Nowoczesność w domu i zagrodzie, czyli jak się wygrywa wybory

Nowoczesność w domu i zagrodzie, czyli jak się wygrywa wybory

Należało potraktować kampanię i wyborców z szacunkiem, odwiedzając osobiście każdy powiat i miasteczko oraz słuchać ludzi.

„Marzy ci się nowoczesność, a tymczasem nie masz nawet…” – była kiedyś taka reklama. Wtedy, za AWS-u, wszyscy się z niej śmiali, a przecież okazała się prorocza. Bo KE „nie miała nawet”… ochoty porządnie zająć się własną kampanią wyborczą.

A też się jej „marzyła nowoczesność”. To ona miała być ta niby „do przodu”. „Europejska” taka. Z politowaniem popatrująca na „zacofany”, „tradycyjny”, „wsiowo-małomiasteczkowy” elektorat przeciwnika. A tu tymczasem okazało się, że to sama KE nie potrafi korzystać z nowoczesnych narzędzi prowadzenia polityki. Bo jak się w naszych czasach wygrywa wybory? Otóż… naukowo! Są na to algorytmy, którym Ameryka „zawdzięcza” prezydenta Trumpa, a Brytyjczycy Brexit.

W nowoczesnej kampanii wyborczej wszystko, naprawdę wszystko, w tym programy, kandydaci, sposób prowadzenia kampanii czy hasła wyborcze, to teraz pochodna skomplikowanych analiz naukowych i konkretnych, ściśle przestrzeganych procedur z tychże analiz wynikających. Nigdy odwrotnie. Na potrzeby kampanii wykorzystuje się też – znowu w sposób starannie przemyślany – nowoczesne narzędzia komunikacji, zwłaszcza internet. To – wydawałoby się – abecadło współczesnej polityki, ale w takim razie nad Wisłą partia z nazwy „progresywna” powierzyła to zadanie… „analfabetom”. No, niestety…

Zupełnie inaczej podeszła do wyborów „siermiężna intelektualnie” formacja pana prezesa. Wbrew wszelkim pozorom, wyraźnie stosowanym wyłącznie dla medialnego kamuflażu, okazał się on nie tylko świetnym biznesmenem, ale też politykiem doskonale obeznanym ze współczesnymi metodami skutecznego uprawiania tego zawodu. Talent talentem, ale wiedza to podstawa, toteż w kampanii pracowali dla niego sprawdzeni analitycy, spin-doktorzy i piarowcy z USA oraz Wielkiej Brytanii i – co ważne – ich sugestie potraktowane zostały poważnie. W kraju, w którym „antyproceduralizm” to jeden z „21 grzechów głównych”, partia uchodząca za „zacofaną” zdecydowała się ściśle przestrzegać procedur. I porzuciła tradycyjne polskie „jakoś to będzie” na rzecz starannego planowania i ścisłej przedwyborczej dyscypliny. Toteż ma wyniki!

Nowoczesne naukowe narzędzia wpływu społecznego to bowiem instrumenty, dzięki którym można teraz wygrać wszystko. Inna sprawa, że dawniejsze metody uprawiania polityki też ciągle mogą mieć skuteczne zastosowanie. Niedostatki w wyposażeniu wciąż może zrekompensować tradycyjna pracowitość i poważne traktowanie elektoratu.

Jak dowiodła mało komu dotąd znana Elżbieta Łukacijewska, jedna z cichych bohaterek tych wyborów, mandat europosła dla KE można było wywalczyć nawet w takim bastionie PiS, jak Podkarpacie! Wystarczyło potraktować kampanię i wyborców z szacunkiem, odwiedzając osobiście każdy powiat i miasteczko i słuchając ludzi. Tylko tyle, ale dla naszych „progresywistów” nawet to się okazało nadmiarem fatygi.

Podobnie Bartosz Arłukowicz. Dzięki intensywnym podróżom po swoim okręgu wyborczym zwyciężył na głosy z samym Joachimem Brudzińskim, za którym stał nie tylko prezes i jego partia, ale też funkcja ministra oraz wszystkie media publiczne. Można? Można! I to nawet bez angielskich algorytmów i spin-doktorów z amerykańskiego importu.

Sama „Gazeta Wyborcza” oraz panowie Sekielscy i Piątek nie dadzą rady wygrać żadnych wyborów. Żeby się nie wiem, jak się starali, niestety. A i „nowoczesny” elektorat KE też pokpił sprawę i nie poszedł głosować, demonstrując, gdzie tak naprawdę ma tę odmienianą przez wszystkie przypadki „demokrację”, o którą ponoć tak zawzięcie „walczy”.

W tej sytuacji trzeba skończyć z mitem nowoczesnej Koalicji Europejskiej i oddać sprawiedliwość i prawo do rządzenia partii pana prezesa. A też wyrazić szacunek dla elektoratu PiS-u, który poszedł głosować, ponieważ pierwsza zasada demokracji brzmi: „nieobecni nie mają racji”. No i chyba czas skończyć z oskarżeniami o „dyktaturę” i „autorytaryzm”, bo w opisanym kontekście to brzmi raczej żałośnie.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

14
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
9 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
ZgredzinkaMaciek123454321Marekcoś w tym jestjurek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jabis
Jabis

Historyk idei, prof. Marcin Krół : – jak się chce uwieść, to trzeba mieć albo seksapil, albo pieniądze. PiS miało pieniądze, Koalicja Europejska nie miała seksapilu.
KE miała lenia i przeświadczenie, że ma duuuużo seksapilu.

jurek
jurek

Chyba można zaryzykować twierdzenie, że wynik KE zrobili sami wolni obywatele, którzy nie potrzebowali zachęt i propagandy. Zagłosowali za demokracją i Europą. Indolencja polityków (jedyny, choć niewątpliwy sukces zjednoczenia, to za mało żeby uznać że to oni byli jego autorami) zniszczyła szansę dużego zwycięstwa. Jeżeli nabiorą energii i korzystając z fachowców od kampanii (jeszcze się nie nauczyli od „partii”!?) dodadzą kilkanaście punktów procentowych wyzwolimy kraj spod okupacji głupoty.

coś w tym jest
coś w tym jest

Po prostu PiS jest nowoczesną formacją, nie tylko wybory to potwierdzają. Wystarczy spojrzeć na wyniki gospodarcze. Zawsze dziwiło i bawiło mnie zaślepienie takimi partiami jak PO, które miały symbolizować nowoczesność, profesjonalizm, postęp. A w rzeczywistości tkwiły w… w PRL.

Maciek123454321
Maciek123454321

No cóż, wyniki gospodarcze są splotem wielu okoliczności i najczęściej wcale nie zależą od obecnie rządzących. To jest właśnie myślenie PRL-owskie, że rząd zarządza gospodarką. Odwrotnie, to PiS konsumuje teraz sukces gospodarczy, pod którego grunt przygotowały kolejne ekipy. Martwi mnie tylko, że dla poparcia, PiS przekupuje społeczeństwo, hojnie szastając pieniędzmi, jeśli widzi w tym korzyść dla siebie. Nauczycielom już nie dali. bo nauczyciele są be, gdyż nie lubią Szczerzui (obecne euro-szczerzui.)

Marek
Marek

Poprzedni rząd przygotowywał grunt, a obecny rząd już go nie przygotowuje? Poprzedni rząd zarządzał, a obecny już nie? Co najwyżej w jednym z tych dwóch przypadków (dawniej i teraz) mamy do czynienia z myśleniem nie-PRL-owskim :-).

Marek
Marek

Można snuć przypuszczenia jak można byłoby metodami socjotechnicznymi i pijarowymi podwyższyć wyniki wyborów, ale najprostszym wyjaśnieniem obecnych wyników jest to, że KE miała niewiele do zaofiarowania w sensie programu. Odsunąć PiS od władzy, nadać ideologii gender status religii państwowej, no i co dalej?

Maciek123454321
Maciek123454321

Poza tym nie chciało się chyba wielu panom ruszyć 4 liter, żeby pójść w lud (głównie pisowski) i spróbować przekonać do siebie przynajmniej parę osób. Ciekawe, czy teraz aktywiści pójdą do ludzi.

Zgredzinka
Zgredzinka

Jak nie mają forsy na naukowe narzędzia wpływu społecznego i na dalekobieżne (poza granice dużych miast) „konwoje wstydu” oraz kampanię billboardową, to pozostaje im tylko …. pielgrzymka na ścianę wschodnią. Tylko skuteczny desant na tereny przeciwnika, może zasiać zwątpienie co do słuszności jego postępowania. Zamiast narzekać na PiS, należy wytykać tragiczne skutki jego polityki. Zapaść w służbie zdrowia, gdzie ludzie umierają w kolejce do lekarza, bądź z braku nowoczesnych leków, chaos w edukacji i wielu innych dziedzinach życia. Należy wyłuszczyć, że żaden emeryt za 13-tą emeryturę nie poprawi stanu służby zdrowia, ani żaden rodzic nie wybuduje za 500+ przedszkola, tak… Czytaj więcej »

Maciek123454321
Maciek123454321

Tak, Zgredzinko. Ja widzę to dokładnie w takim samym świetle.

jurek
jurek

Coś wygląda, że centrala wskazała ten wątek trollom. Zaraz to przetestujemy.

Maciek123454321
Maciek123454321

Otóż mylisz się, drogi Jureczku. Nie „centrala” wskazała, tylko MY wskazujemy „centrali” kierunek działania. Ciekawe, że wasza skuteczność jest zerowa. Wskazuje na to przypadek pani Elżbiety Łukacijewskiej. W swojej gminie pokonała PiS. Nie trollowaniem, nie billboardami, nie hejtem, a BYCIEM WŚRÓD LUDZI.

jurek
jurek

Pisałem o bieżacym wątku na tym forum. Raczej się nie rozumiemy, może wskutek mojej lakoniczności.

Maciek123454321
Maciek123454321

Serdeczne przepraszam. Faktycznie jesteśmy po tej samej stronie. Zachowuję się jak pijak, który wszędzie widzi białe myszki. Ja widzę wszędzie białe trolle. Dobrze, że mnie jest trudno pomylić z trollem. Noszę w klapie znaczek „konsTYtucJA”. Ale jak to jest, że dyktatorska partia okupująca Polskę posługuje się najnowocześniejszymi metodami marketingu politycznego, a ugrupowanie, które pchnęło nas na tory nowoczesności i umieściło w czołówce liderów europejskich, ma tak anachroniczne podejście do wyborów?

jurek
jurek

Dla mnie nauczka – lakoniczność słabo służy przekazowi, trzeba być bardziej starannym. Gdy spojrzałam na opublikowany wpis zauważyłem też jego możliwą dwuznaczność. Sformułowanie „d.zmiana” nie musi być czytelne, choć wydaje się celne.

Tak, trudno pojąć ten braku profesjonalizmu, pieniadze mają, oprzeć się na analizach nie potrafią. Tę samą niemoc obserwuję w sprawie badań liczby głosów zmanipulowanych przez Kościół. Nie trafiłem na ilościowe analizy, za to lęk przed siłą tej korporacji paraliżuje – a wystarczy ją zmierzyć. Może nie jest taka wielka, może w pewnych regionach można by na tym zbudować poparcie racjonalnych wyborców.