Nowa propozycja dla Mariusza Błaszczaka to nagroda czy kara?

Nowa propozycja dla Mariusza Błaszczaka to nagroda czy kara?

Czyżby Mariusz Błaszczak nie sprawdził się w roli ministra MON? Wprawdzie jeden z polityków PiS mówi, że prezes Kaczyński bardzo sobie ceni jego pracę w ministerstwie, ale wszyscy wiemy, że szef partii rządzącej złego słowa o „dokonaniach” swoich podopiecznych nie powie. Nawet gdy myśli zupełnie inaczej, twardo będzie stał za „swoimi”.

Coś jednak musi być nie tak, gdy wpadło prezesowi do głowy, by postawić Błaszczaka na czele Najwyższej Izby Kontroli. Wprawdzie kadencja obecnego prezesa NIK kończy się dopiero w połowie 2019 roku, ale jest szansa, że uda się przejąć to stanowisko wcześniej.

Rok temu Prokuratura Apelacyjna w Katowicach skierowała przeciwko Kwiatkowskiemu i Buremu akt oskarżenia, w którym mowa jest o nadużyciach w obsadzaniu stanowisk w NIK w 2013 roku. Chodzi o nadużycie władzy w związku z postępowaniami konkursowymi na stanowiska dyrektora delegatury NIK w Łodzi, wicedyrektora delegatury w Rzeszowie i wicedyrektora departamentu środowiska Izby, a także naciski na wiceprezesa NIK Mariana Cichosza w czasie, gdy Kwiatkowski nie pełnił jeszcze funkcji prezesa.

Wprawdzie ustawa o NIK nie mówi nic o zakazie sprawowania funkcji kierowniczych przez osoby postawione w stan oskarżenia, jednak gdy Trybunał Stanu uzna, że w tym przypadku taki zakaz powinien funkcjonować, wówczas Sejm będzie mógł spokojnie Kwiatkowskiego odwołać. Tak więc już najwyższy czas, by prezes PiS przygotował się na przejęcie NIK.

Jak ustaliła Wirtualna Polska, Błaszczak i Kaczyński spotkali się i wówczas to prezes zaproponował ministrowi nowe stanowisko. Jednak Mariusz Błaszczak odmówił, bo jak twierdzi jeden z jego kolegów, „kierowanie Izbą to mało prestiżowa funkcja. Minister widzi siebie w fotelu marszałka Sejmu, jeśli Marek Kuchciński wystartuje do Parlamentu Europejskiego. A to już jest praktycznie przesądzone”.

Błaszczak jest absolwentem historii, ukończył podyplomowe studia na Uniwersytecie Warszawskim z zakresu samorządu terytorialnego i rozwoju lokalnego (1997) oraz z zarządzania, w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego, był słuchaczem IX Promocji Krajowej Szkoły Administracji Publicznej.  Czy ma więc rzeczywiście odpowiednie kwalifikacje, by szefować w Najwyższej Izbie Kontroli? Czy po prostu prezes PiS nie ma odpowiednich ludzi do obsadzania tego typu stanowisk, więc bierze „jak leci”? Czy taka propozycja dla Mariusza Błaszczaka jest nagrodą za lojalność czy też karą, bo coś kiepski z niego minister MON?  Jedno jest pewne. Za tokiem myślowym prezesa nikt nie nadąży.

Tamara Olszewska

Źródło: wp.pl/natemat.pl

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o