O jednym takim, któremu ukradziono słońce, czyli Makuszyński oczami Urbanka

O jednym takim, któremu ukradziono słońce, czyli Makuszyński oczami Urbanka

Był i jest jednym z najbardziej poczytnych autorów książek dla młodych czytelników. Ojcem Koziołka Matołka, małpki Fiki – Miki, panny z mokrą głową, wesołego diabła, Jacka i Placka, którzy ukradli Księżyc oraz szatana z siódmej klasy. Zamiast atramentu do pisania używał promieni słonecznych, starał się nikogo nie krzywdzić, emanował spokojem, łagodnym usposobieniem i dobrocią, a jednocześnie nie uniknął posądzeń o antysemityzm i skrajny konserwatyzm. Kochał życie i ludzi, zachwycał się wolnością i II Rzeczpospolitą, ale wpadł także w objęcia endeków, za co komuniści skazali go na niebyt i zapomnienie. Kornel Makuszyński – uwielbiany i niedoceniany, gloryfikowany i zepchnięty z piedestału przetrwał jednak jako jedna z najważniejszych postaci polskiej literatury.

Jeśli za pisanie o Makuszyńskim bierze się Mariusz Urbanek, który przypomniał wcześniej m.in. biografie Tuwima, Brzechwy, Broniewskiego, Waldorffa, Wieniawy czy genialnych lwowskich matematyków, możemy być pewni, że dostaniemy produkt kompletny. Rzetelną, bogatą w bibliografię, fakty i anegdoty książkę, którą czytać będziemy jak najlepszą powieść. Bo to nie tylko historia życia zdolnego, kochającego Ojczyznę i ludzi pisarza, wybitnego znawcy i wielbiciela teatru, który dodatkowo zakochał się po uszy (i z wzajemnością) w Zakopanem. To także niezwykle ciepła, ale też obiektywna opowieść o II Rzeczpospolitej, która w powieściach Makuszyńskiego była szczęśliwym krajem dobrych ludzi. Urbanek, biorąc na warsztat życie i twórczość pisarza, docenia jego ogromny talent i wiedzę, chwali humor, ironię, zachwyt światem i wiarę w potęgę ludzkiej dobroci. Nie przemilcza jednak oskarżeń o jego niechęć względem Żydów oraz licznych zarzutów, podważających wartość artystyczną dokonań pisarza ze Stryja.

Urbanek pisze o czasie prosperity, rekordowych nakładach i wznowieniach, ale też o okupacji, kiedy to autorowi „Szaleństw panny Ewy” i „Awantury o Basię” zdarzało się przymierać głodem. I o tym, jak po wojnie, nie godząc się na kompromisy, został dla władzy ludu reliktem minionej epoki i także ledwo wiązał koniec z końcem. Ignorowany, traktowany jak wróg systemu (w 1951 roku jego powieści znalazły się na liście książek „ideologicznie szkodliwych”) wygrał finalnie jako genialny, znakomicie „czujący” młodego czytelnika autor.

Po książkę „O jednym takim, któremu ukradziono słońce” naprawdę warto sięgnąć. Fascynujący życiorys Makuszyńskiego i nazwisko Mariusza Urbanka są dla niej wystarczającą rekomendacją.

Tomasz Moskal

Mariusz Urbanek: „Kornel Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce”, Wydawnictwo Czarne

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz