do swoich racji. Pański pogardliwy stosunek do potomków chłopów pańszczyźnianych nie świadczy zbyt dobrze o Pańskim wychowaniu, co również nie wystawia zbyt dobrego świadectwa Pańskim wychowawcom. Wbrew pozorom ten pańszczyźniany chłop, gdy tylko dostał swoją szansę, stawał się równie pełnoprawnym obywatelem tego kraju i tak samo potrafił o niego walczyć i dla niego pracować (oczywiście w miarę swoich umiejętności), jak inteligent, czy intelektualista i to bez żadnego przymusu. Jako praktyk, podchodzący do życia zdrorozsądkowo, potrafił przy tym lepiej ocenić szanse na zwycięstwo i sens walki, czym bił na głowę niejednego inteligenta. A co można powiedzieć o wielu inteligentach ? Kiedy Armia Czerwona przyniosła nam na swoich sztandarach komunizm, wielu z nich wręcz się w nim zakochało (z naszą noblistką Wisławą Szymborską włacznie) i propagowało go z zaangażowaniem godnym misjonarzy nowej wiary. A co robił wtedy chłop pańszczyźniany ? On miał swój rozum i w swojej masie nie popierał komuny i nie dawał się nabrać na jej lep. Bo niepisaną zasadą tego „ciemnego chłopa pańszczyźnianego” było zawsze ” co moje, tego nie dam, ale cudzego nie ruszę”.

Bóżena
Bóżena
29 czerwca 2020 17:25
Reply to  greg

Jestem emerytką,maż też emeryt,dzieci dostają +.Głosowaliśmy na R.T

Marek
Marek
29 czerwca 2020 14:39

Większość Polaków nie ma żadnej wiedzy ekonomicznej, i jak dzieci cieszą się z „prezentów” które niby dostają. Nie potrafią zrozumieć że PiS zabiera im z prawej kieszeni po to aby ochłapy wrzucić do lewej. Nikt nie che , nie ma ochoty , poszukać jakie spustoszenie w ich portfelach zrobiła inflacja i coraz to wyższe podatki. Że te 500+ to niby ciągle 500 zł ale siła nabywcza wynosi może coś ok 350 bo resztę zjadła inflacja. Emerytom jest też ciężko zrozumieć że nie dostali żadnej 13 emerytury ale 900 zł zwrot podatku który i tak został opodatkowany, że ten sam efekt a nawet większy by mieli jakby w końcu podniesiono bardzo niską kwotę wolna od podatku. Tak jak i nie chcą zrozumieć że podwyżki płac są nie od rządu tylko pracodawców., a rząd jest największym beneficjentem tych podwyżek pobierając coraz to wyższe podatki i składki.
Niestety zrobiliśmy kolejny duży krok w kierunku „sukcesu ” jaki osiągnęła Grecja, Wenezuela czy Argentyna. Jestem tylko ciekawy jak długo, elektorat PiS, będzie wierzył w to pasmo sukcesów Dudy Kaczyńskiego Morawieckiego i spółki? Jak długo propaganda sukcesu będzie przysłaniać zdrowy rozsądek ?
Zwolennicy PiS przypominają niestety żabę która wpadła do kotła z podgrzewaną wodą i jest bardzo zadowolona że jest jej ciepło……