Opozycjo – czas wziąć się do roboty!

Opozycjo – czas wziąć się do roboty!

Kokietowanie elektoratu PiS-u to nie jest skuteczna droga do zwycięstwa.

Łapiemy oddech po wyborach do Europarlamentu, będąc jednocześnie zwarci i gotowi do kolejnych, tych najważniejszych dla nas, jesiennych. PiS, jak zwykle, już w pełnej gotowości, przygotowuje się na ostry desant. Opozycja, jak zwykle, wciąż w powijakach, zajęta dyskusjami, przepychankami i zastanawianiem się, z czym i kim ruszyć w Polskę.

Zajmę się teraz przez chwilę właśnie opozycją. Niesamowicie zastanawiają mnie głosy płynące ze strony polityków i niektórych liderów opozycyjnych. Julia Pitera błysnęła empatią i bąknęła coś o pokochaniu elektoratu PiS, podaniu mu ręki i niekrzywdzeniu go złymi słowami. Ktoś inny nawołuje, by nie mówić o nich, że to „pieprzona patologia dała się kupić”, bo przecież to biedni ludzie, pozostawieni przez lata sami sobie. Ludzie, którzy nikogo nie interesują od lat.

Nagle po prawie 4 latach rządów Zjednoczonej Prawicy opozycja dostrzegła wyborców PiS? Nagle zauważyła, że to są Polacy, tacy sami jak my i zaczęła rozumieć, dlaczego postawili na prezesa? Nie mnie odpowiedzieć na te pytania, ale wiem jedno – poziom agresji i hejtu, jego chamskie i prymitywne oblicze, jest nie do przyjęcia. Wiem, że jest wiele przyczyn, które spowodowały, iż PiS nami dzisiaj rządzi i wciąż słupki mu rosną. Tylko nie rozumiem jednego. Skąd to nagłe objawienie po prawie 4 latach władzy prezesa i jego kolesi? Czym jest to nawoływanie, by „pojechać do tych ludzi. Bez kamer. I ich zapytać jak się mają, co czują i czego się boją”?

Elektorat partii rządzącej sprawia wrażenie, jakby miał jakąś niepisaną umowę z PiS-em. Można to określić krótko: partia da to, czego lud chce, w zamian ten nie będzie się czepiał, nie będzie krytykował, zgodzi się na każde kłamstwo i manipulację, a gdy przyjdzie czas, wesprze Zjednoczoną Prawicę swoim głosem. Dla elektoratu PiS liczy się tylko to, co dzisiaj i tutaj, a jest fajnie. Sporo programów z Plusem w nazwie, wreszcie poczucie, że jest szacunek, wzajemne poważanie, troska rządzących, wsparcie. A po co zawracać sobie głowę czymkolwiek innym, przecież ważne tylko to, że dzień za dniem mija, żyje się lepiej niż kiedyś.

Wyborcy PiS-u nie reagują na kłamstwa premiera Morawieckiego i jego dziwne układy, które pozwoliły mu kupić ziemię za bezcen, a teraz warta ona majątek. Nie przeszkadza im, że szef rządu został kilkakrotnie przyłapany na kłamstwie. Bujał równo, twierdząc, że Polska nie musi przyjmować uchodźców, bo znalazło u nas swój dom 25 tys. Czeczenów, choć w rzeczywistości to ok. 4 tys., z czego połowa wciąż czeka na decyzję. Kłamał, mówiąc o pieniądzach dla osób z niepełnosprawnością, o rekordowym wzroście płac czy o 40 mld zł wyrwanych z rąk mafii vatowskiej, choć w rzeczywistości to 8 – 17 mld zł. Tych kłamstw jest o wiele więcej, jednak wyborcy PiS się tym nie przejmują.

Zwraca się im uwagę, że dali się zrobić w konia i uwierzyli w przekręty w ministerstwach za rządów PO/PSL. Na 50 wniosków do pisowskiej prokuratury po słynnym audycie, tylko dwie sprawy skierowano do sądu i dotyczą one urzędników niższego szczebla. I co na to słyszymy? Prokuratura prokuraturą, ale ważne, co sądy powiedzą. Udają, czy rzeczywiście nie wiedzą, że sądy niczego nie zrobią, jak nie ma wniosku prokuratorskiego?

Pedofilia w Kościele wyborców PiS zdaje się nie obchodzić, bo jak powiedział prezes Kaczyński – kto podnosi rękę na Kościół, to tak jakby podnosił ją na Polskę. Nepotyzm i korupcja też ich nie obchodzi, bo PiS-owi się należy i tyle. Bo była ona znacznie większa za PO. To PO jest wrogiem. To PO sprzedało Polskę Niemcom, nie doceniło patriotów… itd. itp.

Moim zdaniem, od 1991 roku nie zrobiono nic, by wyedukować społeczeństwo. Lekcje WOS-u to była jedna wielka fikcja. Ot, taki dodatkowy przedmiot, o którym uczniowie przypominali sobie, gdy walczyli o lepsze oceny na świadectwie. Bardzo łatwo było dostać ocenę celującą za referacik jakiś czy prezentację i tyle. Nie opracowano żadnych programów, które budowałyby tożsamość obywatelską, ukształtowałyby postawę demokratyczną z pełną znajomością jej zasad i umiejętnością wdrażania w życie. Nie ma się więc co dziwić, że tak wielu Polaków nie ma zielonego pojęcia, na co stawia, popierając PiS i jakie będą tego konsekwencje dla Polski.

Jeśli dodamy do tego liczne błędy, jakie popełniały wszystkie właściwie rządy po 1991 roku. Jeśli dodamy do tego genialną wręcz pracę PiS, które umiejętnie przeanalizowało nastroje społeczne, poziom wiedzy obywatelskiej Polaków, wpadki poprzedników i na tej bazie zbudowali idealną wręcz machinę dla swojego populizmu, to musi zastanawiać, skąd ta wiara opozycji, że właśnie teraz, na niecałe 5 miesięcy przed wyborami, będzie w stanie wyprostować te wszystkie zaniedbania i przekonać elektorat PiS-u, by zmienił swoje preferencje wyborcze?

Pewnie uznacie mnie za malkontentkę, ale uważam, że trzeba wreszcie pogodzić się z faktem, że jako społeczeństwo jesteśmy podzieleni tak silnie, że nie ma szans, by udało się zakopać topór wojenny. Granice wzajemnej niechęci, wręcz wrogości zostały już dawno przekroczone i tak naprawdę tylko praca u podstaw, żmudna i konsekwentna jest w stanie nas zmienić. Taką politykę budowy społeczeństwa trzeba zacząć od szkoły podstawowej, z WOS-em jako przedmiotem wiodącym i rzeczywiście kształtującym obywatela XXI wieku. A na to trzeba lat, mądrości władz, konsekwencji i wytrwałości, odejścia od patologii, która tak podgryza demokrację, wiarygodności i prawdy, w którą każdy będzie mógł uwierzyć. Do tego potrzeba władzy, która będzie blisko społeczeństwa i nie będzie kluła go w oczy swoimi wpadkami czy arogancją.

Dzisiaj natomiast, przed wyborami jesiennymi, możemy liczyć jedynie na tych, którzy nie chodzą na wybory, których polityka wciąż nie interesuje, których może uda się przekonać, że PiS to powrót do najczarniejszych kart PRL-u, a rozdawnictwo socjalne to tylko narzędzie do budowy państwa autorytarnego. Możemy liczyć na tych, którzy dzisiaj wspierają PiS na zasadzie tylko anty-PO i może uwierzą, że nie zostaną powtórzone poprzednie błędy.

Niech więc opozycja nie buduje iluzji i zrozumie, że twardy elektorat PiS-u pozostanie twardym, pełnym nienawiści i agresji. Tym bardziej, że te słowa, pełne zrozumienia i wyrozumiałości, nie trafiają do niego. Oni przecież nic złego nie robią. Oni nie sięgają dna nawet, gdy piszą do swoich przeciwników: „Z takim ryjem i poglądami, lewacka macioro, to ty karierę zrobisz na Kremlu. Nie, żeby ktoś cię chciał tam dymać. Ale żołnierze po wartowniczej służbie mieliby gdzie się odlać” czy też „Ty kodziarska kurwo, chcesz księdza topić?! Jak niegdyś twoi kumple ks. Popiełuszkę?! Mam nadzieję, że pójdziesz za to do pierdla pokrako, a już na pewno stracisz pracę” (to tylko łagodniejsze wypowiedzi). Nikt i nic nie przekona go, by zmienił front.

Czas więc brać się ostro do roboty, walczyć o głosy, przekonać wyborców do dobrego programu, a nie wymyślać jakieś cuda i liczyć, że kokietowanie zwolenników PiS jest szansą na wygranie wyborów.

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

10
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
6 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
marianantyuzurpatorZgredzinkaHerodAntypisjurek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gekon
Gekon

Jakiego „programu”?

Tamara
Tamara

no właśnie…to był sarkazm

jurek
jurek

A postulat oszacowania liczby głosów podarowanych „partii” przez Kościół ciągle nie uchodzi w oficjalnych komentarzach.
Warto znać te liczby z rozkładem geograficznym. Nie traktujmy udziału niedemokratycznej korporacji w demokratycznym akcie wyboru władz jako czegoś oczywistego i nie wartego poznania, bo znowu się nabierzemy w prognozach.

HerodAntypis
HerodAntypis

W pełni się zgadzam, Pani Tamaro. Pisowski motłoch (mam na myśli zarówno partię jak i elektorat) należy olać całkowicie. Z tej mąki chleba nie bedzie, nawet z zakalcem. To syn marnotrawny, który nigdy nie wróci choćby nawet wiedział że na jego powrót czeka ojciec z ucztą. Kokietowanie tego elektoratu spowoduje tylko wzrost poziomu pychy u tych ludzi, poczują się kimś ważnym, skoro się o nich zabiega. Dopóki mają klapki na oczach i coś w obroku, żaden argument spoza muru stajni do nich nie dotrze. A co do lekcji WOSu, to nawet najlepsze nie będą skuteczne dopóki w szkole najwazniejsza będzie… Czytaj więcej »

Gekon
Gekon

„Pisowski motłoch (mam na myśli zarówno partię jak i elektorat) należy olać całkowicie. – o, to, to! Właśnie przez takie durne podejście KE przegrała z kretesem ostatnie wybory. Pracowałeś może w sztabie wyborczym?

HerodAntypis
HerodAntypis

Może inaczej. Beton to nie plastelina. Nie da się go urobić. Można go tylko skuć albo olać..

Zgredzinka
Zgredzinka

Tak właśnie jest, chociaż czasami siła spokojnej rozmowy i rzeczowych argementów jest nie do przecenienia.
Najdobitniej pokazał to program telewizyjny o trudnej młodzieży, która na tydzień trafiała do gościnnych rodzin. Z niedowierzaniem oglądało się niezwykłą przemianę jaka zachodziła w tych młodych ludziach, gdy opiekunom udało się skutecznie do nich dotrzeć. Trzeba mieć tylko taką możliwość, a czasu pozostało niezwykle mało.
No i oczywiście trzeba mieć też na względzie to, że dorosły to nie młodzież i nie tak łatwo go zmienić. Ale zawsze warto próbować.

antyuzurpator
antyuzurpator

Może niektórych dałoby się przekonać, nie wykluczam tego. Jednak „przekonywalny” jest tylko ktoś nie do końca przekonany (w pis), może nawet wątpiący. A taki już wcześniej, sam z siebie mógł sięgnąć do alternatywnych źródeł informacji i być może klapki mu spadły z oczu. Co do tego programu o młodzieży – w żadnym wypadku nie stawiałbym go jako dowodu skuteczności perswazji. Nie wiemy, czy nie zostały pokazane wyłącznie (lub w większości) skuteczne „przemienienia”, a nieudane pominięte. Ciekawe, czy do tego programu były brane również tzw. beznadziejne przypadki. Jaki jest w rzeczywistości procent skutecznej resocjalizacji w odniesieniu do wszystkich podejmowanych prób w… Czytaj więcej »

Zgredzinka
Zgredzinka

Trudno się z Tobą nie zgodzić.
Nic nie jest czarno-białe.

marian
marian

Pani wiedza o „twardym elektoracie: PIS jest imponująca,agresja i nienawiść.Ach to naprawdę przerażające! Lecz gdzie pani ją zdobyła? Przecież członkowie „elyty” /a pani niewątpliwie do niej należy/ raczej z „grażynami i januszami” się nie zadają,No i racja,jak można człowieka wykształconego,na poziomie,z wielkiego miasta zmuszać do „zjeżdżania” do poziomu ‚biomasy” /jak się wyraził niedawno oświecony członek elyty/ P.S. ztrudnijcie;choć na zlecenie jakiegoś weterynarza.