Nowy Polak na nowe czasy

Nowy Polak na nowe czasy

Prawdziwy patriota musi wiedzieć, że „narodowe” to znacznie więcej niż „demokratyczne” i potrafi poświęcić swoje prawa dla dobra ojczyzny

W natłoku ostatnich ważnych wydarzeń umknęła szerszej uwadze sprawa podziału środków Ministerstwa Kultury, przeznaczonych na dotacje dla czasopism kulturalnych i na literackie wydarzenia. I nic dziwnego, bo rozstrzygnięcia w tej sprawie nikogo nie zaskoczyły. Jak należało się spodziewać niejawna komisja powołana przez wicepremiera Glińskiego odmówiła grantów ważnym festiwalom i pismom, takim jak choćby „Przegląd Polityczny”, „Krytyka Polityczna”, a nawet „ Czas Kultury” (jedyne pismo kulturalne powstałe w konspiracyjnym obiegu i ukazujące się nieprzerwanie do dzisiaj). Łatwo zgadnąć, że zaoszczędzone pieniądze przeznaczono na tytuły przychylne „dobrej zmianie”, tak znaczące jak „Promyczek Dobra” diecezji tarnowskiej, kwartalnik „Wyklęci”, czy miesięcznik „WPiS – Wiara , Patriotyzm i Sztuka”. Nie dziwi też, że przy tej okazji kolejne wsparcie otrzymała fundacja Lux Veritatis Tadeusza Rydzyka. Zastanawiać może jedynie, dlaczego wicepremier Gliński, którego trudno nazwać bezmyślnym maniakiem religijnym, tak otwarcie i bez żenady lokuje państwową kasę w firmy i inicjatywy o których wie, że słabo przyczynią się do rozwoju polskiej kultury.

Dlaczego ludzie, którzy na co dzień wcale nie sprawiają wrażenia zahipnotyzowanych oszołomów, świadomie podejmują irracjonalne, kompromitujące ich decyzje? Co spowodowało, że polskich sędziów za unijne fundusze szkolić będzie akurat uczelnia o. Rydzyka, która w finale konkursu uzyskała najmniej punktów? Z jakiego powodu na firmowanej przez ministra Gowina nowej liście wydawnictw, gdzie publikacje naukowe uzyskują najwięcej punktów, niewiele jest oficyn naprawdę prestiżowych, a za to mnóstwo małych nieznanych witryn przykościelnych? Co powodowało autorami nowej podstawy programowej do języka polskiego dla szkół średnich, którzy z listy lektur usunęli m.in. dzieła Schulza, Iwaszkiewicza, Conrada, Bułhakowa oraz Nałkowskiej, zastępując je takimi perłami literatury jak „Kwiatki św. Franciszka z Asyżu”, „Legenda o św. Aleksym”, czy bogoojczyźniana poezja J.M. Rymkiewicza.  I szerzej – jaki jest racjonalny powód organizacyjnej i programowej rewolty – bo przecież nie rewolucji – w kulturze, nauce i oświacie, która jej autorom przynosi same straty i umacnia szeregi ich przeciwników?

Pominąwszy wykwity zwyczajnej głupoty prostaków i ignorantów okupujących państwowe posady, wszystkie te i podobnie nonsensowne działania łączy moim zdaniem pewna nadrzędna idea.  Zarówno sam prezes, jak i jego funkcjonariusze, napomykali o niej wielokrotnie, ale w pamięci rodaków jakoś nie zapisała się koncepcja ukształtowania Nowego Człowieka na Nowe Czasy. A spośród wielu zagrożeń zawartych w programie PiS ten projekt wydaje mi się najbardziej niebezpieczny. Bo bez zmasowanej indoktrynacji można mieć realną nadzieję, że któregoś dnia runie mur obojętności i Polacy pogonią wreszcie trzymającą władzę grupę zbawców ojczyzny, powielających odwieczne dyktatorskie eksperymenty na żywym organizmie demokracji. Kaczyński wie, że kraj przemeblowany na jego modłę nie utrzyma się bez przemeblowanego społeczeństwa. Wie, że dotychczasowe społeczeństwo się nie sprawdza. Że Polacy tacy, jakimi są dotąd, nie rozumieją przemian. Nie czują, że sprawiedliwość wymaga ofiar, że wolności nie wystarczy dla wszystkich i że ponad demokracją jest jeszcze racja stanu, definiowana przez partię demokratycznie wybraną po wsze czasy.  Nie rozumieją, że polska polityka to wybór między prawem a sprawiedliwością, oraz między 500 plus i innymi prezentami dla wyborców, a regułami poprawnej ekonomii .

Portretując nowego Polaka, PiS karykaturalnie eksponuje jego patriotyzm. Nowy patriota kocha emocjami i sercem, a nie rozumem. Ogląda i akceptuje świat według TVPiS. Wyznaje mity założycielskie sprecyzowane przez władzę i wierzy w nową historię Polski, z której usunięto wszystko, co nie przydaje jej chwały, a dołożono błędne, wątpliwe lub jednostronne fragmenty, ku chwale obecnie rządzących.  Prawdziwy patriota musi wiedzieć, że „narodowe” to znacznie więcej niż „demokratyczne” i potrafi poświęcić swoje prawa dla dobra ojczyzny – dobra definiowanego przez partię rządzącą.  Bo nowy Polak ufa władzy, która lepiej wie, kto buduje kraj, a kto go rujnuje. Prawdziwy patriota ufa, a zatem nie pyta, dlaczego jedni konfidenci z PRL są źli, a inni dobrzy, i nie docieka, ile lat musieliby mieć obecni sędziowie SN, jeśli – jak twierdzi premier – skazywali w procesach stalinowskich.  I jeszcze jedno: Polak Dobrej Zmiany wie, że tylko pod krzyżem i tylko pod tym znakiem, może liczyć na awanse, apanaże i udział w podziale łupów.

Każdy szanujący się dyktator ma świadomość, że dorosłych niełatwo przekonać do eksperymentów. Jeśli dla realizacji jego wizji nie wystarczy prostodusznych naiwnych, cynicznych koniunkturalistów i podatnych na hipnozę lub korupcję, to trzeba postawić na młode pokolenie. Stąd szczególna rola przypadła MEN, realizującemu PiS-owskie eksperymenty na dzieciach. Efekty widoczne są coraz wyraźniej. W ramach licealnej wiedzy o społeczeństwie serwowany jest bełkot w rodzaju: „Wzorowy obywatel musi być świadom, że bez poświęceń dla dobra publicznego nie będzie się spełniał jako wzorowy obywatel. Realizacja jakichś celów będzie wymagała dużej samodyscypliny, jak i poświęceń. Przez co wzorowy obywatel musi być odpowiedzialny i mieć poczucie tej odpowiedzialności w stosunku do społeczeństwa obywatelskiego” itd. Ale już „Podstawa programowa do Wychowania do życia w rodzinie”, suto okraszona cytatami z Jana Pawła II, to spójny system kształtowania postaw i promowania katolickiego nauczania, oderwany od współczesnej obyczajowości. Ten niby nieobowiązkowy przedmiot ma „wpisywać się w program wychowawczo-profilaktyczny każdej szkoły” i stanowić ważny element wychowywania Polaków wolnych od niekatolickiego podejścia do życia, które program PiS określa jako „nihilizm”.

Najbardziej radykalne przemiany zaobserwować można w podstawówkach. Mam okazję śledzić na bieżąco sytuację w dużej i od lat przodującej szkole powiatowego miasta. Jeszcze niedawno wisiały tam w holu flagi państw członkowskich Unii, a dziś pozostały tylko polskie.  Rodzice skarżą się, że uczniowie już nawet drugich klas wyzywają się nawzajem od „pedałów”, że na korytarzach padają rasistowskie obelgi i nierzadko znaleźć można samolocik papierowy z hasłem „palić Żydów” lub podobnym. Nagabywani w tej sprawie nauczyciele rozkładają ręce, a na propozycję, by o tych zachowaniach, wyraźnie sprzecznych z chrześcijańskim nakazem tolerancji i miłości bliźniego, pomówić na lekcjach religii, pada odpowiedź: – Nie ma na to czasu, musimy gonić z programem…

Program nauczania religii zdaje się być wiodącym w procesie nauczania i wychowania uczniów tej (tylko tej?) szkoły. Pokój nauczycielski został zlikwidowany, a w jego miejsce powstała nowa reprezentacyjna „sala do religii”.  Opiekunką samorządu uczniowskiego jest katechetka, organizująca lub nadzorująca wszelkie imprezy.  Dzieci wtłaczane są w tradycyjne role żywcem przeniesione z minionego stulecia.  Dziewczynki otrzymują np. zadanie posprzątania chłopcom w tornistrach i porządnego ułożenia przyborów w ich piórnikach, a chłopcy w tym czasie bawią się na korytarzu, żeby nie przeszkadzać koleżankom w pracy.  Na lekcji wychowania do życia w rodzinie dziewczynki zapisują w zeszytach, że ich celem jest praca w domu a w przyszłości poświęcenie się rodzinie, na lekcji wychowawczej dowiadują się, że „macie chodzić z gracją i siadać z wdziękiem, bo nikt nie będzie zwracał uwagi, czy jesteście mądre, więc musicie być ładne”, a na WF – że im „nie wolno dłużej ćwiczyć i, broń Boże, robić pompki, bo od tego tworzą się brzydkie mięśnie”.

Nieprawdopodobne? Tak, ale równocześnie jak najbardziej prawdziwe. Obawiam się, że partia władzy, z wydatną pomocą licznych oportunistów, konserwatywnego skrzydła Kościoła i bezwstydnie kłamliwej telewizji publicznej, wywozi nas coraz dalej od cywilizowanej Europy. Wprost w mroczną krainę wyobraźni samozwańczego przywódcy narodu, który swoją wiedzę zdobywa z wysokości dwóch wież górujących nad światem.

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

13
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Rafał P.TomaszNutkaWkWWaldemarMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gekon
Gekon

Słyszeliście już o nowej wdowie smoleńskiej? XD

Zbyszek
Zbyszek

Nie. Napisz cos wiecej.

Gekon
Gekon

Żona Adamowicza ma startować do Europarlamentu XD

NutkaWkW
NutkaWkW

Od Pani Magdy to ty się w dobry sposób od…pierwiastkuj!

andrzej
andrzej

Techniczny to cienias.

Jantar
Jantar

Kościelni hierarchowie nie mogą się już doczekać, kiedy Polacy znów na klęczkach będą całować po rękach przechodzącego ulicą plebana. Ale żeby tak się stało, konieczne jest wpajanie religii od żłobka i utrwalanie jej na każdym etapie nauki do końca studiów włącznie. Jakie prace naukowe mogą publikować wydawnictwa kościelne? Wiadomo. I te wydawnictwa będą pozycjami obowiązkowymi w literaturze przedmiotów na każdym kierunku studiów. Państwo i obywatele będą podporządkowani kościołowi, a właściwie Watykanowi. Jeszcze trochę i dowiemy się, że właściwie cała Polska należy do Watykanu, bo przecież kilkaset lat temu kraj był podzielony na majątki ziemskie szlachty polskiej, a jak ktoś z… Czytaj więcej »

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Homo PiSus???

Bart
Bart

Nie ma frontu, na którym PiS nie chciałbym schrzanić wszystkiego. Kultura i nauka to żadne wyjątki.

Zbyszek
Zbyszek

Źle to się wszystko skończy. Ale suweren chyba będzie klaskał do końca…

Maciek123454321
Maciek123454321

My, Polacy,jesteśmy narodem mocno przewrotnym. Jak się coś usiłuje robić na siłą (czy ostatnio na chama) skutek jest dokładnie odwrotny od zamierzonego, Znów rodzice będą uczyli dzieci PRAWDZIWEJ historii w domu. Eksperyment (aż chce się napisać „ekskrement”) pedagogiczny już jest totalną klapą i pośmiewiskiem. Rację mają pisiory, że Szczerzuję Zalewską chcą wykopać do Brukseli. Tylko, że ona się tam nie dostanie…. podobnie, jak Szydło, Kempa oraz inne „panie”….

Waldemar
Waldemar

Pan minister na przykładzie ECS przekonał się, jak wygląda w praktycznym zastosowaniu jego , pożal się Boże, „inżynieria społeczna”, więc próbuje się odegrać zasilając rozmaite „Promyczki” i Rydzykowe biznesy. Jednocześnie pokazując Kozakiewicza tak uznanym inicjatywom jak choćby Festiwal Conradowski „Tygodnika Powszechnego” czy „Festiwal Haupta:”, kierowany przez Stasiuka. Nie pierwszy raz zresztą i tak zostanie pan minister odnotowany na kartach polskiej kultury – jako wybitny szkodnik. Oczywiście polska kultura radziła sobie w o wiele gorszych niż pisowskie czasach. Co do wychowania szkolnego i masowego odmóżdżania narodowo-katolickiego jestem dobrej myśli. Moje pokolenie przeszło przez szkoły PRL, a zorganizowało 10. milionową „Solidarność”. „Bałwanienie… Czytaj więcej »

Tomasz
Tomasz

Ten nowy czlowiek, nowych czasow i dobrej zmiany to „Homopisek” sklonowany w dalekiej Rosji z „Homosovietykiem” – Istota chetnie klaszczaca, donoszaca i zdolna do wielkich poswiecen jak i uniesien.. Odporna na wszelkie niewygody zycia, zla pogode i przede wszystkim zimno.

Rafał P.
Rafał P.

W wyszukiwarce Google wpisujemy: „mój brat idiota” i co dostajemy? Na pierwszej stronie na 8 linków jest 6 odnoszących się do wypowiedzi Roberta Glińskiego o swoim bracie ministrze.